Najpierw było pytanie: „Kim jest ten człowiek w kasku?!”, potem konkretna rada: „Trzymaj się mnie, chłopie!”. I lekkie ostrzeżenie: „Hej, stary, stoisz na cienkim lodzie!”. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, bo chodzi o mecz hokeja na lodzie, gdyby nie tajemnicza osoba nowego gracza. A był nim znany ze sportowego zacięcia polski biskup z Chicago Tomasz Paprocki. Biskup Tomasz, ubrany w strój chicagowskiej drużyny Blackhawks, stawił się na lodowisku, gotowy rozegrać mecz w hali „United Center”.
Biskup Paprocki lubi sport i od dziecka fascynował go hokej. W dzieciństwie grywał w niego, jak sam przyznaje... na podłodze. Dopiero od kilku lat przeniósł się na lodowisko jako zawodnik. Zdjęcie Księdza Biskupa, wikariusza IV wikariatu archidiecezji Chicago, w kasku i z kijkiem hokejowym w ręku, ukazało się w grudniowym wydaniu magazynu USA Hockey. Artykuł został opatrzony nagłówkiem Święty bramkarz.
Obecnie bp. Paprockiego można zastać dwa razy w tygodniu w hali sportowej „McFetridge Ice Center”, gdzie grywa w lidze dla osób po trzydziestce. Bp Paprocki bierze również udział w maratonie, żeby - jak tłumaczył dziennikarzowi - „utrzymać formę do hokeja”. Artykuł w USA Hockey spowodował, że drużyna „Czarnych Jastrzębi” zaprosiła bp. Paprockiego 12 stycznia na trening i namówiła go, żeby stanął na bramce. „Gdy zaczął się trening, oglądałem zawodników przez jakieś pół godziny” - opowiadał Ksiądz Biskup. Pod koniec treningu trener Stephane Waite wysłał Biskupa Tomasza na rozgrzewkę na boczną część lodowiska. „Trener wykonał ze mną kilka ćwiczeń - relacjonował bp Paprocki. - Nie strzelał bardzo mocno, lecz obrona jego strzałów spowodowała, że nabrałem pewności. Potem stanąłem w bramce, by stawić czoło «Czarnym Jastrzębiom». Kilku zawodników strzeliło we mnie - mówił. - Kilka strzałów obroniłem. Wówczas jeden z zawodników zapytał: «Czy ktoś już strzelił gola Biskupowi?». W następnej próbie Mark Bell wypalił tuż obok mnie. Potem podjechał Denis Savard. W głowie nadal mi się kręci od jego strzałów, lecz sądzę, że zdołałem obronić przynajmniej jeden”. Już po meczu bp Paprocki przyznał jednak, że „stracił rachubę strzałów, które puścił”, dodając, że nigdy nie zapomni tego dnia. Na pytanie natomiast, czy ma zamiar kontynuować karierę hokejową, bp Paprocki roześmiał się i powiedział: „Nikt z bramkarzy «Czarnych Jastrzębi» nie powinien czuć się zagrożony, a Ksiądz Kardynał nie musi się niepokoić, że porzucę swoją codzienną pracę”.
R.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



