Jako autor artykułów i fotografii o kapliczkach przydrożnych otrzymałem od p. Bronisława Stachury ze wsi Brzeziny na Podkarpaciu list, który bardzo mnie wzruszył. Pan Bronisław opisał w nim swe losy: od 1971 r. jest na emigracji w Ameryce; do Windsoru w Kanadzie, gdzie mieszka, sprowadził swą matkę, która wielokrotnie opowiadała mu o przyrzeczeniu, jakie w czasie wojny złożył jego dziadek Stanisław: „Jeżeli nasz dom ocaleje z pożogi - zbuduję kapliczkę ku czci Najświętszej Maryi Panny!”. Front niemiecko-sowiecki zatrzymał się w Brzezinach, wokół padały ciężkie pociski, ale dom rodzinny p. Bronka ocalał.
Nadeszła nowa rzeczywistość i... „straszna bieda, nie tylko u nas, ale wszędzie - pisze p. Stachura. - Konia zabrali Sowieci, dziadek nie miał za co zawieźć drzewa do tartaku, a i tartaki były poniszczone... I tak to zeszło. Dziadek zmarł w 1950 r., nie spełniwszy przyrzeczenia. Ja postanowiłem je spełnić...”. P. Bronisław przesłał rodzinie w kraju sporą sumę pieniędzy i w 2003 r. opodal domu stanęła ładna, wymurowana z klinkierowej cegły kapliczka, którą poświęcił proboszcz parafii w Brzezinach - ks. Józef Kłosowski.
Pan Bronisław, z zawodu piekarz i cukiernik, ma 66 lat i jest już na emeryturze. Mamę pochował w kanadyjskiej ziemi. Choć na obczyźnie przebywa 35 lat, jego serce pozostało w Polsce. List swój zakończył słowami: „Tęskniłem, tęsknię i zawsze będę tęsknił za rodziną, za Polską, za Ojczyzną mą - Wisłą opasaną”.
Na prośbę p. Bronka pojechałem do Brzezin, by zobaczyć i sfotografować kapliczkę wotywną Stachurów. Zapewne dziadek Stanisław błogosławi z nieba swemu wnukowi, bowiem dzięki niemu verbum factum est!
PS
Proszę Czytelników i z kraju, i z emigracji o przesyłanie informacji o znanych im podobnie pięknych inicjatywach pod adresem:
Redakcja Niedzieli
ul. 3 Maja 12,
42-200 Częstochowa
z dopiskiem:
„Dla Krystiana Brodackiego”.
Z góry dziękuję!
Pomóż w rozwoju naszego portalu



