Reklama

Porządkowanie pojęć

Historia gestu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gesty, czyli sposób wypowiadania się człowieka poza słowami, z reguły nie przedostają się do historii. A przecież potrafią mówić tak wiele. Na historycznych płótnach widać władców i dowódców armii w pozach zwycięskich, majestatycznych, władczych. Ale tylko naprawdę wielcy mistrzowie potrafili - i chcieli - przekazać prawdę o ludziach, których uwieczniali. Większość gestów, które widzimy na dawnych uroczystych portretach, to gesty aktorskie, to obowiązująca konwencja przedstawienia osoby czcigodnej, która więcej mówi o epoce niż o portretowanym człowieku. Właśnie, o epoce. Dziś także o naszej epoce możemy wiele dowiedzieć się ze zdjęć. Gdy patrzy się na ilustrowane magazyny, uderza gorączkowe pragnienie wydających je, by umieścić tam jak najwięcej fotografii człowieka poniżonego. Interesujący, ich zdaniem, portret to ten, na którym ktoś się wykrzywia, robi nieprzyzwoity gest, jest prostacki. Udziela się to „modelom”. Do niedawna znane piękności pozowały do medialnych portretów obowiązkowo z wywalonym językiem. Paparazzi polują nieustannie na kompromitujące pozy, chwile słabości ludzi najbardziej wpływowych. Młodzież uważa, że warunkiem dobrego „zaistnienia” w mediach jest zrobienie na użytek kamery czy aparatu fotograficznego czegoś obrzydliwego, oszpecenie się, jakaś ordynarna kpina z tych, którzy będą to oglądać. Jasne, że nie wszyscy się temu poddają. Można się jednak obawiać, że bardzo wielu ludzi zaczyna wykonywać nie swoje gesty, stroić cudze miny, które sami uważają za głupie, tylko dlatego, że dali sobie wmówić, że w ten sposób wypadną lepiej, atrakcyjniej, nowocześniej. Gest pokazuje, do czego jesteśmy zdolni, jak traktujemy sami siebie. Jak łatwo można nami manipulować, przekonując, że tego właśnie - poniżenia własnego człowieczeństwa na użytek przekazu - wymaga od nas konwencja współczesnej kultury.
Mam przed sobą fotografię sprzed lat stu przedstawiającą grupę ludzi na śniegu. Są na spacerze, ciągną sanki. Starsi poważnie patrzą nam w oczy, młodsi i zupełnie młodzi zdjęli z głów czapki i uprzejmie nam się kłaniają. Nie ma w tym nic z błazeństwa. Ukłon jest pełen uroku, uprzejmość niewymuszona. Czuje się tu namysł nad tą chwilą utrwaloną krótkim odgłosem przesunięcia migawki w aparacie fotograficznym. Ta chwila - pośród beztroski zimowego popołudnia - widocznie także wydawała się ważna. W ciągu tej chwili nie zniknęło ani nie zostało zawieszone człowieczeństwo żadnej z przedstawionych postaci. Ta fotografia to dla mnie sygnał z odległej epoki, niczym pozdrowienie z dalekiego lądu.
Myślę, że ogromna większość ludzi pozujących dziś do zdjęć, które normalnego człowieka odpychają, a które tak lubiane są przez wydawców, to osoby, które na co dzień zachowują się naturalnie i wyglądają miło. Dla jakiejś niepojętej mody dali sobie narzucić obcy im styl. Co takiego wydarzyło się z człowiekiem w ciągu kilkudziesięciu lat, jakie dzieli tamta czarnobiała fotografia od tych współczesnych, że nie potrafi on tupnąć nogą, gdy chcą od niego czegoś głupiego, postawić się i na użytek publiki nie wykonywać degradujących go gestów? A przecież nie chodzi tu o drobiazg. Chodzi o obraz człowieka. Człowieka, który nie jest najbardziej rozwiniętą małpą, ale jest na obraz i podobieństwo Boga.
Oczywiście, da się to wszystko zamknąć w wiele wyjaśniającą formułę, coraz częściej powtarzaną: w tych czasach nieproporcjonalnie wielu ludzi traktuje rzeczy dawne - m.in. respektowane dawniej wartości, kulturę bycia, tradycje - jako coś złego, podejrzanego, do zanegowania, a wszystko to, co nowe, co jest wytworem ostatniej chwili, a priori i bezdyskusyjnie jako coś dobrego. Ten prosty podział: stare - złe, nowe - dobre pozwala zupełnie swobodnie żerować na ludziach różnym eksperymentatorom, producentom „nowości”, handlowi. Człowiek złapany w sidła tego rozumowania jest zupełnie bezbronny. Największa kompromitacja (zwana w gwarze więziennej - ostatnio uważanej za szczyt wyrafinowania towarzyskiego - obciachem), jego zdaniem, to brak entuzjazmu w przyjmowaniu kolejnej reklamowanej nowości.
Ale ta formuła to jeszcze nie wszystko. Jest jeszcze poczucie nieważności własnej egzystencji, toczące niczym robak świadomość i podświadomość, niszczące kulturę i wszystkie pola aktywności człowieka. To dlatego ludzie współcześni, myślę, czują się przypadkowi i niechciani, jak gwiezdny pył między galaktykami, potrafią szydzić z nas i z samych siebie, wykrzywiając się do obiektywu i udając małpy, podczas gdy tamci ludzie na śniegu, idący rzędem z sankami w trzaskający mróz, słali nam ukłony.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2006-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Nowa Ustawa Zasadnicza Państwa Watykańskiego: pełnia władzy rządzenia dla papieża

2026-07-31 16:01

pexels.com

Leon XIV promulgował nową Ustawę Zasadniczą Państwa Watykańskiego, która wchodzi w życie natychmiast i całkowicie zastępuje dotychczasową ustawę z 13 maja 2023 roku. Dokument, datowany na 31 lipca, jest motywowany - jak stwierdzono w preambule - „koniecznością uwzględnienia nowych potrzeb w zakresie zarządzania i kilku istotnych zmian regulacyjnych, które zaszły w ostatnich latach”.

Więcej ...

Jakie są kazania na Mszy świętej trydenckiej?

2026-07-31 10:33
Ks. Wojciech Pawlina, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, podczas homilii w wałbrzyskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Kapłan opiekuje się wspólnotami związanymi z liturgią trydencką w Wałbrzychu i Kłodzku.

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Wojciech Pawlina, wikariusz parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, podczas homilii w wałbrzyskim sanktuarium Matki Bożej Bolesnej. Kapłan opiekuje się wspólnotami związanymi z liturgią trydencką w Wałbrzychu i Kłodzku.

Jeden z czytelników Niedzieli Świdnickiej, komentując relację z wałbrzyskiej Mszy św. sprawowanej w klasycznym rycie rzymskim, zapytał: „Ciekawe, jakie są kazania?”. Odpowiadamy, sięgając do homilii ks. Wojciecha Pawliny wygłoszonej 19 lipca w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej.

Więcej ...

Warszawa 1944. Walka była koniecznością

2026-07-31 21:37
Powstanie Warszawskie. Ruiny Śródmieścia i gmach Prudentialu trafiony przez 2-tonowy pocisk z moździerza „Thor” w dniu 28 sierpnia 1944 r.

Sylwester Braun ps. „Kris”/Wikimedia Commons/CC

Powstanie Warszawskie. Ruiny Śródmieścia i gmach Prudentialu trafiony przez 2-tonowy pocisk z moździerza „Thor” w dniu 28 sierpnia 1944 r.

W sobotę, 1 sierpnia 2026 r. mijają 82 lata od wybuchu Powstania Warszawskiego, największej i najlepiej zorganizowanej operacji militarnej w okupowanej przez Niemców Europie z szansą na zwycięstwo. To jedyny w historii 2. wojny światowej przykład tak długotrwałej i bezprzykładnie heroicznej walki w warunkach ogromnej dysproporcji sił, a dla współczesnych lekcja wiary w Boga i człowieka, i wyjątkowo ważna lekcja miłości Ojczyzny.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Liturgiści przestrzegają przed automatyzmem i...

Kościół

Liturgiści przestrzegają przed automatyzmem i...

Ministerstwo Sprawiedliwości: kościelna Komisja ds....

Wiadomości

Ministerstwo Sprawiedliwości: kościelna Komisja ds....

Czy potrafię podziękować Bogu za ludzi bardziej ode mnie...

Wiara

Czy potrafię podziękować Bogu za ludzi bardziej ode mnie...

Nowenna za wstawiennictwem św. Teresy Benedykty od Krzyża

Wiara

Nowenna za wstawiennictwem św. Teresy Benedykty od Krzyża

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Kościół

Medjugorie: Polak aresztowany za profanacje i podpalenie

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...

Kościół

Medjugorie: Wielka i skandaliczna profanacja figury Matki...

Papież Leon XIV przyznaje polskiej parafii wyjątkowe...

Niedziela Świdnicka

Papież Leon XIV przyznaje polskiej parafii wyjątkowe...

Oświadczenie Ruchu Wojowników Maryi

Kościół

Oświadczenie Ruchu Wojowników Maryi

Japonia: Na rynek trafiły „ludzkie lodówki” - kabiny...

Wiadomości

Japonia: Na rynek trafiły „ludzkie lodówki” - kabiny...