Reklama

„Niedziela” dotarła do jednego z uczestników Powstania Warszawskiego

Kanałami do Śródmieścia

Z Jerzym Szumańskim - pseudonim „Wig” - spotykam się w Muzeum Powstania Warszawskiego. Miły starszy pan w granatowej marynarce, ze znaczkiem Polski Walczącej w klapie, uśmiecha się serdecznie. Od razu rozpoznaje miejsca, w których walczył, mimo że na stałe mieszka teraz we Francji, w niewielkim podparyskim miasteczku Bourg-la-Reine. Znalazł się tam zaraz po wojnie, kiedy na rozkaz dowództwa Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN), musiał opuścić ojczyznę.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Do konspiracji wstępował dwukrotnie. Latem 1939 r. spędzał wakacje w Stanisławowie koło Lwowa. Tam po raz pierwszy rozpoczął pracę konspiracyjną.
- Po wkroczeniu Sowietów założyliśmy z kolegami tajną organizację - opowiada osiemdziesięcioletni dziś Jerzy Szumański. - Nasza pierwsza konspiracyjna walka miała polegać na przebijaniu kół sowieckich samochodów za pomocą sprytnie skonstruowanych haczyków, które robiliśmy z gwoździ i drutów.

Portrety Mołotowa i Stalina w ubikacji

Reklama

Całe szczęście, że któregoś dnia chłopców przyłapał na tym procederze jeden z księży z pobliskiej parafii, który wymógł na młodych konspiratorach przyrzeczenie zaniechania dalszej działalności dywersyjnej. Ale chłopcy wpadli na inny pomysł. Szkolne portrety sowieckich przywódców Mołotowa, Woroszyłowa i Stalina wynieśli do ubikacji i tam upaćkali je fekaliami. Finał akcji był niemal tragiczny.
- Moi koledzy zostali zatrzymani i tylko cudem uniknęli wywózki. Mnie wszystko się upiekło, ponieważ w dniu aresztowania nie było mnie w szkole - wspomina p. Szumański.
W 1940 r. powołano komisję rosyjsko-niemiecką w celu wymiany ludności między obiema okupowanymi strefami. Wtedy razem z matką mały Jurek wyjechał do Lwowa. Tam dzięki fałszywym dokumentom wydostali się ze strefy radzieckiej, a następnie dotarli do Warszawy.
W latach 1940-42 Jerzy zdobywał wiedzę na tajnych kompletach. Na początku 1942 r. wstąpił w szeregi Armii Krajowej.
- Po zaprzysiężeniu zostałem skierowany na kurs minerski i zostałem wcielony do pułku „Baszta” - opowiada. - Do wybuchu Powstania nie uczestniczyłem w żadnych akcjach zbrojnych. Żołnierze podziemnej armii byli szkoleni i przygotowywani do akcji „Burza”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pijany oficer SS

Reklama

1 sierpnia 1944 r. w stolicy wybuchło Powstanie. Rejonem działania „Baszty” w czasie sierpniowych walk był Mokotów.
1 sierpnia o godz. 17.00 „Baszta” ruszyła do walki.
- Atakowaliśmy budynek Szkoły Powszechnej przy ul. Różanej, który był zajęty przez Niemców, a następnie koszary przy Narbutta - róg Kazimierzowskiej, gdzie zaciekle bronił się blisko 400-osobowy oddział SS - wspomina p. Szumański.
Mimo brawurowej akcji i ogromnego wysiłku, budynku nie udało się zdobyć. Po pierwszych bojach powstańcy obsadzili zajęte tereny dzielnicy. Kompania „Wiga” została zakwaterowana przy ulicy Szustra.
- Pamiętam dokładnie, to było 11 sierpnia. Stałem na warcie przy naszej placówce, uzbrojony w granat popularnie zwany tłuczkiem. Miałem na sobie zdobyczny niemiecki kombinezon i niemiecki hełm - opowiada były Powstaniec. - W pewnym momencie zobaczyłem zbliżający się w moim kierunku niemiecki samochód terenowy Kubelwagen. W środku za kierownicą siedział niemiecki żołnierz. Niemiec przekonany, że spotkał innego niemieckiego żołnierza, zatrzymał auto i wyraźnie zagubiony zapytał, gdzie jest ulica Rakowiecka. Kątem oka dostrzegłem, że w środku samochodu leży pistolet maszynowy. Błyskawicznie podskoczyłem do samochodu i chwyciłem leżącego w nim Schmeissera. Zanim Niemiec zdążył się zorientować w swej tragicznej pomyłce, był już moim więźniem.
- Okazało się, że schwytany oficer SS był nieźle podpity i to go zgubiło. Przy zatrzymanym w czasie rewizji znaleziono damskie zegarki. Jak ustalono, esesman zabrał je zamordowanym kobietom. Wkrótce z wyroku sądu SS-Obersturmführer Horst Stein został rozstrzelany.

Ranny w natarciu przy Szustra

Poza zdobycznym Schmeisserem Pana Jerzego powstańcy powiększyli swój arsenał o kilka granatów, pistolet no i, oczywiście, o samochód. Zdobyczna broń budziła wielki podziw wśród kolegów.
Schmeisser towarzyszył p. Szumańskiemu do końca Powstania. - Pod koniec sierpnia zostałem ranny w nogę w czasie natarcia przy ul. Szustra i trafiłem do szpitala - opowiada. - Już wtedy sytuacja w szpitalu była bardzo ciężka. Warunki sanitarne pogarszały się z każdym dniem. Zaczynało brakować niemal wszystkiego. Kula, która tkwiła w mojej nodze, została wyjęta bez żadnego znieczulenia.
Po trzech dniach koledzy z oddziału zabrali „Wiga” ze szpitala. Rana nogi nie pozwalała brać czynnego udziału w dalszych walkach.

Warszawa musiała się poddać

Po dwóch miesiącach walki, planowanej przecież na kilka dni, bohaterska Warszawa musiała się poddać. 27 września, w dniu kapitulacji Mokotowa, „Wig” wraz z kolegami podjął jeszcze jedno wyzwanie: przedostać się kanałami do Śródmieścia.
- W czasie naszego odwrotu w kanale poza powstańcami było dużo cywilów. Chaos, panika i dezorganizacja, jaka panowała pod ziemią, szybko zdradziła nasze pozycje. Niemcy wrzucali granaty do kanałów, w których tłoczyli się żołnierze i cywile, szukając drogi ratunku. Nie mogąc się przebić, zmuszeni byliśmy wyjść na zewnątrz. Przy wejściu do kanału czekali Niemcy.
Mieli wtedy dużo szczęścia, bo wyszli jeden właz wcześniej przed ulicą Dworkową. Na Dworkowej właz znajdował się na terenie posterunku żandarmerii. Tam powstańców, którzy wyszli z kanału, Niemcy rozstrzelali na miejscu. Zginęło 120 żołnierzy z pułku „Baszta”.
Po kapitulacji, jak niemal wszyscy powstańcy, „Wig” trafił do obozu w Pruszkowie. Dzięki pomocy mamy udało mu się stamtąd wydostać.
Wydawać by się mogło, że tak wiele przeżyć wystarczyłoby na niejedno życie. Ale los nie oszczędzał p. Szumańskiego.
- W 1945 r. razem z moim ojcem wstąpiliśmy do Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Ojciec mój bardzo aktywnie działał przy tworzeniu WiN. W 1946 r. na rozkaz dowództwa musieliśmy jednak opuścić ojczyznę i wyemigrowaliśmy do Francji. Tam pracowałem w strukturach WiN aż do lat sześćdziesiątych XX wieku - wspomina p. Jerzy Szumański. - Ale to już zupełnie inna historia.

Podziel się:

Oceń:

2006-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

KEP: Trwa dyskusja nad projektem obrzędu odnowienia zobowiązań osób życia konsekrowanego

2026-01-21 10:30

Karol Porwich/Niedziela

W dniach 19-21 stycznia 2026 roku, w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie, Komisja Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów odbyła kolejne zebranie robocze pod przewodnictwem bp. Piotra Gregera. Uczestnicy spotkania dyskutowali m.in. nad projektem obrzędu odnowienia zobowiązań osób życia konsekrowanego oraz nad treścią przygotowanego przez Komisję Wychowania Katolickiego KEP projektu dekretu ogólnego na temat osoby i posługi katechisty.

Więcej ...

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Karol Porwich/Niedziela

Więcej ...

Katowice: 12 tysięcy aniołów w jednej kaplicy. Za każdym z nich kryje się wyjątkowa historia

2026-01-21 21:02

Agata Kowalska

Kaplica Aniołów Stróżów w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka (GCZD) w Katowicach to miejsce szczególne na mapie Polski. W 26 lat, w podziękowaniu za ratunek czy jako wyraz modlitwy o zdrowie, trafiło tam już ponad 12 tysięcy figurek aniołów. Za każdym z nich kryje się historia konkretnego dziecka. O tej wyjątkowej kaplicy opowiada portalowi niedziela.pl brat Maciej Kucz OFM - duszpasterz chorych, kapelan w GCZD.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Włochy/ Ambasada RP wystosowała ostrzeżenie w związku z...

Wiadomości

Włochy/ Ambasada RP wystosowała ostrzeżenie w związku z...

Proces ks. Michała Olszewskiego: Zaawansowane stadium...

Wiadomości

Proces ks. Michała Olszewskiego: Zaawansowane stadium...

Dr Milena Kindziuk: Kwestionuję oficjalną, peerelowską...

Dr Milena Kindziuk: Kwestionuję oficjalną, peerelowską...

Święta Agnieszka - dziewica i męczennica

Święci i błogosławieni

Święta Agnieszka - dziewica i męczennica

Prokurator Witkowski: Ksiądz Popiełuszko nie zginął 19...

Kościół

Prokurator Witkowski: Ksiądz Popiełuszko nie zginął 19...

Prokurator Witkowski: Ks. Popiełuszko umarł w bunkrze w...

Kościół

Prokurator Witkowski: Ks. Popiełuszko umarł w bunkrze w...

Komunikat kurii diecezji radomskiej w sprawie kapłana...

Kościół

Komunikat kurii diecezji radomskiej w sprawie kapłana...

Kompromitacja Europy na Grenlandii

Wiadomości

Kompromitacja Europy na Grenlandii

Świadectwo: Philip Mulryne. Był graczem Manchesteru...

Wiara

Świadectwo: Philip Mulryne. Był graczem Manchesteru...