Reklama

Narodowy interes czy wizerunek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Obydwu naszych przywódców powinni przeprosić ci, którzy obśmiewali w mediach premiera i prezydenta za złe prowadzenie polityki zagranicznej, za rzekome psucie dobrego wizerunku, obwiniali za pogorszenie stosunków polsko-niemieckich po wizycie Jarosława Kaczyńskiego w Berlinie. Stało się jasne, że stosunki te nigdy nie były dobre, a obecnie pogorszyła je wyłącznie strona niemiecka. Powodem są głównie dwie sprawy: budowa Gazociągu Północnego, godzącego w polski interes narodowy, oraz zdecydowana postawa obecnego polskiego rządu na bezczelny pomysł budowy Centrum przeciw Wypędzeniom i żądanie od nas odszkodowań przez „wypędzonych” Niemców. W obydwu sprawach zostało zagrożone nasze poczucie bezpieczeństwa. W pierwszym przypadku chodzi o bezpieczeństwo energetyczne państwa, w drugim - o bezpieczeństwo prawne Polaków mieszkających na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Chodzi nam także o historyczną pewność, że zbrodnie niemieckie w czasie drugiej wojny nie będą zrównywane z krzywdami towarzyszącymi wysiedleniom.
O gazociąg w zasadzie nie powinniśmy mieć pretensji do naszych zachodnich sąsiadów. Ktoś powiedział, że Niemiec gotowy jest nawet sprzedać sznur, na którym zostanie powieszony (szczególnym przykładem takiej mentalności jest były kanclerz Gerhard Schroeder, za rządów Leszka Millera uważany za wielkiego przyjaciela Polski, który podpisał pod koniec kadencji umowę z rosyjsko-niemiecką firmą budującą gazociąg pod Bałtykiem, a po zakończeniu rządów wszedł do jej zarządu). W polityce nie ma przyjaciół, są tylko interesy - o tym warto pamiętać. Powinniśmy jak najszybciej pozyskać dostawy energii z różnych źródeł, aby Moskwa nie użyła wobec nas straszaka gazowego, jak to zrobiła rok temu wobec Ukrainy.
Drugą sprawą, która pogorszyła nasze stosunki z Niemcami, jest - jak wspomniałem - Erika Steinbach i budowa Centrum przeciw Wypędzeniom (poprzedni rząd przyjmował ją z pompą, a Donald Tusk prowadził z nią prywatne rozmowy). Tymczasem najnowsza „Wystawa” w Berlinie jasno zarysowała cel Steinbach: Centrum będzie instytucją propagandową i odszkodowawczą, mającą zatrzeć różnice między katem a ofiarą. Właśnie o to chodziło w tej ekspozycji, mieszającej ze sobą wszystkie „wypędzenia” z lat 1913-1999. Szokująca na „Wystawie” jest nie tylko statystyka ofiar: najwięcej wypędzono Niemców - 15 mln 595 tys., potem Żydów - 6 mln 300 tys., Greków - 2 mln 820 tys., Polaków - 2 mln 700 tys., Ormian - 2 mln 245 tys., ale - co najbardziej obłudne - największym winowajcą wypędzeń XX wieku są... Polacy (9 mln 700 tys. wypędzeń), potem Rosja Sowiecka (8 mln 510 tys.) i dopiero Niemcy (6 mln 620 tys.). Wniosek: to my jesteśmy winni zmianom granic po II wojnie światowej!
Wracając do wizyty premiera J. Kaczyńskiego w Berlinie, należy wyciągnąć z niej kilka właściwych wniosków: chociaż niemiecki rząd federalny nie będzie popierał jakichkolwiek indywidualnych roszczeń majątkowych i odszkodowawczych wobec Polski - to zadeklarowała kanclerz Angela Merkel - to jednak nie doszło do podpisania niemiecko-polskiego układu w tej sprawie - co proponował J. Kaczyński. Zapewne zadowolone z tego jest Pruskie Powiernictwo, które codziennie wysyła do sądu w Strasburgu pozwy o odszkodowanie za pozostawione na Wschodzie niemieckie mienie. Niestety, w polsko-niemieckim traktacie z 1991 r. nie uregulowano kwestii związanych ze zmianami własnościowymi, stąd Niemcy stale trzymają nas na odległość i cały czas mają w zanadrzu kwestię roszczeń. Chwała premierowi J. Kaczyńskiemu, że to poruszył, domagając się podpisania jednoznacznej umowy, takiej, jaką mają Niemcy z Francją czy Wielką Brytanią.
Wszystko to należało załatwić przed wejściem Polski do UE. Obecnie w stosunkach z Niemcami zbieramy owoce błędnej, uległej polityki zagranicznej ostatnich 15 lat, prowadzonej bez strategii oraz jasno określonych interesów narodowych. Najdobitniej to widać w sprawach gospodarczych. Przykładowo, zgodziliśmy się w traktacie akcesyjnym z UE na sprzedaż, a właściwie likwidację naszych hut, stoczni, banków, kopalń, floty rybackiej…, abyśmy nie konkurowali z produkcją niemiecką, francuską czy inną. Naiwnie na Śląsku sprzedaliśmy Francuzom za pół ceny 16 naszych cukrowni, wiedząc, że faktycznymi nabywcami są Niemcy (Suedzucker). Podobnie podstawieni byli Francuzi przy sprzedaży śląskich cementowni czy większości tytułów prasowych.
Problem zasadniczy obecnie dla Polski jest jasny: musimy pod każdym względem stać się krajem samodzielnym, rozwijającym swój potencjał ludnościowy, gospodarczy i duchowy. Skoro zaś Niemcy obejmują od stycznia przewodnictwo w Unii Europejskiej i chcą wrócić do dyskusji o unijnej konstytucji, powinniśmy im przypomnieć, że to oni są sprawcami dwóch światowych wojen. Opatrznościowo w Polsce rządzi formacja polityczna, która w polityce zagranicznej przestała dbać o wizerunek, a zabiega o narodowy interes. A że to nie podoba się nawet u nas?! Przynajmniej wiemy, kto nie nam służy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2006-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Kościół w Belgii w przeszłości zawiódł w obliczu wykorzystywania seksualnego - przyznał prymas

2026-03-02 17:57

Grażyna Kołek

Kościół w przeszłości zawiódł w obliczu wykorzystywania seksualnego w swoim łonie - przyznał arcybiskup Mechelen-Brukseli Luc Terlingen. W ciągu prawie 30 lat, jakie upłynęły od utworzenia w Belgii w 1997 r. pierwszych punktów kontaktowych w celu zgłaszania przypadków molestowania w kontekście duszpasterskim, zebrano prawie 1600 zgłoszeń, uznano 972 ofiary, którym przyznano odszkodowania, a w sumie Kościół wypłacił 9 mln euro.

Więcej ...

Kościół w Sydney rozkwita: rekordowa liczba chrztów i konwersji

2026-03-02 07:38
ZDJĘCIE ARCHIWALNE

Władysław Kościuch

ZDJĘCIE ARCHIWALNE

Kolejny rok z rzędu w katedrze w Sydney miał miejsce rekordowy obrzęd wtajemniczenia dorosłych. Aż 338 katechumenów przygotowuje się do przyjęcia chrztu podczas Wigilii Paschalnej, a kolejnych 119 kandydatów do przyjęcia do pełnej komunii z Kościołem katolickim. Abp Anthony Fisher określił tę wysoką liczbę jako „głęboki znak” wzrostu i żywotności Kościoła w Sydney oraz „dowód, że Duch Święty jest żywy i aktywny”.

Więcej ...

Kino z "Niedzielą": Najświętsze Serce

2026-03-02 20:54
Projekcja filmu

Karol Porwich

Projekcja filmu "Najświętsze Serce"

To już kolejny raz, kiedy Instytut Niedziela, wydawca Tygodnika Katolickiego Niedziela, zaprasza do kina. W seans filmowy wprowadził widzów Mariusz Książek, wiceprezes Instytutu NIEDZIELA, przedstawiając meandry towarzyszące powstawaniu produkcji. – Jak wielu problemów doświadczyli autorzy podczas realizacji tego obrazu, od braku zrozumienia po osobiste dramaty i problemy finansowe, a nawet odwoływania już zaplanowanych seansów we Francji – zaznaczył Książek. Następnie metropolita częstochowski abp Wacław Depo, poproszony o komentarz, zauważył, że „konkretnie 22 lutego 1931 r. w płockim klasztorze Sióstr Miłosierdzia objawił się Jezus Miłosierny”. – I w tym filmie dzisiaj też doświadczymy Jego dotknięcia w naszych sercach – podkreślił pasterz.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Czemu to wzywacie Mnie: Panie, Panie!, a...

Zbezczeszczone krzyże na Mokotowie

Kościół

Zbezczeszczone krzyże na Mokotowie

Oświadczenie Teobańkologii na temat dalszej...

Kościół

Oświadczenie Teobańkologii na temat dalszej...

Zakochana w ubogim Chrystusie

Święci i błogosławieni

Zakochana w ubogim Chrystusie

Od 1 marca w Kościele będzie można nakładać kary...

Kościół

Od 1 marca w Kościele będzie można nakładać kary...

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Czy chcesz stać się zdrowym?"

Meksyk w strachu: Księża udzielają błogosławieństwa...

Wiara

Meksyk w strachu: Księża udzielają błogosławieństwa...

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Dlaczego zwątpiłeś?"

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Dlaczego złe myśli nurtują w waszych...