Reklama

DAR... Czasem trochę kłopotliwy

Od blisko 26 lat przez Dom Rekolekcyjny Ojców Jezuitów w Czechowicach-Dziedzicach przewinęło się kilka tysięcy par. Państwo Teresa i Eugeniusz Maliccy wraz z ks. Stanisławem Puchałą byli przez ten czas świadkami wielkiej liczby cudów.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Janusz i Ewa złożyli papiery do sądu po 14 latach małżeństwa. W świetle prawa od dwóch tygodni już nim nie są. Wciąż jednak wiąże ich sakramentalne „tak”. Na rekolekcje przyjechali, bo „wypchnęła” ich znajoma. - Byliśmy na bardzo ostrym zakręcie - mówi Janusz - a nasze małżeństwo nie istnieje od dwóch tygodni. Głęboki wdech, bo puszczają nerwy... mocno ściska dłoń Ewy. - Nikt ze znajomych nie dawał nam szans. Teraz czeka nas mnóstwo formalności, żeby cofnąć decyzję sądu. To cud! - dodaje.

Ostatnia deska ratunku

Reklama

Ania i Tomek też kurczowo trzymają się za ręce. Blisko siebie. - Kiedy wchodziliśmy do domu Ojców Jezuitów, niosłem za żoną bagaże z poczuciem beznadziei. Wtedy dzielił nas metr odległości. A teraz, proszę! - Tomek podnosi splecione w mocnym uścisku dłonie żony i swoje. - Jak tylko usłyszałam o Czechowicach - dodaje Ania - pomyślałam, że to ostatnia deska ratunku. Od miesięcy żyliśmy jakby osobno. Tomek całymi dniami w pracy, nie mieliśmy o czym rozmawiać. Sama też rzuciłam się w wir roboty. Naszą córkę praktycznie wychowywała babcia. Mamy piękny dom, dwa samochody, pieniądze... ale nie mamy siebie. Przyjeżdżając tu, pomyślałam: za tą bramą będzie albo otwarta furtka, albo koniec. Furtka jest jednak otwarta.
Monika i Zbyszek sądzili, że są dobrym małżeństwem. - Co jakiś czas coś iskrzyło, ale ogólny bilans wydawał się pozytywny - twierdzi Monika. - Jednak, jak się okazało, było zupełnie inaczej. Przenosiłam pewne schematy z mojego domu rodzinnego, popełniałam błędy swoich rodziców... - mówi. - Rozmawialiśmy o faktach, wymienialiśmy poglądy na temat pogody czy kolegów w pracy, planowaliśmy wypady na basen czy na rower - dodaje Zbyszek. - Nigdy jednak tak naprawdę nie mówiliśmy o naszych uczuciach. Tu niejako zostaliśmy do tego przymuszeni i wreszcie coś w nas pękło... i jakby ktoś wyszorował nas od wewnątrz.
Od blisko 26 lat przez Dom Rekolekcyjny Ojców Jezuitów w Czechowicach-Dziedzicach przewinęło się kilka tysięcy par. Państwo Teresa i Eugeniusz Maliccy wraz z ks. Stanisławem Puchałą byli przez ten czas świadkami podobnej liczby cudów. Inaczej nie sposób nazwać tego, co przeżywają uczestnicy prowadzonych przez nich kilka razy w roku Rekolekcji Małżeńskich typu Marriage Encounter.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wszystko zaczęło się w Hiszpanii

A wszystko zaczęło się kilkadziesiąt lat temu w Hiszpanii. Małżonkowie J. i M. Ferrerowie i jezuita o. Gabriel Calvo pierwsze rekolekcje tego typu, tzw. Encuentro Conyugal, poprowadzili w Barcelonie w 1962 r. Do Polski ich program przywiózł, na wyraźną prośbę kard. Karola Wojtyły - Stanisław Boguszewski. W 1977 r. zainteresował nimi grupę absolwentów Duszpasterstwa Akademickiego w Katowicach i nieżyjącego już ks. Józefa Dancha. Pierwsze rekolekcje typu Marriage Encounter, poprowadzone przez małżonków z katowickiego DA, odbyły się w Laskach w maju 1977 r. Liderami byli wówczas Nina i Kazik Waloszkowie. Po ich wyjeździe z Polski w 1980 r. funkcję tę podjęli Teresa i Eugeniusz Maliccy.

Tylko raz w życiu

Reklama

- Polski program rekolekcji opracowano z uwzględnieniem naszych warunków, oczekiwań, problemów i potrzeb, a także z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć psychologii komunikacji - mówi Eugeniusz Malicki. - Najogólniej rzecz ujmując, rekolekcje te polegają na dialogu w obrębie pary małżeńskiej. Ich szczegółowy przebieg owiany jest jednak tajemnicą. W rekolekcjach typu Marriage Encounter można uczestniczyć tylko raz w życiu. Ten jeden raz jest jednak dostatecznym wstrząsem. „To rekolekcje dla odważnych - pisze jedna z par uczestników - bo potrzeba wiele odwagi, by uwierzyć, że może stać się cud (...). Nasz prawdziwy ślub odbył się w czechowickiej kaplicy. Całe nasze życie dzielimy na przed i po rekolekcjach”. Maria i Czesław przyjechali do Czechowic 32 lata po ślubie. - Najpierw nie czuliśmy potrzeby naprawiania czegokolwiek. Dla znajomych byliśmy bardzo dobrym małżeństwem. Kiedy jednak przyjaciele wrócili z takich rekolekcji, zaintrygowało nas ich zachowanie. Promienieli spokojem i radością. Nie wstydzili się, że się kochają.
Z Czechowic-Dziedzic ludzie wracają jacyś inni, odmienieni. - Spotkanie małżeńskie często rodzi przemianę - mówi Teresa Snopkowska-Malicka. - W sferze intelektualnej oznacza to odkrycie zupełnie innego wymiaru świata. W sferze moralnej taka przemiana przejawia się w rewizji hierarchii wartości, w uwrażliwieniu na otaczający świat. Stąd Rekolekcje Małżeńskie inspirują również do podjęcia postawy apostolskiej, otwartej na innych ludzi, do angażowania się w sprawy Kościoła. Przeżycie rekolekcyjne często rodzi odwagę, dzięki której w sposób naturalny małżonkowie poprzez swoją postawę, wyrażającą miłość i jedność, są dla innych znakiem. Maliccy, główna para animatorska rekolekcji, bez cienia wątpliwości są takim znakiem. Od samego początku ich pracę wspiera i ukierunkowuje ks. prał. Stanisław Puchała - proboszcz katowickiej katedry Chrystusa Króla. - Rekolekcje Małżeńskie niemal w niczym nie przypominają tradycyjnej formy rekolekcji. Po pierwsze, zakładają dialog w obrębie pary małżeńskiej. Po wtóre, głównymi prowadzącymi są małżeńskie pary animatorskie. Zgodnie zatem z wytycznymi Soboru Watykańskiego II, spotkania te opierają się na współpracy świeckich z duchownymi. Tak właśnie pojmuję Kościół - mówi Ksiądz Stanisław.
Par animatorskich jest kilka. Adam i Hania czerwcowe rekolekcje poprowadzili po raz setny. - Dla nas animatorzy są niepodważalnym świadectwem - mówi jedna z uczestniczek ostatniego spotkania. Patrzymy, jak trzymają się za ręce, a kiedy ze sobą rozmawiają, patrzą sobie głęboko w oczy. I nie ma w tym nic na pokaz. - Myślałem, że takich małżeństw już nie ma, że to mit - dodaje Czesław. - Okazuje się, że po 35 latach można być wciąż w sobie zakochanym. Andrzej i Ewa ponad 10 lat współprowadzą Marriage Encounter. - Dla nas to też pewnego rodzaju wzmocnienie. Kiedy po 46 godzinach spędzonych w czechowickim domu Jezuitów obserwujemy, jak zmieniają się twarze małżonków - z zatroskanych i posępnych stają się radosne, utwierdzamy się w przekonaniu, że naprawdę warto i trzeba kontynuować nasze zaangażowanie.

Trzeba czekać w długiej kolejce

Rekolekcje tego typu odbywają się 6 razy w roku, a potrzeby są o wiele większe. Często, by na nie pojechać, trzeba czekać kilka lat w kolejce. Ważne są jednak trzy warunki, jakie trzeba spełnić, ustawiając się w niej. Pierwszy - Marriage Encounter są dla małżeństw sakramentalnych. Drugi - dla małżeństw dobrych, czyli takich, które mimo konfliktów i kłopotów chcą budować dalej i być razem. I trzeci warunek, od którego czasem się odstępuje - trzeba mieć co najmniej 2-letni staż małżeński. - Często przyjeżdżają małżeństwa znajdujące się w sytuacjach ekstremalnych i krytycznych, dla których to jest ostatnia deska ratunku. W takim przypadku dobrze jest wcześniej ich przygotować, nie rzucać na głęboką wodę - podkreśla Eugeniusz Malicki. - Najczęściej odbywa się to u nas w poradni rodzinnej. Trudno bowiem w ciągu 46 godzin odbudować kilkanaście lat poranionego życia. - Czasem ludzie potrafią powiedzieć, że obchodzą rocznicę nie ślubu, a rekolekcji, i to jest dla nas niesamowite! - dodaje z radością Teresa.
Do Czechowic przyjeżdżają małżeństwa z różnym stażem. Najstarsza para była 54 lata po ślubie, najmłodsza - kilka miesięcy. Często to tutaj po raz pierwszy rozmawiają o tym, co naprawdę czują. - Nigdy nie pomyślałbym, że moja żona myśli o mnie takie piękne rzeczy - mówią niejednokrotnie mężowie. Bywa i tak, że ktoś po 20 latach przerwy przystępuje do sakramentu pokuty. Inni mówią o pierwszej świadomej modlitwie ze współmałżonkiem. Choć tak naprawdę rekolekcje odbywają się w obrębie pary małżeńskiej, niewątpliwie ważna jest świadomość obecności innych par. Szybko więc wytwarza się klimat szczególnej wspólnoty. - Rekolekcje Małżeńskie nie są ani grupą terapeutyczną, ani terapią grupową - podkreślają Maliccy - chociaż wykorzystywane są pewne elementy treningu wrażliwości i grup spotkaniowych. Rozgrywają się one w obrębie małżeństwa, lecz w klimacie i atmosferze wytworzonej przez grupę. Można powiedzieć, że jest to także intensywny kurs uczenia się, względnie rozwijania, sztuki komunikacji, która może ułatwić wzajemne relacje w życiu codziennym i w sytuacjach ekstremalnych.

Świat pozostaje za murami

Nikt z przyjeżdżających uczestników nie zna jednak dokładnego planu rekolekcji. Każdy następny ich etap jest zaskoczeniem. Marta z Bogdanem przyjechali do Czechowic aż z Lublina. Ona w drodze zastanawiała się, o czym będą rozmawiać przez dwa dni zamknięcia w klasztornych murach. - Bardzo się tego bałam - zwierza się. - Potem, kiedy poproszono nas o wyłączenie komórek, zdjęcie zegarków i zostawienie całego świata za murami domu rekolekcyjnego, mój strach urósł. Co oni tu z nami zrobią? Mąż nawet chciał wyjeżdżać. A potem w kaplicy Ksiądz Stanisław kilkakrotnie powtórzył, że jesteśmy z mężem dla siebie darem! - Tyle że darem czasem kłopotliwym - dodaje od siebie z uśmiechem Bogdan. - Ale jak każdy dar, trzeba go pielęgnować i z szacunkiem o niego dbać. Takie przesłanie wywozimy z Czechowic. W ostatnim dniu rekolekcji małżonkowie niejednokrotnie mówią, że boją się wyjazdu z Czechowic. Opuszczają czechowicki klasztor ze świadomością, że to tylko początek długiej, czasem trudnej drogi. Jednak po kilkunastu latach do domu Malickich przychodzą listy od byłych uczestników ME: „Przeżyliśmy 23 lata temu piękne chwile rekolekcji - pisze jedna z par - (...). Trwają one w nas, jakbyśmy je przeżyli dopiero rok temu. 23 lata temu zaskoczyło nas zaproszenie na nie. Teraz wiemy, że to Bóg nas zaskoczył swoim darem...”.

Podziel się:

Oceń:

2006-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Papież: niech parafia będzie znakiem Kościoła, który troszczy się jak matka

2026-03-08 20:07
Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV

O tym, że działalność parafii, w centrum której znajduje się Eucharystia, powinna być znakiem Kościoła „który jak matka troszczy się o swoje dzieci, nie potępiając ich, lecz przyjmując, słuchając i wspierając wobec zagrożeń” mówił Leon XIV w homilii podczas Mszy św. w parafii pw. Ofiarowania NMP w rzymskiej dzielnicy Torrevecchia. Papież odwiedził ją po południu 8 marca, jako 4 z pięciu stołecznych parafii, do których udaje się w Wielkim Poście - informuje Vatican News.

Więcej ...

Prorok nie bywa mile widziany w swojej ojczyźnie

2026-02-13 10:05

pexels.com

Więcej ...

Zaprezentowano program, logo i hasło wizyty Leona XIV w Monako

2026-03-09 12:39

Vatican Media

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6) – to hasło pielgrzymki Leona XIV do Księstwa Monako. Z kolei logo, towarzyszące pierwszej papieskiej wizycie w tym kraju, przedstawia Ojca Świętego w stroju liturgicznym, wieżę pałacu książęcego w Monako i watykańskie barwy. Symbole te będą towarzyszyć jednodniowej podróży Papieża, która odbędzie się w sobotę, 28 marca, o czym informuje Vatican News.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

40 pytań Jezusa: „Dlaczego nie rozumiecie mojej mowy?”

Wiara

40 pytań Jezusa: „Dlaczego nie rozumiecie mojej mowy?”

Prezydent w Dzień Kobiet odznaczył jedenaście...

Wiadomości

Prezydent w Dzień Kobiet odznaczył jedenaście...

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, są już w...

Kościół

Pielgrzymi, którzy utknęli w Wietnamie, są już w...

Nowy Zarząd Zakonu Paulinów

Jasna Góra

Nowy Zarząd Zakonu Paulinów

W wolnej chwili

"Wielkie Ostrzeżenie" - film, który wzywa do nawrócenia

Papieskie gratulacje dla najstarszego księdza na świecie

Kościół

Papieskie gratulacje dla najstarszego księdza na świecie

Zmarł ks. Jan Sienkiewicz

Niedziela Wrocławska

Zmarł ks. Jan Sienkiewicz

O. Beniamin Bąkowski został nowym Generałem Zakonu...

Kościół

O. Beniamin Bąkowski został nowym Generałem Zakonu...

Nowe święto państwowe w kwietniu 2026

Wiadomości

Nowe święto państwowe w kwietniu 2026