Reklama

Mój czas wojenny

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Stocznia Gdańska, 15 grudnia, wtorek. W stołówce, gdzie wydawana jest zupa, gromadzą się stoczniowcy i delegaci z innych zakładów pracy. Jest też dwóch żołnierzy. Przyszli się ogrzać, coś zjeść. Mówią, że od 3.00 rano (a jest południe) nic nie jedli. (…) Odnajduję Mirosława Krupińskiego. W czarnym swetrze, pozornie spokojny, opanowany, uśmiecha się. Na moje pytanie, czy nie powinien się ukryć, jest przecież wiceprzewodniczącym związku, odpowiada zdecydowanie, że zostanie do końca z tymi stoczniowcami, którzy wytrwali. (…) Przed stocznią tłum. Ludzie płaczą, śpiewają hymn. Z bramy nr 2 rozlegają się komunikaty i apel do społeczeństwa, żeby - tak jak w sierpniu - towarzyszyło strajkującym. Nastrój katastroficzny, co chwilę ktoś mówi o mającym nastąpić ataku. W lufie jednego z czołgów kwiaty, przyczepiony napis „Solidarność”. Atak następuje w nocy, a właściwie nad ranem, w rocznicę Grudnia’70.
16 grudnia, środa. Od rana w Gdańsku. Najpierw pod Pomnikiem, gdzie zaczynają się zbierać ludzie. Pojedyncze osoby są dopuszczane do złożenia kwiatów. Potem Wydawnictwo Morskie, redakcja „Samorządności” i wreszcie z Marysią (Kowalewską, zmarłą w 2004 r.) docieramy do Bądkowskich (Lech zmarł w 1984 r., jego żona rok później). Zosia chce nas koniecznie nakarmić, bo jeszcze dużo godzin przed nami (…). Przed godz. 17 ulicą Długą jeszcze da się przejść, ale jest coraz tłoczniej. Dalej niż do hotelu Monopol nie udaje nam się dotrzeć, gaz uniemożliwia oddychanie, łzy płyną bez przerwy, szczypią oczy. Później każdy się trochę przyzwyczaja. (…) W bazylice Mariackiej przed 18 zaczynają gromadzić się ludzie - rozmawiają. Dyrektor Muzeum Morskiego (nieżyjący już dziś Przemysław Smolarek) jest przeświadczony, że przestał być dyrektorem, odmówił bowiem wydania polecenia zdjęcia flagi z budynku. Okazało się później, że sami pracownicy zdecydowali się zdjąć flagę, żeby go ratować. (…) Przed godz. 20 idziemy z Marysią w stronę kolejki - chcemy dostać się do Gdyni. Walka z tłumem trwa nadal (…). Na dworcu pozorny spokój. Kolejki nie kursują, ale ma przyjechać pociąg z Warszawy, a więc jest nadzieja, że będzie się można dostać do Gdyni. Zostawiam Marysię na peronie i idę zobaczyć, co dzieje się przed komitetem. (…) Gdy wracam, na peronach wybuchają petardy, jedna za drugą, wpadają zomowcy. - Rozejść się - krzyczą rozwścieczeni. Tylko dokąd, ludzie chcą wracać do domów…

***

Niedawno odnalezione przeze mnie notatki z grudnia 1981 r., z pierwszych dni stanu wojennego, przywołały tamten czas powoli zacierany w pamięci przez wydarzenia ostatnich 25 lat. Czas, kiedy stanęliśmy przed wielką niewiadomą - co dalej? Wiadomo było tylko jedno: trzeba na różne sposoby wyrażać swój sprzeciw. Tak właśnie zrobiliśmy w Wydawnictwie Morskim: ponieważ odmówiono nam wydania flagi, przyklejaliśmy do szyb ręcznie zrobione z papieru biało-czerwone chorągiewki. Wydawało się, że chociaż tyle możemy zrobić, a w centrum miasta (ul. Szeroka) nie może to pozostać niezauważone. Notabene później o ten fakt wszystkich wypytywała tzw. komisja weryfikacyjna, na wniosek której oprócz mnie pracę straciła Teresa Ciesielska, Wanda Przybysławska i dyrektor Edward Mazurkiewicz. Donald Tusk, który również zaczynał pracę w Wydawnictwie Morskim i był wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej „Solidarności”, zdążył wcześniej przejść na etat do tygodnika „Samorządność” (ogólnopolskie pismo pod redakcją Lecha Bądkowskiego), którego zaledwie dwa numery ujrzały światło dzienne (trzeci, z datą 14 grudnia, został, oczywiście, wycofany ze sprzedaży). Na powielaczu w zaprzyjaźnionym PAX-ie (wiedzieliśmy już wtedy, że jego przewodniczący Ryszard Reiff jako jedyny członek Rady Państwa sprzeciwił się wprowadzeniu stanu wojennego) wydrukowaliśmy „czwarty” numer „Samorządności”, czyli nasz protest wobec tego, co się stało. Pamiętam, jak z duszą na ramieniu wręczałam później te pojedyncze, wymazane farbą kartki ludziom w kolejce do Gdyni. Byłam kierownikiem działu związkowego pisma, więc czułam się zobowiązana do jakiegoś działania.
Nie było tu wiele możliwości, ale wspólnie z Lechem Bądkowskim ustaliliśmy, że wykorzystam wystawioną wcześniej delegację do Warszawy na drugą turę zjazdu ogólnopolskiej sekcji wydawniczej „Solidarności”, której byłam przewodniczącą, a która miała się odbyć 18 grudnia, i pojadę do stolicy z listami od niego do różnych osób. Był to jedyny sposób na nawiązanie kontaktów. Nie miałam, oczywiście, pozwolenia na opuszczenie miejsca stałego pobytu (bez którego nie wolno było się przemieszczać po kraju), ale miałam psa. To właśnie moja Kora, po pełnej napięcia podróży niemal pustym pociągiem, pozwoliła mi bezpiecznie wyjść z warszawskiego dworca obstawionego milicją i legitymującego każdego przy wyjściu. Gdy zorientowałam się w sytuacji, podeszłam bez kolejki do milicjanta i wciskając mu smycz, poprosiłam, żeby potrzymał psa, gdyż ja muszę pilnie znaleźć toaletę. Gdy wróciłam, nikt mnie już nie legitymował. W Warszawie okazało się, że większość osób, z którymi miałam się skontaktować, zostało internowanych, tak więc moja misja skończyła się tylko połowicznym sukcesem.
Powrót już bez nerwów, bo choć bez psa, którego zostawiłam u rodziny, to do stałego miejsca pobytu. A tu czekały mnie dwa lata bez pracy, której nieustannie, a bezskutecznie szukałam. W 1983 r. wybawienie przyszło w postaci „Gwiazdy Morza”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2006-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Rodzice protestują przeciw obowiązkowej edukacji zdrowotnej. Ostatni moment, by wyrazić sprzeciw

2026-03-20 10:46

pixabay.com

Tysiące rodziców protestuje przeciwko rozważanemu przez rząd wprowadzeniu obligatoryjności zajęć z „edukacji zdrowotnej”. To ostatni moment na to, by wyrazić swój sprzeciw - alarmuje Grupa Proelio, która przygotowała apel do rządzących.

Więcej ...

O. Patton: Potrzeba modlitwy i postu, aby zapanował pokój

2026-03-19 21:08
W październiku 2025 roku Leon XIV zaprosił wszystkich do modlitwy różańcowej o pokój

@VATICAN MEDIA

W październiku 2025 roku Leon XIV zaprosił wszystkich do modlitwy różańcowej o pokój

Były kustosz Ziemi Świętej, o. Francesco Patton, mówi Vatican News, że potrzeba wielkiego zgromadzenia chrześcijan i wierzących innych religii, którzy podjęliby post i modlitwę w intencji pokoju. To narzędzie może wydawać się śmieszne wobec broni ale jest środkiem budzenia sumień i odpowiada temu, co wskazuje papież Leon XIV – mówi franciszkanin. Przypomina wielkie wezwanie Jana Pawła II do postu i modlitwy w czasie wojny w Iraku.

Więcej ...

Tokio: droga do chrztu zaczyna się w szkole

2026-03-20 18:27
Katolicy z Japonii

@Vatican Media

Katolicy z Japonii

Tej Wielkanocy w Tokio ponad 100 osób przyjmie chrzest. Za wieloma z tych historii stoją katolickie szkoły, które – jak podkreśla kard. Isao Kikuchi w rozmowie z portalem Crux Now – pozostają jednym z najważniejszych narzędzi ewangelizacji w Japonii, mimo że katolicy stanowią mniej niż pół procenta społeczeństwa.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Święty Józef – najlepszy orędownik w każdej sprawie

Kościół

Święty Józef – najlepszy orędownik w każdej sprawie

Przemysław Babiarz: Naród, który zabija własne dzieci,...

Wiara

Przemysław Babiarz: Naród, który zabija własne dzieci,...

Nowenna przed Uroczystością Zwiastowania Pańskiego

Wiara

Nowenna przed Uroczystością Zwiastowania Pańskiego

Sprawiedliwy wypomina przekroczenia Prawa, nazywa grzech,...

Wiara

Sprawiedliwy wypomina przekroczenia Prawa, nazywa grzech,...

Nowenna do św. Józefa

Wiara

Nowenna do św. Józefa

Bardo: gdy po koncercie przychodzi rachunek

Niedziela Świdnicka

Bardo: gdy po koncercie przychodzi rachunek

Ponowny pożar dachu kościoła w Lublinie

Kościół

Ponowny pożar dachu kościoła w Lublinie

Ekwador: dwóch księży zginęło, by ocalić ministrantów

Kościół

Ekwador: dwóch księży zginęło, by ocalić ministrantów

Audyt w Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie....

Wiadomości

Audyt w Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie....