Reklama

Starsza siostra Francja

Ćwierć wieku temu Francja była dla mnie nie tylko wielkim krajem wolnego Zachodu, była celem marzeń, normą piękna, smaku i dobrych obyczajów. Poznawałam ją dzięki filmom z Brigitte Bardot, Louisem de Funèsem, Fernandelem, Alainem Delonem, Yves’em Montandem, Simone Signoret…

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Widziałam Francję wytworną w kostiumach z epoki, nowoczesną w szybkich kabrioletach, piękną w repertuarze francuskiej piosenki, tradycyjną w muzyce akordeonów, twórczą w reprodukcjach dzieł impresjonistów i postimpresjonistów. Poznawałam ją w powieściach Zoli, Camusa, Mauriaca, de Maupassanta… z tęsknot bohaterów powieści Prusa.
Za sprawą pierwszego nauczyciela języka francuskiego pokochałam język francuski, dowcipy o de Gaulle’u i stary Paryż. Nie wiem, jakim sposobem zakiełkowało we mnie przeświadczenie, że to, co piękne i dobre, musi być tam. Słodka Francja - starsza siostra, którą się kocha bez wzajemności. Nie znałam Francji. Wyrastałam tylko obok ulic Paryskiej i Francuskiej w Warszawie.
Wieczorem 14 lipca 1987 r. w miasteczku Fernay-Voltaire trwała zabawa. Miałam dwadzieścia cztery lata. Nigdy wcześniej nie czułam takiej mieszanki zapachów: grillowanej karkówki i ryb, piwa, wina, sosów winegret, serów, prowansalskich ziół i czosnku, bo moje pokolenie znad Wisły nawet nie przeczuwało istnienia takiego dobrobytu. Ekonomia polityczna komunizmu nie uwzględniała niskich potrzeb „ludu pracującego miast i wsi”.
Siedziałam pod cokołem pomnika Woltera i płakałam. Przez łzy patrzyłam na ludzi krzątających się przy stołach, na muzyków z orkiestry, na tańczące pary. Zazdrościłam im radości przeżywania święta narodowego - 14 lipca - słynnego quatorze juillet. Żałowałam mojej biednej Polski, z jej sztucznym świętem „Trybuny Ludu”, pochodami pierwszomajowymi, festynami, na których można było upolować chińską pidżamę frotté albo coś z odrzutów z eksportu. Żal mi było Polski, marzeń moich dziadków, prawdziwych świąt narodowych, których w socjalistycznej Polsce nie wolno było świętować. Żal mi było Polski uwięzionej, zamkniętej, szarej i smutnej, z której ludzie uciekali za chlebem, za wolnością - przed komuną, przed indoktrynacją wdzierającą się w każdą szczelinę życia. Żal mi było mnie, siedzącej z boku cudzego święta jak panna, której nikt nie poprosi do tańca. To nie było moje święto. Mogłam tylko podglądać radość i wpatrywać się w ludzi, których wolność wydawała mi się czymś ekskluzywnym. Fajerwerki, muzyka, taniec, prawdziwa orkiestra, prawdziwa zabawa. Święto. Wiedziałam, że w ciągu mojego życia nie świętowałam prawdziwego narodowego polskiego święta. Były Msze św. u ks. Popiełuszki, pogrzeb kard. Wyszyńskiego i papieskie pielgrzymki, których nie umiałam docenić, stan wojenny i rocznice Grudnia. Czołgi na Trasie Łazienkowskiej, świece w oknach, ocet na półkach i czekolada z paczek od solidarnych Niemców z RFN. Buty i jedzenie na kartki. Wydawało mi się, że Francuzi są wybrańcami losu.
Z lekcji historii, nauczanej w socjalistycznej szkole, wiedziałam, czym była Wielka Rewolucja Francuska. A przecież właśnie dzięki tak podanej historii nie miałam o tej rewolucji pojęcia. Znałam tylko hasła: „bleu”, „blanc”, „rouge”, „liberté”, „égalité”, „fraternité”, „sans-culotte”, „Bastylia”, „burżuazja”, „prawa człowieka i obywatela”, „termidor”, „Danton”, „Robespierre i jakobini”, „gilotyna”, „arystokracja”, „wojna”, „odkrycia archeologiczne epoki Napoleona”, „postęp ludzkości”, „oświecenie”, „czas rozumu”, „encyklopedyści”, „klasycyzm”, „Antonina i Ludwik XVI”, „ancienne régime”.
Kiedy w 1989 r. w Prado zobaczyłam obraz Rubensa „Saturn pożerający własne dziecko”, skojarzyłam go z filmem Andrzeja Wajdy z 1982 r. „Danton”, na którym usłyszałam zdanie, że rewolucja jest jak Saturn, bo jak on pożera własne dzieci. Wówczas dotarło do mojej świadomości, że trybunały rewolucyjne, szybkie sądy, potoki krwi i gilotyna istniały w rzeczywistości, oraz że to, co widziałam na filmie Wajdy, nie było tylko artystycznym tłem do charakterystyki rewolucyjnych przywódców Robespierre’a i Dantona, zagranych zresztą świetnie przez wybitnych polskich i francuskich aktorów. To się naprawdę wydarzyło. Historia ożyła. Pojęcia i daty zaczęły dotyczyć ludzi. Przestały być punktami na taśmie chronologicznej. Dopiero wtedy, w Madrycie, przed obrazem Rubensa, sens zdania z tego filmu przedarł się do mojej świadomości.
Na obrazie Rubensa panuje noc. Nagi starzec, siwobrody olbrzymi ojciec podpiera się laską. Sam ledwie żywy. W drugiej ręce trzyma niemowlę i rozrywa je zębami. Okrutny, zwyrodniały starzec. Boi się swoich dzieci, bo zna siebie. W tym samym muzeum zobaczyłam obraz Goi przedstawiający rozstrzelanie hiszpańskich powstańców (patriotów) przez żołnierzy armii Napoleona. Skojarzyłam, że przecież u boku Francuzów przeciwko Hiszpanom walczyli Polacy. Przestałam rozumieć Rzeckiego z „Lalki” Prusa. Jak mógł się spodziewać, że wolność własnego narodu można odzyskać, kiedy się brało udział w zniewalaniu innych narodów! Taki poczciwy Rzecki - taki patriota, a taki niesprawiedliwy. Przestałam rozumieć mojego ojca, który, jak Rzecki, przepadał za Napoleonem. Wielbił genialnego spryciarza. Za co? Za jego obietnice patykiem na wodzie pisane, za jego kpiny z ceremonii i Kościoła. Tato, przecież jesteś synem katolików. Jak ci się to zgadza?
W ciągu minionych dwudziestu lat wiele lektur, obrazów i filmów mówiło do mnie o historii. O historii jako nauce i o historii jako fakcie w dziejach ludzkości. Dowiedziałam się, że historią można „żonglować”, że rewolucja francuska nie miała współczesnych sobie krytyków (za wyjątkiem Edmunda Burke’a czy Alexisa de Tocqueville’a). Dowiedziałam się, że zgilotynowany Ludwik XVI zapoczątkował we Francji reformy, pod którymi podpisała się Wielka Rewolucja Francuska, że arystokracja francuska stała się ofiarą idei wcześniej propagowanych na jej salonach przez Voltaire’a i Rousseau oraz że prawdziwy koniec rewolucji francuskiej jeszcze nie nastąpił, co oznaczałoby, że ona trwa...
14 lipca 1789 r. dokonało się odwrócenie (lub początek odwracania). Tym przecież jest rewolucja - odwróceniem. To, co było na dole, jest na górze. To, co było na górze, jest na dole. Taki jest cel rewolucji. Obrót. Zmiana. Jak pisze Hannah Arendt, zmiana ustrojowa, a nie gwałt, jest najistotniejszą cechą rewolucji. To daje do myślenia.
W ciągu minionych dwudziestu lat mojego życia, w czasie których w Polsce komuna podzieliła się władzą, nasi sąsiedzi Niemcy się zjednoczyli, a Związek Radziecki się rozpadł - zobaczyłam Francję inaczej niż owego lipcowego wieczoru 1987 r. w Fernay-Voltaire.
Przestałam rozumieć radość Francuzów ze święta 14 lipca. Tego już im nie zazdroszczę. Przecież świętują w rocznicę początku rzezi niewinnych ludzi. Polacy raczej by składali wieńce na grobach wandejskich powstańców, ciężarnych kobiet, dzieci i księży, których zatapiali żołnierze rewolucyjnej armii. Dzisiaj już wiem, że 14 lipca jest zachodnią edycją sztucznych świąt nowego porządku - po obrocie - tańcem na cmentarzu. Należy do świąt tego samego gatunku, co święto „Trybuny Ludu” czy 22 lipca. Z tym, że w Polsce tych świąt nikt już dzisiaj nie świętuje.
W duchu nowego porządku Francja nie ukrywa swojej hańby. Pokazuje turystom swoją umarłą twarz i nazywa to zwycięstwem. Udostępnia do zwiedzania ruiny zburzonych przez Francuzów katedr i opactw. Wywłaszczone pałace i zamki wpisane są w program zwiedzania Francji obok Disneylandu, kiczu z Montmartre’u i Moulin Rouge, ponad którym w bazylice Sacré Coeur poważny Chrystus jeszcze rozkłada ręce.
Po raz pierwszy zadałam sobie pytanie o prawdziwą historię Francji, gdy po opuszczeniu resztek opactwa w Cluny za naszym przewodnikiem zatrzasnęły się drzwi. Stanęłam przed ruiną. Przed jej tylnym albo bocznym wyjściem. W mojej głowie zabrzmiało poważne pytanie: Dlaczego sami Francuzi w czasie rewolucji zniszczyli swoje dziedzictwo?
Ruiny kościoła, prochy ołtarzy w nawach bocznych pozostały jako szczególna pamiątka po wykonaniu wyroku. Jestem Polką i wiem, co to strata. Ogarnęło mnie współczucie wobec wszystkich, których świat został pogrzebany w ruinach rewolucyjnej namiętności. Nie mogłam pojąć, jak naród mógł dokonać na sobie i swoim dziedzictwie takiej egzekucji i zostawić te porozrzucane kamienie (dowód zwycięstwa) do oglądania przez zwiedzających. Czy jest się czym chwalić? Polskę rujnowali i grabili najeźdźcy. Polacy odbudowywali Starówkę, Zamek Królewski, kościoły. We Francji działo się inaczej. Rękami Francuzów niszczono kulturę i mordowano Francuzów.
Czy Polak może to zrozumieć? Czy może zrozumieć ludobójstwo dokonane przez Francuzów na Francuzach w Wandei, w Lyonie, w Paryżu? Czy można zrozumieć logikę gilotyny, która z woli Francuzów ścinała głowy Francuzów na ulicach Francji? Szybka, ekonomiczna śmierć. Nowoczesna. Postępowa. Rynsztokami płynęła krew Francuzów - wrogów rewolucji i Francuzów przywódców rewolucji. Czy był w tym jakiś sens? Jaka wolność, jaka równość wobec jakiego prawa, jakie braterstwo usprawiedliwić może rzeź, która dokonała się na narodzie i duchu Francji? Absurd, który wdarł się w historię Europy pod pozorem rozumu, jednak chyba szalonego rozumu, chciał odebrać Francji i Europie ducha.
W Burgundii wśród winnic rozpostartych na miękkich wzgórzach wpisane są w krajobraz kamienne miedze i romańskie kościółki. To nie tylko malownicze widoki. To czas, który woła do przejezdnych: Tu byli ludzie! W tych kościołach, w których nie odprawia się już Mszy św., kroki wiernych wydeptały głębokie bruzdy w kamiennych posadzkach.

PS
W styczniu 2007 r. w internecie pod hasłem: „J. P. Gaultier - ikona mody” zobaczyłam kolekcję J. P. Gaultiera wiosna - lato 2007. Modelki z makijażem jak z komedii dell’arte pokazywały kreacje w nakryciach głowy jednoznacznie odnoszących się do kultu Maryi. Suknie miały symbole serca lub krzyża. Na jednej z nich szarość kontrastowała z czerwienią serca przebitego mieczem, spod którego wypływała obfita fałda czerwieni. Zdjęcia z pokazu rozeszły się po całym świecie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2007-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Ponad 7 tysięcy „Posłańców” – 44. Piesza Pielgrzymka Tarnowska

2026-08-25 17:56

Monika Książek

W drodze przyjęli 50 tys. Komunii św., zjedli 7,5 tys. bochenków chleba i wypili 24 tys. litrów herbaty. 44. Piesza Pielgrzymka Tarnowska dotarła na Jasną Górę. Szło w niej 7200 osób podzielonych na 26 grup. Część z nich to górale i góralki, którzy przyszli w tradycyjnych dla swojego regionu strojach. Szli pod hasłem „Posłani”. Wędrowali przez 9 dni, pokonując ponad 200 km. Na Szczycie Jasnogórskim uczestników powitali bp diecezji tarnowskiej Andrzej Jeż oraz biskupi pomocniczy Stanisław Salaterski i Leszek Laszkiewicz.

Więcej ...

Taktyka Matki Bożej

Karol Porwich/Niedziela

Jasna Góra to miejsce ewangelizacji i nawrócenia, ale również jest to nasza, polska, Kana Galilejska, dlatego można się tutaj zwracać za pośrednictwem Maryi we wszelkich sprawach doczesnych. Jeśli prośba będzie zgodna z wolą Bożą, Maryja wyprosi potrzebną łaskę – mówi o. Melchior Królik, jasnogórski archiwista, autor zapisów w Jasnogórskiej księdze cudów i łask.

Więcej ...

Maryja rozpoczyna wędrówkę po diecezji świdnickiej

2026-08-25 22:41
26 sierpnia rozpocznie się pierwsza w historii diecezji świdnickiej peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Diecezja świdnicka

26 sierpnia rozpocznie się pierwsza w historii diecezji świdnickiej peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Z Maryją patrzymy na Jezusa – pod takim hasłem 26 sierpnia rozpocznie się pierwsza w historii diecezji świdnickiej peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Jasnogórska Ikona będzie nawiedzać parafie do 24 kwietnia 2027 roku.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Wiara

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Bp Ważny: Nie lękajcie się jutra! Bóg jest większy...

Kościół

Bp Ważny: Nie lękajcie się jutra! Bóg jest większy...

Leon XIV weźmie udział w procesji na... łodzi. To...

Leon XIV

Leon XIV weźmie udział w procesji na... łodzi. To...

Pogrzeb br. Mariana Markiewicza

Niedziela w Warszawie

Pogrzeb br. Mariana Markiewicza

Portal wpolityce.pl: Msza Święta wyrzucona z gdańskich...

Wiadomości

Portal wpolityce.pl: Msza Święta wyrzucona z gdańskich...

Pisała listy do Jezusa

Święci i błogosławieni

Pisała listy do Jezusa

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej 2026

Jasna Góra

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej 2026

Alicja Lenczewska, mistyczka naszych czasów. Plan dnia...

Wiara

Alicja Lenczewska, mistyczka naszych czasów. Plan dnia...

„Mistyczka” - zobacz film przedpremierowo!

W wolnej chwili

„Mistyczka” - zobacz film przedpremierowo!