Reklama

Wysoki sport

Mateusz Banaszkiewicz

Góry od zawsze fascynowały ludzi. Zazwyczaj w mitologiach były siedzibą bóstw. Dziś nie ma już praktycznie żadnego ważnego szczytu, na którym nie stanęłaby ludzka stopa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Taternik. Alpinista. Himalaista. Andynista. Te i inne rzeczowniki definiują w języku polskim ludzi, którzy wspinają się po górach i odpowiadają kolejno Tatrom, Alpom, Himalajom i Andom. Warto wiedzieć, że himalaistą nie jest tylko ten, kto zdobywa szczyty tego najwyższego pasma górskiego na Niebieskiej Planecie. Słowem tym określa się też ludzi, którzy wchodzą na góry wyższe niż 5 tys. m n.p.m. (zalicza się do nich m.in.: Kaukaz, Karakorum czy pasma górskie Alaski). Samo zaś uprawianie wspinaczki wysokogórskiej wymaga nie lada kondycji i specjalistycznego sprzętu. Surowy klimat panujący na ogromnych wysokościach z niespodziewanymi huraganowymi wiatrami, oślepiające promienie słoneczne, niskie temperatury i ciśnienie oraz rozrzedzone powietrze niezwykle utrudniają zdobywanie górskich szczytów, niekiedy nawet powodując śmierć śmiałków pragnących za wszelką cenę dopiąć swego.
Nie tak dawno (11 stycznia) umarł sir Edmund Percival Hillary - żywa legenda wysokogórskich wypraw (za rok skończyłby 90 lat). Był pierwszym człowiekiem, który postawił stopę na najwyższym szczycie Himalajów i Ziemi. Zdobył Mount Everest (8850 m n.p.m.) dokładnie 29 maja 1953 r. Nowozelandczyk dokonał tego wraz z Szerpą Tenzingiem Norgayem (zm. w 1986 r.). Czomolungma (po tybetańsku „bogini matka śniegu”) od tamtego czasu gościła na swym szczycie ok. 1400 wspinaczy. Na ten szczyt, po nepalsku zwany Sagarmatha - „czoło nieba”, niestety, nigdy nie dotarło ok. 200 osób, przypłacając wyprawę śmiercią. Uprawiający wspinaczkę wysokogórską, zdając sobie sprawę z zagrożeń, jakie na nich czyhają, postępują według reguł swoistej etyki. Jej dwie elementarne zasady są nawet dziełem naszych rodaków. Pierwsza z nich brzmi: „Wchodzimy razem - wracamy razem”. Druga zaś jakby precyzuje poprzednią - „Partnera nie zostawia się samego, nawet gdy jest już tylko zamarzniętą bryłą”. Nic dodać, nic ująć.
W naszych czasach wspinaczka została, jak prawie wszystko, bardzo skomercjalizowana i spopularyzowana. Wspinać się można bowiem praktycznie wszędzie. Wzorując się na szeroko rozumianym Zachodzie, także u nas powstały i powstają specjalne miejsca, w których można oddawać się pasji wdrapywania się na nie tylko pionowe powierzchnie. Niejednokrotnie takie sztuczne „skalne” ściany montuje się przy okazji różnego rodzaju regionalnych festynów bądź uroczystości. Są one wtedy swoistą atrakcją i każdy może spróbować swoich sił, wiedząc, że dzięki profesjonalnej asekuracji nic złego nie powinno się wydarzyć.
Jedna z najbardziej efektownych i zarazem nielegalnych form wspinania się nosi angielską nazwę urban-climbing („miejska wspinaczka”). Można o niej poczytać na licznych internetowych forach. Polega ona na tym, że zazwyczaj młodzi ludzie wspinają się na jakieś budynki bądź konstrukcje. Robią to bez asekuracji. Dokonują tego zwykle pod osłoną nocy. Oczywiście, nikogo nie namawiam do takiej formy spędzania wolnego czasu, gdyż wiąże się to z ogromnym ryzykiem utraty życia na skutek ewentualnego upadku. W najlepszym zaś razie żądnego wrażeń delikwenta (lub delikwentkę) czeka wizyta na policji, sprawa w sądzie i nieuchronny wyrok. Wielu chciałoby urban-climbing określić mianem sportu. Z pewnością nim nie jest. Zresztą do tej pory nie wiadomo, czy nawet alpinizm można tak nazwać. Reinhold Messner, który jako pierwszy wszedł na wszystkie - 14 - ośmiotysięczniki świata (drugim był nasz nieżyjący już Jerzy Kukuczka), odmówił w 1988 r. przyjęcia srebrnego medalu kanadyjskiej olimpiady, motywując swoją decyzję tym, że dla niego wspinanie się jest „twórczością”, a nie „rywalizacją”.
Przeciętny Polak raczej z dnia na dzień nie zostanie wybitnym wspinaczem (obiecuję, że o sukcesach naszych rodaków w tej dziedzinie jeszcze niebawem napiszę). Niemniej każdy z nas może wybrać się w nasze prześliczne Tatry. Kontemplowanie ich uroku z pewnością zbliży nas do innych i Tego, który jest naszym Niebiańskim Ojcem.

Kontakt: sportowa@niedziela.pl

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2008-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Angola: pielgrzymka motocyklowa do sanktuarium Mamã Muxima

2026-08-28 19:07
W Angoli planowana jest pielgrzymka motocyklistów.

@Vatican Media

W Angoli planowana jest pielgrzymka motocyklistów.

Pielgrzymka odbędzie się 2 września w intencji bezpieczeństwa na angolskich drogach. „Mamã Muxima” to w lokalnym języku kimbundu „Matka Serca”. Oficjalnie sanktuarium dedykowane jest Maryi Dziewicy i Niepokalanemu Poczęciu. Świątynię wybudowali Portugalczycy w 1599 r. Dziś jest najpopularniejszym celem pielgrzymek w Angoli. Leon XIV odwiedził to miejsce podczas podróży apostolskiej do Afryki.

Więcej ...

Jest wyrok w głośnej sprawie pobicia zakonnicy w Jerozolimie. Czy sprawca trafi do więzienia?

2026-08-28 06:33

Karol Porwich/Niedziela

Sąd w Jerozolimie uniewinnił mężczyznę, który w kwietniu na Starym Mieście zaatakował katolicką zakonnicę. Sędzia uznał, że mężczyzna cierpi na zaburzenia psychiczne i skierował go na sześć lat leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Mężczyzna był sądzony pod zarzutem napaści motywowanej nienawiścią religijną.

Więcej ...

Policja w Castel Gandolfo na rowerach elektrycznych

2026-08-28 16:25

Adobe Stock

Ochrona środowiska coraz bliżej obywateli - przykładem Castel Gandolfo. Karabinierzy w papieskim mieście patrolują teraz ulice na rowerach elektrycznych. W ramach tego projektu pilotażowego policja testuje cichą, przyjazną dla klimatu, elastyczną i zorientowaną na społeczność formę nadzoru, poinformował włoski dziennik „Il Messaggero” 28 sierpnia. Projekt obejmuje również bezpieczeństwo miasta, w którym od 400 lat papieże spędzają wakacje.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Pożar na terenie parafii w Lublinie. Ogień miał kilka...

Kościół

Pożar na terenie parafii w Lublinie. Ogień miał kilka...

Jest wyrok w głośnej sprawie pobicia zakonnicy w...

Kościół

Jest wyrok w głośnej sprawie pobicia zakonnicy w...

Fatima: nowy kanał telewizji transmitujący na żywo...

Europa

Fatima: nowy kanał telewizji transmitujący na żywo...

„Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”

Wiara

„Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Wiara

Nowenna za wstawiennictwem św. Moniki o nawrócenie dzieci

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

Niedziela Świdnicka

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

SMS od Ojca Świętego Leona XIV do pątników z...

Niedziela Łódzka

SMS od Ojca Świętego Leona XIV do pątników z...

Bałam się mistyki - ona i tak mnie znalazła. O filmie...

Kościół

Bałam się mistyki - ona i tak mnie znalazła. O filmie...

Ks. W. Węgrzyniak: Już od dłuższego czasu intryguje...

Kościół

Ks. W. Węgrzyniak: Już od dłuższego czasu intryguje...