Możemy mieć nadzieję, że projekt, nad którym od blisko dwóch lat pracuje Ministerstwo Sprawiedliwości i Minister Marcin Warchoł, symbolicznie zamknie etap historii III RP, w którym ochrona konsumenta była istotna tylko pod warunkiem, że nie stała w kolizji z ochroną silniejszych grup interesu. Raz to były banki, innym razem mafie lichwiarskie albo nawet sprzedawcy-naciągacze wykorzystujący ufność osób starszych.
Ofiary tego rodzaju przestępstw trafiały ostatecznie do mnie. Próbowaliśmy rozwiązać problemy narosłe często latami, które były już na etapie sądowym lub windykacji komorniczej. Dlatego z uwagą śledzę i komentuję rozwój przepisów zwiększających ochronę konsumentów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ustawa Antylichwiarska nie miała łatwej ścieżki przez sejmowe ławy. Dość powiedzieć, że raz już tam była i utknęła na dobre, gdy proces legislacyjny nie został zakończony przed upływem kadencji izby. Czy stało się tak przypadkiem? Wątpię. W tej kadencji także nie było lekko. Choć przez etap komisji i czytań w Sejmie projekt przeszedł bez większego oporu, to już senacka większość okazała się wyjątkowo łaskawa wobec lichwy zinstytucjonalizowanej i międzynarodowych firm działających na naszym rynku.
Reklama
Wśród zgłoszonych poprawek znalazł się postulat podniesienia maksymalnej ceny pożyczki, jakiej może żądać pożyczkodawca. Wobec tego należy zadać zasadnicze pytanie: czy chcemy dopuszczać na rynku istnienie pożyczek dowolnie drogich, uzasadniając to wyłącznie tak, że jest na nie popyt? Czy jednak na pewnym poziomie powinna nam się zapalić lampka ostrzegawcza? Jeżeli ktoś decyduje się na pożyczkę na warunkach wprost lichwiarskich, to znajduje się w sytuacji, w której oferujący taki kapitał rzuca potrzebującemu betonowe koło ratunkowe. To jest moment, w którym państwo powinno powiedzieć STOP. Ponieważ jeżeli nie będzie miało odwagi, to z konsekwencjami niepodjętych decyzji zostaniemy wszyscy. Całe społeczeństwo.
Druga poprawka złożona przez senacką większość budzi jeszcze większe zdziwienie. Oto „izba refleksji”, jak to zwykł nazywany być Senat, uznała, że zasadne jest wprowadzenie do ustawy luki, którą lichwa prowadzona w białych rękawiczkach będzie mogła wykorzystać i dalej prowadzić swoje interesy. Wprowadzona zmiana wyjmuje spod ram regulacji antylichwiarskiej pożyczki udzielone w ramach kart kredytowych. Taka „karta” mogłaby mieć niewielki związek z tym, co znamy z banków – bo chyba nikt nie przypomina sobie, żeby kartę kredytową dostał w domu albo spłacał ja gotówką u domokrążcy odpowiedzialnego za pobór rat. A tak może wyglądać codzienność osób poszukujących pożyczki, jeśli zaproponowane zmiany wejdą w życie.
Wprowadzenie poprawek rozszczelniających planowane regulacje, to nie jest ten rodzaj refleksji, jakiego oczekujemy od naszych reprezentantów!
Wszystkie próby ucywilizowania rynku finansowego w ostatnich dwudziestu latach to była ciągła walka z chciwością połączoną z kreatywnością. Schemat był taki: projekt regulacji, chwilowe uporządkowanie rynku, nowe pomysły na obejście przepisów, ludzkie dramaty, zapowiedź kolejnej regulacji. Cykl ten zataczał koło co cztery lata. Czy tym razem wyrwiemy się z tego schematu? Zdecydowane ruchy Ministerstwa Sprawiedliwości dają na to dużą nadzieję. Nie skończmy tym razem w sytuacji, do której zachęcają nas senatorowie i dobrze oddaje ją parafraza starego przysłowia: konsumentom świeczkę, a lichwiarzom ogarek.
Autor jest adwokatem, w swojej praktyce prawniczej wielokrotnie pomagał ofiarom lichwy i reprezentował je w postępowaniach sądowych.