Reklama

II miejsce w Konkursie „Moja najlepiej przeżyta kolęda”

2014-03-28 10:09

Zofia Sacha

Wiele było wizyt duszpasterskich w moim życiu. Najsłabiej pamiętam te z bardzo wczesnego dzieciństwa. Najlepiej te z okresu młodości i lat mojego małżeństwa. Wiem, że każda była inna, bo każde spotkanie z księdzem we własnym mieszkaniu owocowało nie tylko innymi emocjami, ale nawet i pewnymi zmianami, postanowieniami, zobowiązaniami, a na pewno przemyśleniami pewnych spraw. Człowiek stale staje przed jakimiś wyborami, a taka wizyta nosząca cechy nawet pewnej prywatności, na pewno pomagała. I choć na początku może odczuwało się pewne napięcie, to już po wyjściu księdza z mieszkania pojawiała się radość - nie z tego, że wyszedł, ale z tego, że podsunął jakieś rozwiązanie, coś wyjaśnił, coś pomógł wybrać. Bo ksiądz to wyjątkowy gość naszym domu. Zabiegani, wiecznie szukający czasu, myślący o tym, co tu i teraz, kręcący się wokół siebie gubimy sens życia, tracimy często bezpowrotnie to, co najważniejsze. A taki „gość” przyjdzie i powie - choć na chwilę - stop! W każdym (księdzu - przyp. red.) widzę zawsze kogoś, kto tu, na ziemi, reprezentuje Chrystusa.

Do wizyty duszpasterskiej w moim domu zawsze przygotowywaliśmy się już w chwili jej zapowiedzenia. Zawsze przebiega w niecodziennej atmosferze, a potęguję ją jeszcze poświąteczny czas. Nasz ksiądz proboszcz zawsze przypominał, że dobrze jest, aby w dniu wizyty duszpasterskiej być na Mszy św. i przystąpić do Komunii św. W miarę możliwości staraliśmy się to czynić. Teraz jednak zostało nas w domu tylko dwoje: ja i mój syn. Odkąd jestem wdową, w ten szczególny kolędowy dzień czekam najpierw na syna, później na księdza. Dobrze, że nasz dom znajduje się na końcu ulicy, bo przynajmniej jest nadzieja, że syn wróci na czas z pracy i przywita księdza razem ze mną.

Reklama

Zimowy dzień w codziennej krzątaninie szybko się kończy. Błękitny zmrok szybko przechodzi w noc. Pada mokry śnieg oblepiający wszystko. Trudno znaleźć ścieżkę, trudno brnąć w kilkucentymetrowym śniegu. Siedzimy z synem przy zapalonej świecy postawionej na białym obrusie. Wiemy, że ksiądz może przyjść późno, bo przecież z każdy chce porozmawiać. Jest poza tym sam w parafii i na niczyją pomoc nie może liczyć. Syn, który

W tekście zachowano oryginalną pisownie autora.

Tagi:
konkurs

Wybrane dla Ciebie

Reklama

Najpopularniejsze

Wstańcie, chodźmy

Wstańcie, chodźmy

„Męskie Oblężenie Jasnej Góry”

„Męskie Oblężenie Jasnej Góry”

Festyn u ks. Andrzeja Soboty

Festyn u ks. Andrzeja Soboty

"Wstańcie, chodźmy..."

Potrzebujemy siebie nawzajem

Potrzebujemy siebie nawzajem

Młodzi kochający Teatr

Młodzi kochający Teatr

Myszków z Niedzielą

Myszków z Niedzielą

Mężczyźni z całej Polski w oblężeniu Jasnej Góry (II)

Mężczyźni z całej Polski w oblężeniu Jasnej Góry (II)

Mężczyźni z całej Polski w oblężeniu Jasnej Góry

Mężczyźni z całej Polski w oblężeniu Jasnej Góry

Najnowsze

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem