Od bardzo dawna czytam katolicki tygodnik „Niedziela”. Czytam go „od deski do deski”. Początkowo zachowywałam każdy egzemplarz, a ponieważ mam małe mieszkanie, zmuszona jestem zostawiać tylko wybrane artykuły. Obecna szata graficzna „Niedzieli” jest wspaniała, artykułów ciekawych, a zarazem pożytecznych, pouczających jest mnóstwo. Dla mnie „Niedziela” to chleb powszedni. Czytam również inne czasopisma katolickie. Kupowałam, a nawet prenumerowałam „Różaniec”, „Nasz Dziennik” i inne. Ze względów finansowych muszę się ograniczać do czytania tych czasopism przez internet.
Jestem 69-letnią emerytką z pierwszą grupą niepełnosprawności. Na samotność i nudę nie narzekam. Raczej brakuje mi czasu. Jestem w komfortowych warunkach, bo pracuję. Mam kontakt z ludźmi. Wyliczam podatki przy pomocy komputera. Praca jest bardzo odpowiedzialna i stresująca, ale już, dzięki Bogu, pomału ją kończę. Nie obawiam się, że pozbawiona pracy zawodowej poczuję się samotna. Mam córki, wnuki, które chętnie mnie widzą u siebie i odwiedzają w moim skromnym pokoiku. Pomagają mi nawet w pracy zawodowej, gdy tylko poproszę. Są również sąsiedzi - w naszym bloku mieszka 12 rodzin. Czujemy się jak jedna wielka rodzina. Mieszkamy tu od 1974 r. - dotąd nie było żadnych kłótni czy zatarczek między nami. Raczej pomagamy sobie wzajemnie. Młodsi pomagają starszym małżeństwom, które mieszkają same, w dokonywaniu miesięcznych opłat, wykupu leków itp. Był taki czas, że trzeba było podzielić się obiadem, zrobić codzienne zakupy. Nawet sąsiadka obłożnie choremu staruszkowi robiła zastrzyki. I to ot, z serca, po prostu tak trzeba. W myśl zasady: ty dziś, a jutro może ja będę w potrzebie.
Serdecznie pozdrawiam. Jest Pani cudowna i „Niedziela” jest cudowna. Kocham Was wszystkich. Jestem szczęśliwa, że jest „Niedziela”, Radio Maryja, „Nasz Dziennik”. Bóg zapłać za wszelkie dobro. Szczęść Boże.
Krystyna z Zachodniopomorskiego
Gdy czytałam ten list, pomyślałam sobie, dlaczego ktoś nie nakręci serialu telewizyjnego o mieszkańcach takiego właśnie domu, jaki opisuje Pani Krystyna. Domu, w którym mieszkają ludzie wzajemnie darzący się szacunkiem, pomagający sobie, życzliwi i mili. Albo o rodzinie podobnej do rodziny tej Pani, w której osoba starsza jest pogodna i uśmiechnięta, otoczona kochającymi dziećmi i wnukami. Tymczasem oglądamy jakieś straszne rodzinne historie, pełne przemocy fizycznej i psychicznej, plugawe i okropne.
I dlatego moim ulubionym serialem, jedynym, który oglądam obecnie, jest „Autostrada do nieba”.
Aleksandra
Pomóż w rozwoju naszego portalu