Reklama

„Katolicki” marketing

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tekst ten pewnie nigdy by się nie ukazał, gdyby nie ostatnia wiadomość o kolejnych podchodach redakcji „Gościa Niedzielnego” w diecezji płockiej. Informacja o zamiarze zlikwidowania „Niedzieli Płockiej”, w której 10-leciu niedawno uczestniczyłem, mocno mnie zasmuciła. Kilkanaście lat temu, w zdrowej trosce o medialną formę ewangelizacji, redaktorzy dwóch największych tygodników katolickich: „Niedzieli” i „Gościa Niedzielnego” zaproponowali diecezjom pomoc w redagowaniu diecezjalnych dodatków do wydań ogólnopolskich. Rozkład „sił” był niemal równy. Do dziś pamiętam entuzjazm, z jakim witaliśmy kolejne numery „Niedzieli” z naszym najpierw skromnym, potem coraz bogatszym dodatkiem. Sądzę, że podobnie było w diecezjach, które związały się z „Gościem Niedzielnym”. Nawet o tym wiem. Przez pewien czas w diecezji sandomierskiej dwie parafie rozprowadzały „Niedzielę” z naszym dodatkiem, czyli edycję przemyską. Kiedy pojawił się „Gość Niedzielny” z sandomierską edycją, zrezygnowały z naszego tygodnika, i było to całkiem zrozumiałe. Ludzie chcieli „dotknąć” swoich problemów, uczestniczyć w wydarzeniach swojej kościelnej „małej ojczyzny”. Kiedy obecny biskup sandomierski Andrzej Dzięga zaproponował ks. inf. Ireneuszowi Skubisiowi wejście z dodatkiem „Niedzieli” do jego diecezji, Ksiądz Redaktor oświadczył, że nie może to być związane z uszczerbkiem dla „Gościa Niedzielnego”.
Rozumiem, Drogi Czytelniku, że możesz się irytować, o co właściwie chodzi. Już spieszę z wyjaśnieniem. Pracuję w redakcji przemyskiej „Niedzieli” od 15 lat. W minionym roku przeprowadziłem kilka rozmów z Redaktorem „Gościa Niedzielnego”, który z heroiczną natarczywością koniecznie chciał przyjechać do Przemyśla celem lobbowania na rzecz swojego tygodnika. Po uzyskaniu zgody Księdza Arcybiskupa zaproponowałem Redaktorowi „Gościa Niedzielnego” udział w rejonowych kongregacjach. Zgodnie z prawem galicyjskiej gościnności, wiedząc, że nie przyjedzie sam, zamówiłem na 3 dni pokoje w hotelu, czekaliśmy też w redakcji na spotkanie i rozmowę. I co? Klapa. Ksiądz nie pojawił się w naszej redakcji. W związku z tym zrezygnowałem z udziału w kongregacjach. Z informacji od księży dowiedziałem się, że porozdawał eleganckie reklamówki i roztoczył miraże o tym, jakie to korzyści przeniesie akces do grona prenumeratorów jego tygodnika. Kilka dni potem pojawił się w naszej redakcji jeden z księży proboszczów i pełen zachwytu mówił o tzw. pluralizmie prasowym. Nie wiedząc jeszcze, jak nowy tytuł będzie się rozchodził w parafii, już na „wejście” zrezygnował z 10 egzemplarzy „Niedzieli”, co stanowi 50% prasy katolickiej w jego parafii.
Wtedy zrodził się w mojej głowie pomysł tego tekstu i jego tytuł: „«Katolicki» marketing”. Redakcja przemyska już przez 15 lat swojej posługi w diecezji nie tylko przygotowuje teksty. Odrobina eklezjalności w nas sprawia, że otwieramy się na potrzeby wspólnoty diecezjalnej, a mając możliwości otrzymane od tej wspólnoty, można się odwdzięczać. Przez ostatnie 10 lat przeszło 50 parafii otrzymało jednorazową pomoc w wysokości 1500 zł na budowę nowych świątyń. Na liście nie brakuje także śladów troski o żywy Kościół. Ponad 30 pozycji - to pomoc materialna dla wspólnot i grup, jak np. głuchoniemi, oaza SNE itp. Sporo pozycji książkowych nabytych przez redakcję wzbogaciło seminaryjną bibliotekę. Pozornie wygląda to na chwalenie się. Ale nie, to nie ta filozofia. Zresztą kiedyś usłyszałem pytanie: „Po co ksiądz robi się taki dobry?”.
- Nie, to nie ja jestem dobry. To są pieniądze ludzi, często biednych. Oni miłują Kościół. I kiedy ja przekazuję to, co mogę, na budowę świątyni, to trzeba wiedzieć, że tam, przy tej nowo budowanej świątyni, siedzi jakaś biedna wdowa, która kupuje „Niedzielę”, i to właśnie ona przez moje ręce staje się sponsorem tej budowy. Kiedyś, po drugiej stronie, Pan Bóg stokrotnie policzy jej tę ofiarę, o której nie wiedziała, a ja może zyskam przez to miłosierdzie, że pomogłem ludziom być miłosiernymi, choć formalnie o tym nie wiedzieli. Tak, to wielka szansa, jaką daje wspólnota zrodzona w gronie prenumeratorów. W tym akcie zyskiwania Bożego miłosierdzia uczestniczą też kapłani - proboszczowie i wikariusze mozolący się w duszpasterskim trudzie zachęcania do prenumerowania „Niedzieli” i jej rozprowadzania.
I jeszcze sprawa pewnych irytacji, które rezonują w redakcji. „Intelektualiści” głoszą tezę, że nasza „Niedziela” to tygodnik mało nośny intelektualnie. Nie boję się powiedzieć, że to zwyczajna demagogia i niekonsekwencja. Bardzo często - a w zasadzie jest to koronny argument księży - rezygnacja z iluś numerów w prenumeracie motywowana jest takim oto sylogizmem: „Bo wie ksiądz, ostatnio umarły dwie babcie, a młodzi nie chcą”. To ważny, chociaż ignorowany sygnał dla wszystkich, którzy są odpowiedzialni za ewangelizację przez media. Drugi mój argument to rozmowy z panem Józefem, który kolportuje „Niedzielę” z Kielc do lokalnych kolporterów. Wiele razy zdarzyło się, że po lekturze tygodnika stawiał mi pytania, jak choćby te, które pamiętam: „Co to jest prałatura personalna? Kto to jest generał zakonu? Czym różni się metropolia od diecezji?” itp. Może dla próby katecheci postawią młodym intelektualistom w szkole te pytania i wtedy okaże się ta rzekoma słabość intelektualna „Niedzieli”, o której się mówi. Powoli chyba zaczynam rozumieć, na czym polega ów „katolicki” marketing. Złośliwie czekam, kiedy zaproszą Redaktora „Niedzieli” na kongregacje do Katowic. Pewnie się nie doczekam.
I jeszcze albumiki. Przyznam, że żenują mnie te wybrzydzania. Owszem, może ludzie czasem ich nie chcą. Ale przecież można rozdzielić w kościele albumiki od tygodnika i powiedzieć, że kto chce, może nabyć za jedyne 1,90 zł sympatyczny prezent. A skoro nie wezmą? Posłużę się osobistym doświadczeniem sprzed lat. Katechizowałem w I Liceum jeszcze za czasów, kiedy za katechezę nie płacono i katecheta nie funkcjonował na liście socjalnej grona pedagogicznego. Jednego roku w Dniu Nauczyciela położyłem na stoliku każdego z pedagogów nabytą za nieco ponad 1 zł książeczkę z sentencjami i zdjęciami. Na przerwie dostrzegłem pewną konsternację wśród grona, które dobrze znałem. Nie bardzo wiedziałem, o co chodzi, czym uraziłem kolegów. Wyszedłem z pokoju nauczycielskiego. Po kilku dniach pytam jednego z bliższych mi profesorów, jaki popełniłem nietakt.
„Żadnego, proszę księdza. Tylko że na tej pauzie otrzymaliśmy z funduszu socjalnego koce, a księdza nie ujęto w tym rozdzielniku. Było nam głupio”.
Po roku fundusz socjalny sprezentował nauczycielom komplet pościelowy. I ja go też otrzymałem. Nie, nie z funduszu, to nauczyciele zrzucili się na ten prezent dla mnie. „Sapienti sat!”.
Ile razy patrzę na albumowe zwroty, tyle razy żal mi ministrantów, dziewczyn ze scholi, oazowiczów, członków rad parafialnych. Tak niewiele, a tyle można dobrego uczynić przez ten dar serca proboszcza czy katechety. Można!?
Na koniec proponuję Państwu wycieczkę do witryn kioskowych. Proszę zobaczyć, w jakim gąszczu niemoralnych często tytułów gdzieś tam prawie w ukryciu widnieje m.in. „Niedziela” czy „Gość Niedzielny”. Po co nam ta wojna? Nigdy nie przypuszczałem, że treści 1 Listu do Koryntian w Roku św. Pawła tak bardzo zakorespondują z sytuacją prasową w polskim Kościele!
Marzy mi się rodzinne, pełne ciepła i pasterskiej troski spotkanie redaktorów katolickich czasopism, w klimacie życzliwości i zatroskania o tę formę ewangelizacji.
Nie wiem, czy ten tekst się ukaże, ale jako relikt „Parku Jurajskiego” w składzie redaktorów edycji diecezjalnych uważałem za swój obowiązek i potrzebę serca skreślenie tych kilku słów. Ku refleksji. Kochajmy nasze małe ojczyzny, o których tak wiele można się dowiedzieć z edycji. Jak wielkie to bogactwo, uświadomił mi ostatnio student KUL-u, który przyjechał do Przemyśla z prośbą o pomoc, bo chce pisać pracę magisterską o postaciach księży prezentowanych na łamach naszej edycji „Niedzieli”. Cudze widzicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie - zakotłowało się w mojej głowie po jego wyjściu. Może to będzie pierwsza praca wydana w Białej Serii?
Czytelnikom i Redaktorom życzę w nowym roku pokoju serca!

Autor jest redaktorem „Niedzieli Przemyskiej”.

OD REDAKCJI

W tych dniach Redaktor Naczelny „Niedzieli” otrzymał list od Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Piotra Libery, ordynariusza płockiego, informujący o zaniechaniu wydawania „Niedzieli Płockiej”. W odpowiedzi na ten list ks. Ireneusz Skubiś zwrócił się do Biskupa Płockiego z propozycją, aby pozostawić „Niedzielą Płocką, co nie przeszkadza, by ukazywała się również płocka edycja „Gościa Niedzielnego”. Przytoczył przykład diecezji, w których wychodzą edycje obu tygodników. Tak jest w: Lublinie, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Świdnicy, Sandomierzu, Bielsku-Białej i Zielonej Górze. Funkcjonowanie redakcji nie obciąża diecezji, bo utrzymanie lokalu, koszty etatów redaktorów, honorariów i inne ponosi redakcja centralna w Częstochowie.
Czekamy na odpowiedź Księdza Biskupa z nadzieją, że pozostawi w swojej diecezji „Niedzielę Płocką”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2009-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

W Watykanie czuwanie modlitewne w intencji pokoju; Papież: Jezus jest pośród nas

2026-04-11 18:19

Vatican Media

Chcemy powiedzieć wszystkim, że pokój jest możliwy. O to będziemy się modlić, wierząc, że zmartwychwstały Jezus jest z nami– powiedział Leon XIV pozdrawiając wiernych, którzy dziś wieczór nie zmieścili się w Bazylice Watykańskiej i pozostali na Placu św. Piotra. W Watykanie rozpoczyna się czuwanie modlitewne w intencji pokoju.

Więcej ...

Papież w Afryce: Niech katolicy będą protagonistami zmian

2026-04-11 15:46
Papież Leon XIV

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Leon XIV udaje się do Afryki, aby być blisko tych, którzy żyją na peryferiach egzystencjalnych, niosąc nadzieję Chrystusa., podkreśla watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin. Trzecia podróż apostolska Papieża rozpocznie się 13 kwietnia. Wobec logiki eksploatacji, która często naznacza kontynent afrykański, prowadząc do ubóstwa, korupcji i przemocy, kard. Parolin wyraża nadzieję, że katolicy staną się budowniczymi sprawiedliwości, pokoju i solidarności.

Więcej ...

Powołanie zrodzone na festynie

2026-04-11 20:34
W Parku Wenecja im. Juliusza Słowackiego w Łodzi, gdzie w lipcu 1924 roku przyszła święta ujrzała cierpiącego Jezusa, odbył się 20. Festyn Miłosierdzia.

ks. Paweł Gabara

W Parku Wenecja im. Juliusza Słowackiego w Łodzi, gdzie w lipcu 1924 roku przyszła święta ujrzała cierpiącego Jezusa, odbył się 20. Festyn Miłosierdzia.

Miłosierdzie Boga jest wręcz skandaliczne! Bóg przebacza nie dlatego, że jesteśmy doskonali, ale dlatego, że nas kocha – mówi kard. Konrad Krajewski do wiernych zgromadzonych w łódzkiej archikatedrze. Jego słowa wybrzmiewają szczególnie mocno w przeddzień Święta Miłosierdzia Bożego, kiedy to pielgrzymi przeszli drogę z Parku Wenecja, podążając śladami młodej Heleny Kowalskiej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Osiem słów Zmartwychwstałego:

Wiara

Osiem słów Zmartwychwstałego: "Weźmijcie Ducha...

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

Wiara

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

Parafianie czekają na cud. Wierni będą modlić się w...

Kościół

Parafianie czekają na cud. Wierni będą modlić się w...

Gemma Galgani. Młoda święta stygmatyczka, do której...

Święci i błogosławieni

Gemma Galgani. Młoda święta stygmatyczka, do której...

Komunikat Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie...

Kościół

Komunikat Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie...

Policja podała prawdopodobną przyczynę pożaru krzyża w...

Wiadomości

Policja podała prawdopodobną przyczynę pożaru krzyża w...

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Kościół

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

Akt wandalizmu w Poniedziałek Wielkanocny. Zniszczono okna...

Kościół

Akt wandalizmu w Poniedziałek Wielkanocny. Zniszczono okna...

Czy w Poniedziałek Wielkanocny udział we Mszy św. jest...

Kościół

Czy w Poniedziałek Wielkanocny udział we Mszy św. jest...