Fizycznie czuję się źle, biorąc w rękę niemiecką prasę - powiedział włoskiemu dziennikowi „L’Avvenire” prof. Robert Spaemann, jeden z najwybitniejszych niemieckich intelektualistów, komentując sprawę relacjonowania zdjęcia ekskomuniki z lefebrystów przez Benedykta XVI. Profesor, odpowiadając na pytanie o przyczyny histerycznego zachowania dziennikarzy u naszych zachodnich sąsiadów, wskazał na ich frustracje i uprzedzenia.
Niemieccy dziennikarze - definiując w momencie wyboru, jak i wcześniej, kard. Josepha Ratzingera jako dogmatyka z ograniczonym polem widzenia i „Pancernego Papieża” - nie mogli znaleźć w trakcie tego pontyfikatu niczego, co choćby w najmniejszym stopniu potwierdzało postawioną a priori tezę. Żurnaliści znaleźli się, zdaniem Spaemanna, w nieciekawej sytuacji. Zostały im dwa wyjścia: albo przyznać się do pomyłki, albo na siłę naciągając fakty, znaleźć coś, co potwierdzałoby wcześniejszą tezę. Posłużyli się więc sprawą lefebrystów.
Prof. Spaemann zwrócił uwagę, że gdy Papież zdjął ekskomunikę z biskupów chińskich, na dodatek przywracając im pełnione funkcje, nie było takiego krzyku. W przypadku czterech biskupów lefebrystowskich, nieprzywróconych do urzędu, ciągle suspendowanych, bito na alarm we wszystkie dzwony.
Niemiecki intelektualista podniósł też sprawę różnic w interpretowaniu Soboru Watykańskiego II przez adwersarzy Ojca Świętego. Jego zdaniem, Benedykt XVI odczytuje go w ciągłości z całym nauczaniem Kościoła. Progresiści, także katoliccy, chcieliby w nim widzieć zupełnie nowy początek. Dla nich to, co wcześniej, zupełnie się nie liczy.
(pr)
Pomóż w rozwoju naszego portalu



