Reklama

Zwyczajny ojciec

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ojciec Bogusław Paleczny, kamilianin, którego niedawno Pan Bóg powołał do siebie, był jednym z największych demaskatorów liberalizmu naszych czasów. Jego służba ludziom pozbawionym domów - czy to z powodu osobistych nieszczęść, upadków na ciele i duszy, czy wskutek obracania się machiny biurokratycznego systemu, która miażdży wszystko, co na drodze - była czymś idącym całkowicie pod prąd temu, co usiłował zaszczepić w naszym kraju liberalizm. Nowy kierunek myślowy, zmieniający znaczenia, funkcje i myślenie człowieka o sobie samym. Ojciec Bogusław był antyliberałem - we wszystkim, co czynił i mówił. Przede wszystkim nie przyjął modnego, podrzuconego przez liberalizm hasełka, że bezdomni - czy inni, jakkolwiek życiowo upośledzeni - są sami sobie winni (bo nie potrafili się przystosować, skorzystać z okazji, by zarobić, wykazać się niezbędnym cynizmem etc.). W związku z tym niech sobie radzą sami. Im mniej będziemy się nimi zajmować, tym szybciej spostrzegą, że nie mają innego wyjścia, i staną na nogi. I będą tacy sami jak my. Ci zaś, którzy się nie podźwigną, nie zasługują na lepszy los. Po drugie - ojciec Bogusław nie zamierzał skorzystać z jakże kosztownymi sposobami lansowanej rady (Wielka Orkiestra...), by wszyscy, którzy nie mogą patrzeć na ludzką nędzę i nieszczęścia, bo gdy patrzą, to „aż coś im się w środku robi”, poprawiali sobie nastrój i humory, wrzucając banknot do specjalnych puszek. W ten sposób, dobrowolnie się opodatkowując, dadzą odetchnąć państwu - zrobią za niego jego robotę - a przy okazji poczują, że taki gest jest łatwy, w zamian otrzymuje się natychmiast nagrodę w postaci przynależności do kolorowej, rozśpiewanej „wspólnoty”. Tu się wszyscy lubimy, jesteśmy też zdecydowanie „lepsi” od tych smutasów, którzy są poza naszym kółkiem i patrzą na nas spode łba. Tak pomagać innym jest po prostu „super”. Idea fałszywej dobroczynności została doprowadzona do swoistego apogeum. „Pomóż innym, zrób sobie dobrze” - tak brzmiało niewypowiedziane hasło tego stylu działania - wypaczające istotny sens zawołania św. Jana Bożego, założyciela Bonifratrów: „Bracia, przez wzgląd na miłość Bożą, czyńcie dobro, dla samych siebie!”.
Ojciec Bogusław wiedział, że prawdziwa służba człowiekowi musi oznaczać zaangażowanie, a tego nie da się osiągnąć w atmosferze podgrzewanej przez zawodowców od nagłośnień, w atmosferze spektaklu, przy najściślej wykalkulowanym „entuzjazmie”- traktowanym jako metoda - wśród nieustannych pokrzykiwań i padania sobie w objęcia, jacy jesteśmy wspaniali (kochamy „biednych”, „chorych” etc., tak jak komuniści kochali „ludzkość”). Idąc do bezdomnych, nie uważał siebie za kogoś lepszego od nich. A zatem nie sądził, że im wystarczy byle ochłap. Trochę jedzenia, jakiś kąt w „przytułku”, święty spokój. Widział w wielu przedsięwzięciach dobroczynnych - zwłaszcza tych nagłaśnianych jako dzieła „charyzmatycznych społeczników” - grę pozorów, samooszukiwanie się. To mu nie przysparzało przyjaciół w kręgach ustosunkowanych. Powtarzając, że jego bezdomnym należą się rzeczy „najlepsze” - że powinni wyglądać świetnie, pięknie pachnieć, mieszkać tak, jak mieszkają ludzie mający normalne domy - nie zamierzał budować sobie za życia pomnika, by wszyscy go podziwiali i mówili, jaki on oryginalny, taki pasjonat, tylko wyciągał wnioski z Ewangelii. Fałszywa dobroczynność zadowala się rzucaniem ochłapów, udawaniem miłości do człowieka, zawsze w którymś momencie się wycofa, bo będzie za trudno - w najlepszym razie - jest protekcjonalnym głaskaniem po główkach („wy tacy biedni, ja wam zrobię dobrze”). Prawdziwa - jest twardą walką o człowieka. Takiego samego jak ja. Mającego takie same aspiracje, pragnienia. Walką, by go wydobyć z upokarzających warunków, by pomóc otrząsnąć się ze zwątpienia, ukazać nadzieję i perspektywę życia. A więc dać mu Boga. Ojciec Bogusław to czynił. Nie kochano go dlatego, że załatwiał czyste koszule i porządne marynarki ludziom, którzy chodzili w cuchnącej odzieży, i zapewniał im codzienny prysznic. Że ich karmił i leczył. Bo poprzestając na tym, tylko by ich uzależnił od siebie. Od swoich niesamowitych pomysłów w zdobywaniu funduszy, energii, fantazji, poczucia humoru - którym także zjednywał ofiarodawców. On czynił ich wolnymi. Dojrzewali przy nim, mężnieli. Sam nie zapewniał sobie jedynie „czystego sumienia”, tylko dosłownie frunął ku nowym pomysłom, które mogły oszałamiać, a były przecież logicznym rozwinięciem jego wyborów. Tworzył rzeczy piękne i proste. Zaskakujące - w świecie, który zagubił kryteria piękna. Jego piosenki są nie tylko odpowiedzią na ekspansję brzydoty w kulturze, ale rodzajem duchowego pamiętnika kogoś, kto całym sobą szukał Boga. Warto im się pod tym kątem przyjrzeć. Jacht pełnomorski, którym ojciec Bogusław Paleczny miał opłynąć z bezdomnymi świat, nie był marzeniem chłopca, lecz realnym planem mężczyzny. Skoro „wiatr jest za darmo”, skoro jego podopieczni uczą się tak chętnie żeglarstwa... Taka wspólnota nie rodzi się z powodu związku interesów, nie jest oparta na jakimkolwiek uzależnieniu. To była - i jest, teraz już dzięki orędownictwu ojca Bogusława w Niebie - wspólnota ludzi potrzebujących się nawzajem - tak jak normalna rodzina - i obdarowujących się własnym człowieczeństwem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2009-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV modlił się z chorymi przy grocie Matki Bożej z Lourdes

2026-02-11 18:26
Papież modlił się z chorymi przy grocie Matki Bożej z Lourdes

PAP

Papież modlił się z chorymi przy grocie Matki Bożej z Lourdes

Papież modlił się z chorymi przy grocie Matki Bożej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich. „To bardzo piękny dzień, który przypomina nam o bliskości Maryi, naszej Matki, która zawsze nam towarzyszy i wiele nas uczy: co oznacza cierpienie, miłość, złożenie swego życia w ręce Pana” - powiedział Leon XIV. Dziś w rocznicę objawień w Lourdes Kościół obchodzi Światowy Dzień Chorego.

Więcej ...

Świadectwo byłego masona: Nawróciłem się w Lourdes

Niedziela Ogólnopolska 15/2009, str. 10-11

Maurice Caillet

www.youtube.com

Maurice Caillet

Z dr. Maurice’em Cailletem rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Więcej ...

Miłość dźwiga cierpienie

2026-02-11 21:05

Paweł Wysoki

Kto służy choremu, służy samemu Chrystusowi – powiedział bp Adam Bab.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Wiara

Nowenna na dobre przeżycie Wielkiego Postu

Katowice: 12 tysięcy aniołów w jednej szpitalnej kaplicy...

Wiara

Katowice: 12 tysięcy aniołów w jednej szpitalnej kaplicy...

Świadectwo: lekarz pojechał do Lourdes mówiąc, że...

Wiara

Świadectwo: lekarz pojechał do Lourdes mówiąc, że...

Do Senatu trafiła petycja zakładająca podatek na...

Wiadomości

Do Senatu trafiła petycja zakładająca podatek na...

Oświadczenie ks. Teodora Sawielewicza: Przepraszam...

Kościół

Oświadczenie ks. Teodora Sawielewicza: Przepraszam...

Wiadomości

"Spalić kościoły, połamać krzyże". Skandal na finale...

Kwestia Komunii św. na rękę budzi w Polsce wiele...

Wiara

Kwestia Komunii św. na rękę budzi w Polsce wiele...

Austria: Ksiądz zmarł podczas Mszy św.

Kościół

Austria: Ksiądz zmarł podczas Mszy św.

Nowenna do Matki Bożej z Lourdes

Wiara

Nowenna do Matki Bożej z Lourdes