Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
nie damy pogrześć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep piastowy.
Nie damy by nas gnębił wróg...
- Tak nam dopomóż Bóg!
Słowa tej patriotycznej pieśni towarzyszyły Polakom w najtrudniejszych
momentach historii. Napisane przez Marię Konopnicką w 1908 r. podnosiły
na duchu i napełniały męstwem w czasach zaborów, na polach I wojny
światowej i w trudnych chwilach odzyskiwania niepodległości.
Polakom w wolnej już ojczyźnie towarzyszyła pamięć okrucieństwa
zaborców, wspomnienie tęsknoty za wolnością, której przez dziesiątki
lat nie można było odzyskać. Dzieci od najmłodszych lat uczone były
miłości do wolnej Polski i poszanowania dla tych, którzy walczyli,
aby odzyskać utraconą niepodległość. Słowa Roty powtarzane były przez
zaczynających naukę uczniów. Jednak wszyscy byli pewni, że tragedia
wojny i zaborów nie powtórzy się, a te pełne powagi słowa są tylko
wspomnieniem tragicznej historii...
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy ducha,
Aż się rozpadnie w proch i pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdzą nam będzie każdy próg...
Tak nam dopomóż Bóg!
Reklama
Jednak opętani hitleryzmem Niemcy, po raz kolejny rzucili się
na swojego sąsiada z trudem budującego zręby swojej państwowości.
Faszystowska ideologia skierowana była przeciw wszystkiemu, co polskie,
nie oszczędzając chorych, słabych i dzieci.
- Mojego brata wzięto z domu. Był harcerzem - wspomina
mieszkaniec podwarszawskiej Zielonki, pan Kulczycki. - Był 11 listopada
i drużyna postanowiła podkreślić swoje przywiązanie do wolności.
Nie mogliśmy pogodzić się z napaścią Niemiec. Na płocie w centrum
miasta harcerze rozwiesili słowa "Roty". Z ogromnym wzruszeniem przechodnie
czytali:
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,
Ni dzieci nam germanił.
Orężny stanie hufiec nasz,
Duch będzie nam hetmanił
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg...
-Tak nam dopomóż Bóg!
- Nie wiedzieliśmy jeszcze wtedy, że "wszechmocna" rasa panów
obawia się nawet dzieci... Rozeszło się, że zrobili to harcerze.
Nie wiemy kto doniósł Niemcom - opowiada p. Kulczycki. - Zatrzymano
11 osób: ośmiu harcerzy i trzech dorosłych - dwaj to byli mieszkańcy
Zielonki, a trzeci to nieznany mężczyzna. Wywieziono ich do lasu
- nie było żadnych przesłuchań, żadnego dochodzenia - dwóch harcerzy
uciekło, tuż przed egzekucją, reszta została tam rozstrzelana...
To była prawdopodobnie pierwsza taka egzekucja ludności
cywilnej podczas II wojny światowej. W latach powojennych mieszkańcy
postawili pomnik, aby uczcić pamięć pomordowanych. Dziś opiekują
się nim harcerze i mieszkańcy Zielonki.
- Rokrocznie przed 11 listopada zjeżdżają się tu harcerze
z całej Polski - opowiada ks. prałat Mieczysław Stefaniuk, proboszcz
parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce - Zlot kończy się
Mszą św., przed którą odczytany jest - przy dźwięku werbli - uroczysty
apel poległych. Po liturgii wszyscy przejeżdżają autokarami pod pomnik
w lesie i tam składane są wieńce. Z radością przyglądam się tym młodym
ludziom, którzy z takim skupieniem oddają hołd swoim pomordowanym
kolegom. Dziś na szczęście nie muszą składać ofiary ze swojego życia,
jednak ich patriotyczne wychowanie jest skarbem i dziś umacniającym
nasze niepodległe państwo - mówi ks. Stefaniuk.
W tym roku organizowana jest też sztafeta dla uczniów
szkół podstawowych. Odbędzie się ona w okolicach pomnika rozstrzelanych
harcerzy. Udział, jak do tej pory, zgłosiło 150 dzieci. Bieg obliczony
jest na podnoszenie sprawności fizycznej, jednak organizatorom zależy,
aby dzieci przebywając w tym miejscu pamięci uświadamiały sobie,
jak wiele poświęceń złożyło się na ich spokojną teraźniejszość. Nagrodą
dla zwycięzców jest autentyczna szabla oficerska, zakupiona przez
burmistrza Zielonki. Przez najbliższy rok będzie ona w posiadaniu
tych, którzy wygrają bieg.
Na tegoroczny zlot przyjedzie około 100 harcerzy spoza
Zielonki. - Będziemy wspomagać organizatorów uroczystości rocznicowych
- zapowiada harcmistrz Michał Kulczycki - Nasz hufiec organizuje
apel poległych o godz 18.00. W uroczystościach wezmą udział delegacje
ze wszystkich naszych szkół, zarząd miasta i burmistrz. Straż pożarna
pomaga w przewiezieniu uczestników w okolice pomnika i dba o oświetlenie
miejsca uroczystości. Jest już wtedy całkiem ciemno i potrzebne są
potężne reflektory. Harcerze z pochodniami trzymać będą straż przy
pomniku. Po powrocie, zakończymy uroczystość fajerwerkami - oznaczają
one radość z istnienia niepodległego państwa polskiego - mówi harcmistrz.
Spadkobiercy tradycji zielonkowskich harcerzy są zdumieni
wyborami, jakich dokonują nasi rodacy. - Dlaczego coraz mniejsze
znaczenie mają nasze narodowe wartości? Gdzie podziały się prawdziwie
polskie tradycje - pytają.
Większość Polaków, uzależniona od mediów, nie zdaje sobie
sprawy ze zniewolenia, jakiemu podlega. W świadomości funkcjonują
nowe kłamstwa, podawane do wierzenia przez telewizję, obecną w domach
przy każdym posiłku. Oderwać się od elektronicznej iluzji, szukać
prawdy we wszystkim co nas otacza, choćby w naszej przebogatej w
klęski i zwycięstwa historii, to nasza szansa na niepodległą przyszłość.



