Reklama

Kochane życie

Duchowość kuchni

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bardzo się ucieszyłam, gdy ostatnio przyszła do mnie sąsiadka z pytaniem, czy nie mam listków laurowych, bo robi na obiad cielęcinę i zabrakło jej tej przyprawy. A była niedziela i choć niektóre sklepy są otwarte - niedaleko nas jest nawet sklep całodobowy - to trudno jest wszystko rzucić w kuchni i pędzić po jedną rzecz. Bardzo się ucieszyłam, bo poczułam się potrzebna i na miejscu. A że niedziele spędzam zwykle sama, bo mój rodzinny, domowy „akademik” wtedy pustoszeje, to nagła wizyta sąsiadki była miłym akcentem tego dnia i prawdziwym kontaktem z żywym człowiekiem, a nie tylko z telewizyjnym obrazem.
Sprawy kuchenne zasługują na szczególne potraktowanie ze względu na ich międzyludzki charakter, żeby nie powiedzieć - charakter ludyczny. Choćby takie imieniny cioci, seniorki naszego rodu. Zawsze schodzi się tam mnóstwo ludzi. Ciocia ma troje dzieci, te dzieci mają swoje dzieci, a teraz i one mają już własne. Jest też kuzynostwo, tacy jak ja, więc robi się co roku prawdziwy zjazd. Zwykle na tzw. proszony obiad. Właściwie to powinien się on nazywać - obiad czekany. Bo na którą by nie był godzinę wyznaczony, bez względu na to, czy przyjdzie się wcześniej, czy później - zawsze wszystko jest jeszcze w rozsypce. A na jedzenie trzeba czekać i czekać. Nie powiem, jest to bardzo korzystne dla apetytu, bo potem naprawdę wszystko smakuje. Wszystko! Ale też wystawia gości na stres oczekiwania, czasami zbyt mocno podszyty niecierpliwością.
I tak na oczach zebranych i z ich udziałem rozstawia się stoły, nakrywa, kombinuje siedzenia. Gdy wreszcie wszyscy już zasiadają do tego stołu, są na granicy wytrzymałości. Jedzenie jest celebrowane, każda potrawa uroczyście zapowiadana, dań niewiele, ale smaczne i w ilości elegancko właściwej, wystarczającej dla zaspokojenia kaprysów podniebienia. Objeść się nie można, ale zadowolenie jest. Zanim jednak przejdzie się do deseru, znów trzeba czekać, pomagać sprzątać itp. Najważniejszym celem tych imienin jest więc spotkanie, a nie spożywanie.
Są też inne zgromadzenia rodzinne, na których bywam. Stół tam jest obficie zastawiony, goście prześcigają się w wyjadaniu swoich ulubionych przysmaków, nie zważając ani na potrzeby swoich sąsiadów przy stole, ani na względy grzeczności. Ot, jedna wielka wyżerka!
Czyli - najlepiej by było jakoś wypośrodkować między tymi dwoma opcjami. Wniosek z tego sam się nasuwa - sprawy kuchenne nie są obojętne w stosunkach międzyludzkich. I dobrze by było, aby były one maksymalnie ucywilizowane.
Kuchnia w życiu człowieka to jeden z ważniejszych tematów. Wokół niej ogniskuje się całe nasze życie rodzinne. Któż z nas nie wspomina z rozrzewnieniem, jak to gotowała mama. „Nie ma jak u mamy” - śpiewa poeta. I nawet ks. Piotr Pawlukiewicz, gdy prowadzi swoje katechezy, od czasu do czasu zbaczając z głównych wątków, wraca do czasów swojej młodości, jakżeby inaczej - do maminej kuchni…
Wspólny stół cementuje rodzinę. To czas, gdy można spokojnie porozmawiać, nacieszyć się nawzajem swoją obecnością, a przy okazji poddać się rozkoszom podniebienia.
Niestety, sprawy kulinarne robią się trochę elementem biznesu i - jak to się mówi - forma zaczyna górować nad treścią.
A przecież to stół ma służyć człowiekowi, a nie człowiek stołowi, czyli brzuchowi.
Gdy odwiedzam jakąś „psiapsiółkę”, równie wiekową jak ja, zawsze zachwycam się celebracją przy stole - serwetkami, talerzykami, filiżaneczkami, ciasteczkami czy owocami podanymi na gustownych paterach. Prawdę mówiąc, sama już nieco odwykłam od tego, prowadząc twarde życie singla, czasem bywało, że w iście spartańskich warunkach, bez wdzięku i ozdobnych fidrygałków. Dlatego bardzo mnie wzrusza dom moich potomków, gdzie wszystko jest na swoim miejscu, tak jak trzeba i jak wypada. Moja mama na pewno uśmiecha się na ten widok z nieba i mówi: „Moja krew! Mają to po mnie”.

Felietony Elżbiety Nowak można usłyszeć w Programie I Polskiego Radia, a w niektóre niedziele w „Familijnej Jedynce”, w godz. 6.00-9.00, autorka dyżuruje przy radiowym telefonie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2011-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

40 pytań Jezusa: „Kto z was jest bez grzechu?”

2026-03-03 20:59

Adobe Stock

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Więcej ...

Jezus nazywa uczniów przyjaciółmi. Przyjaźń łączy się z zaufaniem

2026-02-13 09:33

Adobe Stock

Więcej ...

Prezydent: poprę wniosek premiera o użycie samolotów polskich SZ do pomocy Polakom w rejonie Zatoki Perskiej

2026-03-04 18:26

Karol Porwich/Niedziela

Prezydent Karol Nawrocki przekazał w środę, że poprze wniosek premiera Donalda Tuska o użycie samolotów polskich Sił Zbrojnych do pomocy w ewakuacji Polaków z regionu Zatoki Perskiej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

40 pytań Jezusa: „Kto z was jest bez grzechu?”

Wiara

40 pytań Jezusa: „Kto z was jest bez grzechu?”

Jezus nazywa uczniów przyjaciółmi. Przyjaźń łączy...

Wiara

Jezus nazywa uczniów przyjaciółmi. Przyjaźń łączy...

Św. Kazimierz

Święci i błogosławieni

Św. Kazimierz

Komunikat Komisji Wychowania Katolickiego KEP: Z niepokojem...

Kościół

Komunikat Komisji Wychowania Katolickiego KEP: Z niepokojem...

Oświadczenie Teobańkologii na temat dalszej...

Kościół

Oświadczenie Teobańkologii na temat dalszej...

W wolnej chwili

"Wielkie Ostrzeżenie" - film, który wzywa do nawrócenia

Od 1 marca w Kościele będzie można nakładać kary...

Kościół

Od 1 marca w Kościele będzie można nakładać kary...

Meksyk w strachu: Księża udzielają błogosławieństwa...

Wiara

Meksyk w strachu: Księża udzielają błogosławieństwa...

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Cóż za korzyść odniesie człowiek,...