Reklama

Koleje ludzkich losów

Niedziela sosnowiecka 47/2002

Gdy wejdzie się w świat ludzi bezdomnych, to dopiero wówczas człowiek uświadamia sobie, że istnieje takie zjawisko i że jest ono tak bardzo rozległe. W domach dla bezdomnych funkcjonujących na terenie diecezji sosnowieckiej znajduje się zaledwie mała cząstka tych, którzy skazani zostali na samotność. Tak naprawdę nie wiadomo, ile zapomnianych, odrzuconych, bez wiary na lepsze jutro kryją dworce, baraki, piwnice, kanały ciepłownicze czy działkowe altanki... Ilu naszych diecezjan pozbawionych jest dachu nad głową, ilu biednych, którzy każdego dnia nie mają co włożyć do ust, ilu cierpiących, strapionych i przygniecionych bezradnością samotności. Każdy z ludzkich losów inny, każdy przejmujący, smutny i tragiczny. Jedni są zamknięci i cisi, boją się świata i ludzi, inni otwarcie i bez żenady mówią o swoim przegranym życiu.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Inni mają ciepło i miłość, a ja nie...

Reklama

"No cóż, życie się pogmatwało" - rozpoczyna swoją opowieść p. Marian Bielski, mieszkaniec Domu dla Bezdomnych w Dąbrowie Górniczej-Ząbkowicach. Miał 25 lat, gdy ożenił się - jak podkreśla - "z niewłaściwą kobietą, która zrujnowała mu życie". Młodzi małżonkowie dorabiali się wszystkiego od przysłowiowej łyżki. Urodził się syn, potem córka. Oboje mają już teraz własne rodziny. Gdy zaczęło być lżej, wszystko runęło. "W stosunkowo szybkim czasie dorobiliśmy się tego, co chcieliśmy. Żonie i dzieciom nic nie brakowało, ale rozpoczęły się małżeńskie problemy. Teraz mówię, że gdy była bieda, to było dobrze. Pomagaliśmy sobie i wspieraliśmy się w trudnych chwilach. Gdy nasz los się poprawił, żona znalazła sobie kogoś. Zaszła w ciążę z innym mężczyzną. Nie mogłem tego znieść, ale nie odszedłem od razu. Odczekałem, aż dzieci będą starsze. Wychowywałem całą trójkę, nawet to nieswoje. Związek małżeński zamienił się jednak w piekło. Któregoś dnia wyszedłem z domu, tak jak stałem. Nie wziąłem ze sobą nic" - wyznaje. Dokąd Pan poszedł? - pytam. "W świat" - odpowiada p. Marian. "Długie lata włóczyłem się po dworcach, klatkach, i Bóg wie gdzie jeszcze. Czasem znalazłem jakąś robotę i tyle. Aż w końcu trafiłem do Noclegowni Caritas w Dąbrowie Górniczej. Stamtąd za dobre sprawowanie zostałem przeniesiony tutaj. Chyba nie jestem jeszcze taki najgorszy, skoro Dyrekcja powierzyła mi funkcję opiekuna bezdomnych" - mówi. Pan Marian nie ma kontaktu z żoną i - jak zaznacza - nie chce jej już nigdy widzieć. Spotyka się jednak z dziećmi i wnukami. Córka chciała go nawet zabrać do siebie, ale odmówił. "Mam nadzieję, że Urząd Miasta albo MOPS da mi jakiś mały kąt. Ileż tu można mieszkać? - pyta i natychmiast dodaje: "choć nie jest wcale źle. Warunki wspaniałe, ciepło, jest co zjeść, można swobodnie wyjść na zewnątrz czy pooglądać telewizję. Nie ma na co narzekać. Niektórzy tak w domu nie mają... - podkreśla. Ale inni zaś mają rodzinne ciepło i miłość, i rodzinę, a ja niestety nie..." - wyznaje 57-letni dąbrowianin.

Zmarnowane życie

Pan Jan w ząbkowickim Domu dla Bezdomnych jest zaledwie od kilkunastu dni. "Jeszcze nie zdążyłem się tutaj zaklimatyzować. Właśnie wróciłem z apteki, o widzi pani..." - mówi wskazując na pół reklamówki leków. "Człowiek schorowany. Zdrowie już nie to co kiedyś, ale poczucia humoru nie tracę. Wszystko staram się przyjmować na wesoło, bo bym zwariował". Miał kiedyś rodzinę, ożenił się w 21. roku życia. Najbardziej boli go to, ze wyjechał wraz ze świeżo poślubioną małżonką w jej rodzinne strony. Dużą winą za zmarnowane życie obarcza teściów, którzy mieli ogromny wpływ na swoją córkę. Wciągnęli ją nawet do Świadków Jehowy, ale to nie był jedyny powód rozpadu rodziny i rozpoczęcia pijackiego życia. "Mam dobry zawód, kiedyś dobrze płatny - elektromechanik. Zarabiałem dobrze, nawet bardzo dobrze. Za dużo było pieniążków i za wielu kolegów do kieliszka. W domu nie układało się najlepiej, więc ciągnęło. Mam dwoje dzieci. Nie wiem jednak, co z nimi się teraz dzieje" - opowiada. Po 15 latach małżeństwa wrócił do Zagłębia, jak mówi "do mamusi". "W swoim życiu wypiłem sporo. "Piłem dzień w dzień, czasem 3 miesiące, czasem pół roku i dłużej, ale teraz mogę wcale nie pić i żyję. Najgorsi są koledzy, towarzystwo, do którego człowieka ciągnie, które staje się wszystkim, które przesłania cały świat" - zwierza się. Ma chorą nogę i tym samym kłopoty z chodzeniem, nie ma też kilku palców u ręki. "To pamiątka po wojsku. Przestrzelone palce" - wyjaśnia. Ale chce pracować, bo jak sam podkreśla, "w głowie coś jeszcze pozostało".

Najmłodsi mieszkańcy caritasowskiej placówki

W tym samym Ośrodku spotykam też 25-letniego, rosłego mężczyznę, który jednak nie wygląda na swój wiek, ale dużo młodziej. Jest upośledzony umysłowo. "Do pewnego czasu wychowywał go ojciec, później bywał w różnych zakładach opiekuńczych aż wreszcie trafił do nas. To dobry człowiek, trochę leniwy, trochę lekkomyślny. Nie jest sobie w stanie poradzić, żyć samodzielnie. Można nim manipulować. Chłopiec musi być pod stałą kontrolą. Nie ma kontaktu z rodziną. Co będzie z nim - czas pokaże" - opowiada kierownik Domu dla Bezdomnych, p. Biesiadecki.
Najmłodszy mieszkaniec tej placówki ma 18 lat. Trafił tu z któregoś z pobliskich ośrodków opiekuńczych. Wcześniej eksmitowano całą rodzinę z mieszkania. Matce odebrano prawa rodzicielskie. Teraz gdzieś sobie dorabia, mieszka w różnych miejscach, pomaga ludziom, itd. Chłopiec od kilku lat czeka na mieszkanie, które podobno obiecał mu Prezydent. Mówi, że jest 500. na liście oczekujących...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2002-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Jaki był Leon XIV, zanim został papieżem? Ks. Żelazny z PKWP opowiada o współpracy z bp. Robertem Prevostem

2026-09-13 18:31
Spotkanie papieża Leona XIV na spotkaniu asystentów kościelnych Pomocy Kościołowi w Potrzebie

Vatican Media

Spotkanie papieża Leona XIV na spotkaniu asystentów kościelnych Pomocy Kościołowi w Potrzebie

Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspierała projekty obecnego Papieża jeszcze w czasie, gdy Robert Prevost był biskupem Chiclayo w Peru. „Mamy trochę doświadczenia w pracy z papieżem Leonem” – mówi Vatican News ks. Jan Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Jak dodaje, dziś ta współpraca jest kontynuowana w nowej formie.

Więcej ...

Chcieli zablokować transmisję wizyty Leona XIV. Sąd jednoznacznie odrzucił ich argumenty

2026-09-12 07:50
Papież Leon XIV

PAP

Papież Leon XIV

Sąd Administracyjny w Strasburgu odrzucił próbę zablokowania 250 tys. euro przeznaczonych przez miasto Metz na organizację wizyty Leona XIV. Skarżące stowarzyszenia laickie kwestionowały m.in. wynajem gigantycznych telebimów, które będą transmitować również Mszę św. Sąd uznał jednak, że wydarzenie ma znaczenie międzynarodowe i przyniesie miastu istotne korzyści kulturalne i gospodarcze.

Więcej ...

Wielki jubileusz w Górzycy

2026-09-13 21:00
Górzyca

ks. Czesław Grzelak

Górzyca

W Górzycy odbędą się w dniach 26–27 września uroczystości związane z jubileuszem 750-lecia przeniesienia siedziby biskupstwa lubuskiego.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Katecheta uratowany przez Anioła? Wyjątkowe świadectwo...

Kościół

Katecheta uratowany przez Anioła? Wyjątkowe świadectwo...

Rozważania na niedzielę: Objawienie płaczącej Maryi

Wiara

Rozważania na niedzielę: Objawienie płaczącej Maryi

Na Lubelszczyźnie znów zawyły syreny alarmowe. Były...

Wiadomości

Na Lubelszczyźnie znów zawyły syreny alarmowe. Były...

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Kościół

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Kościół

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Zamknięcie kanału Archidiecezji Łódzkiej na YouTube....

Kościół

Zamknięcie kanału Archidiecezji Łódzkiej na YouTube....

YouTube usunął kanał Archidiecezji Łódzkiej

Kościół

YouTube usunął kanał Archidiecezji Łódzkiej

Zaginął nowicjusz z klasztoru w Zamartem. Apel o pomoc i...

Kościół

Zaginął nowicjusz z klasztoru w Zamartem. Apel o pomoc i...