Reklama

Niedziela Wrocławska

Katecheza niepewności – głos katechetów

Adobe Stock

Już od dłuższego czasu toczy się dyskusja o zasadności nauczania religii w szkole. Wokół tematu narosło wiele mitów a w mediach społecznościowych trwa nieustanny atak na religię. Deprecjonuje się również samych katechetów.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nowa minister edukacji zapowiedziała likwidację jednej godziny religii, niewliczanie ocen do średniej oraz przeniesienie lekcji na pierwszą i ostatnią godzinę. Co to w praktyce oznacza?

Przede wszystkim w ferworze walki z Kościołem zapomniano o dużej grupie społecznej, jaką stanowią katecheci świeccy, bo to oni od lat niosą ciężar nauczania religii. Obecnie w szkołach w Polsce uczy ok. 17 tys. katechetów świeckich.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nikt z nimi i o nich nie rozmawia

Są to ludzie, którzy mają rodziny, mieszkania, kredyty. To matki, które mają dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym. Zmniejszenie godzin religii w szkole, bądź przerzucenie jej do salek kościelnych, znaczy dla nich utratę pracy, często jedynego źródła utrzymania. – Tak się zastanawiam, gdzie jest ta lewicowa „troska” o kobietę? Czy objawia się ona tylko w dostępie do aborcji i tabletek wczesnoporonnych? Przecież większość osób uczących religii to właśnie panie. Czasami panie, którym brakuje kilku czy kilkunastu lat do emerytury. Niektóre samotne, niektóre utrzymujące całe rodziny – mówi Marek Sokół, katecheta SP nr 15 we Wrocławiu, z 13-letnim stażem pracy, i dodaje: – Żal mi tych ludzi, którzy stracą pracę. Sam jestem tym zagrożony, zmniejszeniem godzin, obcięciem etatu, zmianą miejsca pracy, przebranżowienie się. Inna rzecz, że katecheci to ludzie, którzy włączani są do różnych działań szkoły.

Co dobrego robi katecheta?

– Pomijam jasełka, przedstawienia świąteczne czy liczne zastępstwa, które bierzemy. Mnie np. dyrektor włączył do zespołu pracującego nad statutem szkoły, jestem odpowiedzialny za kartę rowerową. Drugi rok prowadzę wolontariat – mówi Marek.

– Gdy wróciłam po urodzeniu dziecka do pracy w gimnazjum, od razu dostałam propozycję, że albo biorę samorząd, albo wolontariat, albo jedno i drugie. Ponieważ samorząd czasem realizuje zadania niekoniecznie współgrające z wizją katechezy w szkole, wybrałam wolontariat i zajmowałam się nim prawie 15 lat. Może te dzieci czasem widziały mnie tylko jako opiekuna wolontariatu, ale tak czy inaczej buduje się wtedy relacje – opowiada Bożena Drab, katechetka Szkół Podstawowych w Pęgowie i Szewcach, z 31-letnim stażem pracy, i dodaje: – Gdy byłam na spotkaniu z kuratorem Kowalczykiem, mówił, że nie zdawał sobie sprawy, że katecheci robią tak dużą pracę pozakatechetyczną w szkołach. Nie wspominając już o pracy w parafii. My często jesteśmy nauczeni „pracy za darmo”. Byłam tutorem w szkole, prowadząc dzieci słabsze, które przecież też muszą funkcjonować. Pracowałam z młodzieżą poprzez wolontariat i Erasmusa, pisaliśmy projekty, moje dzieci wyjeżdżały, albo zapraszaliśmy młodzież do nas. Dyrektorzy takich nauczycieli chcą i to nie ma znaczenia, czy oni uczą polskiego czy religii, bo wspierają ich wizję placówki.

Reklama

Nauka wartości

Dla przypomnienia – religia jest organizowana tam, gdzie chcą tego rodzice dzieci uczęszczających do szkoły. To nie Kościół decyduje o zorganizowaniu lekcji w szkole, nie dyrekcja szkoły, nie katecheta, ale rodzice.

– Dlatego zajęcia powinny odbywać się w szkole. W szkole wielu wspaniałych i oddanych swojej pracy nauczycieli religii pomaga dzieciom odkrywać piękno tego, w czym biorą udział i tego, kim się stają w życiu dorosłym – mówi Edyta Kurpios, katechetka w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 11 we Wrocławiu i pyta: – Czy my robimy coś złego na tych lekcjach? Dziś np. odwoływaliśmy się do postaci świętych i wywiązała się dyskusja na temat wartości. Ale ktoś, kto nie jest praktykiem, dydaktykiem nie ma pojęcia o tym, co się na takiej lekcji dzieje.

– Mamy ministra edukacji, który jest ideologiczny, nie patrzy szerzej na to, jak szkoła funkcjonuje. Nie widzi tego, że religia jako jedyny przedmiot wychowuje człowieka do wartości, kształtuje go moralnie. Działanie mające na celu ograniczenie i w konsekwencji usunięcie religii ze szkoły jest działaniem bezmyślnym. Chyba że jest to działanie celowe, by wychować pokolenie ludzi pozbawionych empatii, uczuć wyższych, ludzi kierujących się w życiu czymś więcej niż tylko materializmem. Jest to trochę taki powrót do minionej epoki, Stalina, Bieruta i tego, co się wtedy działo. Moim zdaniem, za tym, czego uczymy, idzie dobro. Tylko trzeba to dobro chcieć zobaczyć – mówi Marek Sokół.

Reklama

Jedna godzina to brak relacji

– Katecheza jest nie tylko zdobywaniem wiedzy, ale przede wszystkim kształtowaniem postawy dziecka i młodego człowieka; jego kręgosłupa moralnego, wartości, którymi będzie się kierował i do których będzie mógł się odnieść w dorosłym życiu. Jedna godzina tygodniowo na pewno ograniczy możliwość stworzenia przestrzeni dla relacji, ukształtowania systemu wartości w młodym człowieku. Będzie to ogromna strata – mówi Barbara Glamowska, katechetka z SP nr 17 we Wrocławiu.

Wartość relacji podkreśla również Bożena Drab. – Jedna godzina to dlatego, że pani minister musiała ustąpić przed tym, by w ogóle zlikwidować religię. Zauważyła, że zapis w konkordacie mówi o organizacji religii, w związku z tym powiedziała o jednej godzinie. Ale tak naprawdę będzie chodziło o to, żeby tej katechezy w ogóle nie było. Tam, gdzie jest jedna godzina, nie nawiązuje się relacji. Moje dzieci mówią tak: „Mamo, ale przecież pani od religii to jedyna osoba, która ma dla nas czas i z nami rozmawia”. Katecheza to zatem taki wentyl bezpieczeństwa dla współczesnych dzieci. Mówi się bardzo dużo o ich problemach emocjonalnych i psychicznych, ale to jest często niezauważane ani przez społeczeństwo, ani przez rodziców, ani przez nauczyciela, który „leci” z programem. Ja bardzo często jestem jednym z pierwszych nauczycieli, który zauważa, że dziecko jest niedokarmione, że jest jakaś forma przemocy; ono się otwiera i mówi o swoich problemach, lękach. Ale na te relacje potrzeba czasu – mówi p. Bożena.

Reklama

Status religii

Kolejną rzeczą jest nieustanny atak na religię w szkole. Już pod koniec wakacji w mediach społecznościowych pojawiają się teksty i komentarze szkalujące Kościół i religię. Jednak mimo ciągłych ataków bardzo duża grupa dzieci na lekcje przychodzi i z zainteresowaniem w nich uczestniczy. Nawet we Wrocławiu, gdzie mamy najniższe statystyki w Polsce.

– W swojej pracy już nie raz słyszałem, że dziecko chciałoby się wypisać z matematyki, polskiego, plastyki, muzyki, ale nie z religii. Gdyby inne przedmioty miały dokładnie taki sam status jak religia, to niektórzy nauczyciele sami by siedzieli w gabinecie – mówi Marek Sokół. Podobne spostrzeżenia mają inni katecheci.

Marek zauważa też, że w sytuacji, gdy mamy chociażby ponad 50 % uczęszczających na religię w danej szkole, dyskryminujące dla nich by było zrezygnowanie czy ograniczanie tych lekcji. – Poza tym ich rodzice również płacą podatki na utrzymanie systemu edukacji, więc mają prawo się domagać, żeby ta religia była w szkole w ramach zajęć. Mówię to również jako ojciec. To jest też dla wygody tych dzieci. Ile z nich przyjdzie do salki po południu, w tym natłoku różnych zajęć? O ile będzie jakaś salka? – pyta Marek.

Sprawę finansowania podkreśla też Bożena Drab: – Jeśli dyskutujemy o religii w przestrzeni publicznej, to w duchu wydatków społeczeństwa na religię. Zapominamy jednak, że wierzący też mają udział w tworzeniu dochodów państwa. W samej edukacji mamy też sporo działań kierowanych do mniejszych grup odbiorców, np. klasy sportowe. Dzieci mają różne potrzeby i publiczna edukacja powinna je zaspokajać. A na katechezie odpowiadają na podstawowe pytania o sens życia i uczą się jak żyć – mówi p. Bożena.

Reklama

Pierwsza, czy ostatnia?

Katecheci podkreślają, że tak naprawdę zderzają się tutaj dwie rzeczy – dzieci chodzące na religię mają takie same prawa jak dzieci niechodzące. Lekcje religii tylko na pierwszej lub ostatniej godzinie krzywdzą również dzieci, które chodzą na religię. – Lekcja na pierwszej lub ostatniej godzinie to chyba największa bzdura w tym wszystkim, bo jak przy etacie 18 godzin ułożyć plan w ten sposób? Ja rozumiem, gdyby dzieci nie uczestniczące w religii nie były zaopiekowane, ale tak nie jest. Również my, nauczyciele religii, bylibyśmy dyskryminowani, bo plan lekcji tak ułożony oznaczałby dla nas mnóstwo okienek w ciągu całego dnia. Ale może o to właśnie chodzi, bo przecież można szukać innych rozwiązań – mówi Marek Sokół.

Podkreśla to też Bożena Drab. – Jeśli we Wrocławiu od wielu lat wysyła się sygnał do dyrektorów, że tak ma być, to trudno również dyrektorowi do tego się nie dostosować. Ja go nawet po części rozumiem. Nie zapominajmy jednak o tym, że w godz. 7-17 dzieci przebywają w świetlicach. I to jest tylko „czarowanie”, że jest to dla nich strata godzin. Ale można też podpowiadać takie rozwiązania, z którymi już się spotkałam, że np. ta część klasy, która nie chodzi na religię, ma w tym czasie informatykę, czy angielski. Nie powinno być zapisu, że jest to pierwsza czy ostatnia lekcja, trzeba szukać konsensusu i mądrych rozwiązań – mówi Bożena Drab.

Uderzenie w dziecko

– Jeśli chodzi o średnią do ocen, to jest to uderzenie w dziecko, nie w katechetę. To dziecko podejmuje trud pracy. Dzisiaj np. mieliśmy taki projekt przedmiotowy: patriarchowie, sędziowie, prorocy. Grupy przygotowują te tematy i mają przekaz dla klasy, np. kim był patriarcha Abraham, kiedy żył, co zrobił itd. Oni w ten sposób się uczą, ale jest to ich ciężka praca z tekstem. Uczymy ich nowych umiejętności, potrzebnych również na języku polskim, historii i matematyce. Uczymy logicznego myślenia. Komu przeszkadza, żeby to dziecko dostało tę nagrodę w postaci oceny? Nie biorąc tej oceny pod uwagę, dyskredytuje się też przedmiot. Również rodzice będą go odbierać jako mniej ważny. A tymczasem dzieci, nie chodzące na religię mają np. problem, który sygnalizują nauczyciele szkół średnich. Są to braki na języku polskim w zakresie podstawowych treści, takich jak: obrazy biblijne Starego Testamentu, przypowieści, historia Hioba, wymagana na maturze. Jeśli ktoś realizuje solidnie katechezę, zgodnie z programem, to dziecko ma szansę, by to zaowocowało na przedmiotach, które są skorelowane. Niestety, tutaj mamy dużą krótkowzroczność. No chyba że chce się budować społeczeństwo, bez obrazu uniwersalnych wartości – podkreśla Bożena Drab.

Reklama

To już się dzieje

To, co zapowiadają rządzący, tak naprawdę już od dawna dzieje się w niektórych szkołach. – U mnie dyrekcja wszelkimi sposobami próbuje zmniejszyć ilość godzin religii do jednej tygodniowo, tłumacząc to brakiem sal lekcyjnych, czy niemożliwością zapewnienia opieki uczniom, którzy nie chodzą na religię. Już po raz kolejny mam tak plan ułożony, że przy etacie spędzam w szkole czas od rana do późnego popołudnia. Czasem się zastanawiam, jak długo wytrzymam, zwłaszcza, że mam też inne możliwości zawodowe. Ale jest coś, co w tym trzyma: rodzice, którym na tych lekcjach zależy, dzieci, które przychodzą i biorą w nich udział, i które naprawdę się angażują – mówi katechetka w jednej z wrocławskich szkół (imię i nazwisko znane redakcji).

Podziel się:

Oceń:

+2 0
2024-02-21 16:10

Wybrane dla Ciebie

„Od Mokrej do Monte Cassino” – wernisaż nowej historycznej wystawy na Jasnej Górze

2024-04-18 20:51

BPJG

„Od Mokrej do Monte Cassino - szlakiem 12 Pułku Ułanów Podolskich” - to temat najnowszej wystawy przygotowanej na Jasnej Górze, której wernisaż odbędzie się już jutro, 19 kwietnia. Na wystawie znajdą się także szczątki bombowca Vickers Wellington Dywizjonu 305 pochodzące ze zbiorów Jasnej Góry, które dotąd nie były prezentowane. Ekspozycja znajduje się w pawilonie wystaw czasowych w Bastionie św. Rocha.

Więcej ...

Św. Ekspedyt - dla żołnierzy i bezrobotnych

Niedziela łowicka 51/2004

Więcej ...

Ks. Halík na zgromadzeniu COMECE: Putin realizuje strategię Hitlera

2024-04-19 17:11
Ks. Tomas Halík

wikipedia/autor nieznany na licencji Creative Commons

Ks. Tomas Halík

Prezydent Rosji Władimir Putin realizuje strategię Hitlera, a zachodnie iluzje, że dotrzyma umów, pójdzie na kompromisy i może być uważany za partnera w negocjacjach dyplomatycznych, są równie niebezpieczne jak naiwność Zachodu u progu II wojny światowej - powiedział na kończącym się dziś w Łomży wiosennym zgromadzeniu plenarnym Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej (COMECE) ks. prof. Tomáš Halík. Wskazał, że „miłość nieprzyjaciół w przypadku agresora - jak czytamy w encyklice «Fratelli tutti» - oznacza uniemożliwienie mu czynienia zła, czyli wytrącenie mu broni z ręki, powstrzymanie go. Obawiam się, że jest to jedyna realistyczna droga do pokoju na Ukrainie”, stwierdził przewodniczący Czeskiej Akademii Chrześcijańskiej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Krewna św. Maksymiliana Kolbego: w moim życiu dzieją...

Wiara

Krewna św. Maksymiliana Kolbego: w moim życiu dzieją...

Gdy spożywamy Eucharystię, Jezus karmi nas swoją...

Wiara

Gdy spożywamy Eucharystię, Jezus karmi nas swoją...

Św. Ekspedyt - dla żołnierzy i bezrobotnych

Św. Ekspedyt - dla żołnierzy i bezrobotnych

Oświadczenie ws. beatyfikacji Heleny Kmieć

Kościół

Oświadczenie ws. beatyfikacji Heleny Kmieć

„Niech żyje Polska!” - ulicami Warszawy przeszedł...

Kościół

„Niech żyje Polska!” - ulicami Warszawy przeszedł...

Przewodniczący KEP prosi, by najbliższa niedziela była...

Kościół

Przewodniczący KEP prosi, by najbliższa niedziela była...

Rozpoczął się proces beatyfikacjny sł. Bożej Heleny...

Święci i błogosławieni

Rozpoczął się proces beatyfikacjny sł. Bożej Heleny...

Zakaz działalności dla wspólnoty

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Zakaz działalności dla wspólnoty "Domy Modlitwy św....

Św. Bernadetta Soubirous

Wiara

Św. Bernadetta Soubirous