Minęły ponad 3 miesiące od odejścia do Domu Ojca Pasterza diecezji sosnowieckiej bp. Adama Śmigielskiego SDB. Wielu diecezjan niecierpliwi się, niepokoi zadając pytania: dlaczego nie ma jeszcze nowego biskupa ordynariusza, dlaczego wybór tak się przedłuża i ile jeszcze może trwać to oczekiwanie, kto znalazł się w gronie kandydatów i komu przypadnie misja przewodniczenia naszej diecezji?
Według oficjalnych danych aktualna liczba biskupów na świecie wynosi blisko 5 tys. Trudno byłoby, aby Ojciec Święty znał wszystkich i ze wszech stron. Ogromną rolę w owym rozeznaniu odgrywają nuncjusze. Kodeks Prawa Kanonicznego wymienia wśród ich zadań proponowanie kandydatów na biskupstwo. „Gdy idzie o nominacje biskupów (do nuncjusza należy) przesyłanie lub proponowanie Stolicy Apostolskiej nazwisk kandydatów, jak również przeprowadzanie procesu informacyjnego odnośnie do kandydatów, z zachowaniem norm wydanych przez Stolicę Apostolską” (kan. 364, 4). Kandydatury składane jako listy krajowe w rzymskiej Kongregacji ds. Biskupów pochodzą z poszczególnych metropolii i są odnawiane co trzy lata.
Każdy biskup zresztą może, niezależnie od listy krajowej, przedstawić własnych kandydatów. Kongregacja posiada więc spis duchownych episcopabilis, czyli tych, którzy zostali uznani za nadających się na urząd biskupi.
Gdy chodzi o nominację biskupa dla wakującej diecezji, np. sosnowieckiej, nuncjusz apostolski zwraca się do Rady Stałej Konferencji Episkopatu, do biskupów z danej metropolii (w naszym przypadku - częstochowskiej), a także do Rady Kapłańskiej danej diecezji oraz do Rady Konsultorów diecezji i do osób cieszących się zaufaniem o podanie nazwisk kandydatów z uzasadnieniem i wyczerpującą charakterystyką. Spośród otrzymanych wybiera pięciu, których nazwiska pojawiają się najczęściej i których charakterystyki są najbardziej przekonujące. Nuncjusz przeprowadza badanie tych pięciu kandydatów, z nich wybiera trzech (Terno), a ich nazwiska przekazuje Kongregacji. Ta z kolei przeprowadza swoje badania, może też wysunąć kandydata, który na otrzymanej liście nie figurował.
Badanie, o którym mowa, zwykle polega na rozesłaniu do godnych zaufania osób, które mają coś do powiedzenia na temat ewentualnego kandydata, szczegółowego kwestionariusza. Jest on opatrzony klauzulą „sub secreto pontificio”, czyli „pod sekretem papieskim”. O fakcie otrzymania owej ankiety nie wolno nawet nikomu powiedzieć, kwestionariusza nie wolno kopiować, a oryginał należy odesłać wraz z odpowiedziami.
Ostateczny wybór należy do Papieża. Może on mianować kogoś z proponowanej trójki, może kogoś całkiem innego. Po papieskiej decyzji nuncjusz pyta wybranego, czy wybór przyjmuje. Jeśli odpowie, że przyjmuje, wówczas zostaje nowym biskupem (arcybiskupem), jeśli nie przyjmie, propozycję uznaje się za niebyłą, a proces wyłaniania kandydatów rozpoczyna się od nowa. Jak wynika z historii odmowy się zdarzają, choć raczej obowiązuje zasada, że „Papieżowi się nie odmawia”. Na nowego biskupa można oczekiwać od kilku nawet do kilkunastu miesięcy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



