Błogosławcie Boga za ogromny dar, jakim jest wspólnota Kościoła i bądźcie jej wierni, tak jak wierni byli ci, którzy żyli przed wami. Z naszych doświadczeń widać doskonale, jakie to ważne. Pomimo to, że zamykano nam kościoły i likwidowano parafie, Kościół przetrwał dzięki wytrwałości nielicznych księży, a gdy ich zabrakło, dzięki domom rodzinnym, w których przekazywano sobie depozyt wiary - mówił bp Marcjan Trofimiak.
To, że wspólnota katolicka na Ukrainie po latach zniewolenia znów przeżywa renesans, zdaniem Ordynariusza jest zasługą wydatnej pomocy z Polski. - Obecnie jest u nas ponad tysiąc parafii i około 500 księży i tyleż sióstr zakonnych. W tej liczbie wielką grupę stanowią duchowni z Polski, bez których nasze duszpasterstwo mocno by zubożało - zaznaczył Hierarcha.
Przytoczoną statystykę bp Marcjan Trofimiak zestawił z danymi z czasów poprzedzających wybuch II wojny światowej. Wówczas, na obszarze 6 województw (4 galicyjskich i dwóch wołyńskich) istniało około 1300 świątyń, w których pracowało 1200 kapłanów. Po zakończeniu konfliktu zbrojnego na tym terenie ocalało zaledwie 13 kościołów (dziewięć we Lwowie, trzy w Tarnopolu i jeden w Czerniowcach). Na domiar złego nie wszystkie z wymienionych dotrwały do naszych czasów. - W Tarnopolu, gdzie za bp. Twardowskiego wzniesiono piękną neogotycką świątynię, teraz stoi dom towarowy. Jej los przypieczętowała wizyta Chruszczowa, któremu nie spodobało się, że krzyż wieńczący wysmukłą świątynną wieżę, góruje nad miastem. Kościół został więc wyburzony - wspominał Ordynariusz.
Nie lepszy los - kontynuował bp Marcjan Trofimiak - czekał parafie, które gdzie tylko można i pod byle pretekstem zamykano. - Na tereny, o których mówię, po wojnie zdołało powrócić zaledwie ośmiu kapłanów. Musieli się oni bardzo pilnować, by w trakcie swej posługi nie powiedzieć czegoś, co mogłoby być zinterpretowane jako agitacja antyradziecka. Za prowadzenie takiej, kara była tylko jedna. Księdza więziono, a parafię zamykano - wyjaśniał Biskup.
Jak jednocześnie zauważył Ordynariusz, wspomnienie tamtych, minionych czasów, obecnie przekłada się na wielki szacunek mieszkańców do miejsc uświęconych.
- Zdarza się, że z kościołów, które odzyskujemy pozostają dosłownie ruiny. Niekiedy może i lepiej byłoby je rozebrać i na ich miejscu wznieść nowy obiekt sakralny. Tymczasem nie zgadzają się na to ludzie, mówiąc wprost: one przetrwały, my przetrwaliśmy, więc nie wolno ich rozbierać - stwierdził gość z Ukrainy.
Dzięki życzliwości ks. Józefa Jaska, proboszcza parafii Chrystusa Króla, kolekta z niedzielnych Eucharystii, na których homilię głosił Ordynariusz, została przeznaczona na potrzeby diecezji łuckiej.
Bp Marcjan Trofimiak urodził się w 1947 r. w Kozowej (obwód tarnopolski) na Ukrainie. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1974 r. w Rydze na Łotwie z rąk kard. Juliansa Vaivodsa. Od 1991 r. pełnił obowiązki biskupa pomocniczego we Lwowie. Siedem lat później został ordynariuszem diecezji łuckiej. Obecnie piastuje godność wiceprzewodniczącego Konferencji Rzymskokatolickiego Episkopatu Ukrainy. Diecezja, nad którą sprawuje pieczę, zostaje erygowana około 1404 r. z inicjatywy wielkiego księcia Witolda. Od 1427 r. jej stolicą jest Łuck. Pierwszą katedrą diecezji był drewniany kościół Trójcy Świętej z 1427 r., a obecnie jest nim pochodząca z 1639 r. świątynia Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Od 1980 do 1990 r. w katedrze mieściło się muzeum ateizmu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu


