Reklama

Wachmistrz 27. Pułku Ułanów

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Nieświeżu, 11 lat temu, po drugiej i ciężkiej chorobie, opatrzony świętymi sakramentami zmarł Adam Szumowski, wachmistrz 27. Pułku Ułanów Nieświeskich im. Króla Stefana Batorego, uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r., w ostatniej fazie w plutonie łączności przy gen. Władysławie Andersie, więzień Starobielska, żołnierz Armii Krajowej.
Śp. Adam Szumowski urodził się w 1910 r. w Kaczanowicach, obok radziwiłłowskiego Nieświeża, wsi którą wymieniano w kronikach królewskich już w XVI wieku. Mieszkańcy szlacheckiego zaścianka z zamiłowaniem uprawiali ziemię i wiernie służyli Rzeczypospolitej, przelewając dla niej krew i oddając za nią życie.
Wychowany w wielkiej tradycji patriotyczno-religijnej, której nie złamała carska niewola, Adam Szumowski po latach z tym samym entuzjazmem i dumą opowiadał o swojej umęczonej i bohaterskiej ziemi nowogródzkiej, która wydała m.in.: wielkiego wieszcza Adama Mickiewicza, bohatera Tadeusza Kościuszkę, patriotę Tadeusza Rejtana, Michała Kazimierza Ogińskiego, hetmana Konfederatów Barskich i budowniczego kanału, i jego brata Michał Kleofasa Ogińskiego, powstańca i kompozytora, autora poloneza „Pożegnanie Ojczyzny”, a także niezłomnego Dominika Radziwiłła i wielu innych.
Dzieciństwo i młodość spędzone w Nieświerzu, wśród historycznych pamiątek po dawnej Rzeczypospolitej, ostatecznie ukształtowały osobowość Adama. Uczęszczał do szkoły w Kaczanowicach, kontynuował naukę w Nieświeżu. Marzenia młodego Adama i jego rodziny ziściły się dopiero, gdy przy poparciu przyjaciół ojca został ułanem 27. Pułku Ułanów Nieświeskich. Lubiany przez kolegów, wcześnie zwrócił na siebie uwagę przełożonych. Wysoki, przystojny, pogodny, pewnie trzymający się w siodle, zdyscyplinowany i inteligentny, władający piękną literacką polszczyzną, był wzorem cnót młodego ułana. Skierowany do Szkoły Podoficerów Łączności, ukończył ją z wyróżnieniem, po czym ciągle szkolił swoje ułańskie rzemiosło.
W marcu 1935 r., wraz z pułkiem będącym w składzie Nowogródzkiej Brygady Kawalerii pod dowództwem gen. Władysława Andersa, wyruszył na granicę z Prusami Wschodnimi, w okolicę Działdowa i Lidzbarka. O kampanii wrześniowej opowiadał po latach z talentem zawodowego dziennikarza. Zachował w pamięci wiele faktów, zdarzeń, nazwisk, nazw miejscowości. Z dumą i przekonywująco podkreślał ofiarność, bohaterstwo, patriotyzm, wysokie morale polskiego żołnierza. Lubił opowiadać, jak to w pierwszych dniach wojny, w sile czterech rozwiniętych szwadronów poprowadził zwycięską szarżę na piechotę niemiecką. Wznosząc szablę, na której było wygrawerowane „Honor i Ojczyzna”, doniosłym głosem wołał: „Bracia ułani! Kto w Boga wierzy, za mną!”. Straty były minimalne. Następnego dnia, Niemcy mszcząc się skierowali zmasowany ogień artyleryjski na las, w którym stacjonował pułk. Od pocisków artyleryjskich drzewa łamy się jak zapałki. Na zawsze utkwiły w jego pamięci Mińsk Mazowiecki, Łaskorzew, Sobolew, Baranów, Kransnobród, Lubaczów, tragiczne w szarży Moryńce i ostatnia bitwa pod Władypolem 27 września, w tym nieudany manewr przedarcia się na Węgry. Po czym w grupie około 100 osób, głównie oficerów i podoficerów z gen. Władysławem Andersem na czele, ostatni raz próbowali przerwać wrogie okrążenie. Ostatecznie kilkunastu młodych oficerów i podoficerów postanowiło nadal szukać dróg wyjścia na Węgry. Natomiast starsi szarżą oficerowie z gen. Władysławem Andersem postanowili poddać się sowietom. Liczyli na to, że wojna bolszewicko-niemiecka jest nieunikniona.
Opowiadał też o tym, że pobyt w Starobielsku wszyscy uważali za bezczynny. Tylko nieliczni, nie ufając sowietom, ukryli swoje szarże, co uratowało im życie. W obozie panowała rodzinna atmosfera, wszyscy zachowywali się godnie i po koleżeńsku. W bezpośrednich kontaktach z sowietami wyraźnie widać było różnicę w wykształceniu i kulturze własnej naszych żołnierzy a radzieckich. Częste przesłuchania były szczegółowe i męczące. Por. Antoniego księcia Radziwiłła nazywali „krupnym kułakiem” i obszarnikiem. Wyszedł z obozu tylko dzięki powiązaniom rodzinnym z wielkimi arystokratycznymi rodami Europy. Wśród wielu nazwisk często wymieniał pan Adam dowódcę pułku ppłk. Józefa Pająka i wspaniałego taktyka i stratega, szefa sztabu mjr. Edwarda Rudnickiego.
Lata wojny to bardzo trudny okres w życiu Pana Wachmistrza. Przedwcześnie umierają ukochana żona i dziecko. Sam Wachmistrz ukrywa się. Walczy w AK. Nie zdemaskowany przetrwał do 1944 r. Repatriację uważał za wielką tragedię narodu. Mówił, że to była deportacja stalinowska. Do końca życia opuszczenie ojczystej ziemi uważał za wielki błąd i grzech. Głośno powtarzał: „Nie rzucę ziemi skąd nasz ród”. Dla pana Adama podporą religijno-moralną i patriotyczną był jego spowiednik, ks. prob. Grzegorz Kołosowski, wielki kapłan i wspaniały człowiek.
Pod koniec życia marzenia Pana Wachmistrza częściowo się spełniły. Opowiadał wzruszony, jak z rąk przedstawiciela polskiej ambasady w Mińsku otrzymał legitymacje kombatancką i medal za udział w wojnie obronnej 1939 r. „Ojczyzna Swojemu Obrońcy”. Dziękując, jak kiedyś, powiedział: „Ku chwale Ojczyzny!”
W ostatnich latach ciężko chorował, a lekarstwa były mało skuteczne. Na cztery miesiące przed śmiercią przekazał mi swoje, ułańskie ostrogi, które traktował jak relikwie.
Nad mogiłą wachmistrza Adama Szumowskiego nie pochylił się żaden poczet sztandarowy, nie było salwy honorowej, nie zagrała trąbka, nie słychać było marszu żałobnego Chopina, w wykonaniu pułkowej orkiestry, nie trzepotały na wietrze proporczyki lanc, a wierny koń „Siwek” nie potrząsał grzywą i nie parskał, uderzając kopytami o ziemię. Tylko gałązki drzew szumiąc nuciły delikatnie „śpij kolego w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni tobie”.
4 lutego 1998 r. z domu rodzinnego na miejscowy cmentarz odprowadził zmarłego lubiany powszechnie ks. Edmund Dowgiłowicz-Nowicki, żarliwie modląc się za duszę Zmarłego i wygłaszając wzruszające przemówienie: „pozostał obok ojca Niemna, wśród tych pagórków leśnych, łąk zielonych, z dala od matki Wisły, tak jak postanowił”.
Dziś już prawdopodobnie nie żyją wszyscy żołnierze 27. Pułku Ułańskiego. Posnęli snem wiecznym, rozsiani po szerokim świecie. Niektórzy leżą na ziemi nieświeskiej, kilku w „Hajkach” obok wsi Jeśkowicze, czy Malewo, gdzie rozstrzeliwano ich w 1942 r., wielu poległo na szlaku bojowym w 1939 r. i na polach bitewnych II wojny światowej, np. w Nalibokach, czy Kampinosie. A kwiat pułku - oficerowie zostali podstępnie i bestialsko zamordowanych przez NKWD w Charkowie na Ukrainie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2009-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Dzień Marynarza Rzecznego we Wrocławiu

2026-07-05 22:23
Ks. Jan Kleszcz oraz bp Jacek Kiciński

ks. Łukasz Romańczuk

Ks. Jan Kleszcz oraz bp Jacek Kiciński

W Katedrze Wrocławskiej odprawiono Mszę świętą w intencji Polskiej Żeglugi Śródlądowej. Eucharystii przewodniczył bp Jacek Kiciński CMF.

Więcej ...

Chiny: Niebezpieczne manewry. Wystrzelono pocisk strategiczny z atrapą głowicy bojowej

2026-07-06 08:32
Chińska marynarka wojenna wystrzeliła z okrętu podwodnego strategiczny pocisk balistyczny

Adobe Stock

Chińska marynarka wojenna wystrzeliła z okrętu podwodnego strategiczny pocisk balistyczny

Chińska marynarka wojenna wystrzeliła w poniedziałek z okrętu podwodnego strategiczny pocisk balistyczny z atrapą głowicy bojowej; rakieta wpadła do Pacyfiku – podała państwowa agencja prasowa Xinhua. Operacja spotkała się ze zdecydowaną krytyką i zaniepokojeniem ze strony Australii, Japonii i Nowej Zelandii.

Więcej ...

Watykan publikuje dokument przed październikowym szczytem o rodzinie

2026-07-06 12:37

Vatican Media

Stolica Apostolska opublikowała dokument, który ma pomóc w przygotowaniu kościelnego szczytu na temat duszpasterstwa rodzin 10 lat po Amoris laetita. Jak podkreślono, celem tego spotkania będzie rozpoznanie, wspieranie i promowanie tego, co Duch Święty już teraz czyni w rodzinach oraz docenienie ich wkładu w misję Kościoła.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

PZN: zmarł były skoczek narciarski Grzegorz Miętus

Wiadomości

PZN: zmarł były skoczek narciarski Grzegorz Miętus

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Siostra, która 15 lat spędziła w sekcie: Czemu media...

Wiadomości

Siostra, która 15 lat spędziła w sekcie: Czemu media...

Leon XIV: dobry wieczór, Castel Gandolfo!

Leon XIV

Leon XIV: dobry wieczór, Castel Gandolfo!

USA: Zakonnica zatrzymana przez służby imigracyjne w...

Wiadomości

USA: Zakonnica zatrzymana przez służby imigracyjne w...

Dominikanie przestrzegają przed...

Polska

Dominikanie przestrzegają przed...

Płonące krzyże podczas koncertu za pieniądze...

Wiadomości

Płonące krzyże podczas koncertu za pieniądze...

Watykan ogłosił ekskomunikę po konsekracjach biskupów...

Kościół

Watykan ogłosił ekskomunikę po konsekracjach biskupów...

Ksiądz zmarł nagle podczas Mszy św. Zaatakowała i...

Kościół

Ksiądz zmarł nagle podczas Mszy św. Zaatakowała i...