Reklama

Polityka

Błysk światła prawdy

Prof. dr hab. Lucjan Piela - specjalista w dziedzinie chemii kwantowej, dziekan Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1993-96, członek Belgijskiej Królewskiej Akademii Nauk i Europejskiej Akademii Nauk

DOMINIK RÓŻAŃSKI

Prof. dr hab. Lucjan Piela - specjalista w dziedzinie chemii kwantowej, dziekan Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1993-96, członek Belgijskiej Królewskiej Akademii Nauk i Europejskiej Akademii Nauk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: - Panie Profesorze, jest Pan „apostołem prawd objawionych”? Taką kategorię wśród polskich uczonych wyróżniła niedawno minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka, sugerując w dodatku, że zarówno te prawdy, jak i ci uczeni są wątpliwej jakości (ponieważ domagają się poważnych badań katastrofy smoleńskiej). Poczuł się Pan obrażony?

PROF. LUCJAN PIELA: - Czuję się raczej zażenowany i zasmucony słowami pani minister i ich formą, nie z tej epoki. Jeśli już jestem jakimś, nazwijmy to tak, „apostołem” prawdy (co byłoby dla mnie niezasłużonym zaszczytem), to tylko dlatego, że całe moje wykształcenie, od szkoły podstawowej aż do obecnej chwili, oraz cała moja praca naukowa opiera się na nieustannej weryfikacji tego, co jest prawdą, a co nią nie jest. To jest naukowy przymus.

- Trudno znaleźć słowo „prawda” w niedawno powstałym Kodeksie Etyki Pracownika Naukowego...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- To dobry, potrzebny i niezwyczajny dokument, ale rzeczywiście, nie pojawia się w nim słowo „prawda”. Zostało ono zastąpione sformułowaniem: „pogłębianie potwierdzonej wiedzy i poszerzanie jej horyzontów poza granice tego, co jest już znane”. Razi to dziwne przełamanie na dwa człony i to „pogłębianie potwierdzenia”, także niejasność. Dlaczego nie można powtórzyć tego, co tak prosto jest ujęte w przysiędze doktorskiej, że chodzi o poszukiwanie prawdy? „Nie dla czczej chwały, lecz aby jaśniej błyszczało światło prawdy, od którego dobro rodzaju ludzkiego zależy”...

- Dążenie do prawdy nie jest już misją każdego uczonego?

- Słowa „prawda” trudno się dziś dopatrzyć w deklaracjach składanych ostatnio seryjnie przez instytucje naukowe (na zamówienie władz). To nowość - nigdy tego nie było. W tzw. misjach (deklaracjach misji instytucji) jest dużo żenującej nowomowy, mało treści, a dużo szczegółów niepasujących do rangi czegoś takiego, jak misja instytucji. Nowomowa, jak się w końcu dowiedziałem, ma służyć do...wstawiania co celniejszych jej fragmentów w propozycje grantowe, gdzie jest, niestety, oczekiwana.

- Można przypuszczać, że to unijne przepisy (i pieniądze) wymuszają tę nowomowę i rugują słowo „prawda”...

- Tak, choć jest tu i dużo naszej nadgorliwości, a wynika ona z wysyłanego sygnału: badanie naukowe - tak, ale liczy się także spełnienie parytetów płci, specyficzna nowomowa o zrównoważonym rozwoju itp., czyli ważne jest nie tyle samo wykonanie projektu, ile dodatkowe spełnienie wydumanych koncepcji (wstawionych tam przez pozostających w cieniu „inżynierów społecznych”). Sygnały zaś zawsze odbierane są bezbłędnie, gdy na stole są pieniądze.

Reklama

- Mamy czasy, w których pojęcie obiektywnej prawdy stało się politycznie niepoprawne, Panie Profesorze, a dążenie do prawdy w życiu społecznym - przeżytkiem. Z jednym wszakże wyjątkiem. Wydaje się, że ostatnio jedynie niepodważalną, bezwzględną i ostateczną jest oficjalna prawda o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Dlatego minister Kudrycka z wysokości swego urzędu kpi z tych naukowców, którzy tę właśnie prawdę podważają.

- Tzw. polityczna poprawność jest, jak to ujęła moja żona, pożegnaniem się ludzkości z rozumem, a likwidacja prawdy, gdyby do niej doszło, byłaby śmiertelnym ciosem dla ludzkiej cywilizacji. Bardzo przepraszam, że muszę opowiadać oczywistości. W swojej wypowiedzi pani minister, prawniczka specjalizująca się w etyce służby publicznej, narusza jednak kilka paragrafów zachwalanego przez siebie Kodeksu. Otóż, pani minister zarzuca nieetyczność równą z fabrykowaniem wyników „fizykom, gotowym przysiąc, że tupolew został zestrzelony rosyjską rakietą w sztucznej mgle”. Mamy tu kłopot z rzetelnością przytaczanych przez panią minister faktów, bo o ile wiadomo, żaden z fizyków nie wygłaszał takich ostatecznych tez. Poza tym pani minister przecież dobrze wie, że w nauce przysięganie nie ma żadnej mocy, wręcz wzbudza odruch nieufności i zmusza do odrzucenia tezy. Ponadto w cywilizowanym kraju nie można zabraniać dyskusji naukowych na żaden temat.

- Pada argument, że fizycy i chemicy nie powinni brać udziału w „smoleńskiej dyskusji”, ponieważ nie są specjalistami od wypadków lotniczych.

Reklama

- To dość uproszczone podejście. Wszystkie zjawiska, z którymi mamy do czynienia, podlegają prawom fizyki, wypadki lotnicze też. Rzecz w tym, by je zbadać, stosując wszystkie dostępne środki i metody naukowe. Tymczasem w tym przypadku ci wszyscy, którzy chcą badać przyczyny tej katastrofy najnowocześniejszymi metodami, są nazywani „sektą smoleńską”. Natomiast ci, którzy od razu mieli, według języka pani minister, „objawione”, co się stało, zostali uznani za ostoję rozsądku.

- Pojawia się też jeszcze inny argument etyczny (umocowany w nowym Kodeksie): naukowcy nie mogą wykorzystywać swego autorytetu, wypowiadając się o tym, na czym się nie znają.

- Z chwilą zlikwidowania pojęcia prawdy jesteśmy na równi pochyłej i można nami na niej sterować. Prawdę mógł wykazać każdy (z autorytetem i bez autorytetu), kto miał argumenty, np. kanonik z Fromborka, a nie profesor od ruchu ciał niebieskich z Uniwersytetu w Padwie. Jeśli istnienia prawdy nie uznajemy, to nie można nikogo do niczego przekonywać i przekonać. Jest w takim razie kłopot. Trzeba zrobić... licencję (najlepiej pokazać jakiś papier z pieczątką) i przywołać hasło z roku 1968, od którego gromkości drżały media: „Pisarze do pióra, studenci/uczeni do nauki”.

- Jak Pan Profesor odpiera zarzut, że dociekanie przyczyn katastrofy lotniczej nie leży w zakresie Pana kompetencji naukowych?

Reklama

- Po pierwsze - gdyby wrak pieczołowicie składano w hangarze w Mińsku Mazowieckim z milionów kawałków, zbadano go współcześnie dostępnymi technikami, gdyby wykonano badania chemiczne i genetyczne natychmiast, a nie brano się za to wybiórczo prawie 3 lata po wypadku, gdyby polskie instytucje naukowe włączyły swój ogromny potencjał w badania, to nie byłoby żadnej potrzeby, aby ludzie do mnie podobni mieli się czymś niepokoić. Teorie nienaukowe umierałyby w konfrontacji z ustalonymi faktami. Tak jednak nie jest. Po drugie - nie rozumiem, dlaczego główny specjalista od lotnictwa powiedział w wywiadzie, że nie zna momentu bezwładności tego samolotu. Jest to najważniejsza liczba niezbędna, by ocenić tempo zmiany prędkości obrotu przy robieniu beczki. Ta sama wielkość (wartość liczbowa jest tylko inna) jest nam niezbędna w opisie obrotu w mechanice opisującej molekuły. Po trzecie - argumenty powinny być merytoryczne, argumenty ad personam to ostatnia naukowa liga.

- Kodeks mówi wyraźnie, że nieetyczne jest „wykorzystywanie swojego naukowego autorytetu przy wypowiadaniu się poza obszarem własnej kompetencji”. Czy Pan Profesor uważa, że to ograniczenie wolności wypowiedzi?

- Jest w tej myśli zdrowy rdzeń, że nie mogę dawać ekspertyzy i podpisywać się pod nią wtedy, gdy pole ekspertyzy wykracza poza moje faktyczne intelektualne kompetencje. Martwi mnie jednak nieprecyzyjność tego sformułowania o „wypowiadaniu się”. Czyżby układający Kodeks posunęli się do tego, że autorytet to literki: prof. dr hab. zw.? Wątpię, bo Kodeks pisali ludzie, z których wielu znam i cenię. Tymczasem tytuł naukowy ani żaden inny nie dają licencji na prawdę. Mówienie, że obywatela uwodzą tytuły naukowe, a nie argumenty, jest okazywaniem pogardy dla jego władz umysłowych. Masz licencję - to wypowiadaj się publicznie tylko na ten wąski temat, na który masz papier („uczeni do nauki, literaci do pióra”). W innych sprawach nie wolno ci zabierać publicznie głosu, mimo iż jesteś obywatelem. Wszystko, co masz do powiedzenia, powiemy za ciebie. To absurdalne podejście oznaczałoby jednak, że specjalista od owadów nie może zajmować się obronnością kraju, historyk ma uczyć w szkole historii i nie zabierać głosu w innych sprawach, piosenkarka ma mówić tylko o pieśniach, aktor - o dykcji, reżyser filmowy - tylko o filmach. To absurd.

Reklama

- A nie razi Pana Profesora wyśmiewanie się z kolegów naukowców; ze specjalistów Parlamentarnego Zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej? Czyw świetle nowego Kodeksu to jest etyczne?

- Nigdy się z tym zjawiskiem nie spotkałem w swojej dziedzinie, nawet w czasach PRL-u. To nie ma już nic wspólnego z życiem naukowym, a jeśli to robi uczony, to już właściwie samoeliminuje się ze społeczności naukowej... A ma to właśnie miejsce, głównie za sprawą mediów, np. w przypadku prof. Kazimierza Nowaczyka, który sprawia na mnie wrażenie człowieka wyjątkowo dochowującego naukowej staranności: spokojna analiza, podkreślanie, czego nie wiemy, czego brak, co zaś wydaje się już pewne itp. To jest język, do którego jestem przyzwyczajony w nauce: ciągle wątpić - także w swoje rezultaty, zmniejszać obszar niewiedzy, posuwać się do przodu. Zarzuca się mu niekompetencję, bo - według krytyków - jest specjalistą od rejestracji danych w ultrafiolecie i podczerwieni, a „nie ma licencji” na mówienie o rejestracji danych na taśmie magnetofonowej...

- Dlaczego w tej tak ważnej dla wszystkich - choć może nie dla wszystkich? - sprawie, jaką jest badanie katastrofy smoleńskiej, nie można dojść do porozumienia przynajmniej na gruncie naukowym? Mamy wciąż do czynienia z lekceważeniem jednej strony przez drugą. Czy to jest etyczne według Kodeksu Etyki Pracownika Naukowego?

Reklama

- W preambule Kodeksu napisano: „Wszystkie nauki posiadają podstawową cechę wspólną: opierają się na racjonalnej argumentacji i przedstawianiu sprawdzalnych dowodów materialnych lub rozumowych (...)”. Dalej czytamy: „To właśnie szerokie środowisko naukowe (...) weryfikuje wiarygodność wyników”. W paragrafie 2.3: „Opieranie interpretacji na danych, które są możliwe do sprawdzenia przez innych”. To fundament nauki. Uczony musi wziąć udział w dyskusji na temat swoich wyników, nie ma innego wyjścia.

- A to znaczy, że można mieć zastrzeżenia co do etyczności naukowych ekspertów Komisji Millera?

- Niechęć do współpracy, do dyskusji naukowej jest naganna. Oto kolejne cytaty z Kodeksu: paragraf 2.6: uczonych ma cechować „otwartość w dyskusjach na temat własnych badań z innymi naukowcami, co stanowi kluczowy warunek postępu”. Paragraf 2.7: „Dane po opublikowaniu mają stać się dostępne”. Paragraf 3.3: „Nie wolno ukrywać niewygodnych wyników badań, podważających stawiane hipotezy robocze, ani zatajać alternatywnych hipotez i sposobów interpretacji”. Jak zinterpretować w takim razie, jeżeli ktoś komputerowo maskuje trawką miejsce ostatniego alarmu TAWS 38, aby zakryć ten wcześniej zaznaczony przez siebie punkt obrazu?

- Minister Kudrycka wyraża nadzieję, że Kodeks nie będzie zalegał na półkach, że „coraz powszechniej wypełniać będzie uczelnianą codzienność, wzmacniając jej historycznie ukształtowaną godność i etos”. Może trzeba podjąć wysiłek, by dokładniej i sprawiedliwiej przyłożyć tę etyczno-kodeksową miarę, niż uczyniła to pani minister Kudrycka?

- Ten Kodeks warto uczynić drogowskazem i trzeba z niego korzystać zgodnie z jego intencją tworzenia nauki uczciwej i wiarygodnej. W przeciwnym razie ten dokument stworzony przez zespół mądrych ludzi będzie poddawany manipulacjom politycznym. Trochę mnie tu żenują i śmieszą te słowa pani minister o godności i etosie. Jakbym uczestniczył w jakiejś niekończącej się maskaradzie... A może to déjŕ vu? Znalazłem niedawno w jednym z rozdziałów książki Ryszarda Herczyńskiego „Spętana nauka” słowa Stalina: „Żadna nauka nie może rozwijać się i prosperować bez walki poglądów, bez wolności krytyki”.

* * *

Prof. dr hab. Lucjan Piela - specjalista w dziedzinie chemii kwantowej, autor „Ideas of Quantum Chemistry” - podręcznika dla doktorantów z tej dziedziny, używanego w uniwersytetach całego świata, dziekan Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1993-96, członek Belgijskiej Królewskiej Akademii Nauk i Europejskiej Akademii Nauk

Podziel się:

Oceń:

2013-03-25 12:11

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Domeyko: Zakaz zabijania dzieci jest naturalny

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak rozmawia z Pablo Domeyko prawnukiem Ignacego Domeyki, bohatera narodowego Chile

Więcej ...

Ksiądz katolicki z Portugalii wśród 100 najlepszych DJ-ów na świecie

2026-10-08 08:12
Padre Guilherme

Agata Kowalska

Padre Guilherme

Jednym z najpopularniejszych DJ-ów na świecie jest ksiądz katolicki. W głosowaniu publicznym przeprowadzonym przez brytyjski magazyn „DJ Mag”, portugalski DJ ks. Guilherme Peixoto zajął 79. miejsce. Jako „Padre Guilherme” występował dla milionów widzów na takich wydarzeniach, jak Światowe Dni Młodzieży w Lizbonie. Lista 100 najpopularniejszych DJ-ów świata została zaprezentowana 6 października wieczorem na Ibizie.

Więcej ...

Astana: Dialog międzyreligijny i Karta Chorego Dziecka

2026-10-08 18:48
Spotkanie zgromadziło przedstawicieli różnych religii w celu dialogu

@Vatican Media

Spotkanie zgromadziło przedstawicieli różnych religii w celu dialogu

Podczas XXIV posiedenia Sekretariatu Kongresu Przywódców Religii Światowych i Tradycyjnych w Astanie przyjęto Kartę Nieuleczalnie Chorego Dziecka. Nadszedł czas na dialog i budowanie mostów - wskazał Laurent Basanese, szef biura Dykasterii ds. Dialogu Międzyreligijnego Stolicy Apostolskiej. Obecny był abp Tomasz Peta, Metropolita Astany.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

Wiadomości

Jurków: W wypadku samochodowym zginął kapłan

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Wiara

Odmawiam różaniec, ale myślę o wszystkim oprócz...

Potrzebujesz nawrócenia? Zacznij od jednego szczerego...

Wiara

Potrzebujesz nawrócenia? Zacznij od jednego szczerego...

Ataki w szkołach związane z challengem? Policja sprawdza...

Wiadomości

Ataki w szkołach związane z challengem? Policja sprawdza...

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kościół

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Wiara

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił...

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Kościół

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Kościół

Oświadczenie biskupa bielsko-żywieckiego Romana Pindla po...

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...

Kościół

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...