Reklama

Niedziela Częstochowska

Człowiek – najlepsza inwestycja

Czekają na naszą pomoc

Archiwum fundacji

Czekają na naszą pomoc

Wykluczenie społeczne przybiera w Polsce coraz większe rozmiary, głównie w związku z coraz większym kryzysem ekonomicznym

W Częstochowie ludziom wykluczonym społecznie, czyli nieposiadającym adresu zamieszkania ani dowodu osobistego - bezdomnym pomaga Fundacja św. Barnaby. Oto jeden z wielu projektów prowadzonych przez tę Fundację, który pokazuje, że współcześni chrześcijanie potrafią w sposób nowoczesny i skuteczny pomagać tym, o których pamięta niewielu.

Uformowani do dobrych uczynków

Fundacja św. Barnaby działa od 4 lat. Wyrosła z rozszerzającej się działalności diakonii miłosierdzia Wspólnoty Przymierza Rodzin „Mamre” w Częstochowie. Kościół naucza, że to z wiary w Jezusa Chrystusa rodzą się uczynki miłosierdzia. Na działalność charytatywną szczególną uwagę zwraca także moderator Wspólnoty, a jednocześnie jeden z założycieli Fundacji św. Barnaby - ks. dr Włodzimierz Cyran, który tej tematyce poświęcił nawet wspólnotowe rekolekcje formacyjne. Wspólnota już od wielu lat pomaga najuboższym, rozdzielając produkty żywnościowe i ubrania dla najbiedniejszych oraz włączając się w inne działania wspierające potrzebujących. „Wzrastająca liczba potrzebujących spowodowała podjęcie decyzji o założeniu Fundacji, aby pomoc docierała «bardziej» i «dalej»” - czytamy na stronach internetowych Fundacji. Postawa jej patrona, św. Barnaby - jednego z pierwszych wyznawców Chrystusa, który sprzedał swój majątek i ofiarował go na potrzeby gminy chrześcijańskiej - wyznacza kierunek, w jakim pracownicy Fundacji pragną podążać”.

Nowa jakość w pracy z bezdomnymi

- Projekt „Streetworking - nowa jakość w pracy z bezdomnymi” działa od półtora roku - mówi Żaneta Pacud, kierownik projektu. - To nowatorski program wychodzenia z bezdomności, projekt z komponentem ponadnarodowym. Pracujący w Fundacji streetworkerzy przeszli tygodniowe szkolenia w Londynie, a obecnie pracują na ulicach Częstochowy w dwuosobowych patrolach, w których jedna osoba ma doświadczenie wykluczenia społecznego, druga zaś zorientowana jest w tematyce prawnej i pedagogicznej. Osoba, która doświadczyła bezdomności, jest bardziej wiarygodna, często wraca do środowiska, w którym tkwiła przez lata, zna jego prawa i potrafi zainicjować rozmowę. Druga osoba to stażysta, który doświadczenie nabył m.in. na kursie prowadzonym przez Barkę UK, naszego partnera zagranicznego. To właśnie z Wielkiej Brytanii wyszedł mieszany model pracy streetworkerów. Tam także znajduje się wielu bezdomnych Polaków. Patrole, które chodzą po ulicach naszego miasta, nawiązują kontakt z osobami bezdomnymi, zbierają informacje dotyczące meldunku, posiadanych dokumentów i proponują pomoc. Nieraz jest to tylko zaproszenie na herbatę i ciepły posiłek w budynku Fundacji przy ul. Ogrodowej 24/44 - zaznacza p. Żaneta.

Reklama

Dobrowolnie

- Osoby bezdomne bardzo często są apatyczne, nie wierzą, że mogą coś zmienić, brak im wiary w siebie - mówi Bogdan Barnaś, który sam ma doświadczenie bezdomności, a dziś pracuje jako streetworker. - Często odtrącają pomoc. Mówią nieraz: „Przyjdę do was, jak zima się skończy”. A potem mija miesiąc, dwa i te osoby same przychodzą, decydują się na zmiany. Nikogo nie zmuszamy. To musi być osobista decyzja - dopowiada streetworker.

Ścieżka wsparcia

- Jeśli osoba bezdomna zdecyduje się na rozpoczęcie resocjalizacji, muszą zostać dopełnione formalności i opracowana zostaje ścieżka wsparcia - opowiada o projekcie Żaneta Pacud. - Przygotowujemy w Fundacji odpowiednie „wyprawki” dla bezdomnych, którzy chcą wziąć udział w projekcie: wyrabiamy im dokumenty, odtwarzamy numer PESEL. Jednocześnie jeśli osoba bezdomna ma np. problem z uzależnieniem od alkoholu, musi przejść detoks w jednym z ośrodków terapii uzależnień, a potem odbyć kilkutygodniowy odwyk. W tym samym czasie pracownicy Fundacji próbują nazwiązać kontakt z rodzinami tych ludzi. Po załatwieniu formalności osoba bezdomna dobrowolnie może rozpocząć roczny pobyt w Stacjonarnym Ośrodku Reintegracji Społecznej (SORS), który został otwarty w 2011 r. w Poczesnej k. Częstochowy. Tam uczestniczy w procesie terapeutycznym, który ma na celu pomóc jej w wyjściu z bezdomności i rozpoczęciu życia na własny rachunek.

Reklama

Autorami programu terapeutycznego są ks. Grzegorz Płaneta i terapeuta Piotr Wodo, którzy wcześniej mieli doświadczenie pracy z osobami uzależnionymi od narkotyków i część tego programu dostosowali do osób bezdomnych. W SORS-ie nie ma jednak pracy nad uzależnieniem.

Terapia

- W procesie reintegracyjnym dużą rolę odgrywają spotkania na gruncie społeczności terapeutycznej, zamieszkującej Ośrodek - mówi Piotr Wodo. - Są też rozmowy indywidualne ze specjalistami. To codzienna terapia grupowa dla wszystkich oraz minimum raz w tygodniu godzina terapii indywidualnej.

- Bezdomność jest objawem innych problemów, wskutek których bezdomny człowiek poddał się życiowo - mówi Piotr. - Część z tych ludzi przeżyła trudne doświadczenia, traumy i nie potrafili żyć na trzeźwo, inni poddali się i, nie pijąc, zamieszkali na ulicy. Bezdomność to czasem decyzja o ucieczce przed życiem, a czasem konieczność: ktoś traci mieszkanie, pracę, najbliższych. W procesie terapii chodzi o to, aby człowiek znalazł głębszą przyczynę bezdomności. Nie taką, że jest bezdomny, bo nie ma domu, tylko np. dlatego, że nie dbał o relacje z najbliższymi, nie umiał tego robić... Często jest to spowodowane nieumiejętnością poradzenia sobie z życiem po rozwodzie. Kiedy człowiek znajdzie przyczyny bezdomności w sobie samym, to układamy wtedy plan terapii. Jeśli np. ktoś ciągle ustępował w życiu osobistym, w pracy - teraz uczy się wyrażać własne zdanie, bronić go. Tych przyczyn każdy ma kilka czy kilkanaście, począwszy od nieumiejętności nazywania i wyrażania uczuć i emocji, poprzez nieumiejętność załatwiania spraw urzędowych, aż po nieumiejętność nawiązania więzi emocjonalnej. Każdy jest inny, ma za sobą inną historię. Podejście terapeutów do mieszkańców Ośrodka jest indywidualne. Bardzo ważna w SORS-ie jest cała społeczność terapeutyczna, gdzie mieszkańcy uczą się mówić o sobie, dzielą się własnymi przeżyciami, doświadczeniem, uwagami na swój temat, uczą się prosić o pomoc i przyjmować ją (co nie jest dla nich łatwe). Społeczność terapeutyczna to miejsce, gdzie wychodzący z bezdomności mogą zobaczyć, że mimo tego, iż są różni, mają też wiele wspólnego, a to, z czym się mierzą, nie jest tylko ich problemem. Dzięki tej społeczności dokonują realnej samooceny, uczą się otwartości, dbania o swoje prawa z poszanowaniem innych - wyjaśnia terapeuta.

Reklama

Jak u siebie

- W domu w Poczesnej może przebywać jednocześnie 18 osób - mówi Żaneta Pacud. - Na stałe zaangażowani są tu prawnik, psycholog, terapeuta i psychiatra. Jest także kapłan. Prawnik pomaga w kwestiach alimentów, w sprawach rodzinnych, meldunkowych, w uregulowaniu zaległości czynszowych. Psychiatra diagnozuje. Czasem potrzebna jest doraźna pomoc farmaceutyczna. Bezdomni otrzymują szansę uporządkowania swojego życia - dodaje kierownik projektu.

Mieszkańcy Ośrodka w Poczesnej traktują SORS jak swój dom. Sami go prowadzą, mają porozdzielane funkcje: gotują, sprzątają, dbają o ogród. Sami piorą swoje ubrania, pracują też przy remoncie domu. Uczestniczą w warsztatach psychoedukacyjnych i rozmowach indywidualnych ze specjalistami. Warsztaty prowadzone są przez wychowawców pracujących w Ośrodku. Jakiej tematyki dotyczą? - To warsztaty o wartościach, dotyczące komunikacji międzyludzkiej, asertywności, autoprezentacji, tego, jak sobie radzić ze stresem -wylicza Żaneta Pacud. - W czasie pobytu w Poczesnej mieszkańcy domu odbywają 30 godzin każdego z warsztatów.

Po ok. pół roku bezdomni z SORS-u spotykają się z doradcą zawodowym, z którym konsultują dalszą ścieżkę zawodową. Uczą się, jak poradzić sobie na rynku pracy. Mogą też wybrać jeden kurs, który pomoże im w znalezieniu pracy i zwiększy ich kwalifikacje. - Większość wybiera kurs prawa jazdy - mówi Żaneta Pacud. - Osoba kończąca pobyt w SORS-ie odbywa także staż u jakiegoś przedsiębiorcy lub w organizacjach pozarządowych -w ten sposób po latach wykluczenia zdobywa już pewne doświadczenie zawodowe.

Reklama

W ostatnim miesiącu pobytu w SORS-ie mieszkańcy Ośrodka szukają własnego lokum, w którym będą mogli zamieszkać po zakończeniu udziału w projekcie. W tym czasie osoby te zazwyczaj już pracują, funkcjonują w społeczeństwie. - To moment stawania na własnych nogach - mówi Żaneta Pacud.

A Bóg wspomaga

3 razy w roku odbywają się rekolekcje - w Adwencie i w Wielkim Poście, a w wakacje są to rekolekcje w drodze, czyli piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Przynosi ona niezwykłe, także terapeutyczne skutki. - Na pielgrzymce mieszkańcy idą jako wolontariusze osób niepełnosprawnych - mówi ks. Grzegorz Płaneta. - Kiedy czasem gdzieś w lesie trzeba nieść wózek z siedzącym na nim człowiekiem, który sam nie przejdzie tej drogi, to zaczynasz czuć się potrzebny. Słuchasz konferencji i mimochodem zaczynasz się modlić o siły dla siebie, o wiarę. Później dowiadujesz się, że stałeś się dla kogoś ważny, że można na ciebie liczyć, opiekowałeś się w drodze, na postojach, biegałeś po kanapki, myłeś, układałeś do snu, rano ubierałeś. Rośnie poczucie własnej wartości, sprawczości - mam wpływ na to, kim jestem; to mojemu wysiłkowi i pracy zawdzięczam, kim się staję. A Bóg wspomaga te wysiłki i to, co niemożliwe, staje się rzeczywistością. Rodzą się przyjaźnie - mieszkańcy utrzymują kontakt z niepełnosprawnymi, bo ci pokazali im, że są pełnowartościowymi ludźmi, na których można liczyć. Często jest tak, że ktoś po raz pierwszy od wielu lat czuje się potrzebny, wartościowy, że może coś komuś dać. To bardzo silnie motywujące doświadczenie zarówno na płaszczyźnie psychicznej, jak i duchowej. Dodaje siły, kiedy później przychodzą trudności, czasem staje się punktem odniesienia, że warto swoje życie zmieniać - opowiada ks. Grzegorz.

Reklama

Dostrzeżeni, wyróżnieni

W minionym roku Fundacja św. Barnaby została wyróżniona wśród projektów realizowanych w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (PO KL), dofinansowanego przez Europejski Fundusz Społeczny. Projekt „Streetworking - nowa jakość w pracy z bezdomnymi” został zaprezentowany podczas posiedzenia Komitetu Monitorującego PO KL i spotkał się z wyrazami uznania zarówno ze strony Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, jak i samej Komisji Europejskiej.

- Wciąż zgłaszają się osoby z różnych stron Polski, pragnące ten projekt przenosić do innych miejsc - mówi Żaneta Pacud. - Urząd Marszałkowski zaproponował nam rozszerzenie projektu. Chcielibyśmy to wykorzystać na utworzenie programu studyjnego dla jednostek z innych miast. Chcemy też rozszerzyć doraźną pomoc dla bezdomnych na ulicy o Centrum Pobytu Dziennego - wciąż brakuje takich miejsc, gdzie bezdomni mogliby otrzymać wsparcie, ciepłą herbatę, jedzenie czy pomoc medyczną. Osoby mające stałe zameldowanie w Częstochowie mogą schronić się w przytulisku. Za zameldowanych poza Częstochową miasto nie płaci.

Po owocach poznacie

Działalność Fundacji św. Barnaby to ugruntowana modlitwą ciężka praca - nie tylko fizyczna, ale umysłowa i logistyczna wielu osób, które chcą w konkretny sposób pomóc drugiemu człowiekowi, nie poprzez przysłowiowe podanie mu ryby, ale wędki, wraz z kursem wędkarskim. Dlatego efekty prac Fundacji są zauważane nie tylko na gruncie wojewódzkim, ale ogólnopolskim i europejskim. Również dlatego śmiało można powiedzieć, że działalność Fundacji św. Barnaby jest nową, godną zauważenia wizytówką Częstochowy. Wizytówką, na której napis głosi: „Człowiek - najlepsza inwestycja”.

2013-04-11 11:56

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Wykluczeni – umiłowani

Wiara to usłyszenie, kim jest Bóg, co do mnie mówi, czego ode mnie oczekuje

Marian Sztajner/Niedziela

Wiara to usłyszenie, kim jest Bóg, co do mnie mówi, czego ode mnie oczekuje

Więcej ...

Polski rzymianin

Stanisław August Morawski

Prof. Jerzy Miziołek

Stanisław August Morawski

W Rzymie zmarł nestor włoskiej Polonii Stanisław August Morawski. Jednym z jego polskich przyjaciół był prof. Jerzy Miziołek, który wspomina swojego przyjaciela w rozmowie z Włodzimierzem Rędziochem

Więcej ...

Kobiece warsztaty

2022-11-30 10:44

ks. Rafał Mocny

W Katolickim Centrum Studenckim w Słubicach odbyły się warsztaty dla mam „Mama córce, kobieta kobietce”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Naprawdę cudowny

Wiara

Naprawdę cudowny

MŚ 2022 - wykluczony z trybun za protest z tęczowa flagą

Wiadomości

MŚ 2022 - wykluczony z trybun za protest z tęczowa flagą

Rosja oburzona słowami papieża o okrucieństwie jej wojsk...

Franciszek

Rosja oburzona słowami papieża o okrucieństwie jej wojsk...

Symbole i zwyczaje Adwentu

Wiara

Symbole i zwyczaje Adwentu

Zmarł ks. Marcin Modrzejewski, miał 33 lata

Niedziela Lubelska

Zmarł ks. Marcin Modrzejewski, miał 33 lata

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Kościół

Bachledówka: górale pożegnali ojca Stanisława Jarosza,...

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

Polska

Nowy sługa Boży – br. Kalikst Kłoczko

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Sport

MŚ 2022 - skandynawskie media: szalony Szczęsny i łzy...

Dwa paradoksy Adwentu

Rok liturgiczny

Dwa paradoksy Adwentu