Reklama

Egipt - świecki reżim zastąpiono reżimem islamskim

Niedziela Ogólnopolska 35/2013, str. 10-11

VOA/wikipedia.org

Ostatnio przeprowadziłem kilka rozmów z prof. Valentiną Colombo, islamologiem z rzymskiego Uniwersytetu Europejskiego, związanych z tzw. arabską wiosną. Z naszych rozmów wynikało bardzo ważne stwierdzenie: islam nie jest do pogodzenia z zachodnią demokracją, a co za tym idzie - demokratyczne wybory służą siłom islamskim jedynie w dojściu do władzy, bo nie obchodzi ich demokratyzacja państwa, lecz jedynie islamizacja społeczeństwa. Rok temu, 30 czerwca, w wyniku wolnych i demokratycznych wyborów, prezydentem Egiptu został członek Bractwa Muzułmańskiego. Dlatego moje pierwsze pytanie dotyczyło tego problemu.

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: - Czy scenariusz islamizacji państwa powtórzył się w Egipcie po wyborze prezydenta Muhammada Mursiego?

PROF. VALENTINA COLOMBO: - Niestety, podczas prezydentury Muhammada Mursiego potwierdziły się moje przewidywania, zarówno co do ograniczenia wolności słowa, jak i niezdolności uzdrowienia egipskiej gospodarki. Wszystko to spowodowało wielkie niezadowolenie i wybuch gniewu ludności, zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan, czego wyrazem był fakt, że w ostatnich miesiącach ponad 25 mln ludzi podpisało się pod petycją ruchu „Tamarrod” (Bunt), w której domagano się rezygnacji prezydenta. Można więc powiedzieć, że w Egipcie świecki reżim Hosniego Mubaraka został zastąpiony demokratycznie wybranym reżimem islamskim Muhammada Mursiego. „Arabska wiosna” okazała się dla Egipcjan wielką iluzją - wraz z upływem czasu ludzie na własnej skórze odczuli jej negatywne skutki: brak bezpieczeństwa na ulicach, brak wolności w mediach, a zwłaszcza brak chleba na stołach. Motto Bractwa Muzułmańskiego: „Islam jest rozwiązaniem” okazało się gorzkim rozczarowaniem. Rozczarowanie to sprawiło, że teraz większość społeczeństwa popiera siły wojskowe głównie dlatego, że usunęły islamskiego „dyktatora”. Niestety, nie rozumie się tego w Europie i Stanach Zjednoczonych, gdzie w dalszym ciągu mówi się o „zamachu stanu” i grozi się wstrzymaniem pomocy dla Egiptu.

- Czy może Pani Profesor powiedzieć, jak podzielone jest dzisiaj społeczeństwo egipskie: wojskowi, świeccy, chrześcijanie, Bractwo Muzułmańskie, salafici, ekstremiści z al-Gama’a al-Islamiyya?

- Dzisiaj prawdziwymi „bohaterami” społeczeństwa są Egipcjanie, którzy wyszli na ulice, aby poprzeć ruch „Tamarrod”. Znaleźli oni sojusznika w wojsku, które zawsze - tak jak w przypadku obalenia Mubaraka - odgrywa wielką rolę w przełomowych momentach historii Egiptu. Wojsko jest jedyną prawdziwą siłą w państwie i może narzucić swoją wolę. W skład ruchu „Tamarrod” wchodzą świeccy muzułmanie i chrześcijanie, tzn. ta część egipskiego społeczeństwa, która myśli w kategoriach obywatelskich, w kategoriach przynależności państwowej, a nie religijnej. Z drugiej strony - Bractwo Muzułmańskie i salafici utożsamiają się z religią islamską, a ta przynależność jest ich kryterium w ocenie ludzi. Bractwo Muzułmańskie i salafici to dwie strony tego samego medalu: jedni - pozornie bardziej „umiarkowani”, drudzy - bardziej konserwatywni. W rzeczywistości ostatnie wydarzenia pokazały prawdziwe oblicze zwolenników Bractwa, agresywny charakter tego ruchu, który w sytuacjach kryzysowych nie wyklucza uciekania się do użycia grup radykanych i zbrojnych milicji. Palenie kościołów i budynków rządowych jest przykładem tego, do czego są zdolni, gdy odsunie się ich od władzy, której zawsze pragnęli.

Reklama

- Ks. Hani Bakhoum, rzecznik katolickiego Patriarchy koptyjskiego, mówi o złej i stronniczej działalności światowych mediów, które wypaczają fakty, a przede wszystkim przemilczają lub banalizują problem ataków na chrześcijan. Co możemy powiedzieć na ten temat?

- Światowe media, szczególnie europejskie i amerykańskie, próbowały ukryć przemoc Bractwa Muzułmańskiego w stosunku do współobywateli, chrześcijan i muzułmanów, aby wmówić ludziom, że to armia ucieka się do represji na masową skalę. Często przemilczane są oficjalne apele koptyjskiego Kościoła prawosławnego, w osobie papieża Tawadrosa II, jak i koptyjskiego Kościoła katolickiego. Chciałabym jednak zacytować apel osoby świeckiej, przewodniczącego Związku Prasy Zagranicznej w Kairze: „Drodzy koledzy ze Związku Prasy Zagranicznej w Kairze, nie chcę zajmować stanowiska na temat wewnętrznego konfliktu w Egipcie, ale uważam za mój obowiązek uświadomić wam, że nasze działania dziennikarskie, jak i nasze życie są coraz bardziej zagrożone. Niestety, niektórzy z naszych kolegów padli ofiarą śmiertelnych zamachów - nie byli oni przypadkowymi ofiarami chaosu lub strzelaniny, lecz wybranymi celami. Nie byli ofiarami ani policjantów, ani wojska, lecz tzw. pokojowych demonstrantów. Dzisiaj ja sam cudem uniknąłem kuli snajpera, a człowiek, który do mnie strzelał, nie był bynajmniej policjantem. To oburzające, do jakich aktów przemocy posuwają się «protestujący». Atakują przypadkowych ludzi, atakują własne państwo, zaatakowali budynki publiczne i coraz większą liczbę kościołów, sklepów i domów chrześcijan. (...) Moje sumienie i etyka zawodowa zmuszają mnie do wyrażenia zdecydowanej dezaprobaty wobec faktu, że wojna, jaką prowadzą «protestujący» przeciwko własnemu państwu, bardzo rzadko jest odpowiednio komentowana przez dziennikarzy”.
Wszystkie wspomniane komunikaty i apele mówią jasno o terroryzmie i wysuwają oskarżenia pod adresem Bractwa Muzułmańskiego. Jednak Zachód, mając na uwadzę ochronę swojego bezpieczeństwa wewnętrznego, nie ma odwagi głosić tej prawdy.

- Dlaczego gniew fanatycznych muzułmanów skupił się na chrześcijanach?

- Powiedziałabym konkretnie, że chodzi o gniew Bractwa Muzułmańskiego i jego zwolenników. Wyjaśnienie jest bardzo proste - ruchy, takie jak ten, założony przez Hasana al-Banna w 1928 r., mają „wykluczającą” wizję świata: Kto nie jest z nami, jest przeciwko nam. Chrześcijanie (chyba że uznają swój poddańczy statut) uważani są za wrogów, ponieważ są wyznawcami religii, która miałaby wypaczyć „prawdziwą religię”, islam, oraz są postrzegani jako politeiści, bo wierzą w Trójcę Świętą.
W tych dniach kłamliwej propagandy znaleźli się i tacy, którzy, jak Tariq Ramadan, wnuk założyciela Bractwa Muzułmańskiego, mówią, że ataki na kościoły zostały „spreparowane”, aby ukazać w złym świetle Bractwo Muzułmańskie i w ten sposób usprawiedliwić działania wojska.

- Islamiści, którzy uważają się za „prawdziwych wierzących”, zamknęli w klasztorze w Beni Suef katolickie zakonnice, a następnie podpalili budynek (siostry cudem przeżyły), gwałcili kobiety na Synaju, zabili strzałem w pierś 10-letniego chłopaka tylko dlatego, że był chrześcijaninem; ciągle grożą, że zabiją patriarchę Koptyjskiego Kościoła Prawosławnego Tawadrosa II, który musi żyć w zamknięciu w klasztorze. To tylko kilka przykładów „działalności” islamistów. Dlaczego islam nie potrafi rozwiązać problemu przemocy, do której się nawet zachęca?

- Niestety, Koran - tekst objawiony w VII wieku, „owoc” beduińskiego społeczeństwa - jest pełen apeli o uciekanie się do przemocy, które wyrwane z kontekstu ówczesnej epoki, stają się bardzo niebezpieczne. Nie zapominajmy także, że Bractwo Muzułmańskie ma następujące motto: „Koran jest naszą konstytucją, Prorok jest naszym przewodnikiem, dżihad jest naszą drogą, a śmierć dla Boga jest naszym celem”, a jego symbolem jest księga Koranu z dwoma skrzyżowanymi szablami oraz słowem: „Przygotujcie” - to początek wersetu koranicznego (werset 60, Sura VIII): „Przygotujcie przeciwko nim, ile możecie, sił i oddziałów konnicy, którymi moglibyście przerazić wroga Boga i wroga waszego...”.

Reklama

- Jak ocenia Pani Profesor politykę krajów zachodnich w stosunku do krajów muzułmańskich w ostatnich latach, tzn. w latach „arabskiej wiosny”? Myślę o współudziale w obaleniu Kadafiego w Libii, a obecnie o poparciu dla islamskich grup terrorystycznych w Syrii.

- To polityka schizofreniczna, mająca na celu jedynie ochronę własnych interesów ekonomicznych i wewnętrznych, która nie bierze pod uwagę prawdziwych interesów ludności ani mniejszości krajów arabskich. Dlatego Zachód jest sojusznikiem Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie i w Tunezji, popiera rebeliantów w Syrii oraz potępia tylko symbolicznie prześladowanie chrześcijan. To jest bardzo krótkowzroczne i niebezpieczne działanie, ponieważ Bractwo Muzułmańskie zapuściło już korzenie w Europie i USA, a teraz szantażuje Zachód od wewnątrz, gdyż gdy uzna to za konieczne, może dać salafitom i dżihadystom zielone światło na akty przemocy i ataki terrorystyczne.

- Jaka jest rola różnych krajów islamskich, takich jak Arabia Saudyjska, kraje Zatoki Perskiej, Iran, na szachownicy egipskiej?

- Na szachownicy egipskiej po stronie wojskowych obecne są: Arabia Saudyjska, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie, natomiast Katar, który zawsze był zwolennikiem Bractwa Muzułmańskiego i talibów, popiera Bractwo również w Egipcie. Ogólnie mówiąc, w wyniku kryzysu syryjskiego jesteśmy świadkami konsolidowania się bloku szyitów (szyizm - odłam polityczno-religijny w islamie; szyici uznają za prawowitych następców Mahometa potomków czwartego kalifa Alego ibn Abi Taliba, męża Fatimy, czwartej córki proroka; prześladowani przez ortodoksyjnych sunnitów stanowiących większość w islamie - przyp. W. R.), w którego skład wchodzi reżim syryjski, Iran i Hezbollah, który konfrontuje się z sunnitami. Niestety, zarówno sunnici, jak i szyici zadeklarowali świętą wojnę (dżihad) w Syrii, dlatego konflikt syryjski stał się międzynarodowy - biorą w nim udział także rebelianci pochodzący z Europy - oraz istnieje ryzyko, że rozszerzy się on na sąsiedni Liban, na którym zawisło widmo nowej, religijnej wojny domowej.

- Na koniec chciałbym zadać pytanie, na jakie do tej pory nikt nie dał mi przekonującej odpowiedzi: Czy jest coś, co możemy zrobić tu, w Europie, aby chronić przed prześladowaniami naszych braci chrześcijan w krajach muzułmańskich?

- Uważam, że musimy apelować do władz i instytucji, aby obudzić ich sumienie. Nie możemy bać się mówić prawdy i powinniśmy demaskować to, co dzieje się w krajach muzułmańskich. Nie możemy zamykać oczu na fakty palenia kościołów i mordowania chrześcijan. Trzeba się też starać, aby dialog między chrześcijanami a muzułmanami doprowadził do potępienia wszelkich aktów przemocy, bez względu na to, jaką religię wyznają ofiary. To nie będzie łatwe, ale musimy działać teraz, póki nie jest jeszcze za późno.

2013-08-26 14:22

Wybrane dla Ciebie

Na pielgrzymkę z Bł. Bronisławem Markiewiczem

2021-09-16 11:55
Pątnicy u kresu pielgrzymki

ks. Maciej Flader

Pątnicy u kresu pielgrzymki

Więcej ...

Szczecin: Pobicie księdza

2021-09-16 14:17

Magdalena Pijewska/Niedziela

Sprawą pobicia księdza i znieważenia krzyża zajmują się szczecińska policja i prokuratura. Zatrzymany został 33-letni mężczyzna.

Więcej ...

Prezydent w rocznicę odbudowy Zamku Królewskiego: trudno uwierzyć, że 50 lat temu były tu ruiny (krótka)

2021-09-16 19:08

Wikipedia

Trudno uwierzyć, że 50 lat temu było tu morze ruin; podziękowania dla tych, którzy dbają o to jedno z najważniejszych świadectw naszej kultury, są absolutnie zasadne - powiedział w czwartek prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości z okazji 50 rocznicy odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

Wiara

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

Ona wskaże drogę

Kościół

Ona wskaże drogę

O. Leon Knabit: Jeszcze raz o kobietach i mężczyznach

Wiara

O. Leon Knabit: Jeszcze raz o kobietach i mężczyznach

Andrea Tornielli: nowe spojrzenie na spowiedź, sakrament...

Kościół

Andrea Tornielli: nowe spojrzenie na spowiedź, sakrament...

Amy Brooks: Bóg nie popełnia błędów i ja także nim...

Wiara

Amy Brooks: Bóg nie popełnia błędów i ja także nim...

Jak uciekałam z World Trade Center

Wiadomości

Jak uciekałam z World Trade Center

Bilokacja – czym jest i kto może jej doświadczyć?

Wiara

Bilokacja – czym jest i kto może jej doświadczyć?

Oferta programowa TVP z okazji beatyfikacji Prymasa...

Wiadomości

Oferta programowa TVP z okazji beatyfikacji Prymasa...

Tutaj Matka Boża mówiła po polsku

Sanktuaria

Tutaj Matka Boża mówiła po polsku