Reklama

Niedziela Małopolska

Jej misja ma sens

Archiwum Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego

Już prawie ćwierć wieku z oddaniem pielęgnuje chorych. Poważnie traktuje wzywających pomocy, ale nie akceptuje nieodpowiedzialności

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Sylwia Juszkiewicz pochodzi z Przasnysza. Jako pielęgniarka pracuje właściwie na okrągło. Jeśli nawet nie ma dyżuru na oddziale udarowym Kliniki Neurologii SU czy w Krakowskim Pogotowiu Ratunkowym, to i tak jest zajęta. Do jej dodatkowych, świadomie podejmowanych, zobowiązań należą m.in.: opieka nad potrzebującym wsparcia ponad 90-letnim dominikaninem, o. Reginaldem oraz niesienie pomocy grupie bezdomnych. – W klinice zajmuję się ciężko chorymi, wymagającymi stałej pielęgnacji pacjentami – mówi p. Sylwia. – To ludzie po udarach. Trzeba się nimi opiekować jak małymi dziećmi. Dodaje, że cieszy się, gdy widzi, iż jej pomoc przynosi choremu ulgę w cierpieniu.

Pielęgnowanie

Inny rodzaj pomagania stanowi praca w pogotowiu. – Jeżdżę w trzyosobowym zespole – informuje. – Tu nigdy nie wiadomo, co się kryje pod wskazanym adresem. Pielęgniarka przyznaje, że w tej pracy trudnych sytuacji jest dużo. – Do dzisiaj pamiętam zgłoszenie o urazie kończyny dolnej. Ponieważ nie można było dojechać do miejsca zdarzenia, więc zabraliśmy szynę, potrzebne rzeczy i pobiegliśmy we wskazanym kierunku. Znaleźliśmy oskalpowaną przez śmieciarkę kobietę. Mogliśmy tylko wezwać karetkę z lekarzem, aby stwierdził zgon. Takie obrazy pozostają w człowieku. To nie dręczy, ale jest w pamięci.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Sylwia Juszkiewicz przyznaje, że w ostatnich latach coraz trudniej być pielęgniarką. Twierdzi, że pielęgniarstwo zmierza w złym kierunku. – Odchodzi się od służenia pacjentowi – zauważa. – Gdy rozpoczynałam pracę, to główny nacisk kładziono na pielęgnację. Dzisiaj trzeba wykonać wiele dodatkowych czynności, toteż typowa pielęgnacja znajduje się na dalszym planie. Podkreśla jednak, że pielęgniarka jest od pielęgnowania. – Tymczasem my wykonujemy coraz więcej prac administracyjnych – stwierdza. – Wiem, że to też jest ważne, ale to nie zadanie dla pielęgniarek. W tej chwili priorytet stanowi kontrolowana dokumentacja. Dodaje, że bardzo trudno te różne obowiązki pogodzić.

Zauważa, że na gorsze zmienił się ostatnio stosunek pacjentów i ich rodzin do personelu medycznego. – Brakuje wzajemnego szacunku – podkreśla i opowiada: – Przychodzi rodzina chorego. Przynosi jedzenie i proponuje, żebyśmy to zjadły, bo „tatuś już tego nie chce” (śmiech). To nie buduje dobrych relacji, które przecież powinny łączyć pacjentów i osoby ich leczące. P. Sylwię martwi też coraz częstszy brak odpowiedzialności ze strony pacjentów wzywających pogotowie. – My przecież jedziemy po to, żeby pomagać, a nie żeby zaszkodzić – mówi.

Misja

Mimo tego Sylwia Juszkiewicz trwa w zawodzie. Trudno jej sobie wyobrazić inną pracę. Może wpływ na to ma fakt, że każdy dzień rozpoczyna od modlitwy, a w godzinach popołudniowych lub wieczornych uczestniczy w Eucharystii? W każdym razie Pielęgniarka wie, jak wielką rolę w życiu człowieka ma Msza św. A tak się składa, że p. Sylwia tych Mszy św. zamówiła wiele, bardzo wiele. – To są Msze św. wieczyste, misyjne, które najpierw u Ojców Werbistów zamawiała moja babcia – opowiada. – Po jej śmierci znalazłam foldery na ten temat i zdecydowałam się kontynuować misję babci. Ówczesna licealistka zaangażowała w działalność koleżankę Bogusię. Wspólnie zaczęły zamawiać Msze św. za osoby, za które nie miał się kto modlić. Na ten cel dziewczyny przeznaczały znaczną część swego… kieszonkowego.

Reklama

Z czasem wnuczka przerosła babcię. Bo o ile seniorka zamawiała Msze św. za bliskich, to p. Sylwia przesyła ofiary w intencji osób, których często nawet dobrze nie zna. Pojawia się, jak wyjaśnia, taka potrzeba, a potem też odpowiednie warunki, aby zadanie zrealizować. Pielęgniarka dysponuje dowodami na to, że misja ma sens i jest miła Panu Bogu. – W pewnym momencie miałam spory kryzys – przyznaje. – Stwierdziłam, że dalej tak być nie może. Pomyślałam, że mieszkam w Krakowie, mieście kultury, a z tego nie korzystam, bo moje zarobki przeznaczam na zamawianie Mszy św. Zdecydowałam, że kończę z tym i kupuję karnet do filharmonii (śmiech).

P. Sylwia przyznaje, że melomanką nie jest, ale tak sobie wówczas postanowiła. Następnego dnia wezwała ją do siebie pani ordynator i wręczyła… dwa karnety do filharmonii. – Pode mną się nogi ugięły – przyznaje. – Mowę mi odjęło. Dla mnie to był ewidentny znak, że Pan Bóg się o wszystko zatroszczy, a ja mam dalej robić to, co dotychczas. Od tego wydarzenia minęło wiele lat. W tym czasie p. Sylwia wielokrotnie przekonywała się, że jej misja ma sens.

Wyróżnienia

W zeszłym roku Sylwia Juszkiewicz otrzymała, przyznawaną przez ministra zdrowia, Nagrodę im. bł. Gerarda za wybitne osiągnięcia w ratownictwie medycznym. W kwietniu br. znalazła się wśród osób wyróżnionych w X edycji ogólnopolskiego plebiscytu „Miłosierny Samarytanin”. – To jest poza mną – mówi, gdy pytam, jak odbiera wyróżnienia. – Nie mam poczucia, że mi się cokolwiek należy, ale z drugiej strony jestem za nie ogromnie wdzięczna.

Odnosząc się od ostatniego wyróżnienia, analizuje: – Miłosierny samarytanin to osoba, która opatruje chorego, powierza go komuś, a po pewnym czasie wraca. Tymczasem w moim wypadku kontakt z pacjentem, zwłaszcza w ramach pracy w pogotowiu, jest chwilowy. Bardziej przypomina odtwarzanie gestu św. Weroniki. Po udzieleniu pomocy potrzebującemu co najwyżej zamawiam w jego intencji Mszę św., a potem przesyłam o tym anonimowo wiadomość. Na pewno nie jestem Matką Teresą, ale jej fanką. Ta wielka święta kojarzy mi się z uosobieniem łagodności, a ja, jak trzeba, potrafię pokazać, gdzie jest miejsce osób, którym się wydaje, że wiedzą, co pielęgniarka powinna robić.

Podziel się:

Oceń:

2014-05-07 15:35

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Prezydent Andrzej Duda uhonorowany tytułem Człowieka Wolności Tygodnika „wSieci”

Andrzej Hrechorowicz

Więcej ...

Leon XIV: nie zostawiajmy ubogich i osób starszych samych

2026-07-22 15:12

Vatican Media

Wakacje nie mogą być czasem zapomnienia o tych, którzy cierpią. Nie zostawiajcie swoich osób starszych samych - apeluje Leon XIV w odpowiedzi na list jednego z czytelników włoskiej gazety „Piazza San Pietro”. Papież zachęca, by letni wypoczynek stał się szkołą braterstwa, prostoty i solidarności oraz okazją do pogłębienia wiary.

Więcej ...

Leon XIV odwiedził Subiaco – duchowe serce benedyktynów

2026-07-22 17:44
Zgodnie z tradycją Papież ucałował figurę św. Benedykta

Vatican Media

Zgodnie z tradycją Papież ucałował figurę św. Benedykta

Wracając z Sanktuarium Najświętszej Trójcy w Vallepietra, Papież zatrzymał się w Subiaco, gdzie odwiedził dwa benedyktyńskie klasztory. Modlił się w Świętej Grocie, związanej z początkiem życia monastycznego św. Benedykta, a następnie spotkał się ze wspólnotą benedyktynów.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna do św. Szarbela

Wiara

Nowenna do św. Szarbela

Słowo metropolity gdańskiego nt. korzystania z posługi...

Kościół

Słowo metropolity gdańskiego nt. korzystania z posługi...

Nowenna do św. Ignacego Loyoli

Wiara

Nowenna do św. Ignacego Loyoli

Watykan: nie ma jeszcze decyzji w sprawie ks. Marka Rupnika

Kościół

Watykan: nie ma jeszcze decyzji w sprawie ks. Marka Rupnika

Figura św. Michała Archanioła z odciętą głową i...

Kościół

Figura św. Michała Archanioła z odciętą głową i...

Świadectwo z Milejczyc: To nie był zwykły cud, ale...

Wiara

Świadectwo z Milejczyc: To nie był zwykły cud, ale...

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Nowenna do św. Krzysztofa

Wiara

Nowenna do św. Krzysztofa

O. Marcin Ciechanowski: szkaplerz jest szatą, która...

Kościół

O. Marcin Ciechanowski: szkaplerz jest szatą, która...