Reklama

Niedziela Łódzka

Trzeba oddać siebie innym

Biskup Marek Marczak

Kl. Kamil Siuta

Biskup Marek Marczak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ANNA SKOPIŃSKA: – W jednym z wywiadów, jeszcze będąc rektorem WSD, wspominał Ksiądz, że już jako dziecko chciał zostać kapłanem. A jaka droga – przez jakie wspólnoty prowadziła do Seminarium?

BISKUP NOMINAT MAREK MARCZAK: – W latach 80. ubiegłego wieku Ruch Światło-Życie, czyli popularna oaza, był prawdopodobnie jednym z najbardziej prężnych ruchów w Kościele w Polsce. Spotkałem się z nim w pierwszych latach mojej nauki w szkole podstawowej. Już jako dziecko chodziłem na spotkania modlitewne, wyjeżdżałem na wakacyjne rekolekcje. W mojej pamięci jest to bardzo piękny czas nauki modlitwy, lektury Pisma Świętego, a także poznawania wielu moich rówieśników, którzy podobnie jak ja chcieli być i dorastać w Kościele. Jeśli dobrze pamiętam, już od pierwszej klasy „podstawówki” byłem też ministrantem.

– Zapewne były też pielgrzymki...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Na moją pierwszą pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, oczywiście z mojego rodzinnego miasta Piotrkowa Trybunalskiego, poszedłem mając 13 lat – w sumie uczestniczyłem w niej jedenaście razy.

– Potem po maturze – WSD w Łodzi. I także tu jakaś formacja, która pozwoliła potem być z ludźmi i im służyć... Jak wspomina Ksiądz tamten czas?

Reklama

– Czas formacji seminaryjnej wspominam bardzo dobrze. Przede wszystkim dziękuję moim wychowawcom i profesorom. To bardzo długa lista osób, którym zawdzięczam prowadzenie formacji do kapłaństwa. Wielką radością były też, i nadal pozostają, kontakty koleżeńskie – wspólnie spędzony czas w seminarium, ale także wyjazdy wakacyjne. Razem z innymi klerykami doświadczyłem także wielorakiej praktyki przygotowującej do pracy duszpasterskiej – to były regularne wyjścia w ciągu roku akademickiego do szpitali czy domów opieki społecznej. W wakacje wyjeżdżaliśmy na rekolekcje z dziećmi i młodzieżą, obozy dla osób niepełnosprawnych i wiele innych. Gdyby nie tak przeżyty czas seminarium, nikt z nas nie potrafiłby, chyba, odnaleźć się już jako ksiądz w swojej posłudze duszpasterskiej.

– Był Ksiądz przewodniczącym Komisji Apostolstwa Świeckich – jaką rolę odgrywają świeccy w Kościele?

– Gdy słyszę pytanie o miejsce i rolę ludzi świeckich w Kościele, to mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że bez nich Kościoła nie ma. Tworzymy go razem: duchowni i świeccy. Każdy ma do spełnienia swoją rolę w tym wielkim organizmie – Kościół jest ludem Bożym, który słuchając głosu Dobrego Pasterza, idzie wspólnie na spotkanie swojego Mistrza. To prawda, że każdy z nas, duchowny czy świecki, ma swoje miejsce w Kościele, ale też miejsce to zawdzięcza innym, którzy tak samo jak on chcą doświadczyć obecności samego Boga już tutaj na ziemi i w przyszłości w chwale Nieba. Z pewnością i duchowni i świeccy powinni odkrywać to swoje miejsce w Kościele – wielu pewnie już je odnalazło, ale też wielu nadal szuka. Zdarza się, że osoba duchowna pomoże odnaleźć to miejsce świeckiemu, ale także i świeccy są niezbędną pomocą dla duchownych w ich doświadczaniu swojej wartości i roli w Kościele.

– Jest coś takiego, co może przybliżyłoby bp. Marka Marczaka do ludzi, tych zwykłych?

Reklama

– Bp Marek też jest „zwykłym” człowiekiem – jak każdy przeżywa radości i trudności; doświadcza np. bólu, ale też ludzkich przyjaźni. Oczywiście, że mam też swoje zainteresowania – czas wolny najchętniej spędzam na wycieczkach w górach.

– Przez krótki czas, tuż po święceniach, był Ksiądz wikariuszem. Czym była i co dała taka praca wśród ludzi?

– Jako wikariusz byłem tylko na jednej parafii – blisko 20 lat temu, bezpośrednio po święceniach prezbiteratu – to była parafia św. Andrzeja Apostoła w Restarzewie. Jak zapewne każdy ksiądz, pierwszą parafię wspominam, co tu dużo kryć, ze wzruszeniem. Doświadczenie życia blisko ludzi, z punktu widzenia młodego księdza, jest bardzo przejmujące. Jestem pewien, że każdy z nas kapłanów wychodzących z seminarium i rozpoczynających swoje apostolskie życie oddaje siebie w całości innym – chce być po prostu wszystkim dla wszystkich.

– A jakie jest doświadczenie Seminarium? Wykładów, kierowania, pracy z klerykami? Z tymi, których ma Ksiądz prowadzić i kształtować? Tak też się realizowało Księdza powołanie...

Reklama

– W Seminarium uczę jako wykładowca od 2004 roku, czyli już 10 lat. Jako rektor jestem w nim od półtora roku. Doświadczenie kontaktu i pracy z klerykami jest bardzo interesujące – wręcz pasjonujące. W naszych czasach, w sytuacji, w jakiej jest Kościół w Polsce, nie jest łatwo podjąć decyzję o wstąpieniu do seminarium. Oczywiście nigdy nie było łatwo, ale dzisiaj młodzi ludzi słyszą tyle rozmaitych „ciekawostek” na temat życia Kościoła, że z pewnością oni sami i ich najbliżsi martwią się, jak będzie wyglądało ich życie w przyszłości. Myślę, że trzeba mieć dzisiaj odwagę wstąpić do seminarium. Trzeba mieć też dużo samozaparcia i włożyć bardzo dużo wysiłku duchowego, aby wytrwale dążyć do kapłaństwa. Jednocześnie właśnie przez pryzmat formacji seminaryjnej bardzo dobrze widać jak żywy jest Kościół w naszej archidiecezji, jak wiele dobrego dzieje się w parafiach; widać ogromne zaangażowanie duchownych i świeckich. To prawda, że kleryków jest teraz mniej niż 20 lat temu, ale też dzisiaj zaangażowanie młodych ludzi, rodzin czy wielu nowych grup i wspólnot kościelnych daje ogromne możliwości, aby służyć Bogu nie tylko jako kapłan. Jestem głęboko przekonany, że powinniśmy w naszym łódzkim Kościele jeszcze bardziej rozwinąć duszpasterstwo powołań – aby po prostu pomagać młodym ludziom rozeznawać ich powołanie życiowe, w tym i do stanu duchownego.

– Co wierni naszej archidiecezji mogliby zrobić dla bp. Marka Marczaka?

– Proszę jedynie o modlitwę w mojej intencji. Po to, bym potrafił otwierać się na działanie Ducha Świętego w mojej nowej posłudze w Kościele. Potrzebuje On ciągle nowego odkrywania swojego miejsca w świecie, aby móc pełnić swoją misję jednoczenia ludzi ze sobą i wskazywania drogi do Boga, który jest Miłością.

Podziel się:

Oceń:

2015-03-31 15:10

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Zdobywać sercem, nie pięścią

18-letnia Aleksandra Oleksiuk, uczennica 3 kl. Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Siemiatyczach

Archiwum rozmówcy

18-letnia Aleksandra Oleksiuk, uczennica 3 kl. Liceum Ogólnokształcącego im. Komisji Edukacji Narodowej w Siemiatyczach

Wszystko, co mam, otrzymałam od Boga, i wszystko, co osiągam, zależy od Niego. Bez Boga nie zrobiłabym nic – mówi Aleksandra Oleksiuk w kontekście licznych talentów, którymi dzieli się na co dzień z innymi.

Więcej ...

Premier Meloni oddała hołd Janowi Pawłowi II przy jego grobie

2025-04-02 21:59

Włodzimierz Rędzioch

Premier Włoch Giorgia Meloni w środę oddała hołd przy grobie Jana Pawła II po mszy w bazylice Świętego Piotra w 20. rocznicę jego śmierci. Polityczce towarzyszyła polska delegacja.

Więcej ...

Łódź: Ojcze Święty, pamiętamy!

2025-04-03 09:30

Piotr Drzewiecki

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie...

Kościół

Mocz w wodzie święconej: Ksiądz rozważa zamknięcie...

Krzyże ścięte metalowymi narzędziami

Kościół

Krzyże ścięte metalowymi narzędziami

Co się dzieje z nami, kiedy umieramy?

Kościół

Co się dzieje z nami, kiedy umieramy?

Japonia: po 102 latach przestała się ukazywać jedyna...

Kościół

Japonia: po 102 latach przestała się ukazywać jedyna...

Przeżył 95 dni na morzu, dziś mówi:

Wiara

Przeżył 95 dni na morzu, dziś mówi: "Niech wszyscy...

Bp Ważny: Powszechne katechezy w parafiach ruszą od...

Kościół

Bp Ważny: Powszechne katechezy w parafiach ruszą od...

O. Marcin Ciechanowski: Depresja. Czy potrzebujesz pomocy?

Wiara

O. Marcin Ciechanowski: Depresja. Czy potrzebujesz pomocy?

Panie! Ucz mnie wychodzić naprzeciw potrzebom bliźnich!

Wiara

Panie! Ucz mnie wychodzić naprzeciw potrzebom bliźnich!

Co to będzie, kiedy nastąpi koniec świata?

Wiara

Co to będzie, kiedy nastąpi koniec świata?