Reklama

Niedziela Świdnicka

Miłosierdzie na dyżurze

Ks. Sławomir Marek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy księża będą spowiadać przed Rezurekcją? – to jedno z tych żelaznych pytań, które sprowadzają uśmiech politowania na twarzy każdego duszpasterza. Był Wielki Post, były rekolekcje, były dyżury w konfesjonale, a tu na pięć minut przed świętem (albo wręcz pięć po, bo przecież Chrystus zmartwychwstał już „w tę świętą noc”) zawsze znajdzie się ktoś, kto nie zdążył, kto nie miał czasu. Dzieje się tak, kiedy czasem u niektórych rytualizm zastępuje wiarę, a wyszeptanie zaklęcia – rachunek sumienia i szczerą spowiedź. Na szczęście nie musi tak być, o czym przekonuje cicha i dyskretna kilkuosobowa kolejka do stałego konfesjonału funkcjonującego od roku w świdnickiej katedrze. Rok to dobry czas, aby przyjrzeć się, jak działa i jakie owoce przynosi zielone światełko.

Nowy mebel

Reklama

Nie jest szczególnie piękny i daleko mu do gotyckich czy barokowych dzieł, które samym majestatem przypominają o nieskończoności Boga i jego wielkim miłosierdziu. Nie jest zabytkowy ani wyściełany aksamitem, nie można spojrzeć na księdza przez fantazyjnie rzeźbione, rokokowe kratki, które dodałyby powagi wszystkiemu, co powiemy. Pośród całego jezuickiego przepychu świdnickiej fary wygląda na przybysza z innego świata. Trochę hałasują drzwi, które każdy penitent musi otworzyć, a potem zamknąć. Nie jest też tak dźwiękoszczelny, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. „Z której strony tu się wchodzi” albo „O, przepraszam, nie wiedziałam, że to z tamtej strony, ja nie z tej parafii” – da się słyszeć co jakiś czas zmieszanych „nowicjuszy”. Jednak ci, którzy do katedralnego konfesjonału przychodzą po raz kolejny wyrażają się w zasadzie tylko pochlebnie i choć stoi wstydliwie schowany w kącie kaplicy, to wrósł już w posadzkę, a wierni cierpliwie wydeptali do niego swoją ścieżkę. Wierni chwalą ilość miejsca, wygodny klęcznik, a starsi cieszą się, że wszystko dobrze słychać. Dużą sympatią darzą też zakonników – „bo wie, ksiądz, jednak zakonnik to inaczej na życie patrzy” – mówi starszy pan wychodzący z kościoła.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Spowiedź to trudny sakrament

Reklama

Święty Bernard z Clairvaux zwykł mawiać, że kto obrał sobie siebie samego za przewodnika, ten oddał się w ręce głupca! Tymczasem z sondy przeprowadzonej w ubiegłym roku przez jeden z dużych katolickich portali wynika, że 30 proc. katolików spowiada się tylko raz w roku, około 20 proc. raz w miesiącu, nieco więcej deklaruje wiarę, ale do spowiedzi nie chodzi w ogóle. Jedna czwarta ludzi uważających się za katolików, biorących udział w internetowej ankiecie, nie chodzi do spowiedzi. Bo spowiedź jest trudna. To wiemy. Jednak nie musi przyprawiać o bolesne skurcze żołądka. Trochę to przypomina wizytę u dentysty – im rzadziej chodzisz, tym większy strach. Podobnie z bólem, jaki się ze spowiedzią wiąże. Jeśli jedynym powodem wizyty u dentysty jest ból – zawsze będzie bolało, na samą myśl. Kto spowiada się z okazji pogrzebu, ślubu córki i na Wielkanoc może przez całe życie nie odczuć łaski, jaka z tego trudnego sakramentu płynie. To chyba dlatego wielu katolikom spowiedź kojarzy się jak najgorzej. Tym gorzej, jeśli to spowiedź przedświąteczna odłożona na ostatnią chwilę. Na szybko, w tłumie, ze zmęczonym księdzem. Chcemy mieć ją z głowy i z czystym kontem świętować Wielkanoc. Może za to przynieść ulgę i pomóc uporządkować życie. Dlatego ten stały konfesjonał jest tak oblegany – tu nikomu się nie spieszy. Ludzie, którzy poświęcają swój czas w tygodniu, żeby dotrzeć do spowiednika, inaczej też robią rachunek sumienia. Są świadomi, po co tu przyszli, wiedzą, że po drugiej stronie jest człowiek, który wysłucha i zrozumie. – Ja mam słuchać i pomagać wzrastać w wierze. A nie oceniać czy szafować surowością – mówi nam jeden z katedralnych spowiedników. – Problem polega na tym, że nie powinniśmy się spowiadać z okazji, ale z grzechów, i powoli ludzie zaczynają to rozumieć. Kiedy przychodzą tu regularnie, bez pośpiechu, przygotowani.

Dla obu stron

„Ja to bym chętnie posłuchała, co tam księdzu ludzie mówią przy tych spowiedziach” – zdarza się czasem usłyszeć od tej i owej pobożnej niewiasty. Tymczasem spowiedź jest trudna dla obu stron, a słuchanie cudzych grzechów nie jest przyjemne. – Wszyscy grzeszymy dokładnie tak samo. Zmienia się co najwyżej kombinacja czy natężenie. Z drugiej strony, ja sam również nie lubię się spowiadać, czasem muszę się do tego zwyczajnie zmuszać. Chcę to robić, bo chcę odświeżać moje zaufanie w Bogu. Cała spowiedź rozbija się właśnie o zaufanie. Grzech jest brakiem zaufania. Nie umiem zaufać Panu Bogu, że to jest dla mnie dobre – mówi mi inny katedralny spowiednik spotkany niemal w drzwiach kościoła.

– Cieszy fakt, że również wielu kapłanów z całej diecezji korzysta z takiej możliwości spowiedzi – przypomina ks. dr Krzysztof Ora – jeden z pomysłodawców dzieła i dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Świdnickiej Kurii Biskupiej. Z czego najczęściej się spowiadamy?

Reklama

Jeśliby wierzyć mediom i Internetowi, to księża koncentrują się na szóstym przykazaniu. Ewentualnie dziewiątym. Tymczasem Pan Bóg rozpoczął swoje dziesięć słów od czci, jaką Mu oddajemy. To tu zaczyna się grzech – kiedy człowiek odwraca się od Stwórcy, a kieruje wzrok na stworzenie, na siebie, drugiego człowieka, przedmioty, przyrodę. To przykre, kiedy szóste przykazanie staje się główną osią spowiedzi, bo to prymitywna zagrywka szatana, który z lubością wyszukuje obszary, w których jesteśmy słabi. W rachunku sumienia nie powinniśmy się koncentrować na grzechu, ale na chęci poprawy i na drogach wyjścia z niego. Nie warto więc wierzyć telewizji, lepiej ufać Bożemu miłosierdziu, który w każdym grzesznym człowieku widzi swoje kochane dziecko. To nieważne, jaki bagaż za sobą ciągnę, ważne, co wielki Bóg może z tym moim bagażem zrobić. Doświadczeni spowiednicy katedralni słyszeli już chyba wszystko i trudno jest ich zgorszyć albo zdziwić. Szatańską rzeczą jest trwać w grzechu, ale błędy mogą się przytrafić każdemu.

Stały spowiednik

„O nie, do tego to nie pójdę, on mnie zna” – usłyszałem kiedyś dziewczęcy głos zawiedziony widokiem znajomego księdza siedzącego w konfesjonale. Tymczasem możliwość spowiedzi u księdza, który już mnie zna, ułatwia sprawę. Nie trzeba za każdym razem wszystkiego tłumaczyć od początku. Po drugie, ksiądz, wie już, co jest skuteczne, a jakie praktyki duchowe nie przynoszą efektów w tym przypadku. Pokuta może być częścią rozwoju wewnętrznego i być lepiej dopasowana do penitenta. Wiedzą o tym wszyscy studiujący grafik spowiedników wywieszony w kruchcie katedry. Co gorliwsi dysponują już numerami telefonów konkretnych kapłanów, żeby upewnić się o obecności na dyżurze miłosierdzia.

Trzeba jednak pamiętać, że spowiedź – nawet taka w komfortowym konfesjonale katedralnym bez pośpiechu – i kierownictwo duchowe to nie to samo. Wielu kapłanów, gdy się ich prosi o prowadzenie duchowe, lęka się podjąć tego wyzwania. Proszę się im nie dziwić. Jest to wielka odpowiedzialność. Ponadto zły duch bardzo się boi kierownictwa duchowego i zrobi wszystko, by w tym przeszkodzić. Wielu kapłanów zostało ojcami duchownymi, bo ich penitenci byli uparci i nie zrażali się początkowymi odmowami. Owocem dobrego kierownictwa będzie pełniejsze poznanie siebie, poznanie ukrytych mechanizmów i motywacji.

Nie wiem, czy będą księża spowiadać przed przyszłoroczną Rezurekcją. Wiem natomiast, że stały dyżur dziesiątek kapłanów przynosi dobre owoce. Wystarczy popatrzeć na jaśniejące twarze ludzi wychodzących po spowiedzi z kościoła.

Podziel się:

Oceń:

2015-04-28 15:53

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Spowiednik z dyplomem

Ks. Marcin Januszkiewicz posługujący
w katedralnym konfesjonale dyżurnym

Ks. Mirosław Benedyk

Ks. Marcin Januszkiewicz posługujący w katedralnym konfesjonale dyżurnym

Więcej ...

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Karol Porwich/Niedziela

Więcej ...

Warszawa: Ogłoszono nazwiska 16 ofiar totalitaryzmów, zidentyfikowanych w ramach działań IPN

2026-02-26 14:38

PAP/Leszek Szymański

W Pałacu Prezydenckim odbyła się uroczystość ogłoszenia nazwisk 16 zidentyfikowanych ofiar komunistycznego i niemieckiego terroru oraz ukraińskich nacjonalistów. Podczas ceremonii członkowie rodzin otrzymali noty identyfikacyjne potwierdzające tożsamość odnalezionych ofiar.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Brazylia: w Natal spłonął pomnik Matki Bożej Fatimskiej

Kościół

Brazylia: w Natal spłonął pomnik Matki Bożej Fatimskiej

Nasza dobroć ma wypływać z tego, że sami żyjemy z...

Wiara

Nasza dobroć ma wypływać z tego, że sami żyjemy z...

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Czy chcesz stać się zdrowym?"

Leon XIV radzi starszym księżom, jak radzić sobie z...

Kościół

Leon XIV radzi starszym księżom, jak radzić sobie z...

Kacper Tomasiak: robię znak krzyża przed skokami, żeby...

Wiara

Kacper Tomasiak: robię znak krzyża przed skokami, żeby...

95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego

Wiara

95. rocznica pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego

Twórcy filmu

Kościół

Twórcy filmu "Najświętsze Serce": szatan nie chciał...

Polska premiera filmu „Najświętsze Serce”

W wolnej chwili

Polska premiera filmu „Najświętsze Serce”

40 pytań Jezusa:

Wiara

40 pytań Jezusa: "Czemu bojaźliwi jesteście, małej...