Reklama

Święta i uroczystości

Króluj nam, Chryste

Figura Chrystusa Króla
ustawiona na wałach
jasnogórskich

Bożena Sztajner/Niedziela

Figura Chrystusa Króla ustawiona na wałach jasnogórskich

11 grudnia minie 90 lat, odkąd Pius XI ustanowił uroczystość ku czci Chrystusa Króla. Obchodzona w ostatnią niedzielę października, miała poprzedzać dzień Wszystkich Świętych, bo to Chrystus jest władcą Królestwa żyjących, do którego wchodzą umarli dla świata. Od Soboru Watykańskiego II uroczystość wieńczy rok liturgiczny, zwiastując koniec dziejów, który nastąpi, gdy zasiadający po prawicy Ojca Władca ziemi i niebios będzie sądzić żywych i umarłych

Chrystus jest Królem Wszechświata. Ten tytuł wskazuje na coś więcej niż tylko na wrodzoną godność, prawne znaczenie czy polityczną pozycję Jezusa, syna cieśli. On przekracza nadzieje uczniów, oczekiwania Żydów, ciekawość i wyobrażenia Piłata, odwiecznego patrona rozmaitych poszukiwaczy prawdy i recept na pogodzenie sumienia z polityką czy władzą.

To nie człowiek przyznał godność królewską Bogu, czyniąc Go podobnym do siebie. To Bóg, stwarzając człowieka na swój obraz, uczynił go swoim odbiciem, także w sprawowaniu władzy. Papież Pius XI w swojej encyklice „Quas primas” z 11 grudnia 1925 r. ustanowił uroczystość, która wyraża jego przekonanie o królewskiej godności Syna Bożego. Odwieczne królowanie Chrystusa miało zabłysnąć w świecie dzięki misji Kościoła, który dla świata ma być światłem i solą (por. Mt 5, 13.14.). To publiczne wyznanie wiary Piotra wpisało się w jego osobistą nadzieję związaną z działalnością laikatu skupionego w Akcji Katolickiej. Chodziło o przemianę doczesnego świata, by bardziej odpowiadał zamysłowi Bożemu. To pragnienie papież wyraził już w 1922 r. w encyklice „Ubi arcano Dei”, określając definicje i zadania Akcji Katolickiej, której celem miało być wprowadzenie pokoju w serca ludzi i pojednanie między nimi. „Trzeba odbudować królestwo Chrystusowe na ziemi” – pisał.

Królowanie Chrystusa

Reklama

Działalność Kościoła pod przewodnictwem Piotra zmierzała w kierunku uporządkowania relacji także w sferze publicznej, w tym ze wspólnotą polityczną, wciąż mocno osadzoną na chrześcijańskich korzeniach, by ratować jej duchowy, religijny wymiar. Pius XI uregulował status prawny suwerennego Państwa Kościelnego poprzez pakty laterańskie oraz aktywnie przewodził Kościołowi w jego publicznej misji.

Choć aktywność ta przyniosła niezmierzone owoce, kontekst historyczny nie sprzyjał działalności w jej dotychczasowym kształcie. Nie udało się też uratować świata przed nadciągającą wojenną zawieruchą. Czyż więc królowanie Chrystusa poprzez misję Kościoła w świecie doczesnym miało się okazać utopią? Gdzie się podział Chrystus Król w obozach śmierci? Odpowie papież Benedykt: na krzyżu.

Wielopłaszczyznową odnowę relacji do świata podjął Sobór Watykański II. Kościół, w odniesieniu do rzeczywistości doczesnej, uznał jej autonomię, dowartościował wspólnotę polityczną, szanując jej odrębność instytucjonalną. Poszła za tym gotowość rewizji tradycyjnych stosunków z państwem, łącznie z rezygnacją z prawnie uprzywilejowanego statusu Kościoła. Odrzucono przy tym kategorycznie wszelkie próby politycznej instrumentalizacji Kościoła, który w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną ani nie wiąże z żadnym systemem politycznym. Wydawało się wręcz, że zostanie w ten sposób przezwyciężona epoka konstantyńska, wprowadzająca pewną symbiozę między państwem a Kościołem, w której role i zadania często się mieszały. Teraz chciano, by Cezarowi zostawić to, co do niego należy, lecz Bogu zagwarantować pełną autonomię działania.

Reklama

Dziś w ojczyźnie Mieszka, Jana Kazimierza, zwycięskiego króla Jana spod Wiednia, Prymasa interrexa tysiącletnich dziejów czy Jana Pawła II znów pojawia się pytanie o obecność wiary w sferze publicznej, zwłaszcza że ostatnie dziesięciolecia, z małymi przerwami, chętnie widziały ją na krzyżu wiszącym w zakrystii. Jak pogodzić bezstronność światopoglądową, religijną i filozoficzną władz publicznych, potwierdzoną zresztą w konstytucji Polski, z narodową tożsamością opartą na wartościach chrześcijańskich, z bliskością, z jaką Kościół od zarania dziejów towarzyszy narodowi, pomagając mu w budowaniu, wzmacnianiu i pielęgnowaniu wartości, z których wyrasta? Czy mówienie o Chrystusie Królu w wymiarze społecznym nie jest złamaniem postulowanej przez sobór neutralności? Zwłaszcza w klimacie awantur o krzyż i klauzulę sumienia. Czy nie należałoby częściej ugryźć się w język, by nie razić, nie jątrzyć, nie prowokować niewiernych, wierzących inaczej lub w ogóle uczulonych na wiarę?

Boga nikomu się nie narzuci – On sam tego nie pragnie. Do wiary trzeba przekonywać słowem, czynem, świadectwem, miłością, przebaczeniem, zgodą i prawdą. Prawda domaga się jednak także, by demaskować jej zaciekłych, ideologicznych i interesownych wrogów, a wiara nie może być rozmoczoną zapałką noszoną w kieszeni lub paczką słonych paluszków zagubioną w spiżarni. Ma być światłem i solą.

Warto więc pytać: Na ile wiara w Chrystusa Króla może mieć wpływ na życie publiczne wspólnoty narodowej, wyrastającej z chrztu i chrześcijańskiej kultury, mającej bogatą historię, w której Kościół był bratem, ojcem i matką, niósł pomoc, obronę, życie i nadzieję?

Intronizacja jako proces

„Królestwo moje nie jest z tego świata” – powiada Jezus (J 18, 36). Choć to On sam dokonuje swojej intronizacji w świecie, wstępując na krzyż. Demokratyczny wybór: „Ukrzyżuj!” osadził go na tronie, by był „nad ziemię wywyższony i wszystkich przyciągnął do siebie” (por. J 12, 32). Jego panowanie jest całkowitym oddaniem w miłości, jest ofiarą, dokonuje się w absolutnej wolności, zgodzie na miłość do końca. Paradoks Króla polega na tym, że jego siłą jest pozorna bezsilność, bronią – przebaczenie, a owocem – pojednanie. Chrystus ukrzyżowany to ten sam, co zmartwychwstały. Chwalebny i pokorny, uniżony i wywyższony, opluty i kochany, Pan dziejów, który wymyka się spod władzy świata. Śmierć nie ma nad Nim władzy i ludzka władza traci swój zasięg i moc.

Pragnieniem krakowskiej mistyczki Rozalii Celakówny była intronizacja Chrystusa Króla. Dziś żywią je coraz liczniejsze grupy wiernych, które chcą, by publiczna władza ogłosiła Chrystusa Królem Polski. To piękne pragnienie, choć budzi wiele obaw. Może jednak nie trzeba zupełnie odrzucać natchnienia? Intronizacja nie musi być aktem, winna być raczej procesem, cichym, lecz stanowczym i zdecydowanym. Ziarno królestwa musi rosnąć powoli, czasem bez hałasu, by niebieskich ptaków nie spłoszyć. Gdy wyrośnie, wszyscy chętnie znajdą w nim schronienie...

Serce Rozalii było czyste, a umysł jasny i szczery. Zachwycona Jezusem chciała, by zakrólował w sercu, rodzinie i narodzie. Warto więc zacząć od własnego nawrócenia, wyznaczając granice Królestwa wiernością jego nauce. Przesuwanie ich ma się dokonać w rodzinie, przez zaszczepianie w niej wiary i pielęgnowanie czystości sumienia. Rodzina to nie tylko więzy krwi, to także przyjaźń, zakorzeniona jedność, wspólnota pragnień i celów. Tak tworzy się naród. Obrona granic musi się dokonać orężem miłości, przebaczenia, wierności, zgody i pokoju w trosce o wspólne królestwo. Potrzebuje ono także zewnętrznych znaków, których mamy wiele. Jest duchowa stolica, do której chętnie zmierzamy, a w obrazie Maryi królowie i ziemscy władcy polskiej doczesności przeglądają się jak w zwierciadle, czy pasuje korona.

Królewskość Syna Maryi jest tym, co określa tożsamość naszej ziemi. To Maryja niczym Kościół trzyma Jezusa i ukazuje Go narodowi i światu. Może to dzięki Niej Polska wciąż jest Polską, a my braćmi na ziemi ojców...

W uroczystość Chrystusa Króla kto może, niech odbędzie popołudniowy rodzinny spacer do katedry wspomnień, by zanurzyć się w duszy narodu. Poznań czy Kraków, Płock, Trzebnica, Warszawa, pełne mogił królów, są jak serce, które ożywia narodową tkankę. To w rodzinie uczymy się wiary, a ona scala nas w naród dumny, bo królewski.

Królowanie nad Wisłą jest znakiem tożsamości, w którym wiara jest dziedzictwem przeszłości, a tron w formie krzyża wpisany w dzieje narodu. Pielęgnowanie go w sercu, dzielenie się miłością w rodzinie zbuduje więzi jak obronny most, który łączy, jak gościnne progi domu, któremu na imię Ojczyzna. We wszystkich zakątkach świata, gdzie miłość ta jest źródłem godności i honoru, niech złączy się śpiew Apelu: „Jestem, pamiętam, czuwam”, niesiony do Polski Królowej, a do Jej Syna – gorąca modlitwa: Króluj nam, Chryste.

2015-11-18 08:42

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Ewangelia wierszem opowiedziana

TOMASZ LEWANDOWSKI

Więcej ...

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa Hamburga

2021-09-15 19:08

flickr.com/episkopatnews

Franciszek nie przyjął rezygnacji Stefana Heßego z urzędu arcybiskupa Hamburga. Mimo naruszenia obowiązków w zakresie postępowania w przypadkach przemocy seksualnej arcybiskup pozostaje na swoim stanowisku. Oświadczenie nuncjatury apostolskiej w Berlinie ogłosiła 15 września Konferencja Biskupów Niemieckich w Bonn.

Więcej ...

Warszawa/ Ruszył XVI Narodowy Marsz Życia i Rodziny

2021-09-19 12:33

Artur Stelmasiak

Z warszawskiego placu Zamkowego ruszył w niedzielę w stolicy XVI Narodowy Marsz Życia i Rodziny. W tym roku jego uczestnicy idą pod hasłem "Tato – bądź, prowadź, chroń". Jest on m.in. dziękczynieniem za beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego - obrońcy godności ludzkiego życia i wartości małżeństwa i rodziny.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Trudna konfrontacja i... Zmartwychwstanie

Wiara

Trudna konfrontacja i... Zmartwychwstanie

Papież skierował przesłanie do uczestników...

Kościół

Papież skierował przesłanie do uczestników...

Abp Jędraszewski do chorych: krzyż mówi nam o miłości

Polska

Abp Jędraszewski do chorych: krzyż mówi nam o miłości

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Niemcy

Niemcy: papież nie przyjął rezygnacji arcybiskupa...

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od...

Wiara

Jak będzie w Niebie? Poznaj kilka niezwykłych wizji od...

Od hrabianki do franciszkanki

Święci i błogosławieni

Od hrabianki do franciszkanki

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

Wiara

Podziękuj Bogu za drugą, trzecią i kolejną szansę,...

Dmenin k. Radomska: Ksiądz pobity na plebanii

Niedziela Częstochowska

Dmenin k. Radomska: Ksiądz pobity na plebanii

Ona wskaże drogę

Kościół

Ona wskaże drogę