Cesarz Otton III w 999 r. wyruszył z Rzymu do grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Przeszedł przez Alpy, Niemcy, Łużyce aż do Polski, granicę przekroczył w grodzie Ilua - dzisiejszej dzielnicy Szprotawy - gdzie oczekiwał na niego polski książę Bolesław Chrobry.
Miejsce historycznego spotkania znajduje się dzisiaj na terenie
szprotawskiej parafii pw. św. Andrzeja. To właśnie tutaj w piątkowy
wieczór (9 czerwca) uroczystym koncertem przed zabytkowym kościołem
rozpoczęły się obchody 1000. rocznicy spotkania władców Polski i
Niemiec. Wystąpili: Orkiestra Dęta, chór "Młodość" z Małomic, zespół
śpiewaczy "Wspólnota", chór LO im. Bolesława Chrobrego w Szprotawie
i schola parafii pw. św. Andrzeja w Szprotawie-Iławie. "Pomysł koncertu
wyszedł od moich parafian - mówi ks. kan. Leon Andrys, proboszcz
parafii pw. św. Andrzeja - którzy kiedyś korzystając z obecności
chóru niemieckiego w Szprotawie zaprosili go tutaj pod kościół wraz
z zespołem z sąsiedniej parafii. Koncert udał się wspaniale, stąd
widać, że jest potrzeba tego rodzaju przeżyć kulturalnych. Cieszę
się, że tak właśnie rozpoczęliśmy jubileusz 1000-lecia spotkania
Ottona III z Bolesławem Chrobrym".
Główne uroczystości milenijne odbywały się wsobotę (10
czerwca) na terenie szprotawskiej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej
Maryi Panny. Bp Edward Dajczak poświęcił przydrożny krzyż (na zbiegu
ul. Niepodległości i M. Konopnickiej), a potem przewodniczył uroczystej
Mszy św. na Błoniach Szprotawskich, w której uczestniczyli m.in.:
duchowni obrządku greckokatolickiego ze swoim biskupem, kapłani prawosławni
i duchowni Kościoła polskokatolickiego. Obecni byli również goście
z Niemiec - m.in. dr Klaus Haensch (urodzony w przedwojennej Szprotawie,
jej Honorowy Obywatel) oraz zaprzyjaźnionych miast Gevelsbergu, Sprembergu
i Kamienia Podolskiego. Rozpoczynając Eucharystię Biskup zwrócił
się do zgromadzonych wiernych: "Chcę Was przywitać świętujących dzisiaj
wydarzenie niezwykłe sprzed 1000 lat. Tutaj w tym miejscu, w którym
przyszło nam żyć po 1000 latach, spotkali się dwaj ludzie - cesarz
Otton III i Bolesław. Obydwaj mieli odwagę przekroczyć te granice,
które świat ustalił, granice zachowań, praw. I dlatego po 1000 latach
na tej ziemi żyją znowu bracia chrześcijanie, gdzie obrządek zachodni
i wschodni stał się tu obecny (...). Chcemy jakby na nowo w Chrystusie
poszukać szansy na to, by żyć z całą godnością, jak ludzie, by żyć
Jego mocą, szukać do siebie wzajemnie dróg, niezależnie od wszystkich
splątanych ścieżek ludzkich. (...) Nasze pokolenie pokornie i ze
świadomością ludzkiej ułomności chce jeszcze raz również dzisiaj
w tym miejscu to przesłanie miłości przyjąć". Liturgia Słowa (I czytanie
i Ewangelia) odprawiona została w języku ukraińskim, niemieckim i
polskim.
W homilii Biskup powiedział m.in.: "Człowiek często ma
problem wyważenia w sobie obecności swojej przeszłości, mądrego przeżywania
swojego ´dzisiaj´ i równie mądrego spojrzenia w przyszłość ku temu,
ku czemu idzie. Dzisiaj w tym miejscu, w którym przywołujemy przeszłość,
przywołujemy ją z całym szacunkiem, chcąc się czegoś nauczyć (...)
. Bardzo często ulegamy pokusie, by przeszłość oceniać dniem dzisiejszym,
by ludzi sprzed 1000 lat widzieć mentalnością człowieka przełomu
kolejnego tysiąclecia. Łatwo popełniać te błędy. Wtedy się nic nie
rozumie z przyszłości. Wtedy następuje jej zamazanie lub zafałszowanie
i lekcja życia pokoleń poprzednich nie bardzo jest rozumiana". Biskup
przytoczył słowa Bierdiajewa: "nasze pokolenie nie ma odwagi żyć...",
który wspominając m.in. postać św. Augustyna zauważał, iż tamto pokolenie
miało odwagę być twórczym. "Patrząc na przeszłość - mówił dalej Biskup
- trzeba zobaczyć to, co historia nam przekazuje - najpierw zmaganie
Ottona III, niezwykłe zmaganie o odbudowanie (tak wtedy rozumiano
rzeczywistość wielkiego imperium), które wniosłoby wartości, które
cesarz uznał za istotne. To jest bardzo ważne. Ta cała historia,
która tu się wydarzyła, była historią człowieka pielgrzyma, który
szedł do grobu tego, którego znał, którego cenił, szanował, niósł
go w sercu - myślę o św. Wojciechu. Cenił go i szanował również Bolesław.
Połączył ich święty człowiek, niezależnie od tego, co chcieli osiągnąć
i co chcieli zrobić, niezależnie od tego, że ich działania były raz
piękne, a drugi raz historia stawia znaki zapytania lub uznaje je
za niewłaściwe. Szli do grobu człowieka, który sam był postacią historycznie
dramatyczną, który chciał to wszystko przerosnąć niesieniem tych
wartości, które uznawał za święte i podstawowe, niesieniem Boga,
niesieniem tego, co Ewangelia stanowi. Poszedł dziwnie bezbronny
i zapłacił życiem. (...) Wielcy ówczesnego świata również z otoczenia
cesarza mieli mu za złe, że odważył się w Gnieźnie nałożyć na głowę
księcia diadem, który sprawił, że mógł przyjąć koronę. Woleli, by
to się nie stało. Ale po 1000 latach wiemy, że to przecież cesarz
miał rację, że partykularny interes nawet bardzo wielu, ale tylko
jednej epoki, jednej chwili nie mo-że hamować pielgrzymki wieków.
Pokolenia jeśli więc chcą być twórcze, muszą być pokorne. Człowiek,
jeżeli chce być twórczy, musi być pokorny (...). Wielkość człowieka
mierzy się miarą wielkości i świętości, wielkość człowieka mierzy
się tym, co niesie w sobie".
Po Mszy św. odprawione zostało nabożeństwo ekumeniczne
prowadzone przez duchownych siostrzanych kościołów. Złożone zostało
wspólne Wyznanie Wiary oraz "w jednym duchu" odmówiona została modlitwa "
Ojcze nasz". Nabożeństwo zakończone zostało wspólnym błogosławieństwem
udzielonym wiernym przez obecnych duchownych.
10 czerwca, po południu w parafii pw. św. Andrzeja parafianie
przygotowali festyn dla przybyłych gości. Wśród atrakcji były występy
dzieci i młodzieży, prezentacje zespołów muzycznych, loteria fantowa (
każdy los wygrywał!), konkursy, wspólne śpiewy i tańce.
Uroczystą Mszą św. 11 czerwca w kościele pw. św. Andrzeja
zakończone zostały szprotawskie obchody 1000-lecia historycznego
spotkania.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



