Łukasz Brodzik: Co się tu dzieje?
Piotr Duda: Polska się obudziła. Ta Polska patriotyczna, która chce stanowić, co się dzieje w swoim kraju jako obywatele, a nie żeby nam była narzucana chociażby religia klimatyczna, którą forsuje za wszelką cenę Komisja Europejska z ciocią Ursulą von der Leyen i z premierem Tuskiem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jak dużo jest tu ludzi i skąd przyjechali?
Ile osób będzie, to się dowiemy, jak do mnie oddzwoni pan premier Tusk, bo zobowiązał się, że otworzy okno i będzie razem z panem Liczydło-Domańskim liczył, ile jest demonstrantów. Jak mi przedzwoni albo wyśle smsa, to panu przekażę. On nie ma co do roboty, tylko liczy demonstrantów.
Jak ważna to jest manifestacja?
Bardzo ważna. Polska się ponownie obudziła. Idziemy pod hasłami razem dla Polski i dla Polaków, ale także pamiętamy to hasło z 2013 roku Dość lekceważenia społeczeństwa i wielki marsz Obudź się Polsko. To jest kontynuacja tych wszystkich działań, które robiliśmy jako "Solidarność" i wiele innych środowisk w 2012, 2013, 2014 i 2015 roku, aż do zmiany władzy w naszym kraju.
Czy "Solidarność" jest w stanie zmienić to, co się dzisiaj dzieje w kraju w kontekście zadłużenia, zwolnień grupowych, w kontekście tego, co się dzieje w edukacji?
Jesteśmy tu po to, aby także oprócz solidarności z panem prezydentem Karolem Nawrockim wyartykułować, wykrzyczeć pod Sejmem te problemy, które nas nurtują. Przede wszystkim, taki jeden najważniejszy - to jest kompletny brak dialogu społecznego. Jeżeli poszczególne branże, górnicy, hutnicy, pracownicy ochrony zdrowia będą mieli swobodny dialog społeczny, to oni sobie merytorycznie wynegocjują i wywalczą dobre warunki wynagradzania, dobre warunki pracy, ale przede wszystkim musi być partner po drugiej stronie. A tego partnera po prostu nie ma. Drzwi do dialogu są zamknięte.




