Reklama

Świat

Niewiarygodne, lecz prawdziwe

Setki tysięcy młodych chrześcijan ze 160 krajów świata przybyły do Paryża w sierpniu 1997 r., by wziąć udział w XII Światowych Dniach Młodzieży.
Razem z Janem Pawłem II na placu Wolności i Praw Człowieka

Arturo Mari/Biały Kruk

Setki tysięcy młodych chrześcijan ze 160 krajów świata przybyły do Paryża w sierpniu 1997 r., by wziąć udział w XII Światowych Dniach Młodzieży. Razem z Janem Pawłem II na placu Wolności i Praw Człowieka

Wydawało się, że w laickiej Francji, w której kościoły raczej świecą pustkami, trudno liczyć na miejscową młodzież. Rzeczywistość okazała się radykalnie inna

Był 21 sierpnia 1997 r. (czwartek). Stojąc wśród dziesiątków tysięcy młodych ludzi, byłem zdumiony tak liczną ich obecnością. Jeszcze kilka dni wcześniej francuscy biskupi zapowiadali, że po raz pierwszy w historii liczba gości z zagranicy przewyższy liczbę gospodarzy.

Wielka rzesza przyszła do Papieża

– Jak Pan myśli, ilu nas tu jest? – kard. Paul Poupard, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury, zapytał gen. Philippe’a Morillona, dawnego dowódcę sił pokojowych ONZ w Bośni, a obecnie członka międzyministerialnego komitetu przygotowującego obchody Światowych Dni Młodzieży. Stali w pobliżu wieży Eiffla i czekali na Papieża, który już wkrótce miał przybyć na uroczystość powitalną z młodzieżą.

– Niech Ksiądz Kardynał sam sobie odpowie – powiedział Morillon.

– Dzisiaj jest nas pół miliona, w niedzielę będzie milion – stwierdził Poupard.

– Potwierdzę to Eminencji w sobotę wieczorem – odparł generał.

Wydawało się, że w laickiej Francji, w której kościoły raczej świecą pustkami, trudno liczyć na miejscową młodzież. Rzeczywistość okazała się radykalnie inna.

Chrzest

W sobotni wieczór 23 sierpnia papież Jan Paweł II udzielił sakramentu chrztu 10 młodym ludziom z 5 kontynentów. W czuwaniu na hipodromie Longchamp wzięło udział 750 tys. osób. Wyglądało na to, że przeczucie kard. Pouparda sprzed 2 dni bliskie jest spełnienia. Młodzież dopisała nad wyraz licznie, duże grupy przywędrowały tu na piechotę (hipodrom znajduje się w Lasku Bulońskim, ok. 10 km od centrum Paryża).

Już w sobotę przed południem prawie 400 tys. ludzi oplotło Paryż łańcuchem braterstwa. Młodzi ustawili się na okalających stolicę Francji tzw. bulwarach marszałkowskich (ulice noszące nazwiska dowódców wojsk napoleońskich) i chwycili się za ręce. Po południu zaś rzesze młodych zaczęły ciągnąć w stronę toru wyścigów konnych Longchamp.

Dlaczego było ich tylu? Dlaczego przyszli na spotkanie z Papieżem? Dlaczego tak go kochają? Te pytania zadawali sobie także dziennikarze tak niechętnych Kościołowi pism, jak np. „Libération”. Dziennikarka tej gazety zebrała odpowiedzi:

Reklama

Bertrand, 28 lat, stanowisko kierownicze w biznesie: „Papież daje nam sens. Bez punktu odniesienia życie staje się absurdalne i bezużyteczne. Potrzebujemy mistrza duchowego. Może to się wydać reakcjonizmem, ale prawda jest taka: albo żyjesz jak pies zdychający z pragnienia i goniący za kroplą wody, albo nadajesz swojemu życiu kierunek. A Papież – inaczej niż guru w sektach – nie każe nam wierzyć na ślepo, lecz wyjaśnia, dlaczego mówi to, co mówi”.

Grégoire, 29 lat, pracownik marketingu: „Ten gość jest kimś, on naprawdę idzie na całość. Mówi tylko o miłości. Nie mówi o prezerwatywach, tylko o wierności. A jest tak słaby, że nie sposób nawet pomyśleć, że robi to wszystko, bo lubi władzę”.

Maria, 23 lata, sekretarka: „Młodość Papieża jest w jego głowie. Idzie wszędzie, nawet gdy jest zmęczony. Jest przewodnikiem. Pokazuje nam drogę. Był jak latarnia morska”.

Evelyne, 20 lat, studentka: „To, że jest stary, nie znaczy, że do niczego się nie nadaje”.

Arnaud, 17 lat: „Czuje się, że on reprezentuje Boga na ziemi. Człowiek przy nim naprawdę się zmienia. On przyciąga. Trudno to wytłumaczyć. Właściwie to nawet nie trzeba go widzieć. Wystarczy wiedzieć, że on jest blisko”.

Gdy zapadł już zmrok, wyciągnęli oni ze swoich toreb pielgrzymów świece i zapalili je razem z innymi. Hipodrom rozjarzył się setkami tysięcy świateł. Ojciec Święty zaś poprowadził medytację.

„Drodzy młodzi przyjaciele, czy wiecie, co czyni z wami sakrament chrztu? – pytał. – Bóg uznaje was za swoje dzieci i przemienia wasze życie w historię miłości między wami a Nim. Upodabnia was do Chrystusa, abyście mogli wypełnić swoje osobiste powołanie. Przyszedł, aby zawrzeć z wami przymierze i obdarza was swoim pokojem. Żyjcie odtąd jako dzieci światłości, świadomi, że zostaliście pojednani z Nim przez Krzyż Zbawiciela”.

Reklama

Rewolucja miłości

Był wczesny niedzielny ranek 24 sierpnia 1997 r., kiedy Didier Rance wyszedł razem z żoną i dziećmi ze swojego domu na przedmieściach Paryża. Patrząc na najstarszego syna, przypomniał sobie czasy, kiedy sam był w jego wieku. To były burzliwe lata. Didier, wówczas student, w maju 1968 r. brał udział w rozruchach studenckich. To, co się wówczas wydarzyło, zmieniło jego życie. Mógł rozpocząć dobre, ustabilizowane życie, miał szansę zrobienia kariery naukowej na Sorbonie i otrzymania z czasem własnej katedry. On jednak przejął się hasłami głoszonymi podczas studenckiej rewolty. Tak jak inni młodzi widział niesprawiedliwości, tak jak oni chciał z nimi walczyć. Pojechał jako wolontariusz do krajów Trzeciego Świata, gdzie pracował wśród najbiedniejszych. Tam zdarzyło się coś, czego się nie spodziewał. Jako młody człowiek nie wierzył w Boga. Gdy znalazł się tak daleko od swojego kraju – nawrócił się. I powrócił. We Francji założył rodzinę, został stałym diakonem i z czasem dyrektorem francuskiego oddziału organizacji L’Aide à L’Église en Détresse (Pomoc Kościołowi w Potrzebie – w Polsce znanej również pod niemiecką nazwą „Kirche in Not”).

Od tego czasu minęło wiele lat. Teraz Didier razem z rodziną jechał w kierunku hipodromu Longchamp i myślał o dziwnym kole, które zatoczyła historia. Poprzedniego dnia razem z synami poszedł włączyć się w łańcuch braterstwa, który młodzież tworzyła na obrzeżach Paryża. W 1968 r. stolicę Francji otoczył inny łańcuch – na tzw. bulwarach marszałkowskich pojawiły się czołgi wezwane przez prezydenta de Gaulle’a z powodu rozruchów studenckich. Wówczas młodzi występowali przeciwko starszym, byli przekonani, że trzeba zniszczyć wrogów, aby zniszczyć również niesprawiedliwości społeczne. Teraz całe rodziny jechały na Longchamp, by uczestniczyć w papieskiej Mszy św.

Reklama

Na miejscu byli przed siódmą rano. Młodzi, którzy spędzili tu całą noc, powoli budzili się ze snu. Leżeli na swoich karimatach i w śpiworach. Wielu jeszcze spało. Wśród nich Didier zobaczył chłopaka, który klęczał i modlił się. Uderzyło go to. „Inna rewolucja dzieje się na naszych oczach” – pomyślał.

Nie udało im się zbliżyć do papieskiego ołtarza. Przez noc i poranek liczba ludzi na Longchamp niemal się podwoiła. Ponad milion ludzi przyszło, aby posłuchać Papieża, który tego dnia miał zakończyć XII Światowe Dni Młodzieży.

Nauczycielu, gdzie mieszkasz?

To pytanie zadane Jezusowi przez przyszłych apostołów było hasłem paryskiego spotkania młodych i do niego odnosił się Papież owej niedzieli na wypełnionym po brzegi hipodromie Longchamp.

– Ten świat jest cudowny i bogaty, odkrywa przed ludzkością swoje niezliczone bogactwa, uwodzi, przyciąga rozum i wolę – mówił Jan Paweł II. – Ale w ostatecznym rozrachunku on nie napełni ducha.

Musieli to przeczuwać młodzi Francuzi, którzy pojawili się owego niedzielnego ranka, 24 sierpnia, w tak zaskakującej liczbie.

Guillaume, 17 lat: „Zbliża się rok 2000 i ciągle mówi się nam o rzeczach złych, o zagrożeniu bezrobociem etc. A Papież dodaje nam odwagi. Mówi: «Nie lękajcie się». Dopóki ma się wiarę, nie ma powodu, aby się lękać”.

Marie-Ange, 30 lat, kierowniczka w firmie PR: „Tutaj jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy razem. U mnie w pracy na katolika patrzy się jak na dziwoląga. Ludzie uważają, że katolik to jakiś frustrat. W tych dniach paryżanie uśmiechali się do nas – to był wielki prezent”.

Stephane, 26 lat, inżynier chemik: „Samotny chrześcijanin jest człowiekiem zagrożonym – powiedział nam nasz biskup. W życiu codziennym mamy pokusę, aby wszystko rzucić. Wystarczy przejść się po liceach i zapytać, czy oni mają jakąś nadzieję! Jeśli widzi się 15-letnie dziewczyny, które już wiele razy poddały się aborcji, to widać, że coś jest nie tak”.

Reklama

Sarah, 18 lat: „To wspaniale, że jesteśmy tu wszyscy razem z tego samego powodu. W kościołach nie widać wielu młodych. A tu jesteśmy razem z tymi, którzy wierzą, i wierzą dobrze”.

Na pytanie: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?”, Jezus odpowiedział: „Chodźcie, a zobaczycie”. Słowa te w przedziwny sposób wybrzmiały w roku 1997, ogłoszonym przez Jana Pawła II (w ramach przygotowań do Jubileuszu 2000) Rokiem Jezusa Chrystusa. Rzesze młodych w zlaicyzowanej stolicy Francji dowodziły, że po 2 tysiącach lat pytanie to wciąż brzmi w młodym sercu, a zaproszenie: „Chodźcie, a zobaczycie”, znajduje żywy rezonans. Nie był to jednak tak charakterystyczny dla młodości jednorazowy entuzjazm. Gleba okazała się płodna, a ziarno w nią wrzucone zaowocowało kolejnym zaskoczeniem. 3 lata później, podczas Jubileuszu Młodych w Rzymie, Francuzi stanowili najliczniejszą grupę młodych spoza Włoch i przebili w tym nawet... Polaków. Co ciekawsze, we Francji młodzi organizowali się sami, niekiedy wręcz zmuszali swoich księży i biskupów, aby im towarzyszyli. W ten sposób w skali makro zrealizował się model duszpasterstwa młodzieży prowadzony przez Karola Wojtyłę w latach 50. ubiegłego wieku. Wówczas również jego młodzi przyjaciele sami organizowali wyprawy kajakowe i piesze wędrówki górskie i prosili, aby Wujek przyłączył się do nich i służył im wsparciem duchowym. Rzucone wtedy ziarno po latach rozrosło się do nieprawdopodobnych rozmiarów.

2016-05-11 08:32

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

ŚDM już zaraz

Więcej ...

Czy katolik powinien interpretować sny?

Niedziela Ogólnopolska 46/2022, str. 14

Photographee.eu/Fotolia.com

Więcej ...

Wędrówka z Małym Księciem. Jasełka w szkole sióstr zmartwychwstanek

2023-02-01 13:09

Maciej Orman/Niedziela

Publiczną Szkołę Podstawową im. Matki Zofii Szulc Sióstr Zmartwychwstanek w Częstochowie 1 lutego odwiedził Mały Książę, aby podczas jasełek wraz z uczniami klas drugich wędrować w poszukiwaniu Miłości.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

Kościół

Watykan: Polak podsekretarzem Dykasterii ds. Kultu Bożego...

Bydgoszcz: zakaz prowadzenia działalności medialnej dla...

Kościół

Bydgoszcz: zakaz prowadzenia działalności medialnej dla...

Zmarł Leonard Pietraszak

Wiadomości

Zmarł Leonard Pietraszak

Koziegłowy: profanacja figury Matki Bożej Fatimskiej

Kościół

Koziegłowy: profanacja figury Matki Bożej Fatimskiej

Ile można się spóźnić na Mszę św., aby była...

Kościół

Ile można się spóźnić na Mszę św., aby była...

Jak będzie w czyśćcu? Fulla Horak o życiu pozagrobowym

Wiara

Jak będzie w czyśćcu? Fulla Horak o życiu pozagrobowym

Biograf papieża: Benedykt XVI zrezygnował z papieskiego...

Kościół

Biograf papieża: Benedykt XVI zrezygnował z papieskiego...

Ks. Sławomir Oder - nowym biskupem gliwickim

Kościół

Ks. Sławomir Oder - nowym biskupem gliwickim

Hiszpania: zaatakowany przez dżihadystę ksiądz z...

Kościół

Hiszpania: zaatakowany przez dżihadystę ksiądz z...