Reklama

W oczekiwaniu na kanonizację błogosławionego biskupa J. S. Pelczara

Samotność ojcostwa (12)

Niedziela przemyska 14/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rzymskie plany pochłaniały Józefa niemal całkowicie. Wiedział, że sprawa nie będzie łatwa, stąd zaczął szukać różnych kontaktów, które umożliwiłyby zrealizowanie zamiarów. Pan Bóg w sposób wyraźny pomagał w realizacji tych planów. Ksiądz Józef dowiedział się, że znany już zmartwychwstaniec o. Semenenko pojawił się z Rzymu w Galicji i tutaj pukając do różnych serc szukał funduszy na stworzenie w Rzymie kolegium dla księży, którzy mogliby tam pogłębiać swoją wiedzę.
Józef postanowił napisać do niego list z prośbą o pomoc w znalezieniu jakiegoś miejsca w Rzymie, a innymi kanałami zaczął szukać ludzi, którzy mogliby ufundować mu choćby skromne stypendium, które umożliwiłoby studiowanie. Każdy wysłany list omadlał z nadzieją, że otrzyma, pomyślną odpowiedź. Te jednak długo nie nadchodziły.
Tymczasem w Samborze nadchodziły dni bardzo uroczyste. Wszyscy szykowali się do obchodów złotego jubileuszu ks. proboszcza Jedlińskiego. Wikarzy postanowili przygotować uroczystość godną szanowanego i gorliwego pasterza. I wtedy zdarzyła się niespodzianka, która zaskoczyła wszystkich, a Jubilata głęboko wzruszyła. Nadszedł list od papieża Piusa IX, który z tej okazji nadał dla parafii odpust zupełny. Ogłoszono to uroczyście podczas niedzieli poprzedzającej uroczystości jubileuszowe. I wtedy nadeszły dni, które były wzruszającym dowodem miłości parafian do proboszcza, ale i świadectwem wiary parafian. Ludzie chcąc dostąpić łaski odpustu zupełnego, który wówczas nie był zbyt często ofiarowany wiernym, oblegli konfesjonały, tak, że przez trzy dni wikarzy nie wychodzili niemal ze świątyni. Kiedy trzeciego dnia Józef wrócił późno do domu, nie tykając nawet zostawionej przez gospodynię kolacji położył się spać i zasnął kamiennym snem. Obudził się w środku nocy i poczuł, że dzieje się coś niedobrego. Nie mógł mówić. Oblany zimnym potem, nie bacząc na późną porę zapukał do pokoju konfratra.
- Co się dzieje? Staś Kloczowski, bo jego obudził przestraszony Józef, nie krył zdziwienia i wyraźnie był wystraszony.
Józef przestraszył się jeszcze bardziej, bo nie mógł wydobyć słowa, by wyjaśnić cel swojego nocnego najścia.
- Na litość Boską, mów co się stało, czy może coś z księdzem jubilatem?
Józef dalej milczał, jedynie kiwnięciem głowy zaprzeczył niepokojącemu pytaniu.
- Powiesz wreszcie o co chodzi?
Józef wszedł do pokoju i poszukał kawałek kartki i ołówek, i napisał to, czego nie mógł wypowiedzieć: "Stasiu, straciłem mowę, nie mogę mówić". Łzy polały się po jego policzkach, a w sercu wezbrało wielkie rozżalenie. Marzenia o Rzymie, studiach, pracy naukowej i dydaktycznej spłonęły w tym jednym momencie. Oto odtąd będzie nikomu niepotrzebnym, a nawet uciążliwym młodym księdzem.
Teraz ujawniła się cała energia Stasia.
- Nic nie możemy zrobić na własną rękę. Nie wiadomo co to jest. Może jakaś niedyspozycja, a może coś poważniejszego. Domowe sposoby mogłyby tylko pogorszyć sytuację. Idź do siebie, a ja gonię po pana doktora.
Józef gestami dawał znać, że późno, że nie wypada, ale nic to nie pomogło. Teraz siedząc u siebie modlił się gorliwie o łaskę zdrowia, a jeśli to coś gorszego, o dar mężnego niesienia krzyża. Tak pogrążony w rozmyślaniach i modlitwie doczekał lekarza.
Lekarz szybko postawił diagnozę.
- Na mój rozum nastąpiło zmęczenie mięśni napinających struny głosowe. Mam nadzieję, że to tylko chwilowe przesilenie. Najpewniej będzie spokojnie poczekać do rana. Potem zobaczymy. A teraz do łóżka i dobrze się wyspać. To pierwszy środek farmakologiczny, który mogę zalecić.
- A widzisz Józek, gorliwość jest czasem gorsza od lenistwa. Prosiliśmy, podzielmy się tą spowiedzią, odpocznij trochę. Ale gdzie tam. Pelczar zawsze musi być najgorliwszy. Pan doktor ma rację. A ty zostałeś pokarany i jutro nie będziesz mógł wypowiedzieć swojej oracji na cześć jubilata.
Rano przy śniadaniu Józef zgodnie z zaleceniem lekarza nic nie mówił, co wywołało zdziwienie proboszcza i drugiego wikarego, którzy o sprawie nic nie wiedzieli. Dopiero Stanisław wprowadził ich w Pelczarowy problem.
- Nie przejmuj się tak Józiu, to na pewno jest przemęczenie, o którym mówił lekarz - pocieszał proboszcz.
- Oby to była prawda - ku zdziwieniu wszystkich i samego Józefa usłyszeli jego głos. Był co prawda jeszcze nieco chrapliwy, ale zrozumiały.
Staś zmęczony nocnymi przejściami i nieco spięty, nie wytrzymał powagi i rzucił się w stronę Józka, a że chłop był mocny uniósł go w górę i zaczął śmiejąc się i płacząc na przemian wołać:
- Będziesz gadał, będziesz gadał, a może i biskupem zostaniesz, a tak się przejmowałeś. Ale oracji na cześć jubilata nie powiesz, już ja o to zadbam.
Wszyscy ucieszyli się z tego powrotu Józefowego głosu i pośpieszyli szykować ostatnie szczegóły przed uroczystą Sumą.
Uroczystość zgromadziła wielką liczbę wiernych. Życzenia składali przedstawiciele poszczególnych stanów. W imieniu wikarych przemawiał ks. Gruszczyński. Mimo, że ta rola go zaskoczyła powiedział pięknie i od serca, co wywołało łzy wzruszenia u jubilata. Najbardziej jednak wzruszającym był koniec uroczystości. Przemówił wszak sam jubilat. Krótko, bo wzruszenie odebrało mu głos. Razem z nim szlochać zaczął cały kościół i w takim klimacie rozpoczęło się błogosławieństwo, którego jubilat udzielał kładąc ręce na głowy swoich parafian.
Z kościoła uroczystości przeniosły się do domu ludowego, gdzie znowu trwały przemówienia i gratulacje. Późnym popołudniem wrócili wreszcie na plebanię. Józef po nieprzespanej nocy, zwolniony przez kolegów od obowiązku odprawiania nieszporów postanowił choć chwilę się przespać. Nie było mu to jednak dane. Przechodząc przez jadalnię zobaczył na sekretarzyku list zaadresowany na jego nazwisko. Otworzywszy go Józef odczytał jego treść trzykrotnie. Nie mógł uwierzyć. List nadesłał o. Semenenko zawiadamiając, że jest dla niego miejsce w Rzymie i jeśli załatwi inne potrzebne formalności to czekają na niego w Wiecznym Mieście. Radość rozsadzała młodego kapłana. - Jaki Pan Bóg dobry. Daje smutek, ale potem wynagradza stokrotnie. Bardzo chciał się z kimś podzielić tą radością, ale nie śmiał przeszkadzać domownikom w odpoczynku. Postanowił poczekać do kolacji. Kiedy podzielił się tą wiadomością wszyscy się uradowali.
- Szkoda mi ciebie, zasmucił się nieco proboszcz, ale cóż, skoro masz takie pragnienie, niech ci Bóg błogosławi w tym przedsięwzięciu. Ale żeby radość była większa, to chcę ci powiedzieć, że znalazł się ktoś, kto gotowy jest cię wspomóc. Otóż hrabina Seweryna Badeniowa zdeklarowała się wobec mnie, że jest gotowa ofiarować ci sto złotych reńskich i nawet mam te pieniądze.
Zatem wszystko układa się pomyślnie.
- Nawet bardzo, Za tydzień mam jechać do domu, by uczestniczyć w ślubie mojej najstarszej siostry Katarzyny, wtedy wstąpię do księdza biskupa i mam nadzieję, że moje pragnienia się spełnią.
- Daj ci Boże - po ojcowsku zakończył rozmowę ksiądz proboszcz.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Podziel się:

Oceń:

2003-12-31 00:00

Wybrane dla Ciebie

Schizma abp. Lefebvre’a powraca po 38 latach

2026-07-02 09:40
Abp Marcel Lefebvre, założyciel Bractwa, celebrujący Mszę w tradycyjnym rycie rzymskim

Autorstwa Antonisse, commons.wikimedia.org

Abp Marcel Lefebvre, założyciel Bractwa, celebrujący Mszę w tradycyjnym rycie rzymskim

Pomimo hojnych starań świętych Pawła VI i Jana Pawła II, decyzji Benedykta XVI o uchyleniu ekskomuniki oraz uprawnień przyznanych przez Franciszka, w wyniku niegodziwych święceń dokonanych wbrew woli papieża Bractwo Kapłańskie ponownie odłącza się od Rzymu.

Więcej ...

Komunikat w sprawie powołania komisji „Wysłuchanie i wyjaśnienie”

2026-07-03 15:52

diecezja.pl

Metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś powołał z dniem 3 lipca br. komisję „Wysłuchanie i wyjaśnienie”, której celem jest zbadanie zjawiska wykorzystywania seksualnego osób dorosłych w sytuacji bezbronności lub zależności w Kościele instytucjonalnym na terenie archidiecezji krakowskiej od roku 1945 do dziś.

Więcej ...

Nazaretanki: Rzym pomaga nam wrócić do naszych korzeni

2026-07-03 19:57
27 nazaretanek z Polski, Białorusi i Rosji przeżywa w Wiecznym Mieście miesiąc modlitwy, formacji.

s. Alina Furczyk CSFN/Vatican Media

27 nazaretanek z Polski, Białorusi i Rosji przeżywa w Wiecznym Mieście miesiąc modlitwy, formacji.

Choćbyśmy miały domy na całym świecie, powinnyśmy wracać do Rzymu, bo tu jest nasze gniazdo – mówiła bł. Franciszka Siedliska, założycielka Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Tę myśl realizuje program „Powrót do Gniazda”, w ramach którego 27 nazaretanek z Polski, Białorusi i Rosji przeżywa w Wiecznym Mieście miesiąc modlitwy, formacji i odkrywania na nowo duchowego dziedzictwa zgromadzenia.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Dominikanie przestrzegają przed...

Polska

Dominikanie przestrzegają przed...

Szkocja: kolejna grupa planuje sakry bez zgody papieża

Kościół

Szkocja: kolejna grupa planuje sakry bez zgody papieża

Legnica: Relikwia Ciała Pańskiego przyciąga cały świat

Kościół

Legnica: Relikwia Ciała Pańskiego przyciąga cały świat

Zmiany kapłanów 2026 r.

Kościół

Zmiany kapłanów 2026 r.

Ksiądz zmarł nagle podczas Mszy św. Zaatakowała i...

Kościół

Ksiądz zmarł nagle podczas Mszy św. Zaatakowała i...

USA: Zakonnica zatrzymana przez służby imigracyjne w...

Wiadomości

USA: Zakonnica zatrzymana przez służby imigracyjne w...

Płonące krzyże podczas koncertu za pieniądze...

Wiadomości

Płonące krzyże podczas koncertu za pieniądze...

Powstało pierwsze w Polsce i Europie Sanktuarium...

Kościół

Powstało pierwsze w Polsce i Europie Sanktuarium...

Watykan ogłosił ekskomunikę po konsekracjach biskupów...

Kościół

Watykan ogłosił ekskomunikę po konsekracjach biskupów...