Reklama

Koncerty bez biletów

Piotr Iwicki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czas płynie nieubłaganie i za kilka dni tygodnie letniego zachwytu słońcem ustąpią miejsca jedynemu w swoim rodzaju pięknemu czasowi jesiennego pozłacania liści. Można powiedzieć, że w sztuce, w muzyce wszystko wróci do normalności. Z filharmonicznych gablot, podobnie jak z reklam sal koncertowych i widowiskowych, znikną najpopularniejsze latem afisze: przerwa urlopowa. Niestety, wraz ze spadającym słupkiem rtęci powoli wygasną plenerowe koncerty, które latem tak chętnie są organizowane zarówno w wielkich miastach, we wczasowych kurortach, jak i we wsiach letniskowych czy wręcz w szczerym polu. I choć publiczność takich wydarzeń pożegna się, mówiąc: do zobaczenia za rok (zazwyczaj takie cykle mają bardzo wierną publiczność), to z tęsknotą będziemy wracać pamięcią do chwili, kiedy muzyka rozbrzmiewała pod gołym niebem.

Reklama

Jako muzyk praktykujący, ot, regularnie koncertujący, niezwykle cenię sobie nie tylko artystyczną stronę podobnych działań, ale – kto wie, czy nie bardziej – także tę propagatorską, wręcz edukacyjną. Kto choć raz widział wielotysięczny tłum na Rynku Starego Miasta w Warszawie w czasie Festiwalu Jazz na Starówce, ten musi zdać sobie sprawę, że znaczna część tej plenerowej publiczności nie należy do grona zagorzałych fanów swingowania. Wielu posmakowało go incydentalnie, ale też będą tacy, którzy będą do jazzu wracać. Pójdą na festiwalowy koncert jesienią, może odwiedzą jakiś klub zimą. Bo ludzka pasja jest podobna do wyschniętej ziemi. Gdzieś w jej wnętrzu tkwi nasionko, które należy podlać, by na piasku nagle pojawiły się zielona trawa, kwiaty. Nasz umysł jak chleba łaknie również piękna. Oderwania od codzienności i wejścia do świata, w którym nie wszystko jest oczywiste, a kluczem do poznania nowych lądów są emocje i wyobraźnia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Latem, kiedy czas odrobinę zwalnia, kiedy mamy kilka chwil dla siebie i nie musimy skupiać się na tym, co związane z zapracowaną codziennością, wielu idzie odkrywać owe nowe lądy. Dla jednych jest to wspomniany jazz, dla innych muzyka organowa lub chóralna, ktoś wpadnie na jakiś performance z pogranicza muzyki i teatru eksperymentalnego, a jeszcze ktoś inny posmakuje awangardowego kina. W wakacje można zawsze nadrobić zaległości w odwiedzaniu galerii i muzeów, albo – jak ja – sięgnąć po książki, które dziwnie zasiedziały się na regale domowej biblioteki. Kiedy odpoczywałem w zaciszu Mazur Garbatych (Radzie k. Wydmin), nagle na tablicy obok domu sołtysa pojawił się afisz: „Jam na polu”. Ot, od kilku lat, dosłownie w szczerym polu, za miedzą, między ścierniskami, rozkładana jest profesjonalna estrada, na której ludzie spontanicznie sobie grają. Co chcą i z kim chcą. Zaręczam, znakomite to próby. Na finał pojawia się gwiazda (tym razem był to Tymon Tymański).

Reklama

Nic dziwnego, że takie z pozoru szalone działanie przyciąga tłumy. Nie inaczej dzieje się w czasie wszelkich koncertów promenadowych, tych chwil, kiedy na kilka tygodni, bywa, że kilka weekendów, ożywają muszle w parkach, maleńkie amfiteatry wciśnięte w krajobraz plaż, tarasy pałacyków czy spontanicznie sklecone estrady. Te miejsca na kilka chwil stają się świątynią sztuki. I nie chodzi o to, aby z afisza krzyczały do nas nazwiska megagwiazd. Absolutnie nie! Tu chodzi o to, aby muzyka czy teatr wyszły wprost do ludzi. Każdy kiedyś pierwszy raz posmakował wielkiej pajdy chleba z domowym smalcem, pierwszy raz posmakował miodu prosto z pasieki, a jeszcze ktoś inny pierwszy raz zjadł surową rybę w restauracji sushi. Zawsze jest ten pierwszy raz. Bez niego nie ma poznania. Bez poznania nie ma fascynacji, być może miłości do czegoś już na całe życie.

Paweł Kos-Nowicki, znakomity dyrygent i animator życia muzycznego (szefuje kilku festiwalom, w tym również plenerowym), mówi wprost, że letnie koncertowanie, występy w kościołach czy zabytkowych wnętrzach pałacyków, podobnie jak muzykowanie w otoczeniu drzew i trawy, to siew. Tak zasiewa się ciekawość u tych, którzy czasami mają kontakt z „żywą” muzyką pierwszy raz. Tak zaczyna się odkrywać, a może później pielęgnować nasionko pasji, ciekawości. Jedni już nigdy nie wrócą na podobne muzyczne wydarzenie, ale wielu zacznie śledzić plakaty, ogłoszenia w centrach kultury, uważniej popatrzy na anonse wiszące przy wejściach do parków, bo mogą one oznaczać, że za moment lub za kilka dni w tym miejscu stanie się coś, co ma poruszyć nasze serca. Dlatego nigdy nie traktowałem koncertów plenerowych jako tych mniej poważnych.

Wiedzą o tym Berlińscy Filharmonicy, nasi artyści spod szyldu Sinfonii Varsovii, Warszawskiej Opery Kameralnej czy Filharmonii Narodowej, i z tą świadomością wychodzą z muzyką w plener, bo tam często są ich potencjalni przyszli melomani, stali bywalcy. Dzisiaj słuchają muzyki pod kasztanowcem albo koło fontanny, a jutro zasiądą na widowni świątyń sztuki. I to jest piękne.

Piotr Iwicki
Muzyk, publicysta

Podziel się:

Oceń:

2018-09-04 13:40

Wybrane dla Ciebie

Papież, Francja i chrześcijańskie korzenie, które nie obumarły

2026-09-29 15:20
Wizyta Leona XIV we Francji

Vatican Media

Wizyta Leona XIV we Francji

Znaczenia wizyty Leona XIV we Francji nie da się streścić w statystykach, ani pojedynczych cytatach z przemówień i homilii. Cztery dni, które Ojciec Święty spędził z „najstarszą córą Kościoła”, to złożony obraz słów, gestów i znaków, które wspólnie pokazują, że nad Sekwaną wiara odradza się dzięki głęboko zapuszczonym i wciąż żywym korzeniom i że Francja na nowo może stać się „Bożą latarnią” w Europie (by posłużyć się metaforą, którą opisywana jest katedra w Metz), jeśli tylko się na to odważy.

Więcej ...

Modlitwa św. Jana Pawła II o pokój

Karol Porwich/Niedziela

Więcej ...

Jednego dnia dwie wizje Europy – Leon XIV o obronie życia, 11 państw o aborcji

2026-09-30 17:49

Vatican Media/Adobe Stock

Fundacja JEDEN Z NAS alarmuje: 28 września Europa usłyszała dwa skrajnie odmienne przesłania dotyczące człowieka i przyszłości kontynentu. Tego samego dnia, gdy przedstawiciele 11 państw europejskich - w International Safe Abortion Day (Międzynarodowy Dzień Bezpiecznej Aborcji) - wezwali do przyjmowania prawa i polityk zwiększających dostęp do aborcji oraz wskazali na działania na rzecz jej dekryminalizacji, papież Leon XIV, przemawiając we Francji, jednym z państw wymienionych w tej deklaracji, wezwał młodych Europejczyków, aby miłowali życie, zakładali rodziny, przyjmowali dzieci i bronili godności każdego człowieka „od pierwszej chwili życia w łonie matki aż po ostatnie tchnienie”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Zamordowany ks. Zbojnowicz spoczął na cmentarzu w...

Kościół

Zamordowany ks. Zbojnowicz spoczął na cmentarzu w...

Biografia bł. Fultona Sheena. „Komunistom nie udało...

W wolnej chwili

Biografia bł. Fultona Sheena. „Komunistom nie udało...

Papież: gdy Kościół broni życia, nie uprawia polityki

Kościół

Papież: gdy Kościół broni życia, nie uprawia polityki

Wezwanie Boga ma pierwszeństwo przed wszystkim, co...

Wiara

Wezwanie Boga ma pierwszeństwo przed wszystkim, co...

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św.,...

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św.,...

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Kościół

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...

Kościół

Ksiądz potrącony przez motocyklistę - pilna prośba o...