Reklama

Kościół

Dotyk nieba

Arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga i ksiądz kustosz Marek Maciążek z rodziną Nicolasa (w czerwonej kurtce)

Ks. Zbigniew Sobolewski

Arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga i ksiądz kustosz Marek Maciążek z rodziną Nicolasa (w czerwonej kurtce)

Pan Bóg ciągle i na różne sposoby okazuje nam swoje miłosierdzie. Czasem jesteśmy tym zaskoczeni, jak mogli to odczuć uczestnicy uroczystości odpustowej 23 lutego br. w sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie, gdyż był z nimi chłopiec o imieniu Nicolas, który dostąpił łaski uzdrowienia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uroczystości odpustowe poprzedziła nowenna do Dzieci Fatimskich. Kustosz sanktuarium – ks. kan. Marek Maciążek powiadomił, że w ramach przygotowań 300 parafian podjęło post, i zapowiedział szczególną intencję Mszy św. – modlitwę dziękczynną za łaskę zdrowia, której dostąpił Nicolas.

Msza św. odpustowa

Eucharystii przewodniczył abp Andrzej Dzięga, pasterz szczecińsko-kamieński. W homilii zwrócił uwagę, że musimy się na nowo nauczyć słuchać głosu z nieba, jak dzieci z Fatimy. – My bardziej nauczyliśmy się mówić, często krzyczeć, kłócić się o siebie, a to trzeba jak Samuel, pouczony przez swego mądrego przewodnika, powiedzieć: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Tak słuchała Maryja, tak słuchał Józef, tak słuchali wszyscy święci, którzy chcieli się wspiąć na wyżyny świętości, i Dzieci Fatimskie, bo chciały słuchać – powiedział ksiądz arcybiskup. Zachęcał do kontynuowania posłania z Fatimy, do modlitwy różańcowej za grzeszników i przykładu chrześcijańskiego życia. – Idź na drogi życia, nie lękaj się świata. Świat tęskni za Bogiem i potrzebni są ludzie, którzy o tym będą mówić innym – zachęcał.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Msza św. zakończyła się indywidualnym błogosławieństwem, udzielonym najpierw licznie obecnym dzieciom, a potem także pozostałym uczestnikom uroczystości.

Wersja księdza

Reklama

Po Eucharystii ks. Maciążek poprosił do ołtarza Nicolasa i opowiedział o uzdrowieniu chłopca.

– Kiedy budowaliśmy nasz kościół, szukałem w Internecie firmy, która przewiezie zamówiony przez nas w Portugalii kamień na budowę tej świątyni – wspominał ks. Maciążek. – Było wiele propozycji, ale jedna z nich najbardziej rzuciła mi się w oczy. Była to spedycja pani Małgosi spod Konina, z Tuliszkowa. Pani Małgorzata z radością zgodziła się przyjąć moje zamówienie. I oto w tej znanej mi już rodzinie w ubiegłym roku doszło do wypadku, któremu uległ Nicolas – 8-letni syn pani Małgorzaty. Został on potrącony przez autobus. Lekarze nie dawali dużych szans na wyzdrowienie chłopca. Mama Nicolasa skontaktowała się ze mną i poprosiła o modlitwę i Mszę św. w sanktuarium w jego intencji. Akurat tego dnia mieliśmy wolną intencję mszalną. Od razu więc wieczorem włączyliśmy Nicolasa do omadlanych przez nas osób. Dziś widzicie go wśród nas, zdrowego, chodzącego samodzielnie – powiedział ks. Marek.

Wersja mamy Nicolasa

Reklama

– Mój syn we wrześniu wpadł pod jadący autobus i uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Lekarz stwierdził m.in. uszkodzenie mózgu. Nicolas został przetransportowany helikopterem do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jego stan był krytyczny. Miał liczne uszkodzenia wewnętrzne, także uszkodzenia czaszki, ręki, nogi. Ale w tym wszystkim, mogę powiedzieć, pierwsi ludzie, którzy pojawili się po wypadku, to byli jakby aniołowie. To się stało przy cmentarzu. Kiedy mój syn był reanimowany w karetce, ja klęczałam tam i się modliłam, prosząc o wstawiennictwo tych zmarłych. I wtedy zaczęli się pojawiać ludzie, jakby prowadzeni ręką Jezusa, jakby On sam chciał Nicolasa uratować od początku. Jako pierwsza np. pojawiła się lekarka, która na tym cmentarzu odwiedzała akurat grób swoich bliskich i pierwsza ratowała mojemu dziecku życie. Potem – ten bardzo odpowiedzialny lekarz z pogotowia, który od razu zadecydował o wezwaniu helikoptera. Gdyby jednej z tych osób czy też takich podjętych decyzji zabrakło, dziś pewnie stan mojego syna byłby inny – powiedziała pełna emocji matka, wróciwszy myślą do tamtych wydarzeń. – Później dowiedzieliśmy się też, że na dyżurze w szpitalu w Łodzi był akurat profesor, najlepszy chirurg ręki, który od razu operował Nicolasa. To były takie obrazy, które jeszcze wtedy do mnie nie docierały, dopiero potem ułożyły się w pewną całość. Cały czas żarliwie się modliliśmy. Kiedy syn był jeszcze w karetce i nie wiedziałam, co robić, zadzwoniłam do znajomej i poprosiłam o modlitwę. Jak się później dowiedziałam, ona podała tę wiadomość dalej i tak powstały łańcuszki modlitewne. Wypadek miał miejsce ok. godz. 14, a od godz. 15 – Godziny Bożego Miłosierdzia – popłynęły modlitwy różańcowe w różnych miejscach. Kolejne dni to intensywna walka lekarzy o życie będącego w stanie śpiączki chłopca, a zarazem ciągle ufny, płynący z różnych miejsc modlitewny szturm nieba...

Epizod szpitalny

Pani Małgorzata jest też bardzo wdzięczna księdzu kapelanowi z Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie posługę pełnią ojcowie kamilianie.

Gdy przywieziono jej syna, kapelan natychmiast udzielił mu sakramentu namaszczenia chorych, a potem poświęcił swój czas na rozmowę z rodziną.

– W tym czasie otworzyłam pierwszy z brzegu tygodnik katolicki. Była to „Niedziela”. Gdy ją przeglądałam, trafiłam na artykuł zapowiadający rocznicę poświęcenia sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie w dniu 9 września 2018 r. A mój syn miał wypadek 5 września. Przeczytałam artykuł i zobaczyłam zdjęcie ks. Marka. Uświadomiłam sobie, że przecież znam tego księdza, że nawet mam jego numer gdzieś w telefonie. Postanowiłam do niego zadzwonić. Czułam, że to jakiś znak, że powinnam to zrobić. Ale z drugiej strony pomyślałam: ma święto, jest zajęty, to może tylko napiszę SMS-a. W końcu jednak doszłam do wniosku, że może nie wypada, ksiądz ma za dużo pracy, żeby mu przeszkadzać.

Reklama

Po tygodniu znów trafiłam do kapelana i mój wzrok od razu padł na okładkę kolejnego numeru „Niedzieli”. A tam – Lucas, chłopiec, który był gościem uroczystości w Szczecinie, i on „patrzy” na mnie! Wtedy pomyślałam sobie, że to nie jest przypadkowe, że to musi być jakiś znak. Wyjęłam telefon i napisałam do ks. Marka SMS-a z prośbą o modlitwę. Za parę chwil oddzwonił, a ja powiedziałam mu, co się stało. Od razu zapewnił, że tego dnia – a był to piątek 14 września – odprawi Mszę św. w intencji Nicolasa. Zapamiętałam ten dzień, bo był przełomowy w stanie zdrowia mojego syna. Było źle. Nie wiedzieliśmy, co robić, bo niby już miało być lepiej, a było gorzej. Kiedy odprawiana była Msza św. w sanktuarium, wszyscy uczestniczyliśmy w niej w domu, dzięki transmisji on-line z kościoła. Z wielką gorliwością modliliśmy się, aby ulżyć dziecku w jego cierpieniu. Okazało się, że po tej Mszy św. nastąpił zupełny przełom. Tak to wyglądało, że dziecko właśnie tej Mszy św. potrzebowało...

Ty powinieneś się dużo modlić

...Potem stan zdrowia Nicolasa poprawił się na tyle, że wypisano go do domu – po 12 dniach od wypadku. Jeszcze przez pewien czas jeździł na wózku, ale przyszedł dzień, kiedy wstał.

Dziś żaden z lekarzy, z którymi spotyka się rodzina na badaniach kontrolnych, nie może uwierzyć, że to ten sam chłopiec, który uległ groźnemu wypadkowi. Patrzą to na dziecko, to na wypis, a ostatni z lekarzy zwrócił się do chłopca wprost: – Ty powinieneś się dużo modlić, bo to chyba jakiś cud.

– Wiem, że niektórym osobom trudno będzie w to uwierzyć, ale taka jest prawda. To wszystko działo się na naszych oczach – podkreśliła mama Nicolasa. – Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo mogą zrobić ludzie swoim zaangażowaniem, głęboką wiarą, modlitwą – i ta pomoc jest w tym momencie najważniejsza, wtedy ogarnia człowieka przekonanie, że wszystko jest w rękach Boga. Ciągle powtarzałam: „Jezu, ufam Tobie”. S. Faustyna była mi w tym momencie bardzo bliska. Miałam przekonanie, że wszystko będzie dobrze. Uważam, że jest to dla nas wielkie błogosławieństwo. Dziękuję Bogu za wszystko, co dostałam. Za każdego człowieka, którego postawił na naszej drodze...

To właśnie z tą rodziną: Małgorzatą, Włodzimierzem i ich synami Nicolasem i Olivierem mogli się spotkać i modlić uczestnicy szczecińskiej uroczystości, aby się przekonać, że naprawdę Niebo jest blisko nas.

Podziel się:

Oceń:

2019-03-13 10:56

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

„Wstań i chodź w imię Jezusa”

Przystań Duchowa

Zapraszamy na charyzmatyczne spotkanie ewangelizacyjne z Mszą Świętą i modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie, które odbędzie się w Sanktuarium Świętości Życia przy ul. Łagiewnickiej 197/201 w Łodzi 23.03.2019 godz.12:00 -17:00. Spotkanie ewangelizacyjne poprowadzi ks. Łukasz Prausa.

Więcej ...

Malował obrazy szatana. Po śmierci klinicznej nawrócił się i... zbudował pierwszą w Polsce kaplicę pod wezwaniem św. Faustyny

2026-10-04 20:39
Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Archiwum ks. Wiktora Szponara/"Życie po śmierci 2" wyd. FRONDA

Jan Ben Radecki przekazuje Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II kronikę dokumentującą budowę kaplicy pod wezwaniem św. Faustyny.

Przemiana, którą przeżył Jan Ben Radecki, jest jedną z najbardziej niezwykłych. Z malarza obrazów satanistycznych do ekstrawaganckiej kawiarni na rynku we Wrocławiu o wiele mówiącej nazwie Mefisto, Radecki stał się fundatorem i budowniczym pierwszej w Polsce kaplicy pod wezwaniem św. siostry Faustyny.

Więcej ...

Sylwetka zamordowanego w Jarosławiu ks. Stanisława Zbojnowicza

2026-10-05 18:30
Ks. Stanisław Zbojnowicz

Diecezja Przemyska

Ks. Stanisław Zbojnowicz

Choć nigdy nie zajmował ważnych stanowisk i był kapłanem jakich wielu, zmarł w okolicznościach w Polsce niespotykanych. Ale warto o ks. Stanisławie Zbojnowiczu mówić nie tylko przez pryzmat jego śmierci. Ludzie mówili o nim: męczennik konfesjonału. Nie dlatego, że przy nim zginął, ale dlatego, że nigdy nie wyszedł, dopóki nie wyspowiadał ostatniej osoby. I nie wychodził nawet, jeśli nikogo w kolejce nie było.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...

Kościół

Biskup spotkał się z parafianami. Potem agresywny tłum...

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Kościół

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W...

Nie wiesz, co dalej? Maryja pokazuje, od czego zacząć

Wiara

Nie wiesz, co dalej? Maryja pokazuje, od czego zacząć

Obraz Jezusa Miłosiernego. Co dokładnie Jezus powiedział...

Wiara

Obraz Jezusa Miłosiernego. Co dokładnie Jezus powiedział...

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Kościół

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa...

Nowenna do św. Franciszka z Asyżu

Wiara

Nowenna do św. Franciszka z Asyżu

Uroczystości pogrzebowe księdza zmarłego po ataku...

Kościół

Uroczystości pogrzebowe księdza zmarłego po ataku...

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Niedziela Świdnicka

Po Mszy ustawili się przy trumnie. Tak Wałbrzych...

Kościół Warszawski zabrał głos w sprawie abortomatu....

Kościół

Kościół Warszawski zabrał głos w sprawie abortomatu....