Reklama

Świat

prawdziwe wydarzenia

Boży przemytnicy

Alicja Grzesik

Nitra, 2001 r. – spotkanie przemytników: Alojzy Gabaj i ks. Paweł Bartula

– A to jest ksiądz Stefan ze Słowacji – wskazuje na jednym z archiwalnych zdjęć ks. Paweł Bartula i opowiada: – W czasach komunistycznych, kiedy jeszcze była Czechosłowacja, o tym, że ks. Stefan jest kapłanem, nie wiedzieli nawet jego rodzice. Gdy oni szli do kościoła, ich syn odprawiał Mszę św. w domu

W listopadzie br. nasi południowi sąsiedzi świętowali 30. rocznicę aksamitnej rewolucji. Warto przy tej okazji przypomnieć, że na terenie ówczesnej Czechosłowacji przez wiele lat Kościół katolicki doświadczał brutalnych represji ze strony komunistycznych władz. W tym trudnym czasie naszym sąsiadom przychodzili z pomocą Polacy. Wśród nich byli Maria i Jan Bartulowie z Podegrodzia (k. Nowego Sącza). Wydarzenia sprzed lat dobrze pamiętają Alicja Grzesik (najmłodsza córka Bartulów) i ks. Paweł Bartula (syn), proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Muchówce.

Zorganizowany przerzut

Alicja Grzesik, z wykształcenia historyk, przypomina, że czechosłowackie władze komunistyczne w sposób bezwzględny rozprawiały się z kapłanami i ich działalnością duszpasterską. Wyjaśnia: – Zamykano seminaria, klasztory, likwidowano szkoły i wydawnictwa katolickie, dokonywano licznych aresztowań duchownych i świeckich zaangażowanych w działalność religijną, co spowodowało, że Kościół w Czechosłowacji zszedł do podziemia.

Przewodnikiem Polaków, którzy pomogli w tym czasie Słowakom, był ks. Stanisław Ługowski (kapłan jest obecnie proboszczem jednej z parafii na Słowacji i nie udziela wywiadów – przyp. red.). Najmłodsza córka Bartulów przypomina, że ks. Ługowski dowiedział się od słowackich studentów, iż na Słowacji istnieje ogromne zapotrzebowanie na literaturę religijną, dewocjonalia, Pismo Święte, filmy religijne itp. To sprawiło, że kapłan zorganizował przerzut tych towarów za południową granicę – tą drogą przemycono ponad 200 tys. książek!

Reklama

Gdy pytam, jak ks. Ługowski trafił do ich domu rodzinnego, ks. Paweł Bartula wspomina: – Moi rodzice byli przyjaciółmi proboszcza Podegrodzia, ks. Józefa Nowaka, do którego przyjeżdżali klerycy marianie. I ksiądz proboszcz przysyłał ich do nas. Poza tym nasza najstarsza siostra Halina, która studiowała na KUL, znała ks. Ługowskiego. Mój rozmówca dodaje, że gdy kapłan zaczął organizować przerzuty poszukiwanych na Słowacji materiałów, potrzebował bazy. Przyjechał więc do Podegrodzia i zapytał rodziców, czy wesprą go w tej działalności, a oni się zgodzili.

Towar

Alicja Grzesik zaznacza, że jej rodzice wynieśli przywiązanie do Kościoła i ojczyzny ze swych domów rodzinnych i te wartości przekazali szóstce swych dzieci. Wspomina: – Byłam wtedy nastolatką, ale dobrze pamiętam, że przez nasz dom przewinęło się wielu współpracowników ks. Ługowskiego. Oni zatrzymywali się w Podegrodziu w drodze na granicę polsko-czechosłowacką, dokąd nieśli plecaki z literaturą religijną. Ksiądz Paweł podkreśla, że literatura religijna docierała do Polski różnymi kanałami. – Byliśmy nawet w Tarnowie, gdzie malowano na płótnie obrazy Jezusa Miłosiernego. Ze wspomnień wynika, że obrazki o treści religijnej, różańce i książki religijne były wydawane m.in. we Włoszech i w Kanadzie. Przesyłano je do Polski różnymi kanałami: były przesyłki pocztowe, lotnicze, ale też przewożono je samochodami ciężarowymi czy drogą morską – promami do Świnoujścia. Biblię przysyłali m.in. przedstawiciele Kościoła protestanckiego z Niemiec.

Zdecydowana większość towaru została przeszmuglowana przez Tatry, górskimi szlakami. Do grona „przemytników” dołączył ks. Paweł Bartula, wtedy uczeń LO w Starym Sączu. Kapłan przyznaje, że bardzo chciał się znaleźć w tym towarzystwie. Pamięta, że po raz pierwszy miało to miejsce 12 grudnia 1983 r. Wtedy ks. Ługowski poprosił go, aby zastąpił – dziś już świętej pamięci – Antka Liptaka. Ksiądz Paweł uśmiechając się, wspomina: – Miałem 16 lat. Rodzice o niczym nie wiedzieli. Po zwolnieniu ze szkoły pojechałem wraz z ks. Ługowskim i Konradem Baneckim do Piwnicznej. Najpierw w tamtejszym Urzędzie Gminy uzyskaliśmy pozwolenie na wyjście w góry. To był mroźny poranek. Po godzinnej wędrówce nastąpiło krótkie spotkanie na Piwowarówce. Zamieniliśmy kilka słów, wymieniliśmy się plecakami i zeszliśmy w dół. Do dzisiaj pamiętam słowa ks. Ługowskiego: „Po raz kolejny udało się pokonać komunę”. Niestety, trzej Słowacy zostali wtedy zatrzymani przez polskich pograniczników i osadzeni w więzieniu.

Reklama

Wyprawy

Ksiądz Paweł pamięta też, jak na polecenie ks. Ługowskiego musiał usunąć zakazane dokumenty, które czekały na przerzut w domu Bartulów. Wspomina: – Byłem przerażony. Miałem zniszczyć 20 tys. deklaracji Karty 77 dysydentów czechosłowackich i jeszcze jakieś książki religijne. Postanowiłem to wszystko spalić. Całą noc spędziłem przy piecu centralnego ogrzewania. Najgorzej paliły się drukowane na papierze brewiarzowym Karty 77 (uśmiech). Gdy rano spojrzałem za okno, zobaczyłem, że cały teren wokół domu jest pokryty niedopalonymi szczątkami papieru. Na świeżym śniegu było czarno; na niedopalonych kawałkach papieru widniały słowackie litery...

Gdy przyszły kapłan rozpoczął naukę w Studium Nauczycielskim, mógł częściej wyjeżdżać do Zakopanego. Przyznaje, że rodzice wyrażali zgodę na te wyjazdy. Opowiada: – Tatry Zachodnie były w miarę bezpiecznym zakątkiem, który pozwalał na przerzuty materiałów na Słowację. Ekipy pochodziły z wielu rejonów Polski, w większości byli to studenci, ale nie tylko. Szczególnie związany byłem z Jagodą i Antkiem Wróblami. Przez dwa lata kilkanaście razy, czasami z samego Chochołowa, szliśmy, niosąc ciężkie plecaki aż na Rakoń. To był główny cel naszych wycieczek i miejsce zamiany plecaków.

Przyszły kapłan spotykał się też indywidualnie z Janem Hencovskim z Dolnego Kubina. Wspomina: – Umawialiśmy się pod Grzesiem. Były to wyprawy radosne, ale z dreszczem emocji i skłamałbym, gdybym powiedział, że się nie bałem. Oczywiście, nie cały czas. Ale nigdy nie było się pewnym swego powrotu. Dodaje, że ostatni raz ruszył na szlak tydzień przed wyjazdem do seminarium, co bardzo zdenerwowało jego mamę...

Szkoła życia

A jak dziś rodzeństwo ocenia to, co się wydarzyło w latach 80. w ich życiu? Ksiądz Paweł wyznaje: – Dla mnie było to ważne doświadczenie duchowe, ale też religijne. Pamiętam, że te nasze działania były połączone z modlitwą. Zawsze, gdy wychodziliśmy z Podegrodzia, rozpoczynaliśmy wyprawę udziałem we Mszy św. Alicja Grzesik dodaje: – To była piękna szkoła życia. Właściwie myśmy z Pawłem się na tym wychowali. Te wydarzenia wpłynęły na nasze późniejsze życiowe wybory, na zachowania i postawy, także na to, co dzisiaj robimy, kim jesteśmy i jak funkcjonujemy w społeczeństwie.

O spotkaniach Polaków i Słowaków oraz o przemycie w Tatrach Zachodnich przypomina dziś turystom postawiony na Grzesiu krzyż. Obok niego raz do roku jest odprawiana Msza św. W ostatnią sobotę sierpnia przychodzą tu na godz. 12 Polacy i Słowacy. Wspólnie modlą się w intencji ludzi, którzy przed laty mieli w sobie tyle odwagi, aby podjąć walkę z komunistyczną władzą i sprzeciwić się decyzjom godzącym w Kościół w Czechosłowacji.

2019-12-04 07:07

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Opole: akcja dla misjonarzy "Grosz za kilometr"

2020-08-04 11:59

Adobe Stock

Błogosławieniu pojazdów na św. Krzysztofa towarzyszy akcja „Grosz za kilometr”. Zebrane w ten sposób pieniądze pozwalają dofinansować zakup samochodów dla misjonarzy. W tym roku otrzymało je czworo misjonarzy z diecezji opolskiej. Ks. Robert Dura, który pracuje w Togo, odebrał dzisiaj nowe auto terenowe. Będzie nim dojeżdżał do 11 wiosek w swojej afrykańskiej parafii.

Więcej ...

PRENUMERATA TYGODNIKA KATOLICKIEGO „NIEDZIELA”

Bożena Sztajner/Niedziela

Więcej ...

Sudan Płd.: Kościół zaszokowany zabójstwem trojga dzieci

2020-08-07 17:20

Vatican News

„To zatrważająca wiadomość. Zjednoczmy się w modlitwie w tym momencie żałoby prosząc Boga o pokój i miłosierdzie dla naszego narodu” – powiedział bp Eduardo Hiboro Kussala na wieść o brutalnym zamordowaniu w Sudanie Południowym trojga dzieci. Trzy siostry: Lydia, Blessings i Nura Edward zostały znalezione w kałuży krwi w rodzinnym domu. Miały 9, 7 i 4 lata.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Abp Gądecki apeluje o stworzenie możliwości przyjmowania...

Kościół

Abp Gądecki apeluje o stworzenie możliwości przyjmowania...

Szumowski: wprowadzamy dodatkowe obostrzenia i rygory

Wiadomości

Szumowski: wprowadzamy dodatkowe obostrzenia i rygory

Dwóch księży i raper parodiują znany hit

W wolnej chwili

Dwóch księży i raper parodiują znany hit "Przejmujemy...

Watykan: nie wolno zmieniać formuły Chrztu św.

Kościół

Watykan: nie wolno zmieniać formuły Chrztu św.

Odpust Porcjunkuli

Święta i uroczystości

Odpust Porcjunkuli

Chłopak z krzyżem dotarł na Jasną Górę

Kościół

Chłopak z krzyżem dotarł na Jasną Górę

Zmiany wikariuszy i proboszczów w 2020 r.

Zmiany wikariuszy i proboszczów w 2020 r.

Ksiądz, powstaniec, patriota. Powieszony przez Niemców na...

Kościół

Ksiądz, powstaniec, patriota. Powieszony przez Niemców na...

Rozwodów kościelnych nie ma!

Niedziela Łódzka

Rozwodów kościelnych nie ma!