Reklama

Głos z Torunia

Niewidzialna ręka

Paweł (od prawej), Michał i Mikołaj w bł. ks. Stefanie mają wspaniałego orędownika

Ks. Paweł Borowski

Paweł (od prawej), Michał i Mikołaj w bł. ks. Stefanie mają wspaniałego orędownika

Cicho. Po kryjomu. Dobro ma zostać uczynione, a ty niezauważony. Tak kształtowano postawy harcerzy, którzy odkrywali, że więcej szczęścia jest w dawaniu, aniżeli w braniu. Jednym z nich był i jest do dzisiaj druh Wicek.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mowa o bł. Stefanie Wincentym Frelichowskim, kapłanie i męczenniku, patronie harcerzy. Zawsze podkreślał, że „państwo, którego wszyscy obywatele byliby harcerzami, byłoby najpotężniejszym ze wszystkich”. Wierzył w to mocno i tę wiarę wyrażał w konkretnych czynach. Taki był jako harcerz i jako kleryk pelplińskiego seminarium; jako kapłan i jako więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego Dachau. Pod numerem obozowym 22492 nadal ten sam Wicek, choć sponiewierany, upodlony, wycieńczony do granic możliwości, nadal ten sam – o kochającym sercu, bardziej myślący o innych niż o sobie.

Duch drucha

Taki był, ale wierząc w obcowanie świętych, jestem przekonany, że nadal taki jest. Wiedziony tym przekonaniem udałem się do toruńskiego seminarium, bo, jak „mówią ludzie”, w tym miejscu czują ducha druha Wicka. Co to znaczy „czuć ducha”? Przecież to nie ser pleśniowy czy kiełbasa, żeby go czuć. – Trzeba to sprawdzić na własnej skórze – pomyślałem i umówiłem się na rozmowę z klerykami: Pawłem, Michałem i Mikołajem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Naśladując świętych, nie mamy stawać się ich kopią, ale czerpać z ich doświadczenia.

Podziel się cytatem

Reklama

– Tak, czuję jego ducha – mówi Paweł, który za kilka miesięcy przyjmie święcenia diakonatu. – Odkrywam, że on działa, i to mocno, w moim życiu. Przytakuje mu Michał, który jest na trzecim roku, czyli w połowie seminaryjnej drogi, a od 12 lat jest harcerzem. Słucham tego, ale wciąż brakuje mi konkretu. Postanawiam zatem drążyć temat, niczym św. Tomasz domagający się dotknięcia ran Jezusa. Dopytuję o szczegóły owego „czucia”. Zapada cisza. Gdyby mózg był książką, słychać by było szelest przewracanych kartek w poszukiwaniu dowodów dla niedowiarka. Ciszę przerywa Michał. – Jakiegoś spektakularnego cudu nie doświadczyłem. Wicek działa bardziej po harcersku – mówi. – Po harcersku – powtarzam w swojej głowie, próbując przypomnieć sobie, jaki to sposób. Kiedyś byłem zuchem, ale to było wieki temu. Na szczęście Michał szybko wyjaśnia. – On działa cicho. Robi jakiś mały uczynek i szybko usuwa się na bok, żeby nie pokazywać, że to jego zasługa, ale wywyższyć przez to Pana Boga. Takiej pomocy doświadczam cały czas, na każdym kroku.

– Ks. Frelichowski jest mistrzem dobrych natchnień – dodaje Paweł. – Gdy przychodzi problem, wątpliwość, kryzys to sięgam po Pamiętnik i po moje ulubione Rozważania na tle Ewangelii i nagle wiele spraw staje się jasnych, prostszych. Wicek daje wskazówki, co robić, jak przyjąć to, co trudne, w tym widzę jego pomocną dłoń.

– Powiedz o „wickowym” – mówi Michał. – O „wickowym”? – pytam zdziwiony – Co to takiego? – W zeszłym roku w maju poczułem przynaglenie, by zacząć modlić się o powołania do naszego seminarium i za księży przeżywających kryzysy. Robiłem to przez wstawiennictwo bł. ks. Frelichowskiego, odmawiając litanię przy jego pomniku w naszym ogrodzie. Szybko nabożeństwo znalazło aprobatę przełożonych i codziennie przez cały maj i czerwiec trwaliśmy na tej modlitwie – opowiada Paweł. – Dziś nabożeństwo odprawiamy w każdą niedzielę wieczorem oraz 23. dnia każdego miesiąca – dodaje Michał.

– A jeśli potrzebny księdzu jakiś konkret, cud za wstawiennictwem Wicka, to myślę, że tym cudem jest to, że na pierwszym roku w naszym seminarium jest 10 kleryków. Jestem przekonany, że Wicek maczał w tym palce – mówi, śmiejąc się Paweł. Rzeczywiście, w skali kraju nasze seminarium może cieszyć się całkiem sporą grupą młodych, którzy odpowiedzieli na głos powołania.

Kawa na ławę

Reklama

Pochłonięci rozmową nie zauważyliśmy, że na ławie stygnie nam kawa. Biorę solidny łyk i nagle przychodzi mi do głowy myśl, że bł. ks. Frelichowski to był ktoś, kto nigdy nie owijał niczego w bawełnę. Zawsze wyłożył kawę na ławę. Nazywał problemy po imieniu i konsekwentnie je rozwiązywał. Wymagał przede wszystkim od siebie samego. Normalny facet, który miał problemy z czystością, miał pragnienie posiadania rodziny, był zakochany w Agnieszce, z którą łączyła go duchowa więź. To wszystko wiemy z jego Pamiętnika. Dzięki temu nie jest on jakimś cukierkowym świętym z obrazka, ale kimś, z kim możemy znaleźć wspólny język i uczyć się od niego.

Kiedy dzielę się tą refleksją z chłopakami, Michał od razu podejmuje temat. – Seminarium jest jak trening przed meczem. Czas treningu jest potrzebny, byśmy podczas meczu nie plątali się o własne nogi i umieli grać z innymi dla wspólnego celu, a nie samemu – mówi. Wicek dobrze ten czas wykorzystał, problemów nie zamiatał pod dywan, ale stawiał im czoło i je rozwiązywał. – Myślę, że dzięki temu obóz, w którym się znalazł, nie był szkołą przetrwania, ale jego osobistą parafią, w której posługiwał, by inni przeżyli. On nie potykał się o własne nogi, ale wygrał ten mecz – dodaje.

Do rozmowy włącza się milczący do tej pory Mikołaj, który dopiero zaczyna swoją seminaryjną przygodę.

– Ks. Frelichowski jest dla mnie autorytetem. Dopiero go odkrywam, ale często utożsamiam się z nim w problemach, które przeżywał. Uczę się do niego, jak pracować nad swoim charakterem, jak rozwijać się duchowo, wzrastać w świętości. To dzięki niemu staram się zawsze rozmawiać z ludźmi o problemach, które się pojawiają, niczego nie dusić w sobie, nie udawać, że nic się nie stało. Kiedy trudne sprawy załatwiam na bieżąco, okazuje się, że na modlitwie jestem od tego wolny i mogę z Bogiem po prostu być, bez słów i rozproszeń.

Wicek działa cicho. Robi jakiś mały uczynek i szybko usuwa się na bok, żeby nie pokazywać, że to jego zasługa, ale wywyższyć przez to Pana Boga.

Podziel się cytatem

Milczenie

Wracam pamięcią do Pamiętnika i do słów, które zapisał bł. ks. Stefan jeszcze jako kleryk i przypomina mi się jego modlitwa o umiejętność milczenia. Był duszą towarzystwa, zawsze wesoły, wszędzie go było pełno, dlatego myślę, że nie było mu łatwo zachować milczenie. Silentium w seminarium było także dla mnie wielkim wyzwaniem. Kiedyś próbowałem udowodnić wszystkim – choć chyba bardziej samemu sobie – że dam radę i podczas rekolekcji postanowiłem nie odzywać się ani słowem do nikogo. To była istna droga przez mękę, ale dałem radę – jeden dzień. Wieczorem modliłem się do Wicka, żeby pomógł mi wytrwać, bo byłem zmęczony walką ze sobą. Natknąłem się wtedy na fragment Pamiętnika, w którym pisał, że wypowiada walkę swojemu gadulstwu, a nie mówieniu, że prosi Boga, by pomógł mu zawsze znajdować właściwe słowa, a gdy ich brak – milczeć. W tym momencie podszedł do mnie jeden ze współbraci i powiedział do mnie: – Jesteś cichy i zły, wolałbym, żebyś mówił i był pogodny, dobry dla innych. Słowa te były jak uderzenie pioruna. To było potwierdzenie, odpowiedź, którą dał mi ks. Stefan. Odkryłem, że nawet z milczenia można uczynić złotego cielca i zapomnieć o tym, Kto jest najważniejszy.

Jak to dobrze, że dziś przyszedłem do seminarium, by porozmawiać o Wicku z klerykami. Wróciła mi pamięć o tamtym wydarzeniu – otrzymałem konkret, o który mi chodziło. Znów poczułem ducha Wicka.

Podziel się:

Oceń:

2020-02-18 10:26

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

ZHR powołuje Pogotowie harcerek i harcerzy

zhr.pl

11. marca 2020 roku uchwałą Naczelnictwa ZHR zostało powołane POGOTOWIE HARCEREK I HARCERZY ZHR.

Więcej ...

400 lat z papieżami: Castel Gandolfo czeka na Mszę z Leonem XIV

2026-08-13 17:50
Papież Leon XIV

PAP

Papież Leon XIV

Castel Gandolfo żyje przygotowaniami do uroczystości Wniebowzięcia NMP. 15 sierpnia Leon XIV będzie przewodniczył Mszy św. w papieskiej parafii, a następnie spotka się z wiernymi na modlitwie Anioł Pański. „Parafia żyje tym wydarzeniem" - mówi Vatican News ks. Tadeusz Rozmus. Tegoroczny pobyt Papieża ma szczególny wymiar - mija 400 lat od rozpoczęcia tradycji papieskich pobytów nad Jeziorem Albano.

Więcej ...

Biskup skazany za nadużycia. Pomogło kościelne dochodzenie. Diecezja: chcemy nieść uzdrowienie

2026-08-13 18:51

Bożena Sztajner/Niedziela

Jak informuje Vatican News emerytowany biskup Broome w Australii Christopher Alan Saunders został uznany za winnego 13 przestępstw o charakterze seksualnym wobec dwóch młodych Aborygenów. Obecny ordynariusz diecezji, bp Tim Norton, zapewnił o bliskości z ofiarami i podziękował im za odwagę. „Zrobimy wszystko, co możliwe, aby nieść im nadzieję i uzdrowienie” – podkreślił.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Wiara

Nowenna przed Wniebowzięciem NMP

Mińsk: apel o modlitwę w intencji abp. Tadeusza...

Wiara

Mińsk: apel o modlitwę w intencji abp. Tadeusza...

Pierwsze spotkanie z Jezusem. Jak wyglądało dzieciństwo...

Wiara

Pierwsze spotkanie z Jezusem. Jak wyglądało dzieciństwo...

Polka wśród członków Papieskiego Komitetu Nauk...

Kościół

Polka wśród członków Papieskiego Komitetu Nauk...

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Wiara

Jak rozmawiać o wierze z dorosłymi dziećmi, które...

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Wiara

Nowenna przed wspomnieniem św. Maksymiliana Marii Kolbego

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Wiadomości

Konar drzewa spadł na pielgrzymów podczas burzy. Dwie...

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Kościół

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w...

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie

Niedziela Świdnicka

Ks. kan. Krzysztof Herbut: Jaka modlitwa, takie życie