Reklama

Niedziela w Warszawie

Dajmy się zjeść

Br. Szymon Janowski, kapucyn

Łukasz Krzysztofka

Br. Szymon Janowski, kapucyn

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Łukasz Krzysztofka: Wszyscy wiemy, że powinniśmy pomagać potrzebującym. Ale w jaki sposób dostrzec w ubogim oblicze Chrystusa?

Br. Szymon Janowski: – Kluczowe jest spotkanie z tą osobą i moment, w którym do niej wychodzę. To jest właśnie spotkanie z Chrystusem. On uwalnia mnie z mojego egoizmu. Rzadko myślimy o tym, że to jest wyzwolenie z mojej wygody, czasem z lęku.

Św. Franciszek z Asyżu mówił, że jego nawrócenie zaczęło się wtedy, kiedy Pan wprowadził go pomiędzy trędowatych. Wcześniej na ich widok uciekał...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dopiero kiedy Bóg wprowadził go między nich, wszystko, co było dla niego gorzkie, zamieniło się w słodycz. W momencie spotkania z Chrystusem w ubogim, Bóg uwalnia mnie z mojego bezpiecznego światka, komfortu i egoizmu, i pozwala mi doświadczyć wolności mojego serca.

Papież Franciszek wielokrotnie powtarza, że pragnie Kościoła ubogiego dla ubogich. Jak rozumieć te słowa?

Przede wszystkim nie jako ideologię, którą się papieżowi zarzuca, ale jako głoszenie autentycznego ducha Kościoła. Już św. Wawrzyniec cały skarbiec watykański rozdawał ubogim, a za skarby uważał ubogich. Myślę, że dlatego papież często o tym mówi, ponieważ to jest bardzo dobra okazja, aby się nawrócić i otworzyć swoje oczy.

Reklama

Tymczasem nasze oczy często od ubogich odwracamy. Dlaczego?

Ponieważ myślimy tylko o sobie, aby nam było dobrze, wygodnie. Mówimy: „To są nasze pieniądze, a on niech idzie do pracy”. Oceniamy innych, zabezpieczamy siebie przed tym, aby coś stracić, służyć, czymś jeszcze się zajmować.

Św. brat Albert Chmielowski mówił, abyśmy byli dobrzy, jak chleb. Czy trudno jest takim być?

Tak, bo chleb trzeba zjeść, a jak cię ktoś zjada, to boli. Brzmi to może trochę poetycko, ale rzeczywiście tak jest, kiedy człowiek pozwala siebie spożyć, jak Chrystus w Eucharystii, dając się Kościołowi. Jesteśmy wezwani do tego samego, aby swoje życie dawać do zjedzenia dla drugich. To prosta metafora, ale bardzo konkretna. Jak coś tracę, to mnie boli, ale nie ma innej drogi do służby i prawdziwej miłości. Miłość jest rzeczywiście wtedy, kiedy ja pozwalam się zjeść. Słowa św. br. Alberta są bardzo autentyczne. Nie są jakimś pobożnym sloganem, ale twardą rzeczywistością.

Równie wielkim radykalistą był bł. Anicet Kopliński, którego imię nosi Fundacja Kapucyńska.

Reklama

Zdecydowanie tak. Jest dla mnie wielką, wielowymiarową postacią. Nie tylko przez pomoc ubogim, ale właśnie przez radykalizm i życie Ewangelią bez żadnych wyjaśnień. Był bardzo niekonwencjonalny i bardzo kapucyński. Stworzył organizację, która mogła wykarmić dziennie 7 tys. osób. To dzisiaj wręcz niewyobrażalne. Z jednej strony był pośród ubogich, a z drugiej – spowiadał nuncjusza Achillesa Rattiego, późniejszego papieża Piusa XI, czy innych biskupów. Był cenionym spowiednikiem. W końcu życie zakończył w Auschwitz jako Polak, bo powiedział, że wstydzi się, że jest Niemcem i tego, co widział na ulicach Warszawy w czasie okupacji.

Osoby ubogie i bezdomne to często ludzie o wielkiej wrażliwości.

Niejednokrotnie wobec nich używamy określeń bardzo pejoratywnych, a oni są ludźmi cierpiącymi z powodu różnych chorób czy nieumiejętności odnalezienia się w świecie. A ci, którzy nawet nie borykają się z tego typu problemami, bardzo mocno doświadczają samotności. Kiedyś jeden z bezdomnych powiedział mi, że dla niego największym trudem bycia na ulicy jest to, że czuje się niewidzialny dla innych ludzi, którzy udają, że go nie widzą. Samotność jest często o wiele trudniejsza do przeżycia niż zimno czy głód.

Jak pomagać, aby nasza pomoc była skuteczna, a przy tym szanowała godność osoby potrzebującej?

Potrzeba wielkiego wyczucia i empatii, aby z pomocą się nie narzucać i nie przytłaczać nią kogoś, kto może jej wcale nie potrzebuje. A z drugiej strony wymaga to wrażliwości, aby umieć zapytać o to, czy pomoc jest potrzebna.

Jak prowadzić taką rozmowę?

Nie wychodząc z góry, ale w ewangelicznej postawie umywania nóg, czyli służby i bezinteresownej miłości. Niech to wypływa autentycznie z naszej troski o drugiego człowieka.

Jak zmieniło się funkcjonowanie Fundacji w czasie pandemii?

Reklama

Weszliśmy na początku we współpracę z mobilnym punktem poradnictwa i zaczęliśmy przygotowywać suchy prowiant. Przygotowywaliśmy 350 paczek do wydawania u nas na miejscu i tyle samo do wydawania w autobusie. W tej chwili wydajemy tylko żywność na miejscu.

Co jest w tych paczkach?

Jest to suchy prowiant, który codziennie można otrzymać u nas w jadłodajni. Wracając do obostrzeń związanych z pandemią, to zrezygnowaliśmy z powodów sanitarnych z wydawania żywności w środku, jak to było tradycyjnie. Udaje nam się utrzymać tę pomoc przez trudny czas kwarantanny i restrykcji. Wydajemy paczki w kilku turach, w godzinach przedpołudniowych. Są specjalne zapisy, aby uniknąć dużego gromadzenia się.

Co szczególnie porusza Brata w kontakcie z ubogimi?

– Uderzają mnie w prowadzonych przez nas liturgiach słowa reakcje na Ewangelię, której słuchają właśnie ci, którzy nic nie mają, np. słysząc Ewangelię o wdowim groszu i potrzebie dzielenia się oraz wrażliwości na drugiego. Ich odpowiedzi zawsze są bardzo poruszające, bo to jest coś, co oni bardzo dobrze chwytają i rozumieją.

Na przykład?

Pamiętam scenę z Ewangelii o pobiciu człowieka pod Jerychem i człowieka bezdomnego, który mówił, że on wie, co to znaczy być pobitym i leżącym bez życia gdzieś przy ulicy. Albo ewangeliczny wdowi grosz, będący dla bezdomnego sznurówką, którą oddał człowiekowi potrzebującemu – drugiemu bezdomnemu, któremu rozwalił się but. Duch Święty działa mocno w człowieku ubogim i otwiera jego oczy na potrzeby drugiego. Ubodzy potrafią bardzo dobrze odnajdywać się w logice Ewangelii, rozumieć ją i przeżywać.

Podziel się:

Oceń:

2020-06-10 12:19

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Ludzi traktowano jako sztuki do usunięcia

Piotr Gursztyn

Marcin Żegliński

Piotr Gursztyn

Z Piotrem Gursztynem, autorem książki „Rzeź Woli”, rozmawia Andrzej Tarwid.

Więcej ...

Chcesz zacząć od nowa? Weź Różaniec i zrób pierwszy krok

2026-09-30 18:53

Adobe Stock

Nie każdy nowy początek musi oznaczać wielką zmianę. Czasem wystarczy jedna decyzja, jedna modlitwa albo pierwszy krok po długim czasie. Jeśli dziś chcesz zostawić za sobą coś, co Cię niszczy, przynieś to Jezusowi przez ręce Maryi w modlitwie różańcowej.

Więcej ...

Popularna amerykańska influencerka i matka dziewięciorga dzieci nawróciła się na katolicyzm

2026-10-01 07:06

pexels.com

Amerykańska influencerka w mediach społecznościowych Kelly Ingram ogłosiła zaskakujący krok: ona i jej dziewięcioosobowa rodzina nawrócili się na katolicyzm w Wielkanoc. Poszukiwanie prawdy teologicznej doprowadziło ich do tej decyzji po latach bycia protestantami, a jej kulminacją była prywatna audiencja w Rzymie.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Wezwanie Boga ma pierwszeństwo przed wszystkim, co...

Wiara

Wezwanie Boga ma pierwszeństwo przed wszystkim, co...

31 powodów, by wziąć różaniec do ręki. Rusza...

Wiara

31 powodów, by wziąć różaniec do ręki. Rusza...

Chcesz zacząć od nowa? Weź Różaniec i zrób pierwszy...

Wiara

Chcesz zacząć od nowa? Weź Różaniec i zrób pierwszy...

Leon XIV do Polaków: męczennicy wierni aż do przelania...

Kościół

Leon XIV do Polaków: męczennicy wierni aż do przelania...

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św.,...

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika miał miejsce przed Mszą św.,...

Nowenna do św. Michała Archanioła

Wiara

Nowenna do św. Michała Archanioła

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Wiadomości

Jarosław: atak nożownika na terenie opactwa

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Kościół

Hiszpania: konsekrowane hostie rozrzucone na placu miejskim

Ciężki, ale stabilny stan ks. Marka Pieńkowskiego

Wiadomości

Ciężki, ale stabilny stan ks. Marka Pieńkowskiego