Reklama

Kościół

Szaleniec Boży

Ksiądz Prawica głosił Ewangelię tam, gdzie najtrudniej

Zdjęcia: Krzysztof Tadej

Ksiądz Prawica głosił Ewangelię tam, gdzie najtrudniej

Ksiądz Marceli Prawica był jednym z najsłynniejszych polskich misjonarzy. Przez 45 lat w buszu mówił ludziom o Bogu. Mieszkał w Chingombe w Zambii, niewielkiej miejscowości oddalonej od najbliższego miasta o 220 km. Zmarł trzy lata temu w opinii świętości. Tego niesamowitego zakonnika wspomina jego wychowanek – ks. Józef Hernoga w rozmowie z Krzysztofem Tadejem.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Krzysztof Tadej: Kiedy myśli Ksiądz o ks. Marcelim Prawicy, to...

Ks. Józef Hernoga: ...myślę o świętym kapłanie. To był szaleniec Boży! Całkowicie oddany Bogu i ludziom. Wierzę, że w przyszłości rozpocznie się jego proces beatyfikacyjny.

W parafii Chrystusa Króla w Radomiu słyszałem, jak ks. Marceli Prawica mówił: „Kapłan nigdy nie może być letni! Trzeba wiedzieć, po co jest się księdzem. Nie dla kariery, zaszczytów. To Bóg jest najważniejszy, a nie ja. Mam czynić Jego wolę, być sługą dla ludzi”. A radomskim seminarzystom przypominał: „Jeśli macie inne cele, to odejdźcie!”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szedł na całość. Był radykalny. I zawsze dla ludzi. Praktycznie nic nie miał. Wszystkie jego rzeczy można było spakować do małej walizki. Kiedyś w Zambii zaprosił go prezydent, by wręczyć odznaczenie za pracę misyjną. Siostry zakonne kupiły mu garnitur i nowe buty, bo zwykle chodził w jednej koszulce. Gdy wychodził od prezydenta, zatrzymał go portier i zapytał: „Skąd masz takie ładne buty?”, i opowiedział, jaką ma ciężką sytuację. Ksiądz Prawica zdjął wtedy buty i mu dał. Wrócił boso.

Poznaliście się w diecezji radomskiej, w miejscowości Końskie.

Reklama

Byłem wówczas ministrantem. Proboszczem był starszy ksiądz Jan Koziński, a parafią zarządzał ks. Władysław Kościec. Pamiętam, jak krzyczał na ks. Prawicę.

Krzyczał?

Ksiądz Marceli przyszedł do niego i chciał pożyczyć 100 zł. A ten nie wytrzymał: „Dałem ci rano pensję, a ty już wszystko rozdałeś?”. W takich okolicznościach poznałem ks. Prawicę – człowieka, który szukał biednych, potrzebujących ludzi. I wszystko, co miał, rozdawał potrzebującym. Zapamiętałem także inne zdarzenie. W budynku parafialnym mieszkało 5-6 księży. Mieszkania były malutkie, w bardzo złym stanie, z jedną toaletą dla wszystkich. Szczególnie jeden pokoik był straszny, z obciętym sufitem. My, ministranci, nazywaliśmy go norą. Jak szykowała się zmiana wikariusza, to ksiądz, który tam mieszkał, natychmiast się wyprowadzał. Przenosił się do innego pokoju, a to miejsce dostawał ten, który przychodził do parafii. Kiedyś pojawił się ks. Stanisław Piekarski. Miał 33 lata, był bardzo chory. I stało się coś odwrotnego. Gdy wszyscy uciekali z tej nory, to ks. Marceli Prawica właśnie tam się wprowadził, żeby zrobić miejsce dla chorego księdza.

Czyli był księdzem z prawdziwego zdarzenia...

Reklama

Człowiekiem z chęcią głoszenia słowa Bożego każdemu i w każdych warunkach. Szukającym ludzi. Zapracowanym od świtu do nocy. Po latach zrozumiałem, że nie mieścił się w naszych warunkach. W Polsce w czasach PRL było ciężko, ale dla niego to było zbyt wygodne życie. Chciał głosić Ewangelię tam, gdzie najtrudniej i był szczęśliwy na misjach.

Jak znalazł się w Zambii?

Na początku marzył, by pojechać do Brazylii. Opowiadał o tym na katechezach. Do naszego biskupa Piotra Gołębiowskiego przyjechał biskup z Zambii, który prosił, błagał o kapłanów. Ksiądz Marceli się nie zastanawiał. „Jak jest taka potrzeba, to jadę do Zambii” – stwierdził.

W Zambii większość życia spędził w Chingombe.

To była jedna z najtrudniejszych placówek misyjnych. Może najtrudniejsza w całej Zambii. Gdy tam pojechał, to zobaczył przerażającą biedę. W buszu ludzie głodowali. Klimat był niesprzyjający. Wiele osób chorowało na malarię. Do tego najbliższe miasto oddalone było o 220 km. Żaden ksiądz nie mógł się tam utrzymać bez pomocy finansowej z zewnątrz.

Czy ks. Marceli opowiadał o trudnościach?

Kiedyś napisał o potwornej suszy. Najtrudniejsze dla niego było patrzenie na umierające dzieci. Nie miały co jeść. Ksiądz Prawica był bezradny, bo wszystko, co miał, już rozdał. Do listu dołączony był wyciąg z konta. Były tam zaledwie dwa dolary. W Niemczech, gdzie jestem od 31 lat, organizowałem dla niego pomoc finansową (ks. Józef Hernoga jest proboszczem w parafii w Schwabach k. Norymbergi – przyp. K.T.). Ludzie są tu życzliwi i ofiarni. Nieraz przekazywali intencje mszalne dla ks. Marcelego.

I wtedy ksiądz się zdenerwował?

Reklama

Ja? A tak! Zgadza się! Ksiądz Marceli przyjechał na urlop, odwiedził mnie w Schwabach. Przekazałem mu intencje mszalne i pieniądze, które dali ludzie. Porozmawialiśmy i pojechał do Polski. Głosił kazania w różnych kościołach. Ale proboszczowie tłumaczyli, że nie mogą mu pomóc, że nie mają oszczędności, nie mają intencji mszalnych. Ksiądz Prawica bardzo się tym przejął. Wyjął pieniądze, które mu dałem i przekazał je razem z intencjami. Potem z ogromnym przekonaniem powiedział do mnie: „Nie wiedziałem, że w Polsce jest tak ciężko, taka bieda!”. Wtedy się zdenerwowałem. Ale oczywiście nie na Marcela (śmiech). Trzeba jednak podkreślić, że doświadczał wielu innych, pozytywnych reakcji, m.in. ks. Bernard Kasprzycki, odpowiedzialny za misje w diecezji radomskiej, stale organizował dla niego pomoc. Pomagali też inni kapłani i świeccy.

W czasie pobytu ks. Prawicy w Niemczech doszło do zaskakującej sytuacji...

Gdy przyjeżdżał, to zwiedzaliśmy okolice. Pokazywałem mu kościoły i zabytki. Oczywiście, w trakcie wycieczki zaprosiłem go na dobry obiad. A wieczorem w domu zacząłem przygotowywać kolację. Nie wytrzymał: „Co?! Zjedliśmy dzisiaj cały obiad, a ty jeszcze kolację chcesz robić?” – wybuchnął. Potraktował to jako coś nienormalnego. Po chwili mi wytłumaczył: „Jestem przyzwyczajony, żeby dwa, trzy dni wytrzymać bez jedzenia. Nieraz w drodze do wiosek w buszu cztery dni nic nie jadłem”. To było dla mnie wstrząsające. Przy okazji tych wieczornych spotkań pytałem o życie w Chingombe, czy jest bezpiecznie. Opowiedział, że gdy jechał do Lusaki, został ostrzelany. Przestępcy zabrali mu stary samochód. Ale nie narzekał. Na koniec dnia powiedział, że to w zasadzie ja jestem misjonarzem, a nie on.

Dlaczego?

Reklama

Ksiądz Prawica był bystrym obserwatorem. Szybko zorientował się, jakie mamy w Niemczech problemy. Powiedział wtedy: „Idę do jakiejś wioski przez 2 czy 3 dni. Gdy się zbliżam, biją dzwony. Wszyscy wychodzą. Nagle mam przed sobą tysiąc osób. Od razu zaczynam spowiadać. Trwa to 3-4 godziny. Potem przez 3 godziny odprawiam Mszę św. Po jej zakończeniu, gdy jestem już bardzo zmęczony, każdy chce jeszcze ze mną porozmawiać. A u was? Biją dzwony, ale tylko kilka osób idzie do kościoła. Chcesz mówić o Bogu, a ludzie odpowiadają: „Masz rację, ale dzisiaj nie będę cię słuchał, bo jestem zajęty”. Muszę przyznać, że tak właśnie często się zdarza. Słyszę: „Masz rację” i po chwili: „Teraz nie mam czasu, mam swoje sprawy”.

Jakie przesłanie dla świeckich wynika z życia ks. Marcelego Prawicy?

Jeśli coś robisz, rób to z pasją! Każdy zawód może być służbą dla Boga i ludzi. Jeśli ktoś będzie zafascynowany tym, co robi, to będzie też szczęśliwy. Taki był ks. Marceli Prawica. Nieprzeciętny, fascynujący. Nigdy się nie zrażał. Nie myślał o sobie, ale poświęcał się dla innych. I dlatego był tak bardzo szczęśliwy.

Ks. Józef Hernoga
kapłan pochodzący z Końskich, a pracujący w Schwabach (Niemcy)

Podziel się:

Oceń:

2020-11-25 11:05

Wybrane dla Ciebie

USA: zainteresowanie zakonnicami ujawnia coś głębszego w życiu zakonnym

2026-09-11 17:43

Karol Porwich/Niedziela

Fascynacja zakonnicami, obecna od dawna w kulturze amerykańskiej, teraz staje się nawet bardziej widoczna - uważa o. Billy Critchley-Menor młody jezuita, który prowadzi badania w Boston College. Swoje refleksje zamieścił na stronie katolickiego portalu National Catholic Register, a rozpoczął je od sentencji: „Ludzie kochają zakonnice i lubią je kochać.”

Więcej ...

Wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi

Karol Porwich/Niedziela

Dzisiejsze wspomnienie - "imieniny" Matki Bożej - przypominają nam o przywilejach nadanych Maryi przez Boga i wszystkich łaskach, jakie otrzymaliśmy od Boga za Jej pośrednictwem i wstawiennictwem, wzywając Jej Imienia.

Więcej ...

Bp Ignacy Dec z wizytą we Lwowie

2026-09-12 10:01
Bp senior Ignacy Dec (z prawej) podczas zwiedzania Lwowa.

Ks. Andrzej Adamiak

Bp senior Ignacy Dec (z prawej) podczas zwiedzania Lwowa.

Bp senior Ignacy Dec przebywa z kilkudniową wizytą w archidiecezji lwowskiej. W programie znalazły się spotkania, modlitwa w miejscach związanych ze świętymi oraz udział w uroczystościach ku czci bł. Jakuba Strzemię.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

"Mistyczka" trafia do kin. Ponad 15 tys. widzów obejrzało...

„Bóg uratował nas oboje” – świadectwa z 11...

Świat

„Bóg uratował nas oboje” – świadectwa z 11...

USA: zainteresowanie zakonnicami ujawnia coś głębszego w...

Kościół

USA: zainteresowanie zakonnicami ujawnia coś głębszego w...

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Kościół

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

YouTube usunął kanał Archidiecezji Łódzkiej

Kościół

YouTube usunął kanał Archidiecezji Łódzkiej

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Kościół

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to...

Zamknięcie kanału Archidiecezji Łódzkiej na YouTube....

Kościół

Zamknięcie kanału Archidiecezji Łódzkiej na YouTube....

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...

Wiadomości

Węgry: Wypadek polskiego autokaru; sześć osób doznało...