Reklama

Niedziela Częstochowska

Świętojańska parafia

Odpustowa procesja eucharystyczna

Maciej Orman/Niedziela

Odpustowa procesja eucharystyczna

Od Jana Chrzciciela trzeba się uczyć. Dzisiaj przy Kościele zostają chyba ci, którzy chcą radykalności – mówi ks. Czesław Mirowski, proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w Częstochowie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Duszpasterz wita mnie w drzwiach kościoła. Wchodzimy zatem do środka. Tam spotykamy panie, które co tydzień we dwie sprzątają świątynię, a teraz przygotowują ją do uroczystości odpustowej. Zapewniają, że zawsze mają co robić.

– Życie bez Boga i modlitwy jest niemożliwe – wyznaje Teresa Bzdak, która dba o kościół parafialny od 30 lat. – Pewnie, że zależy nam na Kościele i parafii – podkreśla Zofia Kisiel. O porządek w świątyni troszczy się od 15 lat. – Pan Bóg jest najważniejszy – dodaje.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wieś w mieście

Ich pierwszą wspólnotą była parafia św. Józefa Rzemieślnika. Później należały do nowo utworzonej parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika, „na górce”, aż w końcu, 33 lata temu, powstała ich obecna wspólnota. Wszystko zaczęło się od stodoły. – Pierwszym duszpasterzem był ks. Józef Kania. Kiedy zaczął organizować placówkę na Błesznie, napotykał na różne problemy ze strony partyjniaków – wspomina p. Teresa. – Nie brakowało ludzi opornych wobec Kościoła, ale wszystko dobrze się skończyło – opowiada p. Zofia. Pierwszym proboszczem był ks. Zygmunt Jurczyk, który zbudował kościół i plebanię. Jego następcą został ks. Roman Rakowiecki, a od trzech lat pracuje tu ks. Czesław Mirowski.

Reklama

Parafianki przyznają, że na Błesznie jest spokojnie. Aż za bardzo. Śmieją się, że parafia jest trochę tak jakby... na wsi. – Tutaj były przecież gospodarstwa. Kiedy powstawały pobliskie bloki, ludzie chodzili do nas po mleko i jajka – mówi p. Teresa. – Gdzie idziesz? Idę na wieś – tak się mówiło. Do mostu było miasto, za mostem – wieś – tłumaczy.

Świadectwo

Od 20 lat, wraz z organistą, posługują muzycznie śpiewem i grą na gitarach. – Kiedy gramy i śpiewamy, Msza św. jest bardziej uduchowiona. Wydaje nam się też, że więcej osób przychodzi wtedy do kościoła – uśmiecha się Tomasz Kubicki.

– Robimy wszystko na chwałę Pana Boga, żeby ludzie razem z nami wielbili Go śpiewem. Myślę, że to jest bardzo ważne. Muzyka i śpiew nadają liturgii podniosły charakter – podkreśla Emilia Kaczmarek. Zaznacza, że pół godziny przed Eucharystią przygotowują parafian do liturgii, śpiewając pieśni. Wykonują zarówno utwory młodzieżowe, jak i tradycyjne. – Chcemy, żeby każdy mógł odnaleźć się w naszym repertuarze – dodaje p. Emilia.

W zakrystii spotykam Marcina Ślęzaka. Nieoczekiwanie chce podzielić się swoim świadectwem. – Zostałem ministrantem zaraz po Pierwszej Komunii św. Później jednak nie chodziłem za bardzo do kościoła. Było słabo w moim życiu, ale postanowiłem się nawrócić. Kiedy ksiądz chodził po kolędzie, zapytałem, czy mogę ponownie służyć. Ksiądz się zgodził, więc w VI klasie wróciłem – opowiada. – Fajnie jest być blisko ołtarza podczas Mszy św. To takie miejsce premium – przyznaje.

Za samo życie

Uroczystości odpustowej 24 czerwca przewodniczył bp Andrzej Przybylski. Podczas Mszy św. udzielił również młodzieży sakramentu bierzmowania.

Reklama

W homilii zauważył, że świętujemy samo narodzenie św. Jana Chrzciciela, a więc nie jego wielkie dzieła, proroctwa, wzywanie do nawrócenia ani to, że udzielił chrztu samemu Jezusowi. – My dla Boga jesteśmy ważni nie tylko dlatego, że coś zrobimy, ale już przez sam fakt życia. Kiedy tylko zostaniemy poczęci w łonie naszych matek, już jesteśmy dziećmi Bożymi. To coś nieprawdopodobnego. Bóg chce nam powiedzieć, że nas kocha bez względu na to, co w życiu zrobimy. Jeżeli zachorujemy i nie będziemy mogli robić wielkich rzeczy, też będziemy ważni. Dla Boga liczy się to, że żyjemy, dlatego chrześcijaństwo jest niesamowitą religią, która uczy nas miłości do każdego człowieka, do najbiedniejszego, do najbardziej niepełnosprawnego, do najbardziej nieproduktywnego – zaznaczył.

Cud

Biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej zwrócił uwagę, że „za życiem zawsze stoi Bóg”. Nawiązał przy tym do Elżbiety i Zachariasza, rodziców Jana Chrzciciela, który po ludzku rzecz biorąc, nie powinien się urodzić, ponieważ biologia już dawno na to nie pozwalała. Komentując natomiast postawę wielu współczesnych wobec ludzkiego życia, celebrans pytał: – Co byłoby z Jezusem, gdyby wtedy myślano tak jak ludzie dzisiaj? Biskup przypomniał, że zgodnie z ówczesnym prawem, Józef mógłby oddalić, a nawet zabić dziecko i matkę. Wiedział jednak, że życie daje Bóg, dlatego wziął do siebie Maryję i Jezusa. – Człowiek nie może uchwalać takich praw, w imię których mógłby zabijać dziecko, nawet kiedy przychodzi w bardzo dziwnych okolicznościach, tak jak Jezus – na wygnaniu i w biedzie. A gdyby się nie narodził? Czy bylibyśmy zbawieni? – pytał ponownie bp Przybylski.

Gdyby nie on...

Reklama

Biskup podzielił się również osobistym świadectwem. Przyznał, że jako młody człowiek był niewierzący. Na studiach zaprzyjaźnił się z rówieśnikiem, który od urodzenia chorował na porażenie mózgowe. Żył prawie 40 lat przykuty do wózka inwalidzkiego. – Spotkałem go i przeżyłem nawrócenie. Ten chłopak nie ruszał rękami i nogami, a był szczęśliwszy ode mnie. Ja studiowałem, byłem zdrowy, rodzice dawali mi pieniądze na wszystko, a ciągle mi coś nie pasowało, wciąż było mi mało. Chodziłem smutny i zły – wspominał bp Przybylski. – Zapytałem go: dlaczego jesteś taki szczęśliwy? Przecież masz koszmarne życie! Odpowiedział: bo ja wierzę w Boga. Wierzę, że po coś jestem Mu potrzebny. Powiedziałem sobie: ja też chcę tak wierzyć. Gdyby ktoś kiedyś nie pozwolił się urodzić temu sparaliżowanemu chłopakowi, nie wiem, jak Bóg by do mnie dotarł. On był dla mnie prorokiem – zaświadczył biskup.

– Kościół mówi dzisiaj: błogosławcie Boga za wasze życie, nie narzekajcie na nie i cieszcie się każdym człowiekiem! – dodał.

Imię

Rozważając znaczenie nadania synowi Zachariasza imienia, bp Przybylski przypomniał, że w tamtych czasach przykładano do tego dużą wagę, ponieważ wiązało się to z powołaniem człowieka. W tym kontekście zaapelował do rodziców, aby nie narzucali swoim dzieciom własnych ambicji, ale by pomogli im odkryć ich powołanie. – Dobrze wychowywać dziecko to przyjrzeć się, co włożył w nie Bóg. Pozwólmy Duchowi Świętemu prowadzić nasze życie – zaapelował.

– Zależało nam na tym, żeby nasz syn przyjął sakrament bierzmowania, ponieważ jesteśmy osobami wierzącymi. W każdą niedzielę bierzemy udział we Mszy św. i to była konsekwencja naszej postawy. Antek cały czas uczestniczy w życiu Kościoła, więc wydawało nam się to oczywiste, że przyjmie sakrament bierzmowania. Wiara ma dla nas znaczenie – podzieliła się z Niedzielą p. Katarzyna, mama Antoniego.

Uroczystość odpustową zakończyły: procesja eucharystyczna, śpiew Te Deum i błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.

Parafia św. Jana Chrzciciela znajduje się przy ul. Długiej 78 w Częstochowie.

Podziel się:

Oceń:

2023-07-04 18:41

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Świętojańska historia...

Arkadiusz Bednarczyk

Więcej ...

Francja przed wizytą Papieża: może być przełom. Powstanie pokolenie Leona?

2026-09-17 13:01
ŚDM 1997. Papież Jan Paweł II w katedrze Notre Dame w Paryżu

Vatican Media

ŚDM 1997. Papież Jan Paweł II w katedrze Notre Dame w Paryżu

Francuzi wciąż jeszcze słabo znają Leona XIV. Ponad połowa z nich nie ma wyrobionego zdania na jego temat – wynika z badań przeprowadzonych przez instytut badania opinii publicznej Ifop. Rozpoczynająca się za tydzień wizyta powinna to jednak zmienić – uważa dyrektor instytutu Jérôme Fourquet. Przypuszcza, że podróż apostolska będzie miała wielki wpływ na francuskich katolików, porównywalny do ŚDM w Paryżu w 1997 r. Nie wyklucza, że po tej wizycie w Kościele pojawi się „pokolenie Leona”.

Więcej ...

Paryż czeka na nowego Jana Pawła II

2026-09-17 15:49
Jan Paweł II i Benedykt XVI we Francji

Vatican Media

Jan Paweł II i Benedykt XVI we Francji

Młodych Francuzów na spotkaniu z Papieżem mogło być dwa razy więcej, spokojnie zapełniliby dwa stadiony w Saint-Denis – uważa generał Hervé Wattecamps, koordynator papieskiej wizyty w Paryżu. Przyznaje, że przygotowując stolicę na podróż apostolską, kierował się tym, czego sam doświadczył w 1986 r. podczas wizyty Jana Pawła II: „Wszyscy pamiętamy ten pierwszy raz, kiedy zobaczyliśmy Papieża. Każdy miał wrażenie, że Ojciec Święty na niego patrzy i go błogosławi”.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...

Wiara

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach...

Nowenna do św. Ojca Pio

Wiara

Nowenna do św. Ojca Pio

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kościół

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kard. Burke: dzisiejsza niemoralność seksualna przypomina...

Kościół

Kard. Burke: dzisiejsza niemoralność seksualna przypomina...

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Wiara

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Wiara

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Kościół

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...

Kościół

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...