Reklama

Historia

Czy Polska wygrała wojnę?

commons.wikimedia.org

Tuż po II wojnie światowej witano radośnie początek budowy „nowego życia w wolnej i niepodległej Polsce”. Rzeczywistość jednak wyglądała zgoła inaczej.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kiedy 8 maja 1945 r. w stolicach państw wolnego świata rozbrzmiewały odgłosy radosnego triumfu związanego z zakończeniem wojny w Europie, w straszącej zgliszczami Warszawie, tak jak i w całej Polsce, radość przeplatała się z niepokojem, a ulga związana z kresem okupacyjnego koszmaru – z przenikającą coraz wyraźniej do świadomości prawdą, że wyłaniająca się z wojennej mgły rzeczywistość boleśnie odstaje od oczekiwań.

Tymczasem w nadzwyczajnym wydaniu nieoficjalnego organu komunistów z Polskiej Partii Robotniczej (PPR) – Życiu Warszawy z 9 maja w entuzjastycznym tonie autor artykułu wstępnego pt. Zwyciężyliśmy napisał: „Naród polski po raz drugi w jednym pokoleniu przeżywa zakończenie wojny, zakończenie zwycięskie”. Uzasadniając swoją ocenę, redakcja przekonywała czytelników takimi słowami: „Święcimy zwycięstwo oparci mocno o odwieczne granice zachodnie na Odrze i Nissie, oparci o szerokie pobrzeże Bałtyku (...). Święcimy zwycięstwo w chwili umacniania polskiej demokracji, pod którą Rząd Tymczasowy położył podwaliny – przede wszystkim w postaci reformy rolnej”. Witano radośnie początek budowy „nowego życia w wolnej i niepodległej Polsce”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Propagandowa rzeczywistość nijak się jednak miała do ówczesnych realiów. 8 maja ostatni delegat rządu RP na kraj Stefan Korboński w depeszy radiowej z Warszawy do Londynu donosił: „Zakończenie wojny Warszawa przyjęła obojętnie. U nas to niczego nie zmienia”. Dla setek tysięcy naszych rodaków, którzy w momencie jej zakończenia znaleźli się na Zachodzie, powrót do kraju, w którym władzę zaczęli przejmować komuniści, był trudnym wyborem. Dla jednych był ryzykowną decyzją, dla innych – wyborem życia na obczyźnie. Dramat tych ostatnich ilustrują słowa Gustawa Herlinga-Grudzińskiego napisane 8 maja 1945 r. w Rzymie: „Euforię miasta zaprawialiśmy własną goryczą (...). Nasze oczy nie widziały końca wojny”.

Rzeczywiście, dla dziesiątków tysięcy żołnierzy walczących dotąd w konspiracji przeciw Niemcom wojna nie skończyła się 8 maja 1945 r., gdyż już od kilku miesięcy trwała walka z najazdem sowieckim i jego agenturą z PPR i UB. Wiosną 1945 r. ta konfrontacja wyraźnie się nasiliła, przybierając w niektórych miejscach formę antykomunistycznego powstania. Umacnianie tzw. demokracji ludowej oznaczało w praktyce bezwzględną walkę z podziemiem, której towarzyszyły terroryzowanie ludności cywilnej, gwałty sowieckich żołnierzy dokonywane na polskich kobietach oraz społeczna i ekonomiczna degradacja polskiego ziemiaństwa. Sekretarz generalny KC PPR Władysław Gomułka przedstawił komunistyczną wykładnię demokracji w słowach: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”, co zapowiadało budowę systemu totalitarnego.

Ziemie odzyskane i zabrane

Reklama

Po wojnie Polska wracała na mapę polityczną Europy w nowych granicach narzuconych przez mocarstwa, zwłaszcza przez Stalina, który nie zamierzał oddawać polskich Kresów Wschodnich zagarniętych bezprawnie w 1939 r. W Jałcie i Poczdamie zdecydowano o przesunięciu granic ze wschodu na zachód, przy czym warto pamiętać, że na konferencji w Poczdamie mocarstwa przyznały Polsce tylko prawo do administrowania byłymi niemieckimi terytoriami po tymczasową granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej, której status prawny miał zostać ostatecznie uregulowany na konferencji pokojowej. Zdecydowano także o przymusowym wysiedleniu kilku milionów ludności niemieckiej z tych obszarów, które miały przypaść Polsce. Bilans terytorialny okazał się dla naszego kraju dramatyczny. Obszar nowej Polski pomniejszył się o mniej więcej 20% w stosunku do dawnego terytorium, o czym propaganda komunistyczna milczała. Rząd na emigracji protestował przeciw temu gwałtowi w słowach: „Oderwanie od Polski wschodniej połowy jej terytorium przez narzucenie tzw. linii Curzona jako granicy polsko-sowieckiej Naród Polski przyjmie jako nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników Polski”.

Decyzje mocarstw oznaczały dla Polaków z Kresów konieczność opuszczenia ojczystej ziemi i przesiedlanie ich na obszary poniemieckie, spustoszone przez wojnę i grabieże wojsk sowieckich. W tym samym czasie, gdy trwało zasiedlanie ziem odzyskanych, rozpoczęła się kulminacyjna faza agonii polskości na Kresach.

Zniewolona i upokorzona Polska

Polska po 1944 r. została uwolniona od okupacji niemieckiej, ale jednocześnie do połowy 1945 r. – prawie całkowicie podporządkowana Sowietom i ich kolaborantom, komunistom z PPR. Narzucona gwałtem władza kontrolowała w tym czasie aparat przemocy, Ludowe Wojsko Polskie, wymiar sprawiedliwości, przepływ informacji i propagandę (cenzura). W tych warunkach, bez międzynarodowej kontroli, nadzieje związane z wyborami do Sejmu Ustawodawczego miały się okazać bolesną fikcją.

Poza tym na obszarze całej Polski w połowie 1945 r. stacjonowały liczne oddziały Armii Czerwonej, które od drugiej połowy tego roku zaczęto wycofywać z Polski Centralnej i Wschodniej na ziemie zachodnie i północne, gdzie miały na stałe stacjonować w Polsce jako Północna Grupa Wojsk. Liczyła ona łącznie 300-400 tys. żołnierzy, a jej stacjonowanie na terenie Polski nie było uregulowanie prawnie aż do 1956 r., kiedy to sowieckie czołgi rozpoczęły marsz na Warszawę.

Reklama

8 maja 1945 r. w Moskwie odbyło się przesłuchanie wicepremiera polskiego rządu Jana Stanisława Jankowskiego, uprowadzonego podstępnie przez Sowietów 2 miesiące wcześniej. Było ono częścią przygotowań do tzw. procesu szesnastu, czyli przywódców Polskiego Państwa Podziemnego i władz RP na emigracji, którzy zostali oskarżeni przez Sowietów o kierowanie dywersją na tyłach Armii Czerwonej. Proces, który odbywał się w stolicy imperium sowieckiego, był porażającym znakiem zniewolenia i upokorzenia Polski przez Sowietów, gdyż stanowił demonstrację nagiej siły bezprawia oraz miał pokazać światu, kto jest faktycznym panem nad Wisłą. Dlatego jeden z historyków nazwał go „rozprawą z Niepodległą Rzecząpospolitą”. Wiosną i latem 1945 r. w sowieckich łagrach dogorywały tysiące żołnierzy Armii Krajowej, wywiezionych przez NKWD.

Naród okaleczony

Naród polski wyszedł z wojny jako wspólnota, która poniosła proporcjonalnie największe straty demograficzne i materialne spośród państw biorących udział w wojnie. Trudno przecenić straty w dobrach kultury oraz wśród inteligencji, które groziły zerwaniem historycznej ciągłości i tożsamości narodu.

Gigantyczne straty materialne związane z działaniami frontowymi oraz zorganizowaną przez okupantów grabieżą skazały pokolenie powojenne na skrajną nędzę, zwłaszcza grupy, które najbardziej ucierpiały, np. utraciły cały dobytek, w tym 600 tys. inwalidów i 1 mln sierot!

Społeczeństwo powojenne było straumatyzowane psychicznie, porażone w swej masie zespołem stresu pourazowego, a do tego w dużej mierze zdemoralizowane warunkami okupacyjnego piekła. Aż 26% społeczeństwa miało doświadczenie „przymusowej i trwałej zmiany miejsca”, czyli wygnania z rodzinnego domu.

Ogromne straty poniósł także Kościół katolicki, który po wojnie musiał się zmierzyć z wielkimi wyzwaniami organizacyjnymi, duszpasterskimi i politycznymi.

Bolesny bilans

Doświadczenia i pamięć o maju 1945 r. były wśród Polaków różne, ale koniec wojny, choć pamiętany jako ulga, nie dla wszystkich był prawdziwym końcem strachu i przemocy. Nowa rzeczywistość wielu rodakom przyniosła niepewność i rozczarowanie.

Myśląc o krzywdzącym bilansie wojennym Polski, gen. Władysław Anders wspominał: „My, Polacy, nie mogliśmy brać udziału w powszechnym entuzjazmie tej chwili. Nawet gorycz samotnej walki we wrześniu 1939 w Polsce na początku tej zawieruchy była nikła wobec naszego osamotnienia w niedoli wśród zwycięskiej radości sprzymierzonych. Zwycięstwo, do którego przyczyniliśmy się tak wielką ilością przelanej krwi i tyloletnią męką narodu polskiego, nie było naszym udziałem. Dla Polski V-Day nie nastał (...). Wojna została wygrana, lecz Polska przegrała”.

Bolesnym symbolem tego gorzkiego zwycięstwa dla Polaków były dwie defilady wojskowe: moskiewska, na której pojawiła się skromna delegacja Wojska Polskiego walczącego u boku Armii Czerwonej, prowadzona przez sowieckiego generała, oraz późniejsza – londyńska, na której zabrakło polskich żołnierzy!

Podziel się:

Oceń:

2025-04-29 08:01

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Prof. Skibiński: badanie historii to dla Kościoła szansa, nie zagrożenie

Wszyscy święci – fragment szesnastowiecznego ołtarza

Arkadiusz Bednarczyk

Wszyscy święci – fragment szesnastowiecznego ołtarza

- Badanie i opowiadanie własnej historii to dla Kościoła szansa, nie zagrożenie – twierdzi prof. Paweł Skibiński, historyk z UW. W rozmowie z KAI zwraca uwagę, że poważne traktowanie w przestrzeni publicznej tak nierzetelnych zarzutów, jak te, które formułowane były w ostatnim czasie wobec św. Jana Pawła II, możliwe było m.in. z uwagi na dość powszechną ignorancję jeśli chodzi o historię Kościoła, również w gronie samych katolików. Zdaniem prof. Skibińskiego, Kościół w Polsce, nie tylko Kościół instytucjonalny, ma w tym zakresie wiele do nadrobienia. Zwłaszcza, że poznanie własnej historii może być wehikułem ewangelizacji.

Więcej ...

Warszawa: Konserwator Zabytków zablokował budowę Domu Parafialnego. "Decyzja jest niezrozumiała"

2026-04-16 15:33
Stołeczny Konserwator Zabytków wstrzymuje budowę Domu Parafialnego

Parafia pw. św. Barbary w Warszawie

Stołeczny Konserwator Zabytków wstrzymuje budowę Domu Parafialnego

Budowa Nowego Domu Parafialnego warszawskiej parafii św. Barbary została zablokowana przez Stołecznego Konserwatora Zabytków, który skierował również zawiadomienie do prokuratury w sprawie badań archeologicznych zakończonych 2 lata temu. “W naszej ocenie decyzja Stołecznego Konserwatora Zabytków jest niezrozumiała i podważa zasadę zaufania do instytucji publicznych” - mówi KAI Monika Sarnecka, rzecznik parafii św. Barbary.

Więcej ...

Leon XIV na spotkaniu z muzułmanami: pokój jest zobowiązaniem

2026-04-17 07:07

Vatican Media

Leon XIV spotkał się z grupą dwunastu przedstawicieli niektórych kameruńskich wspólnot islamskich, z których część została przyjęta przez niego w Rzymie w grudniu ubiegłego roku. Spotkanie miało miejsce w Nuncjaturze. Wraz z tymi oraz innymi wspólnotami Kościół realizowuje wspólne projekty mające na celu wsparcie najuboższej ludności w Kamerunie – podało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Kard. Stanisław Dziwisz wysłał list do Leona XIV. Pisze...

Kościół

Kard. Stanisław Dziwisz wysłał list do Leona XIV. Pisze...

Papież kupuje prezent dla bratanicy w Algierii. Nagranie...

Leon XIV

Papież kupuje prezent dla bratanicy w Algierii. Nagranie...

Wbrew prawom natury. Fenomen nierozkładającego się...

Wiara

Wbrew prawom natury. Fenomen nierozkładającego się...

Pożegnanie Jacka Magiery, piłkarza i trenera:

Wiadomości

Pożegnanie Jacka Magiery, piłkarza i trenera: "Różaniec...

Śp. Jacek Magiera: Najważniejsze decyzje podejmowałem na...

Wiara

Śp. Jacek Magiera: Najważniejsze decyzje podejmowałem na...

Osiem słów Zmartwychwstałego:

Wiara

Osiem słów Zmartwychwstałego: "Weźmijcie Ducha...

Święto Miłosierdzia Bożego - jak uzyskać odpust...

Wiara

Święto Miłosierdzia Bożego - jak uzyskać odpust...

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

Wiara

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

Nowenna do św. Wojciecha

Wiara

Nowenna do św. Wojciecha