Reklama

Historia

Święta pod ogniem armat

Wizja
oblezenia
Jasnej Góry
Januarego
Suchodolskiego
z 1846 r.

Zdjecia: Muzeum Narodowe wKrakowie – domena publiczna

Wizja oblezenia Jasnej Góry Januarego Suchodolskiego z 1846 r.

Święta Bożego Narodzenia na Jasnej Górze 370 lat temu nie były ani zdrowe, ani wesołe. Ale mimo wszystko były błogosławione.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wigilia 1655 r. na Jasnej Górze była wreszcie cicha. Pomimo trwającego już ponad miesiąc oblężenia tego dnia pomiędzy kwaterą szwedzkiego sztabu i klasztorem krążyły nie kule, a listy. Dowodzący Szwedami gen. Burchard Müller straszył obrońców podkopem pod murami i właśnie sprowadzonymi ciężkimi działami, a jego oficer – czeski hrabia Jan Wejhard Wrzesowicz wręcz pisał: „Wasz klasztor i kościół zupełnie zniszczymy, w gruzy go zamieniwszy, a to z pomocą machin, które już są gotowe i w każdej chwili na rozkaz Generała działać mogą. Zaklinam Was na Boga i Najświętszą Pannę: abyście nie sądzili, że Wam to napróżno mówię. Doświadczycie, niestety, czego się nie spodziewacie i o czem nie myślicie”.

Zły i „lepszy” król

Trzy miesiące minęły od chwili, kiedy szwedzka armia wkroczyła w granice Rzeczypospolitej. Nielubiany przez Polaków król Jan Kazimierz uciekł za granicę, jego hetmani razem z wojskami przeszli na stronę Szwedów, a i szlachta w większości uważała konflikt za wewnętrzną sprawę dynastii Wazów. Nowy władca Karol Gustaw miał im w dodatku zapewnić skuteczną ochronę przed innymi zewnętrznymi wrogami. I rzeczywiście, na początku chronił ludność cywilną, szczególnie szlachtę, przed łupieniem przez własnych żołnierzy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ale kiedy skończyły się zapasy i pieniądze, rozpoczęła się systematyczna grabież całego zdobytego kraju. Karol Gustaw okazał się koronowanym rozbójnikiem żyjącym z wojny, który nie wahał się przy tym niszczyć kościołów i klasztorów. Jesienią 1655 r. Szwedzi obrabowali np. klasztor Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej, a mnichów, którzy nie zdołali uciec do lasów, wymordowali. W listopadzie Karol Gustaw dał zgodę, pomimo wcześniejszych gwarancji, na zajęcie paulińskiego klasztoru na Jasnej Górze, licząc na przejęcie znajdujących się tam domniemanych skarbów. W dodatku zależało mu na opanowaniu twierdzy broniącej granicy ze Śląskiem, gdzie schronił się Jan Kazimierz.

Do zajęcia klasztoru wysłany został gen. Müller, który nie spodziewał się oporu. Nie wiedział, że na Jasnej Górze stacjonuje 160-osobowy doświadczony garnizon wojska wzmocniony przeszkoloną do walki szlachtą i zakonnikami; że bronią jej solidnie wzmocnione mury i dwadzieścia cztery działa, w tym dwanaście ciężkich. On sam miał do dyspozycji 2 tys. ludzi (ale tylko 350 przydatnych do oblężenia) i osiem lekkich dział, które nie mogły uszkodzić murów klasztornych. Szwedzki generał miał nadzieję, że wystraszy obrońców. Od 11 listopada próbował podpalić klasztor kulami zapalającymi, ale bardziej liczył na rozmowy. Ojciec Augustyn Kordecki, przeor Jasnej Góry, miał jednak talent dyplomatyczny. W obfitej korespondencji z oblegającymi umiejętnie ich zwodził i odwlekał spodziewaną przez Szwedów kapitulację.

Kule na święta

Noc wigilijną zakonnicy spędzili bezsennie. Wykonywali swoje obowiązki – to czuwając na murach, dodając otuchy załodze, to na modlitwach w kościele. Ale, jak napisał później o. Kordecki: „Nadzwyczajny łoskot w obozie, większy ruch ludzi i gęstsze ognie zapowiadały coś grożącego tej nocy: lecz Bóg wstrzymywał zapędy nieprzyjaciół katolickiej wiary”.

Reklama

Dopiero następnego dnia, w pierwszy dzień świąt, „o samem południu zagrzmiały działa od północy, a kule tak silnie uderzały o ściany klasztoru, iż je w wielu miejscach przedziurawiwszy wśród kurzawy i gruzu po kurytarzach i zakrętach klasztoru, tu i owdzie się odbijając, latały i taką trwogą mieszkających napełniły, że się nikt nawet wyjrzeć nie ośmielił.

Rzucał teraz Szwed jak najwięcej pochodni z konopi ukręconych, smołą oblanych, a siarką i saletrą wypełnionych. Rozniecały one straszliwy płomień, szczególniej też te, które tak w żelazne rury były opatrzone, iż na wszystkie strony ogień i ołów miotały. Miały one kształt jabłka granatowego; lecz ponieważ więcej ich na zewnątrz klasztoru, a wiele także i wewnątrz niego na podwórze padało, nie zrządziły szkody uderzeniem lub płomieniem, lecz jedynie obmierzłym swędem cokolwiek oblężonych przestraszyły. Najbardziej ze wszystkich przerażały kule żelazne wydrążone, które w różne strony klasztoru, gdzie się spodziewano najwięcej ludzi, z machin już tlejące się rzucone z gwałtownością i trzaskiem, po zapaleniu się nagle wewnątrz będącego prochu, pękały i rozpryśniętemi kawałkami we wszelkim kierunku raniły. Jednę z takich kul znaleziono przed kuchnią całą i zgasłą; druga, pękając na podwórzu, wybiła szesnaście szyb w przyległem oknie i tyluż uderzeniami zostawiła ślady na wewnętrznych ścianach apteczki. Pod wieczór wreszcie jedno ciężkie działo, które najbardziej szkodziło murom klasztoru, pękło i położyło koniec szturmowaniu”.

Reklama

Broniący klasztoru nie wiedzieli, że będzie to już ostatni atak. Karol Gustaw polecił odstąpić od oblężenia. Próbowano jeszcze 26 grudnia uratować honor i zaproponowano paulinom zapłacenie kontrybucji, ale na to się nie zgodzili, przysyłając protestanckim Szwedom świąteczne obrazki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej.

Szwedzka mucha

Szwedzi, decydując się na oblężenie najważniejszego sanktuarium w kraju, nie wiedzieli, jaki popełniają błąd: wywołanie tym ruchem wojny religijnej. Wzmógł się opór przeciwko najeźdźcy, z początku partyzancki, później bardziej zorganizowany. Wojska polskie wypowiadały posłuszeństwo szwedzkiemu królowi i powracały do własnego – nielubianego wprawdzie, ale katolika. W akcie konfederacji tyszowieckiej, zawiązanej przeciw Szwedom 29 grudnia 1655 r., napisano z oburzeniem o Karolu Gustawie: „Kościół nawet Częstochowski, miejsce najznaczniejsze nietylko w Rzeczypospolitej ale i orbi christiano (...) szturmem dobywać kazał, aby ten fundament devotionum inkwirowawszy, bezpieczniej wytracał”. A w popularnych pieśniach dziadowskich, śpiewanych niemal pod każdym kościołem w kraju, padały słowa: „Stała się nam w Polce trwoga/ Ni od ludzi, ni od Boga./ Od nieszczęsnych heretyków/ Zginęło dość katolików”. Do dzisiejszych czasów przetrwały w Polsce, szczególnie północnej, powiedzenia odnoszące się do znienawidzonych szwedzkich najeźdźców: „Szwedy narobiły w Polsce biedy”, „łazi po świecie jak Szwed po Polsce”. W polszczyźnie ludowej „szwedami” nazywało się czasem karaluchy i owady, a „szwedzka mucha” była synonimem niebezpiecznego szkodnika atakującego zboża.

Wieczorem 26 grudnia 1655 r. Szwedów pod Jasną Górą już nie było. Paulini dowiedzieli się o tym od chłopa z pobliskiego Dźbowa, który nieoczekiwanie przywiózł im ryby. Do dzisiaj zakonnicy świętują to wydarzenie, jedząc drugiego dnia świąt ryby na kolację.

Podziel się:

Oceń:

2025-12-16 14:33

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Czas na reparacje od Niemiec

Wysadzenie przez Niemców kościoła św. Michała Archanioła w Wieluniu, powstałego w XIII wieku

WIKIPEDIA.PL

Wysadzenie przez Niemców kościoła św. Michała Archanioła w Wieluniu, powstałego w XIII wieku

Mimo upływu kilkudziesięciu lat od zakończenia II wojny światowej Polska nie otrzymała odszkodowań wojennych od Niemców. Przeciwnie: sama je płaciła Sowietom za... Niemców właśnie. Czas wrócić do sprawy, a potrzebna jest do tego dobra wola rządu. „Tusku, musisz!”

Więcej ...

Hildegarda - święta nie tylko od diet i postów

eSPe

Św. Hildegarda, którą w Kościele wspominamy 17 września, to nie tylko autorka znanych diet i postów, jak często ją kojarzymy. To przede wszystkim wielka święta, której duchowość może zachwycić niejednego z nas.

Więcej ...

Peregrynacja Gorzanów. Dzisiaj Ona przybywa do nas

2026-09-17 23:18
Parafianie z Gorzanowa uroczyście wprowadzają Świętą Ikonę Nawiedzenia do kościoła pw. św. Marii Magdaleny.

Stanisław Bałabuch

Parafianie z Gorzanowa uroczyście wprowadzają Świętą Ikonę Nawiedzenia do kościoła pw. św. Marii Magdaleny.

Przychodzili do Matki ze swoimi radościami i troskami. Dzisiaj Ona przybywa do swoich dzieci – powiedział bp Adam Bałabuch podczas peregrynacji Maryi w znaku Świętej Ikony Nawiedzenia Matki Bożej Częstochowskiej w Gorzanowie.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

Kościół

Trwają prace nad procesem beatyfikacyjnym ojca, który...

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Kościół

102 metry! Powstaje drugi pod względem wysokości krzyż...

Wojewoda lubelski: w regionie uruchomiono 630 syren, w 120...

Wiadomości

Wojewoda lubelski: w regionie uruchomiono 630 syren, w 120...

Bp Osial: nie chcemy przymusowego udziału w lekcjach...

Kościół

Bp Osial: nie chcemy przymusowego udziału w lekcjach...

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Wiara

Nowenna do Matki Bożej Bolesnej

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Wiara

Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Wiara

Nowenna do św. Stanisława Kostki

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Kościół

Nowe zgromadzenie zakonne rozpoczęło posługę w Polsce

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...

Kościół

Bp Sztajerwald: jeśli firma oferuje ślub w plenerze z...