Ks. Zbigniew Suchy: Jak Ksiądz Arcybiskup wspomina dzień 23 grudnia 2000 r., kiedy odbył się obrzęd święceń biskupich? Jak wyglądał ten czas? Co szczególnego utkwiło w pamięci z tamtych dni?
Abp Adam Szal: Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników i pracowników trudzących się nad edycją przemyską Niedzieli. Jest to czasopismo bardzo bliskie mojemu sercu, dlatego , że razem z ks. Zbigniewem Suchym, ks. Tadeuszem Białym i ks. Markiem Kowalikiem byliśmy u początku organizacji tej edycji i to co zafunkcjonowało w jakimś sensie trwa do dzisiaj. Za to jestem bardzo wdzięczny wszystkim Czytelnikom, a także redakcji Tygodnika Katolickiego Niedziela, że stworzyła taką możliwość, jaką jest edycja Przemyska.
Reklama
Wracając do wydarzeń sprzed 25 lat. Doskonale pamiętam ten dzień, bo akurat przyjmowałem księży na takie spotkanie związane z funkcjonowaniem seminarium. Byłem wtedy rektorem seminarium i zadzwonił telefon. Byłem zaskoczony tą informacją i nie bardzo wiedziałem, czy to jest prawda, czy jakiś żart. Zadzwonił ksiądz i powiedział, że ksiądz arcybiskup nuncjusz Józef Kowalczyk chciałby się spotkać. No i teraz pytanie, jak to sprawdzić, czy to jest prawda, czy nieprawda. Upewniłem się jeszcze raz, i zadzwoniłem do tegoż księdza i zapytałem go o zmianę godziny, bo akurat to spotkanie było wyznaczone w takim czasie niesprzyjającym, kiedy były kongregacje rejonowe i obecność rektora była raczej wskazana, więc wtedy otrzymałem informację, że trzeba jednak przyjechać do nuncjatury.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Gdy zostaje się wezwanym do nuncjatury, oznacza to, że to nie jest rutynowa wizyta, ale formalne wezwanie do przekazania ważnej wiadomości o nominacji?
Tak, to wyzwanie okazało się nominacją biskupią. Nuncjusz apostolski wtedy powiedział, że Ojcu Świętemu się nie odmawia. Powiedział, że jest taki zwyczaj, że nominację ogłasza się przy okazji wspomnienia Matki Bożej. Wtedy zaproponował mi wspomnienie Matki Bożej Miłosierdzia, to był decydujący znak dla mnie. Przesłanie Matki Miłosierdzia to wezwanie do głębokiej pokory w pełnieniu woli Bożej. Zostawił mnie z tym przesłaniem. Wróciłem do Przemyśla. I wszystko się zmieniło. Byłem związany z pewnego rodzaju tajemnicą, choć różne informacje docierały do mnie. Jedną z takich zabawnych, wartą przytoczenia była sytuacja, kiedy jako rektor byłem w rektoracie i zapukał bp Bolesław Taborski i powiedział mniej więcej: „Wiem, że jest tajemnica, ale ja już wiem. Więc mam tutaj dwa egzemplarze materiału, mnie jest już niepotrzebny, a tobie się przyda”, i dał mi czarny materiał na sutannę i fioletowy.
Reklama
Byłem bardzo wzruszony, zaskoczony. Zresztą później byłem bardzo życzliwie przyjęty przez bp. Stefana Moskwę, bp. Bolesława Taborskiego, no i oczywiście przez abp. Józefa Michalika, który zapewne w jakiś sposób, jak to bywa w zwyczaju, dał trzech kandydatów do tak zwanego terna, żeby Stolica Apostolska, a ostatecznie Ojciec Święty, wybrał jednego z tych trzech. Oczywiście byłem bardzo zaskoczony, ale też i przerażony tym, co mnie czeka w perspektywie następnych lat.
25 lat przeminęły jak błyskawica. Były różne wydarzenia i był to piękny czas, za który nie przestaję Panu Bogu dziękować. Przepraszam za to, co się nie udało, za nieudolności. No i też proszę o pomoc Pana Boga, nie zapominając o uwielbieniu.
Pan Bóg błogosławi decyzjom. Pamiętam taką rozmowę z Księdzem Arcybiskupem, jeszcze jako biskupem sufraganem, kiedy mówiłem, że Bóg teraz będzie otwierał kolejne drzwi, a Ksiądz Arcybiskup powiedział: „Już i tak daleko zaszedłem”. Okazało się, że to jeszcze nie był koniec i potem przyszedł moment nominacji na metropolitę przemyskiego.
Reklama
To był też czas szczególny. Wiadomo, chodziły różne opinie, różne prognozy, kto będzie następcą księdza arcybiskupa Józefa. Byłem zdania, że jeszcze powinien jakiś czas pobyć metropolitą przemyskim, ale on bardzo się śpieszył z oddaniem się do dyspozycji papieża. Pamiętam ten moment, kiedy otrzymałem bezpośrednio telefon od abp. Celestino Migliore, który zadzwonił do mnie podczas wizytacji kanonicznej w dekanacie Domaradzkim. Dokładnie byłem w parafii Golcowa. W parafii, na plebanii nie było zasięgu, a mój telefon zadzwonił i usłyszałem, że chciałby się spotkać. No już wtedy wiedziałem, że coś się dzieje. Więc pojechałem do Gniezna. Tam jeździłem co roku z racji przynależności do komisji i wtedy arcybiskup nuncjusz kolejny raz mnie zaskoczył i poinformował o nominacji Ojca Świętego Franciszka.
Zawołanie Księdza Arcybiskupa to: Gloria Tibi Trinitas („Chwała Tobie, Trójco”). Chciałbym zapytać o inspiracje hasła i zawołania, które Ksiądz Arcybiskup przyjął jeszcze jako biskup sufragan i kontynuuje do teraz.
Reklama
Życie nasze jest związane z wydarzeniami, które nie są czystym przypadkiem, ja je odbieram jako znak Pana Boga. Dlaczego? Dlatego, że kiedyś już kilkadziesiąt lat temu, kiedy zastanawiałem się, co umieścić na obrazku prymicyjnym, to pomyślałem sobie właśnie o tym, żeby przywołać tę fundamentalną tajemnicę naszej wiary w Trójcę Świętą i wtedy już na obrazkach prymicyjnych miałem napis: „Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu”. Kiedy przyszedł 2000 r., myślałem sobie: Nie będę szukał nowego hasła. Dodatkowym potwierdzeniem był fakt, że 2000 r. był Rokiem Jubileuszowym, który podsumowywał lata poświęcone osobom Trójcy Świętej. Ciekawostką było to, że kiedy do mnie jako rektora przyszli klerycy, na początku roku 2000, więc rok przed ogłoszeniem w 1999 r., jakie hasło umieścić na frontonie budynku. Ja zaproponowałem umieścić hasło roku duszpasterskiego. Klerycy umieścili hasło: Gloria Tibi Trinitas i było zabawne, że jeden z dziennikarzy przyszedł do mnie już po ogłoszeniu i zapytał, skąd ja wiedziałem, że będę biskupem, że takie hasło już było na budynku? Oczywiście to był czysty przypadek. To zawołanie jest bliskie mojemu sercu od młodości. A drugie hasło, które było pod tym pierwszym, to wezwanie pomocy Matki Bożej, która jest naszą Obrończynią. No i te elementy dodatkowe, czyli symbol Trójcy Świętej – promienie, które jakby wszystko łączą w jedną całość.
Trud pasterskiego posługiwania z pewnością niesie ze sobą wiele obowiązków, ale w ten uroczysty czas spróbujmy postawić ostatnie pytanie: jakie radosne wydarzenia zapamiętał Ksiądz Arcybiskup z biskupiej posługi?
Jak w tajemnicach Różańca są różne tajemnice – było wiele wydarzeń smutnych: rozstanie z bliskimi, z rodzicami, z kapłanami, bardzo bliskimi osobami, jak choćby ks. Biały. Nie brakuje pewnych wyzwań, które niesie ze sobą życie. Są też wydarzenia bardzo radosne. Na pewno dla każdego biskupa radością są święcenia kapłańskie. Były radości związane z peregrynacją. Każda była inna. Najpierw była peregrynacja obrazu, kopii obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w latach 2002-03. Potem po 10 latach była peregrynacja Krzyża Papieskiego św. Jana Pawła II w latach 2012-13 i ostatnia peregrynacja obrazu Serca Pana Jezusa, trwająca półtora roku. To były piękne wydarzenia. Znakiem Opatrzności Bożej była beatyfikacja Rodziny Ulmów. To było ważne wydarzenie w skali historii diecezji, niektórzy mówią w skali historii Kościoła. Oczywiście nie przypisuje sobie tej zasługi, ale tutaj bardzo ważną rolę odegrał śp. proboszcz z Markowej – ks. Stanisław Leja. Potem arcybiskup senior Józef Michalik.
Reklama
Pamiętam jak zaraz po beatyfikacji zabraliśmy obraz Serca Pana Jezusa i razem z kard. Semeraro pojechaliśmy do Rzeszowa na lotnisko. On wsiadł do samolotu, a my pojechaliśmy samochodem razem z księdzem sekretarzem Jakubem Kostrzębiem, ks. Tomaszem Stecem do Rzymu. Spotkanie z Ojcem Świętym papieżem Franciszkiem okazało się ostatnim za życia. Następnie obraz Serca Pana Jezusa pojechał do Francji, do Paray-le-Monial i wrócił do diecezji po to, żeby odwiedzić każdą parafię i pośrednio każdą rodzinę. Każda rodzina miała możliwość przyjęcia obrazu NSPJ do domu. To były bardzo ważne wydarzenia.
Ponadto coroczne Spotkania Młodych i piesza pielgrzymka do Częstochowy, w której ludzie młodzi śpiewem i radością rozpalają serca innych. Właśnie dlatego warto te inicjatywy podejmować i jestem za nie wdzięczny wszystkim kapłanom.
Księże Arcybiskupie, wdzięczność i gorące życzenia wyraziliśmy w dziękczynnym Te Deum laudamus na Mszy św. 20 grudnia. Życzymy kolejnych lat w posługiwaniu naszej archidiecezji.
Do Wieczernika
Kapłańskich zadumań
Wtargnął wiatr Duch Świętego
Przynosząc wiadomość
O Wybraniu Z niedowierzaniem Przyjąłeś słowa
Oto Duch spocznie na Tobie
Z czasem to, bo było niedowierzaniem
Stało się ciałem wybrania.
Jak w przypadku Maryi i Józefa
Wszystko nabrało nowych wymiarów
I tak to trwa już dwadzieścia pięć lat
Ćwierćwiecze posługi rodzinie Jezusa we wspólnocie przemyskiego Kościoła
Ćwierćwiecze poszukiwań owiec, które potrzebują ojcowskiego uśmiechu i przytulenia.
Księże Arcybiskupie,
w imieniu Czytelników Niedzieli Przemyskiej chcieliśmy złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji jubileuszu biskupstwa i życzymy wszystkiego najlepszego, wszelkiej pomyślności i spełnienia pasterskich marzeń. Życzymy, abyś zawsze czuł obecność Boga. Niech na ścieżkach, którymi podążasz, prowadzi Cię Jego światło, dodając sił i wytrwałości podczas służby drugiemu człowiekowi.
Abp Adam Szaldoktor teologii, były rektor WSD w Przemyślu w latach 1996 – 2001. 16 listopada 2000 r. papież Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji przemyskiej. 30 kwietnia 2016 r. papież Franciszek mianował go arcybiskupem metropolitą przemyskim.




