Coraz trudniej dziś mówić o małżeństwie językiem prostych odpowiedzi. Samo słowo bywa obciążone własnymi doświadczeniami, historiami rodzinnymi, statystykami rozwodów, niespełnionymi obietnicami. Dla jednych małżeństwo oznacza stabilność i bezpieczeństwo, dla innych lęk przed zależnością, utratą wolności albo powtórzeniem błędów, które widzieli u swoich rodziców. Są też tacy, którzy słysząc „małżeństwo”, myślą raczej o formalności niż o relacji. A jednak – czasem w momentach kryzysu, czasem przy okazji ślubu przyjaciół albo rozmów z dorastającymi dziećmi – wraca pytanie: czy małżeństwo rzeczywiście jest pomysłem Pana Boga, czy raczej historyczną konstrukcją, która nie przystaje już do współczesnego świata? Pretekstem do szukania odpowiedzi na nie jest obchodzony 8 lutego Światowy Dzień Małżeństwa – inicjatywa Kościoła w Ameryce, której pobłogosławił Jan Paweł II.
Jak to wygląda naprawdę?
Kościół odpowiada jednoznacznie. Teologia mówi o sakramencie, przymierzu, o nierozerwalności. Codzienne życie jednak rzadko mieści się w definicjach. Małżeństwo przeżywa się nie w dokumentach czy deklaracjach, lecz w kuchni, w zmęczeniu po pracy, w rozmowach prowadzonych i tych, których się unika. W chwilach bliskości i w momentach, gdy trudno na siebie nawet spojrzeć. Dlatego coraz częściej to nie doktryna, ale świadectwa konkretnych ludzi pokazują sens małżeństwa, sprawiają, że pytanie o to nabiera realnych kształtów. Bo jeśli małżeństwo jest pomysłem Boga, to jak wygląda ten pomysł w praktyce? Czy obejmuje tylko pary bez kryzysów? Czy jest propozycją wyłącznie dla idealnych ludzi z idealnych rodzin? A może właśnie dla tych, którzy wchodzą w związek z lękiem, zranieniem, niepewnością?
Współczesne małżeństwa są niejednorodne. Są takie, które trwają kilkadziesiąt lat, nigdy nie należały do żadnej wspólnoty i mają się całkiem dobrze. Są młode pary, które zaczynały z ogromnym entuzjazmem, a bardzo szybko zderzyły się z rzeczywistością. Są małżeństwa po zdradach, po długich okresach milczenia, po terapii. Są też takie, które z zewnątrz wydają się prawie idealne, a w rzeczywistości przeszły więcej, niż kiedykolwiek zostało to powiedziane na głos. Łączy je jedno: każde z nich musiało skonfrontować się z pytaniem, czym naprawdę jest małżeństwo. Czy tylko formą bycia razem, czy czymś więcej. Czy uczuciem, które ma trwać, dopóki daje satysfakcję, czy decyzją, która wymaga wierności także wtedy, gdy emocje słabną.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




