Mężczyźni św. Józefa to jedna z najliczniejszych grup działających przy sanktuarium w Podgórzu, gdzie ziemski ojciec Zbawiciela odbiera szczególną cześć jako mężny opiekun rodzin.
Pragnienie modlitwy
Strzelista wieża Sanktuarium św. Józefa w Podgórzu od lat wskazuje drogę do świątyni jego czcicielom. Nikt nie odchodzi stąd bez opieki tego świętego, o którym mówi się, że: „Święty Józef nie prosi, św. Józef żąda od swojego Syna natychmiastowej reakcji”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Takiej pomocy św. Józefa doświadczył Andrzej Lewek: – Byłem zmęczony powierzchownością. Chodziłem do kościoła, działałem, ale w środku czułem, że coś się nie domyka. Brakowało mi miejsca, gdzie mężczyzna może stanąć w prawdzie – bez udawania, bez masek. Gdzie można powiedzieć: „tu sobie nie radzę” i nie zostać z tym samemu – opowiada p. Andrzej. Jak się okazało, pragnienia jego serca dostrzegł św. Józef i z nieba rozpoczął swe działanie.
Reklama
– Zaczęło się od pragnienia jednego spotkania dla mężczyzn. Z czasem to pragnienie zaczęło rosnąć. Wtedy proboszcz Parafii św. Józefa w Krakowie-Podgórzu, dziś sanktuarium, zaprosił nas, żebyśmy zaczęli spotykać się regularnie. Coraz bardziej widzę, że to nie był „mój pomysł”. To była odpowiedź na coś, co Bóg już wcześniej zaczął we mnie poruszać. I nadal porusza. Zadziwia mnie to, że On nie wybiera silnych i twardych, a tych, którzy sami w słabości odkrywając męskość, mogą zaprosić i pociągnąć innych. A minęło od tamtej chwili blisko osiemnaście lat – dodaje czciciel św. Józefa.
Mistrz drogi do Boga
Członkowie podkreślają, że św. Józef nie jest dla nich jednym z wielu świętych patronów, ale kimś wyjątkowym, do kogo można się zwrócić w każdej potrzebie. – Patrzymy na niego jak na mistrza drogi. Jak na mężczyznę, który przeszedł realną próbę wiary i odpowiedzialności. Uczy nas trzech fundamentalnych postaw. Po pierwsze – słuchać Boga. Józef podejmuje decyzje nie dlatego, że wszystko rozumie, ale dlatego, że ufa. To dla nas lekcja modlitwy i ciszy. Po drugie – chronić życie. W świecie, który często ucieka od odpowiedzialności, Józef bierze pod opiekę Maryję i Jezusa. Uczy nas chronić życie duchowe, rodzinne i wspólnotowe – nie tylko fizycznie, ale także moralnie i duchowo. Po trzecie – być wiernym w codzienności. Józef nie czyni spektakularnych rzeczy. On jest wierny. Pracuje. Milczy. Trwa. I właśnie w tej zwyczajności objawia się jego wielkość – wymienia Andrzej Lewek, który zwraca uwagę, że Mężczyźni św. Józefa za główny cel obrali sobie, być jak on. – Najlepszym kultem świętego jest naśladowanie jego życia. Dlatego w naszej wspólnocie nie budujemy kultu emocjonalnego. Budujemy postawę. Uczymy się milczenia. Pracy nad sobą. Konsekwencji. Wierności małym decyzjom. Jednym z bardzo konkretnych narzędzi tej drogi jest tzw. Post Milczenia ze św. Józefem, który pomaga nam wejść w przestrzeń ciszy, uporządkować serce i uczyć się słuchania Boga – wylicza p. Andrzej.
Przestrzeń spotkania
Reklama
Członkowie ruchu Mężczyzn św. Józefa spotykają się regularnie w Krakowie-Podgórzu, ale także w wielu miastach w całej Polsce. Są to spotkania otwarte, zwykle raz w miesiącu, oraz małe grupy, które spotykają się częściej – w domach, salach parafialnych, a czasem także on-line.
– To nie są tylko „wydarzenia”. To jest nasza wspólna droga. Eucharystia, konkretne nauczanie, chwila ciszy i bardzo praktyczne zaproszenie do zmiany życia. Bez fajerwerków. Bez patosu. Po prostu mężczyźni, którzy chcą żyć Ewangelią na serio. Spotkania małych grup najczęściej opierają się na pracy z książkami „Drogowskazy” lub „Drogowskazy 2” – to narzędzia, które pomagają przełożyć wiarę na codzienne decyzje. Dziś jesteśmy obecni w ok. 70 miejscach w Polsce, choć jesteśmy też w trakcie porządkowania struktur, więc trudno jeszcze podać całkowicie precyzyjne liczby – informuje Andrzej Lewek, opowiadając o sposobie formacji i spotkaniach.
Reklama
Na jedno ze spotkań w Krakowie trafił Łukasz Hajduk. Jak sam podkreśla, z początku był do niego sceptycznie nastawiony, ale uległ namowom żony i poddał się działaniu Ducha Świętego. I wtedy zaczęły dziać się cuda. – To, co mnie przekonało, to fakt, że mężczyźni obok mnie, podobnie jak ja, mają swoje wady, walczą z pokusami i nie zawsze zwyciężają... I potrafią o tym mówić, dzielić się. Pamiętam pierwsze spotkania, kiedy to odkrywałem. Nie miały znaczenia status społeczny, wykonywany zawód, zarobki, nawet jakość relacji z Bogiem. Nikt cię nie oceniał, nie starał się pouczać. Tak po prostu mogłeś być wysłuchanym, a to, co dostawałeś od innych, to akceptacja i modlitwa – podkreśla Łukasz. Dzieli się także wspomnieniami, które są dla niego nierozerwalnie związane ze wspólnotą. – Weekendy z Bogiem w dziczy to były takie weekendowe wypady w góry, do jakiejś chaty. Zawsze był z nami ksiądz, zwykle nasz kapelan. Modliliśmy się, czytaliśmy duchową lekturę, medytowaliśmy teksty Pisma Świętego. Integralnym elementem była też krótka wędrówka jakimś szlakiem, wspólne gotowanie posiłków, prace przy chacie i długie rozmowy. Ale kulminacją tych wyjazdów była Msza św. i adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Adorowaliśmy Jezusa całą noc, zwykle po około jednej godzinie na osobę. To był dla mnie jedyny taki czas, kiedy Jezus był tak blisko, nie tyko duchowo, ale i fizycznie – opowiada p. Łukasz.
Przykład mężczyzny
Ksiądz Mirosław Żak od osiemnastu lat opiekuje się Mężczyznami św. Józefa w Podgórzu. Obserwuje ich, wspiera posługą i modlitwą. Na pytanie, po co mężczyzna idzie po pomoc do św. Józefa, odpowiada: – Aby zaczerpnąć światła z życia i postawy św. Józefa tak, jak go ukazuje słowo Boże. Józef jest szczególnym przykładem mężczyzny – męża sprawiedliwego, który realizuje usłyszane polecenia Boga z przyjęciem związanych z tym trudności. Stanowi także niedościgniony wzór męża i ojca. Ostatecznie chodzi o to, aby odkrywać, wpatrując się w przykład Józefa, tożsamość mężczyzny, której źródłem jest Bóg. Po chwili namysłu kapłan dzieli się także tym, jakim przykładem dla mężczyzn, w tym dla niego samego, jest św. Józef: – Jako duszpasterz, ale najpierw jako mężczyzna staram się razem z innymi mężczyznami czerpać z tego przykładu, jaki zostawił nam Bóg w osobie św. Józefa.
Powstające nowe grupy Mężczyzn św. Józefa uświadamiają, jak bardzo jest on potrzebny w ich życiu, a także pokazują, że naprawdę szczęśliwi są ci, którzy obierają go sobie za patrona.




