Dokładnie 9 miesięcy przed Bożym Narodzeniem, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego – święto skromnej dziewczyny z Nazaretu, której archanioł Gabriel oznajmił, że będzie Matką Zbawiciela (s. 14-15), obchodzimy Dzień Świętości Życia. Dzień wyjątkowy, którego podstawowym celem jest – jak napisał Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae – „budzenie w sumieniach, w rodzinach, w Kościele i w społeczeństwie świeckim wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia w każdym momencie i każdej kondycji”. W wielu krajach na świecie tego dnia świętuje się: Dzień Prawa do Narodzin (Salwador), Dzień Życia przed Narodzeniem (Kostaryka), Dzień Nienarodzonego Dziecka (m.in.: Argentyna, Gwatemala, Chile, Honduras, Ekwador, Filipiny). Po prostu – świętuje się życie, którego każda chwila jest cudem i tajemnicą zarazem.
Reklama
Prawo do życia mają wszyscy – to tak oczywiste, że aż wstyd przypominać. No właśnie... czy aby na pewno? Dziś, jak dobrze wiemy, wywiera się silną presję na kraje słabo rozwinięte, wiąże się bowiem pomoc gospodarczą dla nich z wprowadzeniem programów z dziedziny eugeniki – chodzi o aborcję, sterylizację, antykoncepcję, wreszcie o eutanazję. Wydawało się, że eugenikę ostatecznie zdyskredytował hitleryzm, kiedy to w majestacie prawa eksterminowano chorych fizycznie i psychicznie, uśmiercano upośledzone dzieci, sterylizowano kobiety zagrażające rzekomo czystości rasy. Nic podobnego jednak się nie stało. Eugenikę czasów nazizmu po wojnie ubrano w szaty neolewicowej ideologii: nowoczesnego humanizmu i indywidualnej wolności. Dzisiejsi inżynierowie społeczni traktują eksterminację jako wyraz wolności, a nie zbrodnię. Miliony nienarodzonych dzieci jest zabijanych w imię jakże ładnie brzmiących haseł: „prawa kobiety do samostanowienia”, „wolności decydowania o własnym ciele”. Ci, którzy je głoszą, odbierają nienarodzonym fundamentalne prawo do życia i rozgrzeszają – w imię tak samo pojmowanego humanitaryzmu – zabijanie osób starych, chorych i ułomnych. Chyba niemal wszyscy dostrzegają, że jest to brutalne pozbywanie się w majestacie prawa ludzi, nad którymi opieka może być kosztowna czy kłopotliwa.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Chrześcijaństwo potępia, co oczywiste, te nieludzkie praktyki i nadaje odpowiednią rangę godności każdego, bez wyjątku, człowieka od chwili jego poczęcia do naturalnej śmierci. „Czy jest taka ludzka instancja, czy jest taki parlament, który ma prawo zalegalizować zabójstwo niewinnej i bezbronnej ludzkiej istoty? Kto ma prawo powiedzieć: «wolno zabijać», a nawet: «trzeba zabijać» tam, gdzie trzeba najbardziej chronić i pomagać życiu?” – pytał Jan Paweł II w Radomiu 4 czerwca 1991 r. Przywołuję kolejne słowa naszego świętego rodaka, który tak stanowczo bronił godności człowieka. W tym kontekście jego słowa nabierają szczególnej mocy. Norma „nie zabijaj” obowiązuje „wszystkich i każdego, zawsze i w każdej okoliczności. (...)Nie ma żadnego znaczenia, czy ktoś jest władcą świata, czy ostatnim «nędzarzem» na tej ziemi: wobec wymogów moralnych wszyscy jesteśmy absolutnie równi” – czytamy w jego encyklice Veritatis splendor (n. 52. 96).
Troska o życie nie może pozostać jedynie deklaracją, teorią czy moralizowaniem Kościoła. Wymaga działania. Przyglądamy się więc dziś, jak wygląda troska o życie w praktyce polskiego Kościoła. W skrócie: to największa na świecie sieć „okien życia”, ponad siedemdziesiąt domów dla samotnych matek, opieka nad niepełnosprawnymi dziećmi, pomoc materialna i duszpasterska dla kobiet, fundacje, stowarzyszenia, inicjatywy za życiem. Artur Stelmasiak, opierając się na faktach, pokazuje wielką skalę zaangażowania Kościoła Katolickiego w ochronę życia ludzkiego od poczęcia (s. 10-13).
Pamiętamy słynny wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r., że zabijanie nienarodzonych dzieci, u których istnieje podejrzenie występowania choroby lub niepełnosprawności, jest sprzeczne z Konstytucją RP. Wywołał on wówczas niewyobrażalną wściekłość środowisk lewicowych, bo uzasadniał, że nie można mówić o ochronie godności człowieka, jeśli nie zostały stworzone wystarczające podstawy do ochrony życia. Musimy więc pamiętać, że bezwarunkowe opowiedzenie się po stronie życia to koszt bycia człowiekiem wierzącym. Ilekroć stajemy po stronie życia, możemy stać się obiektem ataków, czyjegoś gniewu i nienawiści. To jednak cena, którą powinniśmy bez chwili wahania zapłacić.




