Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Z więzienia do wolności

2026-03-30 21:19

Niedziela Ogólnopolska 14/2026, str. 72-73

Grzegorz Czerwicki

Archiwum Grzegorza Czerwickiego

Grzegorz Czerwicki

Jeszcze 11 lat temu na świat patrzył zza więziennych krat. Spotkał na swojej drodze Boga, który nie przekreśla, lecz podnosi. Dziś Grzegorz Czerwicki wraca do więzienia dobrowolnie – jako świadek Chrystusa. Niesie Go tam, gdzie ludzie potrzebują nadziei.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Angelika Kawecka: 12 lat za kratami to dla wielu kawał czasu. Dla Pana to krótki moment życia, który był potrzebny, aby odkryć i spotkać Żywego Boga, czy raczej długi okres, w którym doszło do nawrócenia serca?

Grzegorz Czerwicki: 12 lat to kawał czasu. To był bardzo trudny okres. Więzienie dla każdego jest trudnym doświadczeniem, bo człowiek mierzy się tam ze swoimi demonami, a dodatkowo przebywa z ludźmi, którzy powinni być przykładem, a często tak nie jest. Mam na myśli służbę więzienną. Ten czas był dla mnie okresem doświadczeń, przeżyć, rozmów i spotkań z ludźmi. Z założenia to miała być resocjalizacja w praktyce i nauka lepszego życia, ale było, jak było... Cztery ostatnie lata wspominam szczególnie, jako czas niezmarnowany. Na niektóre momenty patrzę dziś nawet z uśmiechem, bo czasem trzeba było trochę „świrować”, żeby nie zwariować. Był także czas nauki w szkole i pracy. Pojawili się też funkcjonariusze, którzy wnieśli światło w życie więźnia. Z dwoma mam do dziś kontakt.

Pierwsze doświadczenie pobytu za kratami dla wielu osób bywa momentem albo ogromnego buntu, albo wręcz totalnego poczucia dna, upadku. Co wówczas Pan czuł? Jakie emocje towarzyszyły Panu na przestrzeni tych lat odsiadywania wyroku? Bóg już wtedy subtelnie pukał?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Moje pierwsze dni za kratami to był strach, obawa o siostrę i lęk przed tym, co dalej będzie ze mną. Doświadczyłem pobytu w zwykłych celach, gdzie można było spokojnie odsiadywać wyrok, ale były też chwile bardzo trudne, prześladowania, a nawet tortury ze strony współosadzonych. Więcej o tym napisałem w swojej książce Nie jesteś skazany. Początkowe doświadczenie z więzieniem było dla mnie momentem totalnego załamania psychicznego. Dodatkowo bardzo trudne wieści z domu dolewały oliwy do ognia. To była samotność i prawdziwa ciemność. Czas, w którym niemal doprowadziłem siebie do śmierci. O Bogu nie było wtedy mowy. Widziałem ludzi modlących się, ale nie byli dla mnie autentyczni. Modlili się w więzieniu, a po wyjściu szybko wracali do więzienia. Śmiałem się z tego. Czy Bóg się dobijał? Nie doświadczałem tego aż do 2011 r., kiedy zapukał do mojego życia przez... ateistę, który polecił mi do czytania ciekawą książkę – Pismo Święte. Za dwa papierosy kupiłem Biblię od jednego z osadzonych i zacząłem czytać, i rozmawiać z Bogiem, skupiając się na Jezusie.

Dziś aktywnie działa Pan na rzecz osób osadzonych i byłych więźniów. Co w tej posłudze zanoszenia im Chrystusa jest najtrudniejsze, a co daje największą radość i utwierdza w poczuciu, że to ma sens? To Pana życiowe powołanie?

Reklama

Misję odkryłem jeszcze w więzieniu, na spotkaniach, podczas czytania Biblii oraz rozmów z ludźmi. Pamiętam, że kiedy mówiłem, iż będę wracał do więzienia i opowiadał o Jezusie, nikt mi nie wierzył. Dziś jestem 11 lat na wolności, a od 10 lat jeżdżę do zakładów karnych, poprawczaków, młodzieżowych ośrodków wychowawczych i socjoterapeutycznych. Niosę tam Jezusa, ale w wolności, nie „walę Nim po głowie”, dlatego indywidualnie pracuję także z ludźmi niewierzącymi. Jestem przekonany, że w ewangelizacji czy kontakcie z różnymi osobami nie chodzi tylko o mówienie o Jezusie, ale o pokazanie życia z Jezusem. Na spotkaniach mam prezentacje i wyświetlam filmy ze swojego życia, pokazuję owoce przygotowywania się z Jezusem do wyjścia na wolność. Często wychowawcy i psychologowie w zakładach karnych pytają mnie, czy wierzę w resocjalizację. Odpowiadam, że nie – i wtedy dopiero zaczyna się rozmowa o tym systemie i doświadczeniu moim i wielu innych osadzonych. To nie jest prosty temat. Odwiedziłem prawie wszystkie więzienia i okazuje się, że wielu ludzi po usłyszeniu historii zwykłego gościa z Nowej Huty zapragnęło żyć normalnie – i dziś tak żyje, a nawet dzieli się swoim świadectwem. Zdecydowanie dodaje mi to energii i siły do działania. Najtrudniejsze są dla mnie rozmowy o darowiznach na fundację, o wsparciu mojego działania. Żyję w pełni z datków tych, którzy chcą pomóc osadzonym czy pogubionej młodzieży. Mówiąc zupełnie serio, nieraz myślę, że łatwiej byłoby mi kraść pieniądze, niż ciągle o nie prosić. To niewątpliwie najtrudniejszy element mojej działalności i bardzo ciężki temat. Często wołam wtedy do Jezusa i mam poczucie, że gdyby to nie był Jego plan, dawno bym tego nie robił i poszedł do „zwykłej” pracy. Czy mam trudne chwile? Tak. Jak sobie z nimi radzę? O tym będzie w kolejnej książce.

Jakiego Boga spotkał Pan w więzieniu – surowego Sędziego czy miłosiernego Ojca? Jak to doświadczenie wpłynęło na Pana rozumienie przebaczenia?

W więzieniu spotkałem Boga Żywego — z uśmiechem. Boga, który ukazał mi drogę, jak żyć i jak Go poznawać. Boga, który jest przyjacielem, najbliższym mi w osobie Jezusa. Jezus pokazał mi swoim życiem, czynami i zachowaniem nowy dla mnie obraz Boga. Dzięki temu odkryłem, jak bardzo jestem kochany przez Ojca w niebie, i mogłem przebaczyć własnemu, ziemskiemu ojcu. Z tego doświadczenia powstał warsztat o przebaczeniu i powstaje także książka.

Wracając do Pana pierwszej książki Nie jesteś skazany, opowiada Pan swoją historię, która streszcza się w bardzo konkretnym przesłaniu: „Każdy święty ma swoją przeszłość, każdy grzesznik ma swoją przyszłość”. Jaką nadzieję chciałby Pan przekazać odbiorcom swoich projektów, czytelnikom książki, ludziom na życiowych zakrętach?

To proste, ale długo się tego uczyłem. Zrozumiałem to, kiedy zacząłem czytać Pismo Święte. Wiele rzeczy w życiu komplikujemy sami, a zmiana zaczyna się w chwili, gdy przestajesz udawać, że dasz radę sam, i prosisz o pomoc ludzi obok. Wtedy naprawdę zaczyna się coś dziać. Ja nie zmieniłem życia w jeden dzień i tylko o własnych siłach. To nie były jeden przełomowy moment ani cudowna chwila. To codzienna cicha praca, której nikt nie widzi w internecie. Każda duża zmiana jest procesem. Często mówię do młodych: skoro ja potrafiłem poprosić o pomoc, ty też możesz. A gdy ktoś odmówi – nie zatrzymuj się na tym. Szukaj dalej. Naprawdę są ludzie, którzy chwycą twoją wyciągniętą rękę i podniosą cię, kiedy spadasz.?

Podziel się:

Oceń:

[ TEMATY ]

Wybrane dla Ciebie

Mistrz katechezy

Św. Cezary Bus

pl.wikipedia.org

Św. Cezary Bus

Ten święty pokazuje, że nauczanie wiary powinno być przystępne i wymaga udziału rodziców.

Więcej ...

Algier: przed odlotem do Kamerunu Leon XIV odwiedził przedszkole

2026-04-15 12:49

Vatican Media

Po prywatnej Mszy św. i pożegnaniu w nuncjaturze apostolskiej Leon XIV złożył krótką wizytę w przedszkolu Notre Dame d’Afrique, prowadzonym przez Siostry Misjonarki Miłości. „Dzieci - jak informuje Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej - przygotowały dla papieża krótki występ, a on sam na zakończenie wizyty pożegnał się z nimi i siostrami”. Następnie Ojciec Święty udał się samochodem na międzynarodowe lotnisko Houari Boumédiéne w Algierze, gdzie odbyła się ceremonia pożegnania.

Więcej ...

Bp Kleszcz do „Macierzanek”: każdy etap wzrostu jest ważny

2026-04-15 18:13
W kaplicy Duszpasterstwa Akademickiego „Piątka” w Łodzi bp Piotr Kleszcz przewodniczył Eucharystii inaugurującej obchody 10-lecia wspólnoty formacyjnej dla mam „Macierzanki”.

Joanna Popławska

W kaplicy Duszpasterstwa Akademickiego „Piątka” w Łodzi bp Piotr Kleszcz przewodniczył Eucharystii inaugurującej obchody 10-lecia wspólnoty formacyjnej dla mam „Macierzanki”.

W kaplicy Duszpasterstwa Akademickiego „Piątka” w Łodzi bp Piotr Kleszcz przewodniczył Eucharystii inaugurującej obchody 10-lecia wspólnoty formacyjnej dla mam „Macierzanki”. Razem z biskupem modlił się ks. Paweł Gabara, duszpasterz wspólnoty. Po Mszy św. uczestniczki jubileuszu wraz z dziećmi spotkały się przy torcie, kawie i rozmowach, dziękując za dziesięć lat wspólnej drogi.

Więcej ...

Reklama

Najpopularniejsze

Nowenna do św. Wojciecha

Wiara

Nowenna do św. Wojciecha

Panie! Uczyń mnie dla bliźniego dobrym jak chleb!

Wiara

Panie! Uczyń mnie dla bliźniego dobrym jak chleb!

Dziś Jezus uczy nas, jaka jest nasza misja

Wiara

Dziś Jezus uczy nas, jaka jest nasza misja

Źródłem dobra jest Bóg

Wiara

Źródłem dobra jest Bóg

Śp. Jacek Magiera: Najważniejsze decyzje podejmowałem na...

Wiara

Śp. Jacek Magiera: Najważniejsze decyzje podejmowałem na...

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

Wiara

Nowenna do Miłosierdzia Bożego

Komunikat Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie...

Kościół

Komunikat Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w sprawie...

Święto Miłosierdzia Bożego - jak uzyskać odpust...

Wiara

Święto Miłosierdzia Bożego - jak uzyskać odpust...

Parafianie czekają na cud. Wierni będą modlić się w...

Kościół

Parafianie czekają na cud. Wierni będą modlić się w...