Więc leć, mówię próbuj leć/ lecz dokąd ci nie powiem/ bo choć zęby zjadłem na szukaniu sam/ to nie udało się/ i nic nie przychodzi mi do głowy” – śpiewa Wojciech Waglewski w piosence Ulatam na nowej płycie kapeli Voo Voo. Warto zwrócić na nią uwagę, bo rzadko, co kilka lat, wydaje ostatnio płyty kapela Waglewskiego. Lider, autor tekstów i muzyki, gitarzysta i wokalista, tłumaczy, że takie czasy, że wydawanie kompaktów się nie opłaca, że wydaje się co najwyżej – w celach głównie kolekcjonerskich – trzeszczące analogi. Ta trzydziesta studyjna płyta Voo Voo muzycznie to mieszanka rocka, jazzu, improwizacji, z domieszkami m.in. reggae – dla Waglewskiego szczególnie ważna, bo powstała przed śmiercią i po niej jego żony, skądinąd obiektywnego i surowego recenzenta muzyki męża. – Chciałem, by to był album apelujący o docenienie tej chwili, w której żyjemy. Co, oczywiście, jest bezpośrednio związane ze śmiercią.
Pomóż w rozwoju naszego portalu



