Kiedyś człowiek pisał list miłosny i drżała mu ręka, a serce waliło młotem. Dziś co najwyżej wibruje telefon. Kiedyś człowiek siedział nad kartką, skreślał, poprawiał, szukał słów, które będą trochę mądre, trochę śmieszne, trochę czułe. Teraz wpisuje: „Napisz romantyczną wiadomość do inteligentnej dziewczyny, ale pisz z dystansem, najlepiej w stylu dowcipnej hybrydy Miłosza, Bayrona i Tarantino” – uwodzicielsko, ale z klasą. Że doceniam, ale że nie zależy mi aż tak bardzo. Podoba mi się, nawet bardzo, ale że wybór jest szerszy. I dostaje gotowca. Dopieszczone zdania. Błyskotliwe metafory. Aluzje do filmów, których nigdy nie oglądał. Cytaty z książek, których nigdy nie przeczytał. Wrażliwość, której nigdy nie ćwiczył.
Ona – błyskotliwa, on – oczytany?
Witamy w epoce „sapiens bez homo”. Człowiek niby jest, rozum niby działa, ale coraz mniej w tym wszystkim człowieczeństwa. Sztuczna inteligencja przestała być już tylko narzędziem służącym do pracy. Jeszcze chwilę temu pomagała pisać maile, robić prezentacje i poprawiać przecinki. Dziś pomaga flirtować, uwodzić, prowadzić relacje, podtrzymywać rozmowy, a czasem nawet... zastępuje drugiego człowieka. I nie jest to scenariusz nowego odcinka Black Mirror – to się już dzieje, w każdym mieście i na każdym osiedlu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu




