Niedziela nie byłaby niedzielą, gdybyśmy nie przyszli do kościoła – zapewnia Justyna Zatoń, mama Agnieszki, Julii i Piotra, który w parafii jest ministrantem. – Uczymy dzieci, że uczestnictwo w Liturgii to nie jest nakaz od księdza, ale idziemy na Mszę św., bo mamy taką potrzebę serca – tłumaczy. Córka państwa Zatoń, Agnieszka, należy do parafialnej róży różańcowej. – Część spośród moich rówieśników wie, że odmawiam Różaniec, część nie i nie stanowi to problemu w naszych relacjach. Najważniejsze jest to, że jak się modlę, to czuję, że jestem bliżej Pana Boga i wtedy jest OK – zwierza się. – A ja często chodzę na Ekstremalną Drogę Krzyżową. W tym roku byłem nawet dwa razy i zachęciłem też córkę. Teraz chodzimy razem – zaznacza Łukasz Zatoń.
Pomóż w rozwoju naszego portalu





